Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 88.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 78.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 84.

Z filmem na Ty

Z filmem na Ty (24)

piątek, 27 czerwiec 2014 00:22

SKRYTYKUJ I ZOSTAŃ JUROREM 39. FESTIWALU FILMOWEGO W GDYNI!

Napisane przez

10 czerwca rozpoczęła się kolejna edycja konkursu na recenzje i wideorecenzje, towarzyszącego kampanii społecznej „Skrytykuj!”. Dwoje nastolatków w ramach nagrody zasiądzie w jury młodzieżowym 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni. Polski Instytut Sztuki Filmowej promuje w ten sposób świadomą dyskusję o kinie wśród młodych widzów.

Kino według Ciebie!

Do 10 sierpnia młodzież może wziąć udział w konkursie „Skrytykuj!”. Zadaniem nastolatków jest opublikowanie na stronie Skrytykuj.pl własnej recenzji dowolnego filmu w formie pisemnej bądź wideo. Co tydzień najciekawsze prace nagradzane będą książkami i filmami DVD, a dwoje laureatów konkursu dołączy do składu młodzieżowego jury, które już po raz drugi wybierze najlepszy film konkursu głównego Festiwalu Filmowego w Gdyni. Podczas ubiegłorocznej edycji licealiści wyróżnili Tomasza Wasilewskiego za film „Płynące wieżowce”.

Sklej to!

Młodzi internauci mogą też tworzyć własne memy i rozsyłać je znajomym oraz zamieszczać w serwisach społecznościowych. 10 najbardziej popularnych memów jest codziennie nagradzanych kodami dostępu do serwisu IPLEX.

Platforma skrytykuj.pl

Wszystkie konkursy organizowane są na portalu Skrytykuj.pl. Tam też młodzi krytycy znajdą materiały pomocnicze: Poradnik krytyka oraz vlogi Ambasadorów. W swoich subiektywnych komentarzach ambasadorzy kampanii – Arkadiusz Jakubik, Eryk Lubos, Katarzyna Zielińska, Joanna Kulig, Tomasz Schuchardt, dr Jacek Wasilewski i Monika Brodka – odwołują się niemal do wszystkich elementów, z jakich składa się dzieło filmowe, od scenariusza przez zdjęcia, scenografię i kostiumy, aż po montaż i dźwięk. Strona stanowi ponadto forum wymiany filmowych wrażeń w ramach udostępnionej platformy blogowej.

Co powiesz o filmie?

W powszechnym przekonaniu jedyne, co można zrobić po seansie, to opowiedzieć fabułę filmu. – Młodzież chce się nauczyć języka filmowego, żeby też później z innymi bardziej profesjonalnie rozmawiać, móc powiedzieć coś więcej niż tylko, że film był „fajny” – ocenia krytyczka filmowa, Anna Bielak. – Język filmowy ma swoje zasady, ma swoją gramatykę, tak jak język polski, czy inny język, jakiego uczymy się w szkole. Trzeba się tego nauczyć, by móc czytać film, tak jak czyta się książkę. Warto znać klasykę kina, tak jak zna się klasykę literatury. W dzisiejszym świecie jest to tak samo ważna wiedza. Może nawet momentami ważniejsza, ponieważ żyjemy w rzeczywistości obrazów. – dodaje. Kampania społeczna PISF ma na celu uwrażliwienie młodzieży na język filmu i kultury audiowizualnej poprzez rozwijanie u nastolatków umiejętności rozpoznawania zabiegów właściwych kinu i tego, na jak różne sposoby można je wykorzystywać.

Edukacja filmowa w PISF

Kampania społeczna „Skrytykuj!” w naturalny sposób rozszerza działalność edukacyjną PISF prowadzoną w programach Filmoteka Szkolna i Akademia Polskiego Filmu. Instytut poprzez udostępnione kanały komunikacji, daje nastolatkom możliwość wyrażenia swoich opinii o oglądanych na co dzień filmach, wierząc, że przyczyni się to do promowania świadomej dyskusji o kinie wśród młodzieży.

Czas start!

Akcja rozpoczyna się 10 czerwca i zakończy się 10 sierpnia. W konkursie mogą wziąć udział osoby w wieku 15-19 lat. Szczegóły dotyczące zgłoszeń i regulaminu znaleźć można na stronie Skrytykuj.pl.

Pomysłodawcą i organizatorem kampanii społecznej „Skrytykuj!” jest Polski Instytut Sztuki Filmowej.

czwartek, 26 czerwiec 2014 23:40

MŁODZI W AKCJI! 5. Festiwal Filmoteki Szkolnej za nami!

Napisane przez

Aktorzy Julia Kijowska i Piotr Głowacki oraz reżyser Kamil Polak znaleźli się wśród ekspertów 5. Festiwalu Filmoteki Szkolnej – wydarzenia, podczas którego młodzież wymieniła się doświadczeniami nabytymi w trakcie realizacji projektów filmowych. Impreza jest elementem programu Filmoteka Szkolna realizowanego od 2009 r. przez Polski Instytut Sztuki Filmowej wspólnie z instytucjami partnerskimi.

Efekty specjalne edukacji

Na czym polega rekonstrukcja cyfrowa obrazu i dźwięku, jakie są rodzaje zniszczeń i degradacji taśmy filmowej, z którymi na co dzień walczą konserwatorzy – te oraz inne zagadnienia były tematem wizyt w wytwórniach, studiach i archiwach filmowych 9 czerwca podczas pierwszego dnia Festiwalu. Młodzież odwiedziła też plan filmowy, na którym – w otoczeniu oryginalnej scenografii z filmu pt. „Miasto 44” Jana Komasy – miała wyjątkową okazję poczuć się jak twórcy filmu i znaleźć w miejscach na co dzień dostępnych tylko członkom ekipy filmowej.

We wtorek 10 czerwca uczniowie zaprezentowali zaproszonym ekspertom – reżyserom, aktorom, producentom i krytykom – efekty całorocznej pracy podczas „targów projektów”, które odbyły się w Warszawskiej Szkole Filmowej. – Ja się absolutnie nie spodziewałam, że spotkam się z taką grupą profesjonalistów – wspominała obecność na imprezie Magdalena Boczarska, ubiegłoroczny gość Festiwalu. – I to, że oni mają 15-16 lat, jest naprawdę niezwykłe. Oni absolutnie wiedzą, co robią, o czym opowiadają i dlaczego to robią – dodawała.

Młodzi w Akcji!

W 5. edycji wydarzenia wzięło udział prawie 200 młodych pasjonatów filmu, uczestników projektu „Filmoteka Szkolna. Akcja!”. Swoimi zagranicznymi doświadczeniami podzielili się uczniowie z Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Stanisława Staszica w Połczynie-Zdroju, którzy uczestniczyli w polsko-norweskim projekcie filmowym oraz młodzież z Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Górze, która pojechała do Moskwy na VII Festiwal Filmów Polskich „Wisła”. Uczniowie Zespołu Szkół Budowlanych im. Kazimierza Wielkiego w Radomiu zdradzili kulisy organizacji warsztatów pt. „Spotkania z polskim kinem”, podczas których omawiano zagadnienia przydatne w czasie zdawania matury. Natomiast uczniowie Gimnazjum nr 12 im. Jacka Kuronia w Poznaniu opowiedzieli o swoich działaniach związanych z rosnącą popularnością wideo-blogów w Internecie. Uzupełnieniem recenzenckiej strony Festiwalu była obecność laureatów konkursu „Skrytykuj.pl”, którzy oceniali filmy jako członkowie jury młodzieżowego na Festiwalu Off Plus Camera w Krakowie.

Organizatorzy

Festiwal Filmoteki Szkolnej jest wspólnym przedsięwzięciem PISF – Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej – Centrum Edukacji Obywatelskiej i Warszawskiej Szkoły Filmowej. Partnerami 5. Festiwalu Filmoteki Szkolnej byli: Archiwum Filmoteki Narodowej, Newborn Studio, Platige Image, Studio Miniatur Filmowych, Szkoła Wajdy, The Chimney Pot, TPS Film Studio, Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych.

sobota, 24 maj 2014 16:18

WSTRZĄSAJĄCE NON-FICTION

Napisane przez

9 maja wszedł na ekrany film wyjątkowy. „Powstanie Warszawskie” to nie tylko dokument, to arcydzieło sztuki filmowej: archiwalne nagrania zostały zrekonstruowane, pokolorowane i zmontowane w opowieść, która chwyci za gardło nawet tych, którzy o przebiegu i legendzie Powstania wiedzą już wszystko.

Biuro Informacji i Propagandy Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, tak nazywała się jednostka w polskim podziemiu wyjątkowa. Stworzona już u progu wojny, wiosną 1940 roku, miała dokumentować zarówno inicjatywy londyńskiego rządu RP, jak i działania Niemców w okupowanej Polsce. Informować, a zarazem walczyć z niemiecką propagandą. Chętnych szkolono z fotoreportażu, reżyserii i obsługi megafonów. W szeregach Biura pracowali – czy właściwie: służyli – znani operatorzy i montażyści: Antoni Bohdziewicz, Wacław Kaźmierczak, Leonard Zawisławski, Seweryn Kruszyński; reżyserzy Jerzy Gabryelski, Jerzy Zarzycki, Andrzej Ancuta, Roman Banach, Ryszard Szope, Henryk Vlassak, Antoni Wawrzyniak; fotografowie Sylwester Braun i Joachim Joachimczyk, historyk Aleksander Gieysztor oraz filolog prof. Kazimierz Feliks Kumaniecki.

Tu fiction: Witek i Karol należą do tej elity. Choć to postaci wymyślone na potrzeby tego filmu, mają być idealnym odzwierciedleniem rzeczywistych bohaterów, którzy w dniach Powstania stali po drugiej stronie kamery. Jak to młodzi, chcą utrwalić obraz „prawdziwej” wojny, nie tej konspiracji co przez kilka ostatnich lat, ani mozołu życia cywilów za linią frontu. Najpierw zbierają i takie obrazki – na potrzeby kroniki filmowej, która ma zostać wyświetlona w kinie „Palladium”. Ale zbliżają się coraz bliżej linii walk, a w końcu wraz z jednym oddziałów uczestniczą „w akcji”.

Rzeczywistość przekracza ich najśmielsze oczekiwania. Z nieba lecą bomby i pociski, śmiejący się powstańcy wkrótce będą martwi, w szpitalach kłębią się lekarze i tysiące rannych, spod gruzów zwalonych domów cywile próbują wygrzebywać swoich bliskich i sąsiadów. Apokalipsa. Zagłada, której świadectwo trzeba zachować. Wraz z końcem filmu Witek i Karol przekradają się poza niemieckie linie…

22.971.520 megabajtów danych

Wróćmy do non-fiction – filmowcom z zespołów BIP udało się ocalić cząstkę z zarejestrowanych podczas powstańczej pożogi materiałów. Nikt nie wiedział dokładnie, ile taśm przetrwało: 122 rolki ukryto jeszcze przed upadkiem Powstania na Wilanowskiej w Warszawie. Rolki umieszczono w samochodowych gazogeneratorach, zakryto, owinięto osmołowaną papą i raz jeszcze włożono do dodatkowych pojemników.

W 1946 roku udało się je znaleźć. Taśmy trafiły do konserwacji i obróbki – z części zarejestrowanych scen powstał film „Warszawa walczy”, po czym… materiały zaginęły! W 1956 r. w przedziwnych okolicznościach odnalazły się jego skrawki: krótkie, bez żadnego porządku posklejane epizody.

Upłynęło przeszło pół wieku zanim filmowcy dostrzegli wybuchowy – nie tylko historyczny, ale też emocjonalny – potencjał zgromadzonego materiału. Z sześciu godzin oryginalnych ujęć przez siedem miesięcy zespół konsultantów z rozmaitych dziedzin – od militariów po varsavianistów – układał 85-minutową opowieść o Powstaniu. Pod patronatem, dzięki wsparciu finansowemu i merytorycznemu Muzeum Powstania Warszawskiego zrodziła się historia chwytająca za gardło.

Twórcy filmu dokonali tu zręcznego zabiegu. – Powstańcy pojawiają się na ekranie, ale zbyt krótko, by opowiedzieć swoją historię. Stąd idea, by bohaterem filmu uczynić osobę, której w ujęciu nie widać, ale której obecność, emocje, działanie utrwalone są na taśmie: operatora kamery – mówiła Milenia Fiedler, czuwająca nad montażem filmu. – Montowaliśmy materiał nie jako obiektywny zapis rzeczywistości, ale subiektywną prawdę o człowieku, który tej rzeczywistości doświadczył – dodawała. Stąd fikcyjne postacie, którym głosów użyczają aktorzy: Maciej Nawrocki, Michał Żurawski oraz Mirosław Zbrojewicz. Ich dialogi napisali Joanna Pawluśkiewicz i Michał Sufin.

Nie jedyny to współczesny wysiłek włożony w tę swoistą mega-produkcję. Kolejnym były kolory: dla każdego ujęcia szukano punktów odniesienia, eliminowano drżenie obrazu. Ręcznie naprawiano zniekształcenia obrazu, usuwano zanieczyszczenia, uszkodzenia taśmy, nadmierną ziarnistość. Tak odrestaurowaną całość koloryzowano, używając do tego bazy fotografii liczącej kilka tysięcy kadrów z bronią, ekwipunkiem, mundurami, ubraniami cywilnymi, ujęciami miasta, tablic informacyjnych, bruku, chodników i najróżniejszych innych detali. Wszystko pod okiem specjalistów z Muzeum Powstania Warszawskiego i dziesiątków innych ekspertów. Do ostatecznego pokolorowania użyto amerykańskiego, unikalnego oprogramowania. Liczba danych, jakie zebrano na dyskach w trakcie prac nad filmem sięgnęła 22.971.520 megabajtów danych!

– Zależało nam, aby widzowie, którzy wyjdą z kina po obejrzeniu filmu, uświadomili sobie, że Powstanie Warszawskie nie jest odległym epizodem w historii Polski. Dzięki koloryzacji, remasteringowi i stabilizacji obrazu oraz pełnemu udźwiękowieniu Powstanie Warszawskie staje się nam bliższe niż kiedykolwiek. To niezwykła podróż w czasie, dzięki której możemy spotkać prawdziwych bohaterów, a nie aktorów. W naszym filmie wszystko jest prawdziwe – miasto, ludzie i wydarzenia. Jeśli ktoś się śmieje, śmieje się naprawdę, jeśli płacze, to są to prawdziwe łzy – podkreśla Piotr Śliwowski, producent filmu.

Od Francji po Stany, od Chin po Nigerię

– Marzymy o tym, żeby ten film zobaczyli także widzowie zagraniczni. Chcemy, żeby zobaczyli go ludzie, którzy nie wiedzą nic o Powstaniu Warszawskim, żeby dzięki temu poznali i zrozumieli historię Polski i jej stolicy – mówił tuż przed premierą Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, a zarazem również jeden z producentów filmu.

I to marzenie może się spełnić. O filmie pisały już media praktycznie na wszystkich kontynentach: brytyjski dziennik „Daily Mail”, francuski „Le Figaro”, amerykański opiniotwórczy „Washington Post”, chińska TV Xianghunet, nigeryjski portal On-line Nigeria… To samo w Meksyku, Kuwejcie, Kazachstanie czy Nowej Zelandii. W sumie w kilkudziesięciu państwach recenzenci starają się rozbudzić zainteresowanie widowni tym niezwykłym dziełem.

Trudno się dziwić. „Powstanie” jest filmem wzruszającym – odchodzi od sztucznej próby rekonstrukcji realiów na rzecz surowego realizmu, a jednocześnie – dzięki włożonej w dzieło pracy – nie jest abstrakcyjną, czarno-białą kroniką filmową z epoki. Czy Powstanie było potrzebne? – pytamy po latach. – Mieć broń w ręku i nie uderzyć na Niemców? To nie mieściło się w głowach ówczesnych dwudziestolatków – odpowiadał na to pytanie Jan Ołdakowski w rozmowie z dziennikiem.pl. I rzeczywiście, nawet pomijając dopisane bohaterom dialogi, atmosfera początkowego entuzjazmu, potem przerażenie hekatombą pacyfikacji miasta, aż po pełną rezygnacji walkę do ostatniego naboju – z emocjami, od jakich aż bucha ten film, trudno dyskutować. Nie sposób też nie zgodzić się, że dzieło – które może być prezentowane widowni od 12. roku życia – powinni zobaczyć wszyscy uczniowie. Prawdziwa dyskusja o Powstaniu Warszawskim powinna się od niego zacząć, a nie – na nim skończyć.

sobota, 24 maj 2014 16:17

MEKKA FILMOWYCH TWÓRCÓW-AMATORÓW

Napisane przez

Już 12 czerwca ruszy w Koninie Ogólnopolski Konkurs Filmów Niezależnych im. Prof. Henryka Kluby. Zaplanowana na cztery dni impreza to największy i najstarszy w Polsce przegląd kina tworzonego przez amatorów – w niczym jednak nie ustępującego dziełom zawodowców. Tegoroczna edycja ma charakter jubileuszu: konkurs odbywa się bowiem po raz 60.

Sześć dekad doświadczeń i odkryć – tak można by w skrócie podsumować historię odbywającego się w Koninie festiwalu. Organizatorzy od lat starają się nie tylko utrzymać wysoki artystyczny poziom imprezy, ale też przecierać szlaki i otwierać drzwi domorosłym wielbicielom kina, twórcom-amatorom (jak zastrzegają, w każdym wieku) oraz – od kilku lat – również studentom szkół filmowych.

Zgodnie z założeniami twórców, to właśnie przez Konin ma prowadzić szlak młodych debiutantów do świata profesjonalnego filmu. Dlatego podczas festiwalu filmowcy będą mogli uczestniczyć w szeregu warsztatów, mogą też liczyć na fachowe recenzje i omówienia prezentowanych w konkursie prac, a w końcu – możliwość spotkania się ze znakomitościami polskiej kinematografii. W Koninie bowiem gościli tak znakomici artyści, jak Krzysztof Majchrzak, Jan Peszek, Jan Machulski, Magdalena Łazarkiewicz, Michał Rosa, Piotr Dumała czy Michał Chaciński. Jak podkreślają organizatorzy, edukacyjny wymiar Konkursu jest jednym z ich priorytetów.

Poza produkcjami zgłoszonymi do konkursu przez ich autorów w tym roku czekają nas w Koninie prezentacje trzech ważnych dzieł. W pierwszej kolejności widzowie będą mogli zobaczyć „Zaślepioną” – film uzdolnionej 36-letniej polskiej reżyserki Katarzyny Klimkiewicz, balansujący na pograniczu romansu i thrillera. Klimkiewicz opowiada w nim historię kobiety w średnim wieku, która – choć zawodowo odnosi znaczące sukcesy – w prywatnym życiu tkwi w samotności. Gwałtowna zmiana zajdzie, gdy na jej drodze stanie młody algierski student. Niedozwolona miłość, uprzedzenia, namiętności, podejrzenia – czy miłość zwycięży wszystko? Romans wpędzi bohaterkę w świat, w którym prawdy o swoim kochanku będzie musiała szukać sama.

Jeśli w pierwszym przypadku mamy do czynienia z konwencją thrillera, to już „W ukryciu” Jana Kidawy-Błońskiego jest filmem psychologicznym. Choć podobnie jak u Klimkiewicz punktem wyjścia jest miłość – to w obrazie Kidawy-Błońskiego jest to miłość „wielokrotnie zabroniona”. II wojna światowa z wolna dobiega końca, choć bohaterowie filmu nie mogą być pewni jej finału. Do rodziny Janiny trafia Estera, córka żydowskiego przyjaciela domu. Dwie młode kobiety przechodzą stopniowo od niechętnego dystansu do gwałtownych namiętnych uczuć, a intymność relacji miesza się dodatkowo z przymusową izolacją, której przyczyną jest rozgrywające się tuż za ścianami tego mikroświata pandemonium Holokaustu. W tym półmroku rodzą się obsesje…

Ukoronowaniem pozakonkursowych pokazów, jakie zobaczymy w tym roku w Koninie będzie głośna „Papusza” – historia legendarnej romskiej poetki wyreżyserowana przez Joannę Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. O tym „cygańskim eposie” napisano już wiele: dość przypomnień, że oparta na faktach opowieść o szczególnie uzdolnionej dziewczynie z taboru, odkrytej niemalże wbrew własnej woli i z przypadku zdobył już szereg nagród – m.in. w Karlovych Varach, Stambule, Salonikach, Chicago, Urugwaju czy Valladolid. Poza samą projekcją uczestnicy festiwalu będą mieli szansę spotkać się ze Zbigniewem Walerysiem – odtwórcą filmowej postaci męża Papuszy.

Poza wspomnianymi dziełami w ciągu dwóch pierwszych dni festiwalu widzowie zobaczą zgłoszone do konkursu prace, będą mieli szansę odbyć rejs statkiem „Dziwożona” po konińskich jeziorach oraz przysłuchiwać się omówieniu filmów konkursowych. Trzeciego dnia organizatorzy zaplanowali maraton filmów archiwalnych OKFA, Przegląd Filmów Multimedia Happy End oraz jubileuszową galę, z koncertem muzyki Zygmunta Skoniecznego pt. „Taki pejzaż” włącznie. Ostatniego dnia odbędzie się pokaz nagrodzonych w tegorocznej edycji filmów.

Polski Instytut Sztuki Filmowej, Centrum Edukacji Obywatelskiej oraz Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej od trzech lat współpracują w organizacji Filmowych Gier Miejskich na terenie całej Polski.

W tym roku gry odbędą się 30 maja w Krasnymstawie, Przemyślu, Kielcach, Gdańsku, Połczynie-Zdroju, Woli Rzędzińskiej, Kluczborku, Bydgoszczy, Olsztynku, Rybniku, Białymstoku, Tczewie, Warszawie i Wrocławiu.

Filmowe Gry Miejskie

Uczestnictwo w Filmowych Grach jest okazją do przypomnienia sobie ulubionych bohaterów filmowych, scen czy cytatów. Wszystkie zadania związane są z polskimi lub zagranicznymi produkcjami, a punkty często są organizowane w filmowych miejscach w mieście, jak na przykład przestrzenie związane ze znanymi reżyserami, w szkołach filmowych itp.

W grach pojawiają się znane tytuły z pakietu programu edukacyjnego PISF Filmoteki Szkolnej i Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej. Dzięki temu uczestnicy poznają zarówno swoje miasto, jak i wartościowe produkcje filmowe, rozwijając przy tym swoje pasje i zainteresowania. W trakcie dobrej zabawy podczas gry uczestnicy poszerzają swoje wiadomości z zakresu wiedzy o filmie, a ponadto formuła gry umożliwia ćwiczenie umiejętności komunikacyjnych.

Filmową Grę Miejską w danym mieście organizuje jedna szkoła (grupa chętnych uczniów i nauczyciel-opiekun grupy), która we współpracy z koordynatorem gry oraz lokalnym kinem i innymi instytucjami przygotowuje i przeprowadza grę terenową o tematyce filmowej. Do udziału w grze zostają zaproszeni również uczniowie z innych szkół w mieście.

Istotnym elementem zabawy jest fakt, że to uczestnicy – uczniowie – mają realny wpływ na to, jak gra będzie wyglądała, m.in. dzięki swobodzie w wymyślaniu jej koncepcji. To oni tworzą listę działań i podejmują najważniejsze decyzje dotyczące kształtu i charakteru gry, szukają interesujących filmowych miejsc w mieście, w których można by zorganizować punkty, i wymyślają ciekawe zadania dla uczestników, tworzą scenariusz gry oraz system punktowania. Pozwalając uczniom decydować o przebiegu filmowego wydarzenia, kształtujemy w nich poczucie odpowiedzialności za swoje działania i zachęcamy do pełnego zaangażowania w przedsięwzięcie.

Miasto jest planszą, odkryj je!

W Filmowej Grze Miejskiej głównym bohaterem jest miasto. Spojrzenie na nie – jako na planszę do gry – zachęca do zabawy oraz twórczych działań. Uczestnik gry musi przyjrzeć się miastu, poznać jego współczesne oblicze, nie zapominając o jego przeszłości. Uczniowie wcielają się w grupę młodych filmowców-detektywów, obierając własną trasę i szukając kolejnych fragmentów kultowych filmów, które są ukryte na terenie całej miejscowości. Rozwiązując zagadki i rebusy, uczniowie kierują się od punktu do punktu, tworząc nowe dzieła filmowe przy użyciu odkrytych fragmentów filmów. Mogą wcielać się w role, przenosić w czasie, nawiązywać do fabularnych gier, angażować znajomych czy mieszkańców. Na to wszystko pozwala otwarta formuła gry terenowej, dzięki której poza elementem rozrywki, uczestnik ma możliwość ćwiczenia umiejętności poruszania się w terenie (orientacji) oraz komunikacji z innymi ludźmi.

Wykaż się!

W czasie gry uczestnicy odwiedzają kolejne punkty, w których czekają na nich różnorodne zadania. Mogą mieć one charakter: fizyczny – priorytetem jest szybkie poruszanie się, wykazanie się siłą lub zręcznością; sprawnościowy – gracze muszą pokazać konkretne  zdolności np. kulinarne, techniczne; kreatywny – zadania o takim charakterze wymagają od graczy użycia wyobraźni; intelektualny – uczestnicy muszą wykazać się inteligencją, np. poprzez rozwiązanie zagadek, rebusów lub matematycznych obliczeń; fabularny – w tym typie zadań najważniejsze jest wejście w konkretną rolę, istotną wartość stanowią umiejętności aktorskie, zarówno graczy, jak i organizatorów; artystyczny – to takie zadania, w których gracze używają swoich zdolności artystycznych, od śpiewania do rysowania; testu wiedzy – sprawdzają lub utrwalają wiedzę z wybranej dziedziny oraz – śmieszny, gdzie przede wszystkim chodzi o dobrą zabawę.

Zadania są różnorodne, a miejska przestrzeń na kilka godzin zmienia swoje znaczenie, staje się odzwierciedleniem innej rzeczywistości, wymyślonej specjalnie na potrzeby gry. W Junackiej Grze Miejskiej gracze dostawali po dwadzieścia cegieł. Ich zadaniem było stworzenie z nich czegoś dla mieszkańców Warszawy. Natomiast na Mariensztacie gracze brali udział w wycieczce prowadzonej, tak jak w filmie „Przygoda na Mariensztacie”, przez energicznego przewodnika. W ramach innego zadania, gracze dostali do rozwiązania kilka prostych obliczeń matematycznych, które były przeliczeniem jednych walut na inne. Tak jak w filmie „Kiler”, nagrodą był certyfikat posiadania Pałacu Kultury i Nauki.

Ważne wsparcie

Dzisiaj w grze miejskiej może wziąć udział każdy, kto w niekonwencjonalny sposób chciałby zwiedzić miasto, poznać lepiej jego historię, podążać śladami autentycznych lub fikcyjnych postaci. Pojawia się coraz więcej propozycji gier przygotowanych pod patronatem organizacji pozarządowych, samorządów – zwłaszcza wydziałów promocji. Istotnym elementem organizacji gry jest jej promocja w środowisku lokalnym. Wsparciem mogą być lokalne władze i firmy, domy kultury, kina, dyskusyjne kluby działające w okolicy, organizacje pozarządowe, lokalne media, a także wszelkie instytucje zaangażowane w edukację filmową.

Gry terenowe cieszą się dużym powodzeniem wśród młodych ludzi ze względu na elementy rywalizacji, zabawy. Gra oparta na filmie lub nawiązująca do historii ma dodatkowy walor edukacyjny. Może być świetnym uzupełnieniem lekcji historii, języka polskiego, historii sztuki czy WOS.

Szczegółowych informacji na temat Filmowych Gier Miejskich udzielają:

Agata Sotomska

Polski Instytut Sztuki Filmowej tel. (22) 42 10 559, 695 363 35, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Michał Chabiera

Centrum Edukacji Obywatelskiej tel. (22) 659 62 03 wew. 113, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Karol Kwiatkowski

Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej tel. (22) 530 66 49, 668 292 137, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 25 kwiecień 2014 11:16

MŁODZIEŻ OGLĄDA FILMY Z GŁOWĄ!

Napisane przez

Od 10 marca trwa kolejna odsłona kampanii społecznej „Skrytykuj!”, promującej świadomą dyskusję o kinie wśród młodzieży. Polski Instytut Sztuki Filmowej rzucił wyzwanie młodym widzom, by zachęcić ich do krytycznej rozmowy o oglądanych na co dzień filmach.

Jak można opowiadać o ważnych dla siebie filmach – pokazują młodzieży Anna Bielak, Błażej Hrapkowicz i Kaja Klimek. Zaproszeni do akcji krytycy prowadzą debaty filmowe „Skrytykuj!”, które podczas tej edycji kampanii odbywają się w całej Polsce – jako wydarzenia towarzyszące inauguracjom Pracowni Filmoteki Szkolnej, czyli sal lekcyjnych dostosowanych do projekcji filmów.

Od zeszłego roku już prawie 1000 młodych widzów debatowało w ponad dwudziestu miejscowościach! Na trasie „Skrytykuj!” znalazły się m.in. Gdańsk, Radomsko, Kluczbork, Białe Błota, czy Supraśl – a w kolejce czekają kolejne miasta.

Wśród omawianych filmów przeważają krótkie metraże zrealizowane w ramach Studia Munka, które jest producentem debiutów filmowych, działającym w strukturach Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Młodzież miała szansę podyskutować m.in. o „Chomiku” Bartka Ignaciuka, czy nagrodzonym na Festiwalu Filmowym w Sundance „Gwizdku” Grzegorza Zaricznego. Podczas dyskusji omawiane są takie kwestie, jak różnica między kinem dokumentalnym a fabularnym, kreacja świata przedstawionego, ekspozycja bohatera czy zabiegi formalne jakimi posługuje się film.

Jak zauważa Błażej Hrapkowicz: – Celem tych spotkań jest uwrażliwienie młodzieży na język kina, tak, żeby nauczyć ich świadomego i krytycznego odbioru filmów, rozpoznawania różnych zabiegów właściwych kinu, i tego, w jak różne sposoby można je wykorzystywać.

W powszechnym przekonaniu oglądanie filmów to czysty relaks, a jedyne, co warto zrobić po seansie, to – opowiedzieć fabułę. Tymczasem młodzież, po udziale w debatach, jest pod wrażeniem liczby poruszanych wątków oraz tego, że nawet krótkie filmy można rozpatrywać na tak wielu płaszczyznach. Dzięki temu uczniowie zaczynają dostrzegać, żewarto zwracać uwagę na wszystkie elementy tworzące film. To w nich tkwi prawdziwa siła kina, to także ich znajomość sprawia, że rozmowa na temat ostatnio obejrzanego obrazu Almodóvara, Tarantino, czy Smarzowskiego może wyjść poza standardowe ramy „lubię to!” czy „ale słabe!”.

– Tak jak w szkole nie uczymy tylko połowy alfabetu, tak nie powinniśmy traktować po macoszemu filmu, bo wtedy pozwalamy na taki wizualny półanalfabetyzm ocenia Ambasador kampanii, dr Jacek Wasilewski z Instytutu Dziennikarstwa UW. Dopóki młodzież nie będzie miała możliwości rozmawiania o metaforach w filmie, dopóty będzie traktować film jako ruchomą wersję tabloidu z ulubionymi aktorami dodaje.

Debaty filmowe to nie jedyny element kampanii „Skrytykuj!”. 11 kwietnia zakończył się konkurs, w ramach którego PISF zaprosił młodzież ze szkół średnich do nadsyłania własnych recenzji dowolnego filmu w formie pisemnej bądź wideo. Oryginalny, twórczy i indywidualny pomysł, ale przede wszystkim świadomy charakter wypowiedzi – to kryteria, według których oceniane są prace młodych krytyków. Autorów najlepszych recenzji filmowych poznamy już 2 maja, gdy zasiądą w Jury młodzieżowym na Festiwalu Off Plus Camera w Krakowie!

By ułatwić młodzieży zmierzenie się z trudną materią krytyki filmowej, na stronie kampanii – skrytykuj.pl – zamieszczone zostały poradniki krytyka Pawła T. Felisa oraz vlogi Ambasadorów kampanii. Cenieni artyści, wśród których znaleźli się Joanna Kulig, Monika Brodka, Kasia Zielińska, Tomasz Schuchardt, Eryk Lubos i Arkadiusz Jakubik dzielą się w swoich wideoblogach refleksjami na temat ulubionych filmów. Wśród produkcji, o których opowiadają ambasadorzy kampanii, znaleźć można „Stalkera” Andrzeja Tarkowskiego, ale też „Wyjście przez sklep z pamiątkami” brytyjskiego artysty graffiti Banksy’ego czy „Dzień świra” w reżyserii Marka Koterskiego.

Strona kampanii stanowi na co dzień forum wymiany filmowych wrażeń w ramach udostępnionej platformy blogowej. Jak zauważa Kaja Klimek: – Kino to nie jest tylko film, ale to są też ludzie, z którymi można o tym pogadać. I nie ma do końca znaczenia czy rozmawiamy o filmach złych czy dobrych, ważne, że ta dyskusja się wokół tego toczy.

Poza pisaniem i nagrywaniem wideo-recenzji, młodzi internauci mogą też tworzyć własne memy i rozsyłać je znajomym oraz zamieszczać w serwisach społecznościowych.

Kampania „Skrytykuj!” w naturalny sposób rozszerza działalność edukacyjną PISF prowadzoną w programach Filmoteka Szkolna i Akademia Polskiego Filmu. Instytut – poprzez udostępnione kanały komunikacji – daje nastolatkom możliwość wyrażenia swoich opinii o oglądanych na co dzień filmach, wierząc, że umiejętność interpretacji i analizy kina mainstreamowego, ułatwi w przyszłości zrozumienie bardziej wyrafinowanego języka filmowego oraz przełoży się na zainteresowanie kinem artystycznym.

W 2014 roku odbędą się jeszcze dwa konkursy, w których główną nagrodą będzie członkostwo w Jury młodzieżowym podczas festiwalu filmowego. Więcej szczegółów pojawi się już wkrótce na stronie skrytykuj.pl.

Pomysłodawcą i organizatorem kampanii społecznej „Skrytykuj!” jest Polski Instytut Sztuki Filmowej. Partnerami kampanii są: Festiwal Off Plus Camera, Festiwal Filmowy w Gdyni, Festiwal Filmów Młodego Widza „Ale Kino!”, IPLEX.PL, filmweb.pl, Cogito, Studio filmowe KADR  oraz agencja marketingu interaktywnego GoldenSubmarine.

 

czwartek, 24 kwiecień 2014 22:04

FESTIWAL BEZ POPCORNU

Napisane przez

30 kwietnia już po raz jedenasty ruszy w Sanodmierzu Festiwal Filmów NieZwykłych. Wraz z twórcami prezentowanych dzieł po raz kolejny ruszymy w poszukiwaniu refleksji, pytań – nie zawsze odpowiedzi, ludzkich portretów. W tym roku najważniejszymi bohaterami Festiwalu będą Feliks Falk (Reżyser Niezwykły 2014) oraz Jerzy Stuhr (Aktor Niezwykły 2014).

„Powinniśmy uczyć młodzież właściwego wyboru. Wychowywać w ten sposób, aby byli zdolni do sprzeciwu wobec sterowania ich pragnieniami, namiętnościami. A nie szli na lep wszystkiego, co im podają” – ta fraza z „Szansy” Falka, przypomniana przez organizatorów sandomierskiego Festiwalu, mogłaby równie dobrze uchodzić za jego motto.

Każdy ze starannie wybranych do pokazania widzom filmów to sztuka wymagająca, zmuszająca do myślenia. W programie imprezy (30 kwietnia-4 maja) są „portrety osób borykających się ze światem, z jego pięknem i okropnościami, portrety ludzi niekiedy mocnych, chwilami słabych, ludzi czasami do nas podobnych, czasem zupełnie innych” – podkreślają autorzy sandomierskich spotkań ze sztuką. Pokazywane publiczności obrazy mają trafić do osób, które szukają w życiu znacznie więcej niż tylko rozrywki, a przy okazji służą promocji polskich twórców oraz ambitniejszych dzieł ze świata, zarówno regionów nam bliskich, jak i tych dalekich.

Co więcej, adresatami nie są wyłącznie ludzi dorośli i doświadczeni. Pod patronatem Akademii Filmowej Otwórz oczy! w Sandomierzu mogą też edukować się najmłodsi: specjalnie dla nich organizatorzy przygotowali prezentacje literatury pięknej, wspólnego pisania bajek, wystawy, koncerty. Do tego wszystkiego przed ekranem w Sandomierzu siadamy bez popcornu…

Bez pośpiechu

To właśnie od programu dla najmłodszych rozpocznie się tegoroczna edycja Festiwalu. 30 kwietnia przed ekranem siadać będą kolejne roczniki najmłodszych – od klas I-III, które będą miały okazję obejrzeć „Rycerza Blaszkę. Pogromcę smoków”, przez starsze klasy podstawówki, którym pokazana zostanie „Dziewczyna w trampkach” – ambitne i słynne już dzieło z Arabii Saudyjskiej, rezultat pracy pierwszej kobiety-reżysera z tego odległego kraju, Haify al-Mansour. Dwie godziny później gimnazjaliści będą oglądać „Joannę” Feliksa Falka.

To na twórczości tego artysty skoncentrują się organizatorzy – a wraz z nimi i widzowie – w tym roku. Przed nami „Szansa”, „Był jazz”, „Wodzirej”, „Rzecz o banalnej miłości”… Esencja dzieł klasyka. 1 maja reżyser spotka się też z uczestnikami festiwalowych pokazów. Ale nie tylko on będzie gościem imprezy – pojawią się tu również Jan Kazimierz Barnaś, Marian Suchanecki, Piotr Wojtowicz, Robert Gliński, Janusz Głowacki, Nona Olejniczak czy dokumentaliści Wojciech Szczudło i Krzysztof Wierzbicki.

Dla każdego coś dobrego: program obejmuje zarówno głośniejsze polskie filmy ostatnich lat – od „Ogrodu Luizy” Macieja Wojtyszko, przez „Chce się żyć” Maciej Pieprzycy, „Idę” Pawła Pawlikowskiego po głośną premierę ostatnich miesięcy – „Kamienie na szaniec” Roberta Glińskiego. Ale równocześnie będziemy mieli szansę zmierzyć się z kinem dla koneserów, dziełami, które nie przyciągnęły uwagi mass-mediów, a jednocześnie znalazły uznanie w oczach widzów. Zobaczymy więc „Bobry” Huberta Gutkowskiego, „Światła domu” Nony Olejniczak, wspólne dzieło grupy twórców – „Stację Warszawa”, wybór krótkich metraży i filmów dokumentalnych. Do tego dochodzą najwartościowsze filmy zagraniczne ostatnich miesięcy: allenowskie „Blue Jasmine”, „Co jest grance, Davis?” braci Coen czy „Wielkie piękno” Paolo Sorrentino.

Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że widzom Festiwalu Filmów NieZwykłych pozostaje tylko biegać między jednym pokazem, a drugim. Organizatorzy przewidzieli dla uczestników szereg dodatkowych zajęć. Poza wspomnianymi warsztatami i imprezami adresowanymi do dzieci, a także spotkaniami z artystami, w programie znajdziemy również Salon Poezji Solidarności z Narodem Ukraińskim, wystawę obrazów Feliksa Falka, koncert na dwie marimby, warsztaty sieci kin studyjnych i lokalnych (Filmowe Ogrody Wyobraźni), warsztaty dla młodych dziennikarzy czy seminarium filmoznawcze.

Potencjał, energia, siła twórcza

Ta różnorodność nie powinna dziwić. Organizatorzy Festiwalu nie chcą schlebiać gustom przeciętnym lecz te gusta kształtować w sposób, który pociągałby ich samych. Sam festiwal, rodząc się jedenaście lat temu, był pewnym przypadkiem: propozycją rzuconą w trakcie spotkania reżysera Witolda Leszczyńskiego z publicznością w Kinie Moskwa w Kielcach. To wtedy niemal jednogłośnie uznano, że towarzyszący pokazowi przegląd należy powtórzyć. Z corocznych pokazów, których bohaterami stawali się kolejni twórcy kina wysmakowanego, niecodziennego, zrodziła się idea festiwalowa pełną gębą.

I tak bohaterami kolejnych edycji stali się Witold Leszczyński, Jan Jakub Kolski, Lech Majewski, Agnieszka Holland, Wojciech Marczewski, Andrzej Barański, Joanna Kos Krauze i Krzysztof Krauze, Janusz Majewski, Kazimierz Kutz – i wreszcie, Feliks Falk. Trzy lata temu symboliczna nagroda trafiła także do rąk Mistrza Niezwykłego, Andrzeja Wajdy.

Pod opiekę profesjonalistów współpracujących przy kolejnych edycjach trafia też młodzież – z Polski, Włoch, ale też z odległego Maroka. W ramach tej kooperacji młodzi twórcy uczą się realizować zarówno animacje, jak i filmy dokumentalne. Cała nadzieja w tym, że właśnie to sandomierskie pokolenie twórców będzie kontynuować najlepsze tradycje X muzy. – Tu nikt nie ściga się o nagrody, nie ma efektownych premier, ani wielkich pieniędzy – mówił jeden z festiwalowych gości, Andrzej Seweryn. – Tutaj spotykają się normalni ludzie, artyści. I chcą ze sobą rozmawiać… Tego typu działalność odbywa się poza wielkim centrum i jest skierowana do aktywnych i wrażliwych widzów, na co dzień pozbawionych kontaktu z ambitnym kinem artystycznym. Tu jest ogromny potencjał, energia i siła twórcza – dodawał.

czwartek, 24 kwiecień 2014 22:03

STRONG. JACK STRONG

Napisane przez

Milion widzów pofatygowało się do kin w ciągu pierwszych sześciu tygodni od premiery, by zobaczyć najnowsze dzieło Władysława Pasikowskiego – „Jacka Stronga”, czyli filmową historię pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Tym samym film przebił wyniki ubiegłorocznych hitów, „Wałęsy” Andrzeja Wajdy oraz „Drogówki” Wojciecha Smarzowskiego.

„Dobre, solidne, dobrze sprawdzone źródło osobowe, które siedziało na wszystkich zebraniach gabinetu rządu, było często bardziej przydatne niż sterta dosłownych transkrypcji z elektronicznych podsłuchów na każdym zebraniu gabinetu. Człowiek, który bierze udział w podejmowaniu decyzji w kuluarach, uczestniczy w życiu społeczności, bywa na przyjęciach i zna plotki, może wiedzieć czy słowa przywódców, nawet wypowiadane na zamkniętym zebraniu, czy w rozmowie telefonicznej, przedstawiają prawdziwą historię” – pisał w wydanej w Stanach Zjednoczonych w latach 80. książce „Tajne wojny CIA” weteran amerykańskiego dziennikarstwa śledczego, Bob Woodward.

„Dobre źródło osobowe umie przesiać fakty, przeniknąć zasłony dymne, wysortować konwencjonalną mądrość. To naprawdę pożądany, cenny współpracownik – całodobowy, dyżurujący system ostrzegania” – dodaje Woodward. Takim właśnie źródłem był Kukliński i Woodward, który w owym czasie nie mógł ustalić personaliów amerykańskiego agenta, nie ukrywa, że było to najprawdopodobniej najważniejsze „źródło osobowe”, jakim mogła dysponować Agencja w Bloku Wschodnim.

Licencia poetica

I – mimo upływu kolejnych dekad od stanu wojennego i końca zimnej wojny – to wszystko, co wiemy na pewno. Mimo wspomnień i książek na temat działalności pułkownika Kuklińskiego nadal mnożą się teorie i tłumaczenia jego działań – a przede wszystkim, interpretacje roli historycznej, jaką miał do odegrania w procesie upadku Imperium. Jedno wydawałoby się pewne: historia „najważniejszego szpiega” za żelazną kurtyną to idealny materiał na thriller tej klasy co „Szpieg” Tomasa Alfredsona. Najwyraźniej uwierzyli w to również twórcy „Jacka Stronga”.

Stąd trzęsienie ziemi na początek: egzekucja pułkownika Olega Pieńkowskiego, jednego z najważniejszych szpiegów Zachodu po drugiej stronie berlińskiego muru. Pieńkowski w 1962 r. został zdekonspirowany, aresztowany, postawiony przed sądem i skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. O jej wykonaniu poinformowano post factum, co pozwoliło temu wydarzeniu obrosnąć legendą, którą jako pierwszy spisał na kartach „Akwarium” Wiktor Suworow. Pułkownik miał zostać wrzucony żywcem do pieca hutniczego. Ta wersja wydarzeń pojawia się również na kartach poświęconych Kuklińskiemu wspomnień – wznowionej ostatnio książki arii Nurowskiej „Mój przyjaciel zdrajca”. Tyle że okrutna egzekucja może być licencia poetica – kilka lat temu sam Suworow odcinał się od przypisywania opisanej sytuacji do historii Pieńkowskiego. Historycy do tej pory nie byli w stanie potwierdzić lub zdementować okoliczności zgładzenia szpiega.

Ale dla opowiedzianej w „Jacku Strongu” historii wydaje się to nie mieć znaczenia. Twórcy mieli tylko dwie godziny, żeby opowiedzieć o legendzie zimnowojennych czasów – i to w sposób, który wciągnie widzów młodych, dla których okres sprzed transformacji jest abstrakcją. Sposób „bondowski”, nazwijmy to umownie. Dlatego mamy tu choćby te słynne „przebitki” na siedzibę CIA w Langley, widmo nuklearnego Armageddonu (o którym w tamtym czasie już raczej nie było mowy), krańcowy kontrast między rozchełstanymi i brutalnymi Rosjanami – a eleganckimi i zatroskanymi o swoje „źródło” Amerykanami, dylematy „bohatera z przypadku” – jak portretowany jest tu Kukliński i jego próby chronienia rodziny przed prawdą. I wreszcie – finałowy pościg samochodowy, jak kpił recenzent „Newsweeka”: „najwolniejszy pościg w dziejach kina”.

I dlatego zapewne w „Jacku Strongu” trudno odnaleźć to, co w historii Ryszarda Kuklińskiego najważniejsze – przez wcześniejsze dekady pułkownik bez większych wahań i wątpliwości pracował dla polskiego wywiadu, choćby zbierając informacje podczas rejsów swoim jachtem wzdłuż wybrzeży Zachodniej Europy. Awansował – w końcu nie przypadkiem – i należał do uprzywilejowanych elit, którym troski PRL-owskiego dnia codziennego były w sporej mierze obce. Nie ulega wątpliwości, że cieszył się powodzeniem u kobiet i korzystał z tego bez większych dylematów. Co sprawiło, że postanowił zmienić strony? Czy podejmując decyzję o nawiązaniu kontaktu z CIA, przewidywał dla siebie rolę taką, jaką dziś skłonni jesteśmy mu przypisywać? Na jakie skutki swoich działań liczył? Jakie były w rzeczywistości jego relacje z prowadzącym go agentem Davidem Fordenem – i z rodziną, która koniec końców musiała podzielić jego los wiecznego tułacza? Próbując upakować w dwugodzinnym dziele geopolitykę, historię głównej postaci, dzieje przyjaźni i kryzysu małżeńskiego, a do tego dodać tu i ówdzie nieco kina akcji, dostajemy film, który pytania najważniejsze pozostawia jednak nieco z boku.

Fantastyczna rzecz

Ale być może właśnie Pasikowskiemu udaje się dzięki takiej formule dzieła filmowego dotrzeć do tych widzów, których na co dzień nie tak dawna – a jednocześnie jakże skomplikowana – historia zazwyczaj nie interesuje. Tym bardziej, że „Jack Strong” jest dziełem najwyższej klasy profesjonalistów. Olbrzymim atutem filmu jest grający Kuklińskiego Marcin Dorociński – aktor, który swój wszechstronny talent ujawnia w każdym praktycznie dziele, w którym bierze udział, bez względu na konwencję. Doskonale wpisujący się w rolę przeciętnego w sumie człowieka, wepchniętego na poły przypadkiem w tryby historii.

Partnerują mu równie doskonali aktorzy: Maja Ostaszewska w roli żony, jeden z ulubionych aktorów Pasikowskiego – Mirosław Baka, Krzysztof Globisz, Paweł Małaszyński, Krzysztof Pieczyński (odtwarzający tu postać doradcy Białego Domu, Zbigniewa Brzezińskiego) czy Zbigniew Zamachowski. Perełką w ekipie jest autorka zdjęć – Magdalena Górka – 36-letnia operatorka z olbrzymim hollywoodzkim doświadczeniem, która od kilkunastu lat współpracuje z Pasikowskim. Dzięki niej twórcy filmu mogli stworzyć skrzące się mocnymi kolorami dzieło – ekipa od razu postawiła na odejście od szarości, brązów i czerni, które zwykle dominują w polskich filmach historycznych, zwłaszcza tych, opowiadających o czasach komunistycznych, kiedy najwyraźniej słońce świeciło słabiej, niebo było bardziej wyblakłe, drzewa obdarte z liści lub kurzem otulone, a świeżo malowane ławki czy ściany „w przyrodzie nie występowały”.

Warsztatowa doskonałość i pomijanie meandrów historyczno-obyczajowych epoki, czy też uproszczenie biografii Ryszarda Kuklińskiego mają swój cel. Podobnie jak wcześniejszy film Pasikowskiego – „Pokłosie” – „Jack Strong” ma „służyć dawno zapomnianej funkcji społecznej opowiadania ciekawych historii”. – Moim zadaniem nigdy nie było i nie jest pouczanie kogokolwiek – mówił reżyser w wywiadzie dla „Polityki”. – Przy okazji tego filmu nauczyłem się jednej fantastycznej rzeczy: żeby nie oceniać nikogo pochopnie, dopóki nie przyjrzymy się jego prawdziwym, często skrywanym motywom. Na użytek zaś lekcji historii w klasach IV-V mogę powiedzieć, że przykład pułkownika uczy nas, jak ciężko zostać bohaterem w czasach, gdy nikt tego od nas nie oczekuje i gdy nikt o tym nie będzie wiedział. A wręcz przeciwnie, gdy czyny te zostaną już ujawnione, wtedy istnieje prawie pewność, że będą rozumiane opacznie – dodawał.

Klasy IV-V, miejmy nadzieję, zrozumieją to przesłanie. Póki co jednak, wystarczyłoby gdyby „Jack Strong” uczulił widzów na to, jak płynna jest granica między pojęciami „zdrady” i „bohaterstwa”, jak polska historia i nieoczywiste wybory – jakich musieli dokonywać jej mimowolni aktorzy – podlegają zmiennym interpretacjom, zwłaszcza gdy w grę wchodzi interes państwa i narodu, przeciwnicy nie są demonami zła, a sojusznicy nie są tak krystaliczni. Wystarczyłoby skłonić, zwłaszcza młodego widza, do takiej refleksji. To byłaby fantastyczna rzecz.

W marcu 2014 roku Polski Instytut Sztuki Filmowej otworzy pierwsze Pracownie Filmoteki Szkolnej w województwach mazowieckim, łódzkim, opolskim, małopolskim, świętokrzyskim i lubelskim.

Jednocześnie 14 000 polskich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych otrzyma bezpłatny dostęp on-line do ponad 100 polskich filmów fabularnych, dokumentalnych i animowanych. Celem akcji jest wprowadzenie elementów edukacji filmowej do programów nauczania.

Pracownie Filmoteki Szkolnej

Pracownie Filmoteki Szkolnej to kolejna inicjatywa, za pośrednictwem której Polski Instytut Sztuki Filmowej upowszechnia edukację filmową w szkołach, wspomaga nauczycieli w procesie dydaktycznym i realizowaniu działań filmowych, które angażują młodzież i lokalne społeczności.

Pracownie Filmoteki Szkolnej mają służyć popularyzacji szkolnej edukacji filmowej. Opiekunowie merytoryczni pracowni to nauczyciele – liderzy Filmoteki Szkolnej – którzy podjęli się nie tylko prowadzenia lekcji przedmiotowych dla uczniów z danej szkoły, ale także warsztatów dla nauczycieli i młodzieży z całego regionu. W ten sposób budowany jest kolejny element systemu wsparcia metodycznego w całej Polsce. Do końca czerwca  PISF otworzy Pracownie Filmoteki Szkolnej w każdym województwie.

W ramach adaptacji na Pracownię Filmoteki Szkolnej, każda sala klasowa zostanie dostosowana do projekcji filmów, wyremontowana i wyposażona w profesjonalny sprzęt: serwer, projektor i ekran, system nagłaśniający oraz podłączenie do Internetu, umożliwiające odtwarzanie filmów on-line.

Biblioteka filmów i nowoczesne narzędzia dydaktyczne

Otwarciu Pracowni Filmoteki Szkolnej towarzyszy poszerzenie filmowego repertuaru dostępnego bezpłatnie we wszystkich szkołach ponadpodstawowych w Polsce. Od marca nauczyciele i uczniowie mogą oglądać ponad 100 polskich filmów przez stronę www.filmotekaszkolna.pl. Wśród tytułów znajdują się m.in. wybitne produkcje zrekonstruowane cyfrowo: „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Jerzego Hasa, „Wesele” Andrzeja Wajdy, jak również nominowana do Oscara „Katedra” Tomasza Bagińskiego czy dokument „Muzykanci” Kazimierza Karabasza. Filmy podzielone są na lekcje tematyczne, m.in.: „W społeczeństwie”, „Człowiek i sztuka”, „Moje korzenie”.

Opracowany materiał dydaktyczny ułatwia młodzieży świadomie i krytycznie obcowanie ze sztuką filmową i rozpoznawanie filmowych środków wyrazu.  Co ważne, przygotowuje do uczestnictwa w kulturze i pomaga w zrozumieniu współczesnego świata.

Zastosowana technologia pozwala na dostęp do filmów w dobrej jakości, a także umożliwia nauczycielom korzystanie z rozwiązań takich, jak przygotowanie playlisty, szybki dostęp do fragmentu filmu, stworzenie lekcji z wykorzystaniem materiałów ze strony internetowej Filmoteki Szkolnej.

Współpraca międzyinstytucjonalna

Filmoteka Szkolna realizowana jest przez Polski Instytut Sztuki Filmowej we współpracy z instytucjami partnerskimi od 2009 roku. Razem z organizacjami zrzeszonymi w Koalicji dla Edukacji Filmowej – m.in.: Centrum Edukacji Obywatelskiej, Warszawską Szkołą Filmową, Fundacją Generator, Stowarzyszeniem Nowe Horyzonty i Stowarzyszeniem Filmowców Polskich – prowadzone są warsztaty metodyczne i filmoznawcze, zajęcia operatorskie, montażowe i aktorskie. Ponadto organizowane są konkursy  filmowe i recenzenckie oraz Filmowe Gry Miejskie.

Otwarta formuła Filmoteki Szkolnej umożliwia nauczycielom prowadzenie zajęć w zróżnicowany sposób, zarówno w systemie lekcyjnym, jak i pozalekcyjnym (koła zainteresowań, szkolne dyskusyjne kluby filmowe). Mogą z niej korzystać nauczyciele wielu przedmiotów – języka polskiego, wiedzy o kulturze, historii czy wiedzy o społeczeństwie.

– Film na stałe zagościł w życiu młodzieży, która na kontakt z mediami nie tylko przeznacza znacznie więcej czasu niż kiedyś, ale przede wszystkim już od wczesnego dzieciństwa żyje w świecie nasyconym przekazami audiowizualnymi. W tej sytuacji nauka o filmie poprzez film wydaje się nie tylko wyzwaniem, lecz także koniecznością – mówi Agnieszka Odorowicz,dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Kalendarium wydarzeń:

Uroczyste otwarcie Pracowni Filmoteki Szkolnej zaplanowano w terminie 10-19 marca 2014 r. w następujących miejscowościach:

  • 10 marca (poniedziałek) – Piaseczno, Liceum Ogólnokształcące im. Pierwszej Dywizji Kościuszkowskiej
  • 11 marca (wtorek) – Radomsko, I Liceum Ogólnokształcące im. F. Fabianiego
  • 12 marca (środa) – Kluczbork, Zespół Szkół Ogólnokształcących im. A. Mickiewicza
  • 17 marca (poniedziałek) – Kielce, Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. św. S. Kostki
  • 18 marca (wtorek) – Wola Rzędzińska, Gimnazjum nr 1
  • 19 marca (środa) – Krasnystaw, II Liceum Ogólnokształcące im. C.K. Norwida

W każdej ze szkół otwarcie Pracowni Filmoteki Szkolnej rozpocznie się od konferencji prasowej o godz. 11.00. Wezmą w niej udział: przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz, prof. Sławomir Bobowski oraz władze miasta i regionu. Wydarzeniu towarzyszyć będą: projekcja filmu dla uczniów połączona z debatą „Skrytykuj.pl”, którą poprowadzą krytycy filmowi Kaja Klimek, Błażej Hrapkowicz i Anna Bielak, wykład dla nauczycieli oraz dyrektorów szkół dotyczący miejsca edukacji filmowej w podstawie programowej oraz prezentacja dobrych praktyk przygotowana przez nauczyciela –  lidera Filmoteki Szkolnej.

Szczegółowych informacji na temat programu Filmoteka Szkolna udziela Agata Sotomska z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., tel. 22 42 10 559, 695 363 351, www.filmotekaszkolna.pl.

piątek, 14 marzec 2014 13:13

BIEG W STRONĘ ŚWIATŁA

Napisane przez

10 stycznia do kin wchodzi „Biegnij, chłopcze, biegnij” w reż. Pepe Danquart’a. To adaptacja książkowego bestsellera Uriego Orleva pod tym samym tytułem – historia ośmiolatka, któremu udaje się uciec z warszawskiego getta w trakcie jego likwidacji w 1942 r. W obsadzie sławy polskiego kina: m.in. Grażyna Szapołowska, Izabela Kuna, Zbigniew Zamachowski, Olgierd Łukaszewicz, Mirosław Baka. W głównej, zagranej wspólnie z bratem-bliźniakiem Andrzejem, roli – Kamil Tkacz, którego debiut w głośnym „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy zachwycił niedawno nie tylko polskich kinomanów.

„Biegnij, chłopcze, biegnij” toporuszające losy dziecka, które straciło całą rodzinę i zdane jest na pomoc ze strony obcych. Zimą 1942 r. trafia do domu życzliwej Polki (w tej roli Elisabeth Duda). Kobieta decyduje się przygarnąć chłopca i namawia, by dla bezpieczeństwa przyjął nową tożsamość: osieroconego Polaka wyznania rzymskokatolickiego.

Wskutek dramatycznego splotu wydarzeń, chłopiec musi jednak opuścić gościnny dom i rusza w pełną niebezpieczeństw wędrówkę przez ogarnięty wojną kraj. Korzystając z pomocy polskich rodzin i przybranej tożsamości, próbuje przetrwać koszmar okupacji. Próbując przeżyć, napotka na swej drodze niekiedy otwarte drzwi, życzliwość i zrozumienie, ale niekiedy na jego pukanie odpowiedzi nie będzie żadnej, a czasem odpowiedzią będzie podstęp i zdrada…

 

Jak Anna Frank lub Imre Kertesz

Jak zaznaczają twórcy filmu, ta historia wydarzyła się naprawdę. Protoplastą postaci głównego bohatera – Srulika/Jurka jest Yoram Fridman, dziś starszy pan, mieszkający w Izraelu. Jego dramatyczne, wojenne losy opisał Uri Orlev – pisarz adresujący swoje dzieła przede wszystkim do dzieci, wielokrotnie nagradzany m.in. Międzynarodową Nagrodą Literacką im. Janusza Korczaka przyznawaną przez Polską Sekcję IBBY (International Board on Books for Youngsters).

Książka „Biegnij, chłopcze, biegnij”została już przetłumaczona na ponad 15 języków i opublikowana w 17 krajach. W Polsce ukazuje się równolegle z premierą filmową. – Od dłuższego czasu szukałem pomysłu na film historyczny, który byłby na tyle mocny, że już sama lektura scenariusza sprawiałaby, że serce bije mocniej – opowiada reżyser filmu, Pepe Danquart. – Chciałem zrobić film, który nie byłby kolejnym przykładem dobrze zrealizowanego kina rozrywkowego, ale wyjątkową i poruszającą opowieścią, odnoszącą się do najbliższej historii i przedstawioną w sposób zupełnie nowy dla publiczności. Film, który byłby wart każdego wysiłku i ryzyka podjętego przy jego produkcji. Film, który przemawiałby do zbiorowej wyobraźni. I wreszcie znalazłem to, czego tak długo szukałem – książkę Uriego Orleva „Biegnij chłopcze, biegnij” – dodaje.

– Ta książka jest wyjątkowa. Nie tylko ze względu na niezwykłą historię Jurka, ale także dlatego, że jest zapisem wycinka ludzkiej historii, podobnie jak „Dziennik” Anny Frank, czy „Los utracony” Imre Kertesza – twierdzi Danquart. – Sztafaż przygodowej fabuły kryje poważne dylematy dziecka, które za cenę uratowania życia musi pozbyć się swojej żydowskiej tożsamości i udawać katolickiego sierotę. Walcząc o przetrwanie, mały Jurek powoli zapomina o swoim rodzeństwie, a twarz matki zaciera się w jego wspomnieniach. W końcu znajduje bezpieczną przystań i miłość w domu polskiej rodziny mieszkającej na wsi. Wewnętrzny konflikt związany z tożsamością ma swój kulminacyjny moment w końcowej części filmu. Mam wrażenie, że nigdy dotąd ten temat nie był w kinie podejmowany w tak poruszający sposób – wyznaje  reżyser.

 

Hołd dzieciom

Jak podkreśla, w jego zamierzeniu film ma stać się hołdem dla wszystkich dzieci, które w przeszłości – a w niektórych częściach świata nawet po dziś dzień – były i są zmuszone walczyć o swoje życie. A także dla tych, którym – mimo przerażających okoliczności – udało się nie tylko przetrwać, ale też zachować człowieczeństwo. Ma być odą na cześć życia, wiary i nadziei. Jak w ostatecznym rozrachunku wyszło?

Kinowa historia małego żydowskiego chłopca, przez kilka lat ukrywającego się w lasach i wioskach niedaleko Warszawy, jest całkiem solidnym kinem, ale dla odbiorcy młodzieżowego. Nie wolnym więc od schematów, uproszczeń i… nadmiaru słów. Jednak dość ciekawie, klarownie rozpisanym i zagranym. Największe brawa dla bliźniaków: Andrzeja i Kamila Tkaczów!

Co ciekawe, moim zdaniem, losy Srulika/Jurka, choć pozornie nieprawdopodobne, im dalej w głąb kinowej lektury zyskują na tej jedynej wiarygodności, która to może poruszyć oglądającego. A jestem przekonany, że ta historia może dotrzeć do serc widzów w każdym zakątku świata. Także w Polsce film ten nie powinien nas jakoś specjalnie podzielić. W sposób przejmujący, i jednocześnie bardzo prosty, pokazuje bowiem, czym jest zło i czym jest dobro…

Nie jest to oczywiście filmowe dzieło o Dobru, Złu i niewyobrażalnej wręcz walce o życie tej miary co np. „Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego, czy „W ciemności” Agnieszki Holland.  Zwłaszcza ten pierwszy mógłby być znakomitym artystycznym kontrapunktem dla swojej epoki – to film, który nieodmiennie świadczy też o wielkiej oryginalności tego właśnie twórcy (zarówno, gdy chodzi o wybór tematu, jak i jego do końca tajemnicze poprowadzenie!).

 

Kino bez zaokrąglonych kątów

Wiem oczywiście, że w przypadku jakby nie było adresata młodzieżowego „Biegnij, chłopcze, biegnij” tego Milczenia i tej Tajemnicy nie mogło być tu za wiele. Ale, niestety, tego właśnie mi najbardziej zabrakło, przynajmniej w wielu scenach.

Zupełnie inna sprawa to wybór tematu… Marzy mi się, by w Polsce, albo w Europie, powstał wreszcie film, który byłby choć przyczynkiem do zastanowienia się i zapytania: dlaczego tak się stało, że to właśnie dwa narody – polski i żydowski – tak szczególnie ucierpiały podczas II wojny światowej? Przeróżni politycy, artyści, konformiści tak lubią wciąż w tej materii „zaokrąglać kąty” i uciekać od całej, złożonej i wielowymiarowej prawdy, gdy czasem ta prawda nie pasuje do ubitych ogólnoświatowych stereotypów… Marzy mi się więc przy okazji takich właśnie premier i „nasz, polski bieg w stronę światła”. Historia II wojny światowej pokazuje, że zdarzyło ich się niemało. Ale w kinie wciąż ich bardzo brak.

Cykl Z FILMEM NA TY powstaje we współpracy z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej.

www.pisf.pl

Strona 2 z 2

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY