Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 60.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 62.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 56.

Środowisko naturalne

Środowisko naturalne (22)

wtorek, 24 wrzesień 2013 16:46

GMINA EKOINNOWACJI

Napisane przez

Zarząd Fundacji Promocji Gmin Polskich ma przyjemność poinformowania czytelników Magazynu Samorządowego „GMINA” o uzyskaniu największej liczby punktów przez projekt złożony w tegorocznym konkursie Edukacji Ekologicznej ogłoszonym przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, w kategorii „Ekoinnowacje w ochronie środowiska”. Nasza satysfakcja jest tym większa, że konkurencja była znaczna.

Nie po raz pierwszy – jak mniemamy – doceniono zapewne walory merytoryczne projektu skorelowane z bardzo dziś istotnymi potrzebami samorządów terytorialnych w zakresie ochrony środowiska naturalnego. Komisja konkursowa miała też zapewne na uwadze dorobek wcześniejszych zrealizowanych i pomyślnie zakończonych projektów Fundacji, realizowanych dzięki środkom dotacji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, jak: „Nasza Gmina Chroni Klimat” (2010-2011) i ostatnio „Gminny Lider Recyklingu” (2011-2013).

Partnerami Fundacji są – podobnie jak w poprzednich inicjatywach – Serwis Samorządowy Polskiej Agencji Prasowej oraz znana w wielu rejonach naszego kraju, wypróbowana w stosowaniu nowoczesnych technologii, warszawska spółka inżynieryjna „WAPECO”, której specjalnością są innowacyjne i ekologiczne materiały budowlane. Partnerstwo z tą firmą oznacza możliwość współpracy z najlepszymi ekspertami i ośrodkami naukowo-badawczymi, gwarantującymi najwyższą jakość promowanych rozwiązań. Nowy projekt rozpocznie swoje – jesteśmy o tym przekonani, że owocne – życie już w październiku tego roku.

Mamy nadzieję, że publikowane poniżej informacje o możliwościach i warunkach udziału w tym projekcie okażą się przydatne dla potencjalnych jego uczestników i chętnych. Zachęcamy więc do lektury i nawiązania kontaktu z Fundacją.

Aktualnie samorządy gminne posiadają wiele kompetencji ustawowych i możliwości wdrażania zasad oraz osiągania celów trwałego i zrównoważonego rozwoju – choć nie są one w wystarczającym stopniu wykorzystywane. Zakres tych możliwości i obszarów odpowiedzialności stale się poszerza, wraz z delegowaniem wielu, coraz to nowych, zadań publicznych na szczebel lokalny. Problemem nie jest wyłącznie sposób finansowania tych zadań, lecz świadomość środowisk samorządowych (w szczególności liderów, kadr zarządzających i radnych) do wykorzystania tych obszarów dla wdrażania procesów innowacyjności ekologicznej. Wynika to często z niewiedzy lub braku dostępu do źródeł rzetelnej, kompleksowej i profesjonalnej informacji oraz do fachowych doradców i ekspertów, szczególnie w mniejszych gminach i na terenach wiejskich. Do kluczowych obszarów kompetencji polityki samorządowej ukierunkowanej na wdrażanie innowacyjności, w szczególności ekologicznej, należy obszar gospodarki komunalnej.

W projekcie szczególny nacisk zostanie położony na różnice między standardową ochroną środowiska na poziomie minimum i zwykłego respektowania wymogów prawnych, a podejmowaniem działań i przedsięwzięć o charakterze ekoinnowacyjnym, ale również kwestie, jak wdrażać nowe wymogi prawne, szczególnie w obszarze ochrony środowiska, w sposób innowacyjny. Poprzez pokazanie, jak mogą i powinny być wdrażane ekoinnowacje w gospodarce komunalnej, zostanie również upowszechniona wiedza na temat ich znaczenia dla gospodarki, regionu i kraju. Program edukacyjny projektu (szkoleń e-learningowych) będzie zwracał uwagę na powiązania między ekonomią (ekonomicznością), a ekologią (ekologicznością) innowacyjnych rozwiązań w gospodarce komunalnej i polityce samorządowej, w szczególności jak energo-, zasobo- wodo- i materiałooszczędność przekłada się, często w dłuższej perspektywie czasowej, na wymierne oszczędności finansowe w budżecie lokalnym. W programie podkreślana też będzie rola innowacji informatycznych w polityce komunalnej i funkcjonowaniu urzędu gminy, które sprzyjają efektywności ekologicznej z uwagi na odmaterializowanie wielu procesów, a tym samym zmniejszenie oddziaływania na środowisko.

Celem projektu jest zatem budowa wiedzy na temat ekoinnowacyjności i efektywności ekologicznej w środowisku kadr JST i innych instytucji publicznych, jej weryfikacja w procesie edukacyjnym przewidzianym w ramach projektu oraz nadanie tej charakteru interaktywnego dzięki możliwościom internetowym i e-learningowym.

Projekt, którego pełna nazwa brzmi „Eko-gminy.pl Kampania informacyjno-edukacyjna z wykorzystaniem platformy e-learningowej w zakresie wdrażania innowacyjnych ekologicznie rozwiązań w gospodarce komunalnej i polityce samorządowej” adresowany jest do pracowników urzędów gmin, powiatów i województw, odpowiedzialnych i zajmujących się zadaniami związanymi z gospodarką komunalną, ochroną środowiska, gospodarką odpadami, planowaniem przestrzennym, polityką energetyczną, infrastrukturą komunalną, rolnictwem i rozwojem obszarów wiejskich, budownictwem komunalnym, zamówieniami publicznymi itp.

Edukacyjna część programu kierowana jest do urzędników wszystkich szczebli, jak również do zainteresowanych liderów samorządowych, radnych, przedstawicieli przedsiębiorstw komunalnych. Pośredni i bezpośredni wpływ na rozwój ekoinnowacyjności w gminach i w sferze gospodarki komunalnej ma wiele różnych organów JST i instytucji administracji publicznej. I to do tego środowiska mamy nadzieję docierać z treściami zawartymi w programie merytorycznym. Uwzględnia on, co warto podkreślić, wyniki ankiety internetowej przeprowadzonej dzięki Serwisowi Samorządowemu PAP.

Działania przewidziane w projekcie uszeregowane zostały w następujących blokach zadaniowych: promocja samego projektu związana z rekrutacją jego uczestników; szkolenia e-learningowe pt. „Ekoinnowacje w gminie”; przygotowanie i edycja wydawnictw edukacyjnych oraz informacyjno-promocyjnych, głównie w edycji internetowej oraz konkurs „Gmina Ekoinnowacji”, którego rozstrzygnięcie nastąpi tradycyjnie podczas ogólnopolskiej konferencji podsumowującej doświadczenia z blisko 2-letniej realizacji całego projektu.

Najważniejszą częścią projektu są szkolenia e-learningowe. W poprzednich, podobnych projektach uczestniczyło blisko trzy tysiące przedstawicieli samorządów i administracji lokalnej, z których zdecydowana większość uzyskała certyfikaty szkoleniowe. Obecnie przygotowane szkolenia „rozpisane” zostały na 24 wykłady merytoryczne, ujęte w modułach tematycznych, prowadzonych w formie comiesięcznych sesji wykładowych, połączonych z konsultacjami i testami. Szkolenia będą miały charakter elastyczny, dostosowany do możliwości czasowych szkolących się. Uczestnikiem e-szkoleń będzie mogła być wyłącznie osoba zarejestrowana. Szkolenia realizowane będą za pośrednictwem czterech zintegrowanych, tematycznych platform e-learningowych, utworzonych w ramach poprzednich projektów edukacyjno-ekologicznych dofinansowanych ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Projekt rozpocznie się w IV kwartale 2013 r. i potrwa do połowy 2015 r.

Dla zorientowania potencjalnych uczestników w tematyce szkoleń będą one dotyczyć różnych aspektów innowacyjności ekologicznej, w szczególności w takich obszarach działalności JST, jak: polityka energetyczna gminy, gospodarowanie odpadami komunalnymi, kształtowanie zieleni miejskiej i przestrzeni publicznej, gospodarka wodno-ściekowa, transport publiczny, gospodarka rolna, budownictwo komunalne, zielone zamówienia publiczne. Informacje o projekcie będzie można wkrótce uzyskać na portalu eko-gminy.pl. Zapraszamy!

Prezes Zarządu Fundacji Promocji Gmin Polskich

ADOLF REUT

Koordynator Projektu

MIKOŁAJ NIEDEK

poniedziałek, 27 maj 2013 14:28

PSZCZOŁY POD SZCZEGÓLNĄ OCHRONĄ

Napisane przez

Dwa lata ma obowiązywać moratorium na stosowanie w rolnictwie pestycydów neonikotynoidowych, jakie uchwaliła pod koniec kwietnia Unia Europejska. Ma ono zacząć obowiązywać nie później niż 1 lipca br.

Dyskusja na temat tego, czy i jak chronić pszczoły trwała od lat – a dokładnie od końca 2006 roku, kiedy to naukowcy ukuli termin „masowe ginięcie pszczół”. Zjawisko, choć spotykane w historii, jest niewątpliwie niepokojące: pszczoły miodne masowo giną poza ulem, co nie tylko budzi obawy o przyszłość tego gatunku, ale też o znacznie poważniejsze konsekwencje gospodarcze, związane z sektorem roślin oleistych, owoców i warzyw.

W Stanach Zjednoczonych od kilku lat pojawiają się alarmistyczne w tonie nagłówki, według których każda zima kończy się śmiercią 80-90 proc. rojów. Tymczasem tylko w USA dobrobyt gatunku jest ściśle związany z rynkiem produktów o wielkości kilkunastu miliardów dolarów. W Europie, gdzie zjawisko wystąpiło w dużej skali m.in. w Hiszpanii, Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, Grecji, Finlandii – i Polsce, straty z tego powodu zapewne będą równie wielkie.

Winne pestycydy?

Nic więc dziwnego, że dla większości krajów Unii Europejskiej problem jest palący. Za radą części naukowców przyjęto, że za ginięcie pszczół miodnych mogą być odpowiedzialne stosowane w rolnictwie pestycydy neonikotynodoidowe: w szczególności chlotianidyna, imidachlopryd i tiametoksam. Nie jest to jedyna możliwa przyczyna występowania niepokojącego zjawiska – tym niemniej budzi ona największe emocje, być może ze względu na fakt, że same nazwy tych chemikaliów brzmią „groźnie”. W odniesieniu do pszczół wymienione środki mogą wywoływać paraliż ich centralnego układu nerwowego i niemal natychmiastową śmierć.

Decyzja Brukseli opiera się w dużej mierze na analizach Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), jednak w ostatnich latach nastąpiła gigantyczna mobilizacja zaniepokojonych tym zjawiskiem Europejczyków. Pod petycją do unijnych władz podpisało się ponad 2,6 miliona osób, ministrowie rolnictwa w poszczególnych krajach Wspólnoty otrzymali w tej sprawie około 450 tysięcy e-maili, a badania ankietowe ujawniły gigantyczne poparcie dla zakazu, sięgające np. w Niemczech poziomu 90 procent.

Pełny tekst artykułu w najnowszym wydaniu magazynu „Gmina”. Zapraszamy do lektury!

środa, 24 kwiecień 2013 20:34

RECYKLING PO POLSKU: SZUKAJ ŚMIECI W POLU

Napisane przez

Mamy za sobą batalię o sposoby naliczania opłat za wywóz śmieci, wkrótce firmy śmieciowe przystąpią do starcia o rynek i zamówienia z urzędów. Ale może się okazać, że ostatnia bitwa w śmieciowej wojnie – o to, gdzie ostatecznie trafią nasze śmieci – będzie najtrudniejsza. Ubywa bowiem wysypisk, a zakładów zajmujących się recyklingiem i przetwarzaniem odpadów wcale nie przybywa.

Zmiany wymusza na Polsce Unia Europejska i proza życia: polskie lasy i pola są wprost zawalone dzikimi wysypiskami, których urzędnicy nie są nawet w stanie policzyć, nie mówiąc o ich usuwaniu. Ustawodawca wyszedł z założenia, że dopóki za wywóz śmieci trzeba płacić, to zawsze znajdą się osoby, które będą chciały pozbyć się ich za darmo. Nic nie pomogło sprawdzanie, czy mieszkańcy mają podpisane umowy na wywóz, bo odpady z domowych kuchni i tak lądowały w przydrożnych rowach, a w miastach – w publicznych koszach na śmieci.

Do tego dochodzą wymogi Unii Europejskiej. Dyrektywy Brukseli jasno wskazują, że śmieci –  zamiast składować na wysypiskach – trzeba ograniczać lub przetwarzać. Cele dla Polski to zmniejszenie masy odpadów komunalnych składowanych na wysypiskach do maksymalnie 60 procent do końca 2014 r. (w stosunku do ilości z 1995 r.) i do przetwarzania 35% opakowań. W kolejnych latach te procenty jeszcze rosną: na wysypiska będzie mogła trafić tylko połowa odpadów biologicznych, trzeba będzie odzyskiwać surowce z 55 proc. opakowań trafiających na rynek.

Szósty śmieciarz UE

To ogromne ilości. Według raportu audytorskiej firmy Deloitte, prezentowanego na marcowym Ogólnopolskim Kongresie Recyklingu w warszawskim hotelu Intercontinental, w Polsce wytwarzamy 12 mln ton odpadów rocznie. Daje nam to miano szóstego największego „śmieciarza” w Unii Europejskiej. Ale już jeśli przeliczyć te dane na głowę mieszkańca, wypadamy znacznie lepiej. Statystyczny Polak wytwarza 315 kg odpadów rocznie, podczas gdy średnia w UE wynosi 502 kg. Mniej od nas śmiecą tylko Estończycy i Łotysze.

Niestety, nie ma się co oszukiwać. Tak dobre dane nie wynikają z jakieś szczególnej wrażliwości ekologicznej Polaków. Wręcz przeciwnie, tylko 80 procent obywateli jest objętych systemem zorganizowanego odbioru odpadów (dane z 2010 r.). Czyli co piąty mieszkaniec Polski nie ma podpisanej umowy, nie figuruje w statystykach, a śmieci pali w piecu lub wyrzuca do lasu. To znacznie zaniża oficjalne dane.

Zatem wszystko wskazuje na to, że od lipca ilość odpadów znacznie wzrośnie. Skoro gmina odbierze je za darmo (podatek będą płacić wszyscy), to nikomu nie będzie się opłacało pozbywać ich w nielegalny sposób. Na gminy spadnie więc ogromna góra śmieci, z którą będą musiały coś zrobić.

Śmieci zabiorą potentaci

Z samym odbiorem zawartości śmietników nie powinno być problemu, nie zabraknie też śmieciarek. Rynek gospodarki odpadami jest bardzo rozdrobniony, działa na nim mnóstwo podmiotów. Czasami to ogromne międzynarodowe korporacje jak Remondis czy Sita (członek światowej grupy Suez Environnement), rodzimi potentaci (np. Byś czy Trans-formers) czy spółki wyrosłe z dawnych molochów państwowych (np. MPO w Warszawie).  Często to małe, rodzinne firmy z kilkoma śmieciarkami, które obsługują ograniczoną ilość posesji. Tylko w województwie mazowieckim działa prawie 200 firm odbierających odpady, ale trzy największe mają 60 proc. rynku.

Firmy wystartują w przetargach rozpisanych przez gminy. Wygrają najwięksi, resztę czeka albo podwykonawstwo – albo upadek.  Według szacunków Krajowej Izby Gospodarczej z 3-4 tysięcy firm działających na rynku nawet połowa może zakończyć działalność.

Zyskać mają jednak mieszkańcy, a na pewno środowisko. – W mojej wsi jest około 200 gospodarstw. Dziś po odpady przyjeżdża do nas osiem firm. Po reformie będzie jedna i zabierze wszystkie śmieci. To oznacza same korzyści: mniej spalonej benzyny i mniejszy ruch na drogach – wylicza Dominik Dobrowolski, ekolog od lat specjalizujący się w gospodarce odpadami.

Recykling i wysypiska

Nie wiadomo za to, gdzie te śmieci zawieźć. Nowa ustawa ma zachęcać do segregowania śmieci poprzez niższe stawki za odbiór odpadów posegregowanych. Specjaliści są spokojni o odzysk surowców wtórnych. Już teraz aluminiowe puszki są skrupulatnie odzyskiwane. Te z koszów miejskich – których nie znajdą zbieracze złomu – segregowane są na taśmach w sortowniach. W tym przypadku powód jest oczywisty: na aluminium można nieźle zarobić.

Dominik Dobrowolski przewiduje, że tak samo będzie z plastikiem. – Już teraz cena tony polipropylenu z odzysku na giełdach towarowych dorównuje cenie stali, a będzie jeszcze rosła. Im bardziej kurczą się złoża ropy, im trudniej są dostępne, tym wyższa jest cena za baryłkę. Producenci poszukują więc alternatywnych źródeł. A takimi są właśnie surowce wtórne – twierdzi Dobrowolski.

Duże firmy, zajmujące się gospodarowaniem śmieciami, mają własne zakłady recyklingu. Tam gdzie ich nie ma, szybko powstaną, bo to po prostu dobry interes, a sortownie nie wymagają dużych nakładów inwestycyjnych.

Gorzej będzie z odpadami komunalnymi nie posegregowanymi, które do tej pory były składowane przede wszystkim na wysypiskach śmieci – według danych GUS w 2011 r. trafiło tam 70,9% proc. odpadów komunalnych produkowanych w Polsce. Jeszcze w 2008 r. było to 86 proc., a przypomnijmy, że cel na koniec 2014 roku to 60 proc.

Tyle że od 2010 r. wysypisk ubywa, bo ich zamykania wymaga od nas Unia Europejska. Dla porównania w Niemczech wysypiska zniknęły niemal całkiem – trafia tam 0,4 proc. odpadów, podobnie jest w Austrii czy Holandii. Na przeciwnym biegunie jest Hiszpania, gdzie wskaźnik ten sięga 58 proc. Średnia europejska wynosi 38 proc.

W Polsce jeszcze pięć lat temu działało 520 licencjonowanych wysypisk śmieci. Kolejno są zamykane, a w 2014 roku ma ich zostać już tylko 200. Symboliczne było zamknięcie dwa lata temu największego w Polsce podwarszawskiego wysypiska Łubna, które przyjmowało około 250 tysięcy ton śmieci, czyli jedna trzecią odpadów wytwarzanych w stolicy.

Odpady komunalne trzeba przerabiać.  W Polsce działa 90 kompostowni zdolnych przerobić 602 tys. ton bioodpadów rocznie. Mamy 173 sortownie odpadów zbieranych selektywnie lub zmieszanych. Do tego 11 zakładów mechaniczno-biologicznego przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych.

To wszystko to jednak za mało: Krajowy Program Gospodarki Odpadami 2014 wskazuje, że na koniec 2009 roku, łączne moce przerobowe spalarni, kompostowni wynosiły ponad 1,1 mln ton rocznie, podczas gdy ilość odpadów komunalnych ulegających biodegradacji nie dopuszczonych do składowania w 2014 roku szacowana jest na ok. 5 mln ton.

Reszta do pieca

Przynajmniej częściowym rozwiązaniem tego problemu miały być zakłady utylizacji termicznej, czyli spalarnie śmieci. Ich budowa jednak się opóźnia. Na razie w Polsce działa jeden taki zakład na warszawskim Targówku. Choć zbudowany w latach 90., już dziś dysponuje jedynie przestarzałą technologią. W planach jest jego modernizacja i rozbudowa, zmierzająca do zwiększenia mocy przerobowych.

W budowie – lub w planach – jest dziesięć kolejnych spalarni, m.in. Bydgoszczy, Krakowie, Szczecinie, Koszalinie, Białymstoku, Łodzi, Koninie czy Poznaniu. W niektórych przypadkach (np. Bydgoszcz, Szczecin, Białystok, Konin) podpisano już nawet umowy z wykonawcami, a instalacje mają być gotowe do rozruchu pod koniec 2015 r. W innych przypadkach trwają dopiero przygotowania do inwestycji.

Nawet jednak gdyby powstały od razu – to i tak wciąż za mało. Moce przerobowe 10 planowanych spalarni pozwolą na utylizację około 2 mln ton odpadów komunalnych rocznie. Dlatego w Wojewódzkie Plany Gospodarki Odpadami zakładają budowę kolejnych instalacji do zagospodarowywania odpadów – w sumie o łącznej mocy przerobowej około 2 mln ton rocznie do 2019 r.

Ile z tych planów da się zrealizować – nie wiadomo. Ale raczej nie wszystkie. Co nas zatem czeka? – Pewnie będzie tak, że warunkowo będą przedłużane pozwolenia na działanie wysypisk. Unia będzie groziła karami lub nawet je nakładała. Może nawet wstrzyma niektóre dotacje. I, w końcu, uzupełnimy brakującą infrastrukturę – mówi Dominik Dobrowolski.

sobota, 23 marzec 2013 14:08

UPORCZYWE TRWANIE AZBESTU

Napisane przez

Mija pięć lat, od kiedy ruszył „Program oczyszczania kraju z azbestu”. Według jego założeń ten niebezpieczny minerał ma zniknąć z Polski do 2032 r.

Program nie ma w założeniu natychmiastowego uporania się z azbestem – czyli jeszcze nie trzeba zrywać dachów, wymieniać elewacji na nowe bądź usuwać instalacji. Wszystko zależy od tego, jak wypadła ocena i jak wyglądają możliwości dalszego bezpiecznego użytkowania wyrobów zawierających azbest. Precyzuje to par. 3 i 5 rozporządzenia o bezpiecznym użytkowaniu i usuwaniu wyrobów zawierających azbest. Norma dopuszcza wyroby o gęstości 1000 kg/m lub większej, czyli tzw. wyroby twarde.

Oczywiście, wszystko pod warunkiem, że nie są one uszkodzone i nie dochodzi do emisji azbestu do środowiska, a w konsekwencji nie ma to następstw chorobowych.

Urzędnicy odwiedzili każde mieszkanie

Jednak sprawdziliśmy – na przykładzie powiatu wałeckiego – liczącym cztery gminy (województwo zachodniopomorskie), o ile realnie zmniejszyła się ilość azbestu.

W gminie Wałcz, największej w Polsce wśród gmin wiejskich, drugiej – po piskiej – biorąc pod uwagę wszystkie gminy miejsko-wiejskie, w 2010 r. inwentaryzacja wykazała, że na jej terenie znajduje się 3731 ton azbestu do zdjęcia. Zdaniem Jana Matuszewskiego, inspektora ds. ochrony środowiska w gminie Wałcz, jest to miarodajny szacunek.

− Urzędnicy odwiedzili każdą wieś w gminie, mieszkanie po mieszkaniu. Inwentaryzacja wykazała wówczas, że najwięcej azbestu zalega na dachach budynków mieszkalnych bądź gospodarczych, w dużych ilościach wciąż występuje w rurach wodociągowych, w ociepleniach na ścianach budynków, w płytach nakładanych na obiekty w celach ozdobnych − wylicza Jan Matuszewski. – Gama wyrobów zawierających azbest jest szeroka i… wciąż masowa – ocenia.

Od czasu tego spisu w gminie Wałcz azbestu jest mniej o zaledwie 280 ton. W sąsiedniej gminie Mirosławiec, według spisu z 2007 r., było go na dachach i w instalacjach 527 ton. − To oczywiście przybliżona wielkość, bo azbestu na dachach nie da się ukryć – mówi Aleksander Matusiak, inspektor ds. ochrony środowiska w gminie Mirosławiec, ale też dodaje: − Może on jednak zalegać na nielegalnych wysypiskach, których nie ujawniono, np. w lasach, i w składzikach, gdzie do tej pory zwykle układano zdejmowane płyty dachowe, zanim ustawa jasno nie określiła sposobu jego usuwania (tylko przez wyspecjalizowane firmy – przyp. red.) oraz nie narzuciła konieczności inwentaryzacji.

Znika jedynie kilka ton rocznie

Najbardziej aktualny spis, sporządzony w drugiej połowie ubiegłego roku w gminie Mirosławiec, wykazał, że do tego czasu usunięto niespełna 27 ton, czyli statystycznie z jej obszaru znika rocznie średnio około 4−5 ton azbestu. Jego usuwanie wyhamowało w 2010 r. Wówczas nastąpiła zmiana ustawy, która powstrzymała prywatne osoby przed wymianą dachów, bo gwarantowane 50 proc. zwrotu kosztów za zdjęcie, transport i utylizację, wzrosły do 100 proc. Według inspektora Matusiaka kolejne trzy tony azbestu znikną z gminy Mirosławiec być może w pierwszej połowie 2013 r.

Jego zdaniem sytuacja nie wygląda najgorzej, a wolne tempo, w jakim znika azbest, jest spowodowane faktem, że − mimo iż można liczyć na 100-procentową dotację na demontaż, transport i utylizację dachu – na nowe pokrycie trzeba już wyłożyć własne pieniądze. Więc, kto nie musi...

− W efekcie, jeśli inspektor nadzoru budowlanego określi stan azbestu w obiekcie jako katastrofalny i, według norm, do usunięcia, nie podchodzi się do tego zbyt rygorystycznie. Czekamy na środki finansowe – mówi Matuszewski. Obaj inspektorzy zgodnie potwierdzają, że w gminach pojawia się niewiele wniosków. W gminie Człopa zinwentaryzowano 37 442 m kw. płyt azbestowo-cementowych i 600 mb. rur, informuje z kolei Jerzy Bekker, urzędnik w Mieście i Gminie Człopa. Tyle że od tej pory – ani drgnęło. W Tucznie, mimo że wnioski napłynęły w ubiegłym roku, nie przyznano dofinansowań. Sprawę poruszył na jednej z sesji rady gminy mieszkaniec Tuczna, ale według burmistrza Krzysztofa Hary, gmina nie dysponowała wystarczającymi środkami na 100-procentowe zwroty. Burmistrz zapowiedział jedynie, że w tym roku znajdą się pieniądze.

Szacunkowa ilość azbestu na terenie gminy Tuczno w dniu przyjęcia „Programu usuwania azbestu oraz wyrobów zawierających azbest na terenie Gminy Tuczno” − Uchwałą Rady Miejskiej w Tucznie z 2007 r. – wynosiła 917,760 ton. Usunięto od tego czasu 8,145 ton. Dofinansowanie gminy wyniosło 2673,43 zł.

Pozornie prosta procedura

Na BIP gminy Tuczno w połowie listopada ubiegłego roku pojawiła się informacja, że do końca stycznia 2013 r. można się ubiegać o dotację. Koszty usunięcia azbestu zostaną pokryte z dofinansowania Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Szczecinie, o które zamierza ubiegać się w tym roku Krzysztof Hara.

Finansowaniu standardowo podlegać będzie demontaż pokrycia dachowego lub wyrobów i instalacji zawierających azbest, transport z miejsca rozbiórki do miejsca unieszkodliwienia i utylizacja. Dodatkowo, usuwaniem azbestu mogą zajmować się tylko uprawnione firmy z koncesją od starosty. By ją uzyskać, firma musi przeszkolić pracowników m.in. z tego, jak postępować z azbestem, pod kątem ubioru, użycia masek, samego składowania na paletach, owijania w folię.

Wykaz firm znajduje się w starostwie. Tę informację można również znaleźć na BIP każdego powiatu. − W powiecie wałeckim takich firm jest około piętnastu, więc z wyborem nie ma problemu – informuje Jan Matuszewski. Odpady, a także zużyte przy pracy filtry, odzież czy folie, muszą trafić na wyspecjalizowane wysypiska. Po wykonaniu demontażu firma wystawia zaświadczenie, które trzeba przechowywać pięć lat.

O dofinansowanie mogą ubiegać się jednostki samorządu terytorialnego, osoby fizyczne, jednostki sektora finansów publicznych, kościoły i związki wyznaniowe oraz wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe.

Do wniosku konieczny jest dokument wydawany przez starostwo powiatowe – o braku sprzeciwu co do zmiany pokrycia dachowego. Aby go otrzymać, należy złożyć wniosek „Zgłoszenie robót budowlanych niewymagających pozwolenia na budowę” w Wydziale Budowlanym starostwa. Dokument ten, co warto podkreślić, obowiązuje w powiatach całej Polski. Jeśli starostwo zażąda pozwolenia na budowę, a zazwyczaj wymaga, wówczas potrzebny jest projekt budowlany sporządzony przez osobę z uprawnieniami. Trzeba wówczas zawiadomić urzędników powiatowego nadzoru budowlanego i okręgowy inspektorat pracy. Wymagane jest również zdjęcie obiektu przed demontażem. I to w zasadzie tyle biurokratycznych formalności.

Życie w cieniu azbestu

Pozornie wydaje się, że procedura jest relatywnie nieskomplikowana, wszyscy zainteresowani deklarują chęć zmiany stanu rzeczy, a pieniądze na realizację programów usuwania azbestu są. Problem jednak w tym, że na każdym wymienionym obszarze kryją się pułapki i bariery, które ostatecznie zniechęcają do działania. Wygląda na to, że Polacy jeszcze długo będą żyć z azbestem.

niedziela, 27 styczeń 2013 22:15

Big Brother w głębi puszczy

Napisane przez

Strażnicy polskich lasów ruszyli do walki ze śmieciami. Tropienie sprawców wykroczeń nierzadko przypomina policyjne śledztwo, a kamery bynajmniej nie służą już do obserwowania zwierząt.

W 2011 roku Lasy Państwowe wydały 15 mln złotych na usuwanie dzikich wysypisk śmieci. Złodzieje drewna zaś spowodowali straty w wysokości kolejnych 5 mln złotych. Nikt nie szacuje strat, które wynikają z zatrucia gleby, padającej zwierzyny i mniejszej atrakcyjności turystycznej.

Czasami trudno sobie nawet wyobrazić, jakie przedmioty ludzie potrafią wywieźć do lasu.

– Są osoby, które traktują las jak darmowy magazyn drewna, darmowe miejsca wywozu śmieci, miejsca, gdzie można wejść, i bezkarnie, pozostając niezauważonym przez kogokolwiek, szkodzić środowisku – mówił w rozmowie z „Głosem Koszalińskim" Robert Frutczak, nadleśniczy z Czaplinka w Zachodniopomorskiem. Butelki, opony, reklamówki, resztki jedzenia - to „standardowa" zawartość leśnych wysypisk.

Jak się nie przyznacie, zwolnię wszystkich

– Plagą są niewielkie śmieci po parach, które przyjeżdżają na łono natury w konkretnym celu - mówi Jacek Pychner, strażnik leśny Nadleśnictwa Dojlidy pod Białymstokiem. - Wybierają miejsca w pobliżu miasta: uroczysko Turczyn, Pietrasze, Antoniuk, poligon w okolicy Grabówki czy Solnicki Las. Najczęściej zostawiają po sobie reklamówkę z butelką po piwie, opakowania po chrupkach, mnóstwo ubrudzonych chusteczek higienicznych oraz zużyte prezerwatywy i opakowania po nich - opowiada.

Ale nierzadko zdarzają się w lesie też lodówki, odpady po budowie, czy meble. - Najnowszy przykład to mężczyzna, który wylewał do lasu zawartość szambiarki - opowiada Adam Pietrzak z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. - Dostaliśmy taki sygnał i zamontowaliśmy w tym miejscu kamerę. Po kilku dniach mężczyzna ponownie wylał nieczystości, a my mieliśmy nagraną całą sytuację ze świetnie widoczną rejestracją auta, dzięki czemu szybko go znaleźliśmy. Pietrzak nie ma wątpliwości: kamery w lasach to konieczność. Nie ma bowiem szans, żeby pracownicy Lasów Państwowych byli w stanie sami stale nadzorować cały obszar polskich lasów.

Swoje „pościgi” za sprawcami wykroczeń dokumentują na stronach internetowych leśnicy spod Wałcza. – Straż otrzymuje zgłoszenie o wyrzuconych śmieciach, w których znajdują się opony, zderzak, kartony... W toku oględzin udaje się odnaleźć na kartonie adres kobiety wraz z numerem telefonu. Pani ta wyraża zdziwienie zaistniałą sytuacją – wspomina Dariusz Marchwiak z tamtejszego nadleśnictwa. – Po kilku godzinach otrzymuję telefon. Rozmówcą jest młody mężczyzna, który przyznaje się do popełnienia wykroczenia i deklaruje, że naprawi szkodę – kwituje sprawę.

Ale to nic. W ubiegłym roku na tym samym terenie znaleziono też worki ze śmieciami budowlanymi, głównie resztkami po pracach nad ociepleniem budynku. Tyle że wśród opakowań po klejach, zaprawach czy tynkach trafia się też… opakowanie po pizzy: z ulicą i numerem domu. – Udajemy się pod wskazany adres w Wałczu. Dom świeżo po ociepleniu, chyba mamy szczęście – opisuje Marchwiak. Okazuje się jednak, że właściciele podpisali z wykonawcą prac umowę obejmującą posprzątanie posesji po wykonaniu zlecenia. Trop wiedzie więc do firmy. Jej właściciel proponuje pomoc. – Na drugi dzień zjawia się ponownie i oświadcza, że ustalił sprawcę: to jeden z pracowników. Pokazuje treść wiadomości SMS, którą wysłał do pracowników: „jak się nie przyznacie, to zwalniam wszystkich”. Odpowiedź nadeszła po kilku godzinach: „dobra, to ja” – dodaje.

Zadzwonić do kamery

Kamery bywają więc jedynym wyjściem. Pozwalają zarejestrować np. numery rejestracyjne samochodu, którym poruszają się złodzieje drewna lub śmieciarze, dzięki czemu Straż Leśna może później dotrzeć do takich ludzi. I chociaż 1500 zł za jedno urządzenie to niemało, to jednak inwestycja szybko się zwraca. Mandat za śmiecenie w lesie wynosi średnio 500 zł. Dodatkowo winowajca musi też po sobie posprzątać. Jeśli natomiast będzie się opierał, sprawa automatycznie trafi do sądu, skąd śmiecący może wyjść z rachunkiem w wysokości 5 tys. zł.

W połowie roku polskie lasy były obserwowane przez 24 godziny na dobę przez około 400 kamer. Urządzenia te są montowane w takich miejscach, żeby trudno je było dostrzec, a tym bardziej zniszczyć. Są małe i mają czujnik ruchu, który sprawia, że urządzenie się uruchamia. Dzięki temu może ono pracować bez ładowania baterii nawet kilka dni. Rejestrowany obraz ma bardzo wysoką jakość i dotyczy to zarówno zdjęć robionych w dzień, jak i w nocy. Informację, że kamera rozpoczęła rejestrację obrazu, natychmiast otrzymują strażnicy. Mogą oni obejrzeć obraz na ekranie komputera czy telefonu komórkowego. Kamera bywa też wyposażona w kartę SIM. Dzięki temu strażnik może również zadzwonić do kamery. Brzmi to dziwnie, ale dzięki temu usłyszy wszystko, co dzieje się wokół ukrytego w lesie urządzenia.

Używający kamer strażnicy leśni nie mogą się ich nachwalić. – Udało nam się m.in. przyłapać właściciela pensjonatu, który wywiózł do lasu olbrzymie ilości śmieci. Dzięki nagraniu z kamery nie było żadnych wątpliwości i zbędnych dyskusji – mówi Leszek Szczyrk, komendant posterunku straży leśnej w Lądku Zdroju. - Dotąd trudno było złapać rabusiów na gorącym uczynku. Nawet gdy kogoś złapaliśmy tuż po tym, jak wyrzucił śmieci, mógł się wyprzeć. Ale monitoring to zmienił - mówi Artur Dawidziuk, nadleśniczy z Celestynowa pod Warszawą. - Na nagraniu widoczne są numery rejestracyjne auta i twarz sprawcy. Z pomocą policji z łatwością go namierzamy. Taki delikwent jest kompletnie zaskoczony, gdy pukamy do jego drzwi i karzemy mandatem za zaśmiecanie - opowiada nadleśniczy.

Szkodnicy w kominiarkach

Nie wszyscy są jednak zadowoleni z tego, że również lasy zamieniły się w plan zdjęciowy reality show. Choć strażnicy leśni zapewniają, że uczciwi grzybiarze, czy myśliwi nie mają się czego obawiać, wiele osób uważa, że walka ze śmieciarzami i złodziejami nie usprawiedliwia aż takiego wkraczania w sferę prywatną. W połowie listopada górale z graniczących z Tatrzańskim Parkiem Narodowym wiosek Murzasichle i Małe Ciche protestowali przeciwko montowaniu przez TPN kamer tuż obok ich gospodarstw. - Są notorycznie podglądani przez park, który w lasach na granicy wsi zainstalował jakieś dziwne urządzenia przypominające kamery - mówił radny Poronina Jan Pawlikowski.

Niektórzy strażnicy leśni nawet przyznają, że kamery to nie tylko korzyści, ale też niebezpieczeństwo. - Tam, gdzie się pojawiły, przestępcy niszczą budki lęgowe ptaków w obawie, że może być w nich kamera. Kierowcy wjeżdżają do lasu z zasłoniętymi tablicami rejestracyjnymi samochodów. Gdy wychodzą z pojazdu, mają zasłonięte twarze. Dlatego nie zawsze udaje się ustalić sprawców, mimo nagrań z kamery - opowiada Hanna Bednarek-Kolasińska, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi. Jednak dopóty, dopóki w lasach poniewierają się śmieci oraz grasują złodzieje i kłusownicy, nie ma lepszego wyjścia.

poniedziałek, 26 listopad 2012 19:15

„Gminny Lider Recyklingu” promujemy Dobre Praktyki!

Napisane przez

Gminy ze sprawnie działającymi systemami selektywnej zbiórki śmieci, mogą zgłaszać opisy dobrych praktyk do Konkursu „Gminny Lider Recyklingu”.

Konkurs jest organizowany przez Fundację Promocji Gmin Polskich we współpracy z Serwisem Samorządowym Polskiej Agencji Prasowej.

Adresat: jednostki samorządu terytorialnego

Celem konkursu jest promocja dobrych przykładów zorganizowania systemów selektywnej zbiórki i zagospodarowania odpadów na potrzeby recyklingu. Konkurs adresowany jest do gminnych jednostek samorządu terytorialnego z terenu całej Polski.

Przedmiotem Konkursu są opisy proekologicznych przedsięwzięć w gospodarce odpadami komunalnymi, które mogą być nadsyłane do organizatora przez urzędy gminne. Konkurs dotyczy przedsięwzięć realizowanych aktualnie, lub już zrealizowanych na terenie danej gminy. 

Opiszmy, co robimy, na formularzu konkursowym

Na stronie internetowej www.odpadywgminie.pl prezentowane są co miesiąc dobre przykłady organizacji selektywnej zbiórki odpadów. Udział w Konkursie jest nieodpłatny, a w wyniku jego realizacji w czerwcu 2013 r. zostaną wyłonione zwycięskie gminy. Opisy przedsięwzięć ekologicznych powinny być przygotowywane przez lokalne podmioty publiczne, również we współpracy z organizacjami społecznymi i prywatnymi - jak organizacje społeczno-ekologiczne, szkoły, ośrodki kultury, parafie, lokalne przedsiębiorstwa a także dziennikarzy i osoby prywatne. Opisy dobrych praktyk powinny być przygotowane na formularzu, dostępnym na stronie internetowej projektu. Konkurs potrwa do czerwca 2013 r. Wtedy też nastąpi jego uroczyste rozstrzygnięcie i wręczenie laureatom statuetek Gminnego Lidera Recyklingu.

Szkolenia e-learningowe

Równolegle do konkursu, prowadzone są w ramach projektu nieodpłatne szkolenia e-learningowe „Gmina dla Recyklingu” dla pracowników administracji publicznej. W październiku br. rozpoczęła się druga edycja tych szkoleń, która potrwa do czerwca 2013 r. Zapisy na szkolenia przyjmowane są w trybie ciągłym na e-platformie szkoleniowej  www.odpady.ews21.pl

W ramach dostępnych dwunastu modułów tematycznych można zadawać pytania ekspertom gospodarki odpadami. Zarówno konkurs, jak i szkolenia realizowane są w ramach projektu edukacyjnego Fundacji Promocji Gmin Polskich pt. „Gminy Lider Recyklingu”, dofinansowanego ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w ramach Programu Edukacji Ekologicznej. Nad realizowanym projektem patronat objęło Ministerstwo Środowiska.

Poniżej prezentujemy kilka przykładów dobrych praktyk selektywnej gospodarki odpadami w gminach (Milanówek, Ujsoły, Nieporęt, Czorsztyn), zebranych w ramach projektu i  prezentowanych na stronie www.odpadywgminie.pl

 

 

MILANÓWEK
Segregacja od szesnastu lat
Priorytetem w ramach edukacji odpadowej w gminie Milanówek było wprowadzenie społeczeństwa w zasady działania systemu selektywnej zbiórki odpadów. Dlatego też już od 1993 r. miasto kompleksowo informuje wszystkich mieszkańców o sposobach postępowania z odpadami i konieczności ich segregowania "u źródła". Gmina Milanówek rozszerzyła system selektywnej zbiórki, o zbiórkę odpadów niebezpiecznych: zużytych baterii, świetlówek, przeterminowanych leków poprzez rozstawienie specjalistycznych pojemników w wyznaczonych punktach na terenie miasta. Dodatkowo Gmina zapewnia wywóz zużytych opon, odpadów wielkogabarytowych, zużytego sprzętu AGD i RTV, płyt azbestowo-cementowych oraz liści (dwa razy w roku). Wychodząc naprzeciw  oczekiwaniom mieszkańców uruchomiony został w 2008 r. odpłatny punkt bioodpadów (przy ul. Turczynek), gdzie mieszkańcy mogą  za stosunkową niewielką opłatą  pozostawić worki z trawą czy liśćmi.
 
UJSOŁY
Kto segreguje ten zyskuje
Mieszkańcy gminy Ujsoly, położonej w powiecie żywieckim (woj. śląskie), którzy sumiennie segregują odpady, pod koniec roku mogą liczyć na dużą zniżkę opłaty za odbiór śmieci. Zgodnie z gminnym regulaminem utrzymania czystości i porządku każdy wytwórca i dostawca śmieci zobowiązany jest do segregowania odpadów stałych. Worki na odpady segregowane otrzymują bezpłatnie tylko mieszkańcy, którzy oddają prawidłowo posegregowane odpady (zgodnie z opisem na worku).  Jeżeli w bezpłatnym worku znajdą się inne odpady, nie zostanie on odebrany. Worki należy wystawić przed własną posesją na trasie przejazdu przewoźnika. W przypadku braku oznakowania nieruchomości worki należy wyraźnie oznaczyć numerem posesji. Mieszkańcy, którzy będą prowadzili prawidłową segregację odpadów przez cały rok otrzymają rabat w czwartym kwartale nawet do 80% płatności za ten kwartał.
 
NIEPORĘT
Szkło, plastik, metal i papier oddzielnie
Na terenie gminy Nieporęt wdrożono selektywną zbiórkę odpadów komunalnych, tzw. „segregację u źródła”. Mieszkańcy bezpłatnie przekazują szkło, plastik, metal i makulaturę.
Wdrożony przez Urząd Gminy Nieporęt system selektywnej zbiórki odpadów komunalnych skierowany jest do mieszkańców z gospodarstw domowych, którzy posiadają podpisaną umowę na wywóz odpadów komunalnych (tzw. mieszanych) z dowolnie wybraną firmą.
Wszyscy uczestnicy selektywnej zbiórki otrzymują bezpłatnie worki 120 l w trzech kolorach, które odbierane są bezpłatnie, raz w miesiącu przez specjalistyczną firmę (zabierając zapełnione worki firma pozostawia puste na kolejny miesiąc). W gminie funkcjonują punkty odbioru segregowanych odpadów komunalnych. Można tam oddawać odpady komunalne posegregowane na cztery rodzaje: papier, metal, szkło, plastik, powstające w indywidualnych gospodarstwach. Urząd Gminy Nieporęt jest współorganizatorem akcji „Odpady segregujemy, bo Gminę Nieporęt czystą mieć chcemy!”, w której uczestniczą wszystkie gminne szkoły i przedszkola. W trakcie lekcji ekologicznych dzieci poznały zasady prawidłowej segregacji surowców wtórnych. Wieloletnią tradycję mają w gminie konkursy ekologiczne skierowane do dzieci i młodzieży, jak „Eko-Re-Akcja” i „Przetwory Śmieciory”.
 
CZORSZTYN
Wdrożyli segregację za unijną dotację
W 2010 r. samorząd gminy Czorsztyn pozyskał unijne pieniądze na wprowadzenie na swoim terenie systemu selektywnej zbiórki odpadów. Dotację pozyskano z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego w 2010 r. Wartość całkowita przedsięwzięcia wyniosła ponad 855 tys. zł, w tym dofinansowanie 721 tys. zł. W ramach projektu pn. „Wdrożenie systemu selektywnej zbiórki odpadów na terenie Gminy Czorsztyn” przewidziany był zakup niezbędnego sprzętu, w tym samochodu do selektywnej zbiórki odpadów i piętnastu kontenerów umożliwiających segregację szkła, plastiku i makulatury. Dla mieszkańców wydano broszurę ze wskazówkami dotyczącymi prawidłowego gospodarowania odpadami, a dla młodszych przeprowadzono konkurs wiedzy na ten temat. Rysunki o tematyce ekologicznej, prace uczniów uczestniczących w konkursie „Segreguj odpady” ozdobiły nowo zakupioną śmieciarkę. Na terenie Gminy Czorsztyn w sposób selektywny zbiera się papier i tekturę (zbiórka organizowana jest przez szkoły, Zakład współpracuje przy odbiorze), szkło białe i kolorowe, (według harmonogramu), tworzywa sztuczne, (według harmonogramu), metale i odpady wielkogabarytowe (na zgłoszenie), baterie (w szkołach i sklepach).
wtorek, 30 październik 2012 16:17

Gospodarowanie odpadami: dobre praktyki

Napisane przez

Trwa w gminach proces zbierania doświadczeń, dotyczących wprowadzania w życie nowej Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W niektórych społecznościach sprawdziły się już wdrożone pomysły.

Legionowo
Mapy punktów odbioru w serwisie informacyjnym miasta
 
Na stronie oficjalnego serwisu informacyjnego miasta została umieszczona mapa rozmieszczenia pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, wykaz punktów zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Znaleźć na stronie można także punkty apteczne, w których można zostawić przeterminowane albo zbędne leki czy terminy wywożenia odpadów wielkogabarytowych. Informacje te pozwalają na wdrażanie świadomego, choć na razie indywidualnego recyklingu.
 
Źródło: www.legionowo.pl
 
Pszczyna
Zryczałtowane opłaty
 
Od maja 2008 r. w Pszczynie zaczął obowiązywać system, w którym właścicielem odpadów komunalnych, powstających w nieruchomościach mieszkalnych, jest gmina. 
Mieszkańcy Pszczyny od czterech lat segregują odpady komunalne na dwie grupy: „suche” i „mokre”. Do „suchych” należą: opakowania szklane po ich opróżnieniu - słoiki, butelki, butelki plastikowe po napojach (PET), opakowania plastikowe środków spożywczych (po uprzednim umyciu), opakowania plastikowe środków chemii gospodarczej, puszki po konserwach, puszki po napojach, odpady jednorodne: folie, plastiki, papier, tektura, metale. 
Właściciele nieruchomości płacą, bez wezwania, opłaty za wywóz odpadów w wysokości, będącej iloczynem liczby osób zamieszkujących nieruchomość i jednostkowej stawki zryczałtowanej opłaty, która wynosi obecnie 6,50 zł od mieszkańca za miesiąc (w momencie wprowadzania systemu było to 5 zł). Gmina płaci firmie Remondis 6,30 zł /mieszkańca/miesiąc; 20 gr od każdego mieszkańca na miesiąc (ok. 120 000 zł rocznie) przeznaczone jest na administracyjną obsługę systemu.
Ściągalność opłat za odbiór odpadów wynosi ok. 90 % (rok 2008 – 89%, rok 2009– 93 %, rok 2010 – 96%). Osoby znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej mogą ubiegać się umorzenie zaległości. 
 
Źródło: System zbiórki odpadów w Pszczynie, www.nfosigw.gov.pl
 
Morawica
Akcja edukacyjna
 
W Morawicy zorganizowano konkurs dla mieszkańców chętnych do prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów. Zgłoszona do konkursu nieruchomość otrzymywała worki do segregacji i była nagradzana w zależności od ilości oddanych odpadów. Dodatkowo wyróżniani byli ci, którzy oddali największą ilość surowców wtórnych. Informacje o konkursie i jego przebiegu zamieszczane były na łamach gazety lokalnej „Wiadomości Morawickie”, przekazywane przez sołtysów oraz szkoły, które także przyłączały się do konkursu. 
Zachęty ekonomiczne stosowane były przez pierwsze 4 lata, później mieszkańcy segregowali śmieci z przyzwyczajenia i przekonania, że „tak trzeba”. Wprowadzono ponadto niższą stawkę opłat za opróżnianie kosza na odpady zmieszane dla tych, którzy segregują odpady. Liczba chętnych do segregacji wzrasta.
 
Źródło: odpadywgminie.pl
 
Szczecin 
Internetowe konsultacje opłat za śmieci
 
Na specjalnie uruchomionej przez magistrat stronie internetowej www.konsultuj.pl mieszkaniec Szczecina ma możliwość zapoznania się nie tylko z trzema metodami naliczania należności za wywóz śmieci (zależnej od metrów kwadratowych mieszkania, liczby zamieszkałych w nim osób, czy ilości zużycia wody), ale może również wyliczyć sobie, ile będzie musiał zapłacić, gdy wybierze którąś z wersji. 
Może również opowiedzieć się za jedną z trzech wersji projektów uchwały, które będą negocjowane na specjalnej sesji rady miasta.
 
Źródło: AT, Portal Samorządowy
 
Związek Gmin Dolnej Odry
Jak zrobić to razem z sąsiadami?
 
Osiemnastu wójtów i burmistrzów gmin z powiatów myśliborskiego, gryfińskiego i pyrzyckiego (województwo zachodniopomorskie) zawiązało Związek Gmin Dolnej Odry (ZGDO) z siedzibą w Chojnie, który w imieniu tych gmin zajmie się wdrażaniem w życie nowych zasad ustawy. 
 
Samorządowcy z ZGDO doszli do wniosku, że nie jest potrzebne organizowanie osiemnastu systemów, osiemnastu planów gospodarki odpadami, tyleż samo przetargów na ich zagospodarowanie oraz nadzór nad osiemnastoma systemami. Nie jest również potrzebne organizowanie osiemnastu oddzielnych akcji informacyjnych, de facto identycznych w każdej gminie. Organizacją tych działań w skali 18 gmin zajmie się biuro Związku Gmin, które będzie odpowiedzialne za stworzenie jednego kompleksowego systemu (w tym systemu monitoringu i sprawozdawczości) o lepszych, bardziej wyspecjalizowanych parametrach. Według specjalistów, średnia gmina miejsko-wiejska i wiejska dla realizacji zadań związanych z zagospodarowaniem odpadów powinna poświęcić nie mniej niż 3-5 etatów urzędniczych, co w skali wszystkich gmin oznaczałoby konieczność zatrudnienia dodatkowych ok. 60 urzędników. Związek Gmin będzie w stanie zrealizować te same zadania siłami co najmniej dziesięć razy mniejszymi.
Kolejnym bodźcem dla zorganizowania się gmin jest możliwość wspólnego pozyskiwania środków finansowych (w tym w ramach wsparcia wspólnotowego) na wdrożenie systemu spójnego zagospodarowania odpadów. Przy podziale środków premiowane będą aplikacje składane przez silne związki ponadgminne. 
 
Źródło: Samorząd terytorialny w przestrzeni publicznej, praca zbiorowa pod red. Zbigniewa Zychowicza, Instytut Rozwoju Regionalnego, Szczecin 2012
 
wtorek, 30 październik 2012 09:37

Krajobrazy miast i gmin widziane "Na Nowo"

Napisane przez

Coraz ważniejszym zadaniem samorządów jest wykorzystywanie niestandardowych rozwiązań w kreacji zieleni miejskiej. Może warto stworzyć w mieście np. ogród sensoryczny albo poprowadzić nowe trasy turystyczne na obszarach nieczynnych terenów kolejowych?

Pomysł wspólnego działania z Fundacją Promocji Gmin Polskich, w ramach promowania inicjatyw związanych z zagospodarowaniem zielenią terenów gminnych po to, aby stały się one istotnym elementem wizerunku nowoczesnego miasta, zrodził się dzięki trójce dyplomowanych absolwentek Architektury Krajobrazu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, które połączyła wspólna pasja do: sztuki, przyrody, architektury i designu. Młode projektantki są zafascynowane zwłaszcza nowatorskimi i oryginalnymi rozwiązaniami, wykorzystującymi naturalne materiały, urbanistyczne nieużytki i materiały pochodzące z recyklingu.

Powołały one do życia zespół projektowy „NaNowo”, który mógłby wykorzystywać doświadczenia i kontakty Fundacji do organizacji interaktywnych spotkań z samorządami i środowiskami lokalnymi, by wspólnie działać na rzecz kształtowania estetycznego i funkcjonalnego krajobrazu w gminach.Zespół przygotowuje dokumentację projektową: inwentaryzację zieleni wraz z gospodarką zieleni, projekty: koncepcyjny, wykonawczy, budowlany. W szczególności opracowuje projekty ogrodów sensorycznych na potrzeby hortiterapii, naturalnych placów zabaw oraz rewitalizacji otoczenia zamkniętych linii kolejowych. Zespół dodatkowo zajmuje się działaniami artystycznymi w przestrzeni publicznej, organizuje warsztaty, partycypuje w tworzeniu projektów zagospodarowania przestrzeni miejskiej przez dzieci.  

Sensoryczne ogrody – hortiterapia

Hortiterapia jest formą leczenia rozmaitych schorzeń, zarówno psychicznych jak i fizycznych, dzięki obcowaniu chorych ze specjalnie zaprojektowaną roślinnością. W Europie Zachodniej to dynamicznie rozwijająca się metoda nie tylko leczenia, ale i rehabilitacji. Polega ona na odpowiednim kształtowaniu przestrzeni wokół budynków administracyjnych, szpitali, szkół, domów dziecka, domów opieki społecznej, środowiskowych domów samopomocy, ośrodków terapii zajęciowej poprzez wykorzystanie odpowiedniego materiału roślinnego, by ułatwić korzystanie z ogrodu zwłaszcza osobom niepełnosprawnym, ale nie tylko. Powstające, zwykle w miastach, ogrody pozwalają na odczuwanie przez osoby niepełnosprawne szerokiej gamy wrażeń pozawzrokowych: słuchu, węchu, dotyku czy smaku.

Zespół „NaNowo” opracowuje projekty koncepcyjne i wykonawcze takich ogrodów. Kreując je szuka inspiracji w istniejących już obiektach zlokalizowanych przy placówkach terapeutycznych w Europie Zachodniej.

Projekt adresowany jest zwłaszcza do jednostek samorządowych oraz inwestorów prywatnych.

Hortiterapia – obok agroturystyki – stwarza realną szansę na przyspieszenie rozwoju obszarów wiejskich. Może przyciągać zarówno sponsorów, jak i turystów zainteresowanych nie tylko wypoczynkiem, ale również poprawą swego zdrowia.

Więcej na temat czytaj w magazynie „Gmina” nr 138/2012.

 

Rewitalizacja otoczenia zamkniętych linii kolejowych

Tereny zamkniętych linii kolejowych straszą. Można jednak dokonać ich rewitalizacji poprzez budowę na ich obszarze ścieżek do uprawiania turystyki pieszej, rowerowej, czy konnej. Tam, gdzie jest to możliwe, wykorzystuje się pojazdy szynowe, adaptuje nieczynne perony i dworce. Terenom zanieczyszczonym oraz nieczynnym składowiskom odpadów przywraca się wartości użytkowe przez obsadzanie ich roślinami do fitoremediacji. Kształtowanie krajobrazu za pomocą takich roślin pozwala na oczyszczanie gleby, wody i powietrza.

Fundacja Promocji Gmin Polskich, w partnerstwie z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., przystąpiła do realizacji programu budowy tras turystycznych na nieczynnych torach kolejowych. Projekt adresowany jest do samorządów terytorialnych, które przejmują grunty i należącą do nich infrastrukturę kolejową.

Więcej na ten temat czytaj w w magazynie „Gmina” nr 132/2011.

Strona 2 z 2

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY