Redakcja

Redakcja

Za pięć dni rząd ma zdecydować o budowie nowych ekspresówek w rejonie Szczecina, Kołobrzegu i Koszalina. To w sumie 170 km za prawie 5,5 mld zł. Według niektórych ekspertów, są w Polsce pilniejsze inwestycje drogowe. Resort infrastruktury chce, żeby do programu budowy dróg krajowych 2011–2015 dodać nowe inwestycje na północnym zachodzie Polski. To będzie oznaczało wzrost planowanych wydatków z 67,7 do 72,3 mld zł. Jeśli tak się stanie, do 2018 r. nadmorskie kurorty zyskają połączenie ze Szczecinem, Berlinem i resztą Europy Zachodniej. Dzisiaj projekt stanie na Stałym Komitecie Rady Ministrów. We wtorek ma zająć się nim rząd. Jest prawie przesądzone, że zapali zielone światło dla Pomorza Zachodniego. Wcześniej – poza wydłużoną w tym roku trasą S3, który prowadzi do Szczecina od autostrady A2 – ten obszar Polski na mapie dróg szybkiego ruchu wyglądał jak biała plama. Największa z nowych inwestycji to 140 km drogi S6 od szczecińskiego lotniska w Goleniowe do Koszalina. Jednocześnie powstaną – jako osobny kontrakt – obwodnice Koszalina i Sianowa. O tę trasę lokalny samorząd zabiegał od lat. Nadbałtycka S6 za ponad 4 mld zł będzie bezkolizyjną drogą liczącą dwa razy po dwa pasy ruchu z rezerwą na pas trzeci w przyszłości. Kierowcy będą mogli tędy jeździć z prędkością 120 km/h. Za darmo, bo przepisy uniemożliwiają dziś w Polsce pobieranie na ekspresówkach opłat od aut osobowych. Nowościami na rządowej liście są też dwie obwodnice: Szczecinka wzdłuż krajowej „jedenastki”, która będzie stanowić ułatwienie dla jadących od strony Poznania do Koszalina i Kołobrzegu, oraz Wałcza na krajowej „dziesiątce” – na trasie z Bydgoszczy i Torunia do Szczecina. Obie mają być w przyszłości elementami ekspresówek S10 i S11. Według wstępnych szacunków resortu Elżbiety Bieńkowskiej budowa tych dwóch obwodnic pochłonie łącznie prawie 1,4 mld zł. Rozpoczęcie budowy wymienionych dróg przed 2015 r. pozwoliłoby wykorzystać decyzje środowiskowe, które jeszcze są ważne, a groziłoby im przedawnienie. – Wszystko jest przygotowane do ogłoszenia przetargów – zapowiada Mateusz Grzeszczuk, rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA. Prawdopodobnie wykonawców poznamy tuż przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Eksperci zwracają uwagę, że inwestycje są potrzebne – przede wszystkim obwodnice nadmorskich miast. Ale w kraju jest wiele pilniejszych potrzeb. – Według pomiaru ruchu z 2010 r. drogą nr 6 Goleniów–Koszalin przejeżdża od 7 do 10 tys. pojazdów na dobę. Na tej podstawie można śmiało stwierdzić, że budowa drogi ekspresowej S6 nie jest zadaniem najpilniejszym, poza samą obwodnicą Koszalina – mówi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom, które monitoruje inwestycje drogowe w Polsce. Jego zdaniem uzasadnieniem dla dopisania zachodniopomorskich dróg do rządowych wydatków nie są prognozy natężenie ruchu, a względy polityczne. – Rząd skierował miliardy akurat do tej części Polski, bo wcześniej była pomijana w inwestycjach – stwierdził. Specjalista przypomina, że resort infrastruktury nie widzi np. sensu budowy autostrady A2 dalej niż do Mińska Mazowieckiego. Reszta trasy – do Siedlec i granicy z Białorusią w Kukurykach została odłożona z powodu zbyt niskiego prognozowanego natężeniem ruchu. – Tymczasem między Mińskiem Mazowieckim a Siedlcami jest ono o kilka tysięcy pojazdów na dobę większe niż na S6. W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia resort twierdzi, że fragmenty S6, S10 i S11 to inwestycje istotne z punktu widzenia poprawy dostępu do portów morskich. Samorządowcy np. z Koszalina podnoszą argument, że S6 wyprowadzi z miast tranzyt na linii Berlin–Kaliningrad. Ten jednak docelowo będzie się raczej odbywał autostradą A2 i ekspresówka S5 z Wrocławia do Bydgoszczy, która jest dopiero w przygotowaniu. To już druga w tym roku zmiana drogowego planu inwestycji, które mają ruszyć przed końcem 2015 r. i być kontynuowane z wykorzystaniem pieniędzy w nowego unijnego budżetu. W marcu rząd dodał do programu m.in. autostradę A1 z Pyrzowic do Częstochowy z obwodnicą tej ostatniej, S5 i S3 z Legnicy do Bolkowa w kierunku granicy czeskiej. Największą inwestycją – za ok. 6,7 mld zł – na liście jest warszawska trasa S2 z tunelem pod dzielnicą Ursynów. źródło: forsal.pl
czwartek, 24 lipiec 2014 12:18

Opolskie stawia na demografię

Tylko dając ludziom pracę, można powstrzymać emigrację, dlatego region rozwija kształcenie zawodowe. Ponad 350 mln euro z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Opolskiego chce wydać opolski Urząd Marszałkowski na realizację w latach 2014–2020 programu „Specjalna strefa demograficzna 2020". Jego celem jest zahamowanie postępującego w szybkim tempie wyludniania się województwa. Źródło: prawo.rp.pl

Władze lokalne udzielają coraz większych zwolnień w opłatach. Ministerstwo Finansów sugeruje, że przesadzają z hojnością. Od kilku lat samorządy prowadzą z rządem ostrą walkę o poziom dofinansowania zlecanych im zadań. Od tego roku gminy mają jeszcze trudniej, gdyż zgodnie z nowymi regułami zadłużeniowymi (art. 243 ustawy o finansach publicznych) wydatki bieżące nie mogą przekroczyć ich dochodów bieżących. Samorządowcy alarmują, że może to zahamować zdolności rozwoju regionów.

Decyzja władz

Mimo to gminy na coraz większą skalę rezygnują z części dochodów własnych. Z danych MF wynika, że tylko w latach 2007–2013 skutki ulg i zwolnień, z jakich skorzystali mieszkańcy i inwestorzy, zwiększyły się aż o 1,6 mld zł. A im większa skala tych preferencji, tym mniej pieniędzy wpływa do lokalnych budżetów. Jeszcze w 2007 r. udział ulg i zwolnień w dochodach własnych samorządów wyniósł 4,2 proc., podczas gdy w 2013 r. było to już 5,1 proc. Ze strony MF coraz częściej dochodzą sygnały, że m.in. z tego powodu gminom brakuje pieniędzy na podstawowe zadania.

– To są ulgi udzielone decyzją poszczególnych organów samorządowych. W 2013 r. było to 4,69 mld zł we wszystkich jednostkach samorządu. To olbrzymia kwota – mówiła wiceminister finansów Hanna Majszczyk podczas czerwcowego posiedzenia plenarnego Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Zapytaliśmy MF wprost, czy samorządy przesadziły z ulgami i ze zwolnieniami. – Obowiązujące przepisy dają radzie gminy możliwość obniżenia górnych stawek podatków lokalnych, udzielania w nich ulg i zwolnień (bez tych ustawowych) oraz podjęcia decyzji o umorzeniu, rozłożeniu na raty i odroczeniu terminu płatności. Poziom dochodów gmin zależy więc nie tylko od wysokości środków otrzymywanych z budżetu państwa w formie dotacji celowych i subwencji ogólnej, ale też od decyzji władz gminy w zakresie kształtowania wysokości dochodów własnych – odpowiedział nam wydział prasowy resortu.

Bilety i podatki

– Trudno, by w każdej gminie obowiązywały najwyższe stawki podatkowe, kiedy w Polsce są samorządy zamożniejsze i biedniejsze – ripostuje burmistrz Gubina Bartłomiej Bartczak. Dodaje, że ulgi to podstawowe narzędzie przyciągania inwestorów. – Musimy być konkurencyjni. Nie sposób sobie wyobrazić, że w innej gminie są zwolnienia podatkowe, a u nas nie. My np. mamy uchwałę o pomocy de minimis. Gdy ktoś wybuduje fabrykę i zatrudni ludzi, to przy inwestycji na minimum 50 tys. zł przez trzy lata ma 5 tys. zł ulgi w podatku od nieruchomości od jednego zatrudnionego bezrobotnego. Ale potem jest fabryka, jest praca i spływają podatki – argumentuje. Zdaniem wiceprezesa Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach Zbigniewa Rękasa, zanim oceni się wpływ ulg na sytuację finansową gminy, należy sprawdzić działalność samorządu w zakresie realności ściągnięcia podatków. – Często są one niemożliwe do wyegzekwowania, np. gdy mamy do czynienia z upadłością zakładu pracy – wskazuje. W roku wyborczym gminy są wyjątkowo hojne, jeśli chodzi o obniżki dla mieszkańców. W lutym radni Wielunia obniżyli cenę biletów z 2,10 zł do 1,50 zł. Z kolei w Żorach w maju uruchomiono bezpłatną komunikację miejską. Utrzymanie darmowych linii (w granicach miasta) oraz tych płatnych (poza nim) będzie kosztować samorząd 3,3 mln zł rocznie. O 900 tys. zł więcej niż przed zmianami. – Wcześniej dopłacaliśmy do autobusów, które woziły powietrze. Teraz może dopłacamy więcej, ale za to autobusy są pełne, a mieszkańcy mogą wydawać pieniądze na inne cele – przekonuje Anna Ujma, doradca prezydenta Żor ds. polityki, promocji i informacji. Gmina Michałowo oferuje od tego roku zwolnienie z podatku, o ile nie będzie się zalegało z opłatami. Efekt? W pierwszym kwartale o zwolnienie wystąpiło 2 tys. gospodarstw domowych. Z kolei w urzędzie Góry Kalwarii nie wykluczają, że jeszcze w tym roku wróci zwolnienie z podatku od nieruchomości w zamian za remont elewacji budynku.

Źródło: prawo.gazetaprawna.pl

Twój średni miesięczny przychód z pracy w urzędzie przekracza 3,8 tys. zł brutto? Zgodnie z pomysłem resortu sprawiedliwości, musisz złożyć oświadczenie majątkowe, które może prześwietlić CBA. Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, by obowiązkiem składania deklaracji o stanie majątkowym objąć pracowników samorządowych, których średni miesięczny przychód uzyskiwany w urzędzie w roku kalendarzowym, za który składa się oświadczenie, jest nie mniejszy niż przeciętne wynagrodzenie w czwartym kwartale roku poprzedniego. Takie zapisy zawiera projekt ustawy o oświadczeniach majątkowych, przedstawiony przez resort sprawiedliwości w poniedziałek. (Więcej o projekcie TUTAJ). Dane, do których odsyłają projektodawcy, podaje w Dzienniku Urzędowym RP Główny Urząd Statystyczny. Ostanie pochodzą z 2013 r., kiedy przeciętne wynagrodzenie w czwartym kwartale wyniosło 3 823,32 zł. Średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w administracji samorządu terytorialnego (z tzw. trzynastką) było w tym czasie o 160 zł wyższe – wyniosło 3 983,54 zł. Jeśli weźmie się pod uwagę, że projekt ustawy odsyła wstecz - do czwartego kwartału roku poprzedzającego rok składania deklaracji, różnica powiększa się. Zdaniem Grzegorza P. Kubalskiego ze Związku Powiatów Polskich wejście w życie ustawy oznacza „znaczące powiększenie grona pracowników zobowiązanych do złożenia oświadczeń”. Poza wynagrodzeniem zasadniczym, pracownikom samorządowym przysługuje m.in. dodatek za wieloletnią pracę, dodatkowe wynagrodzenie roczne, a także np. nagroda jubileuszowa. Kubalski zwraca uwagę, że wypłata tej ostatniej może znacznie podwyższyć kwotę średniego miesięcznego przychodu. Nagroda jubileuszowa przysługuje bowiem w wysokości: od 75 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 20 latach pracy do 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 45 latach pracy. Poprawki dotyczące pracowników samorządowych są elementem głębokich zmian w przepisach o oświadczeniach majątkowych. Kompleksowe uregulowania miałyby się znaleźć w jednym akcie prawnym - ustawie o oświadczeniach o stanie majątkowym osób pełniących funkcje publiczne. Ustawa określi, kto będzie musiał ujawnić swój majątek oraz w jakim zakresie. Resort sprawiedliwości proponuje ponadto, by wprowadzić zasadę przekazywania do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i urzędów kontroli skarbowej 5 proc. losowo wybranych oświadczeń spośród deklaracji, które nie wzbudziły wątpliwości organów i osób odbierających oświadczenia. Rozwiązanie to miałoby być wprowadzone po upływie okresu przejściowego. Źródło: www.samorzad.pap.pl
Średnia roczna temperatura we Wrocławiu wynosi 9,4 stopnia Celsjusza. W Suwałkach znacznie mniej bo tylko 7,1 stopnia. Absolutne maksimum temperatury w 2013 r. zostało zanotowane w sierpniu na stacji meterologicznej w Silniczce i wyniosło 38,9°C – wynika z najnowszych danych GUS opublikowanych w Małym roczniku statystycznym 2014. Jak podaje GUS najwyższa temperatura w okresie 1951—2013 została zanotowana w lipcu 1994 r. na stacji meteorologicznej w Słubicach - 39,5°C. Najcieplejsze miasto w Polsce to Wrocław, tam średnia temperatura w 2013 roku wynosiła 9,4 C. W Opolu to 9,3 C, w Zielonej Górze, Szczecinie i Poznaniu było to 9,2. W Gorzowie Wielkopolskim 9,1 C. Najzimniej jest oczywiście w podlaskim. W Suwałkach średnia temperatura. w 2013 wynosiła 7,1 C. W Białymstoku było trochę cieplej – 7,5 C. Co ciekawe słońce najrzadziej było schowane za chmurami nie we Wrocławiu, a w Warszawie. Tzw. usłonecznienie w stolicy wynosiło w 2013 roku 2234 godz., podczas gdy we Wrocławiu 1691 godz., a Zielonej Górze 1491 godz. Najbardziej deszczowa w 2013 roku była Jelenia Góra w której suma opadów wyniosła 853 mm. Dużo pada także w Koszalinie 778 mm i Łebie 740. Na drugim biegunie są Gorzów – 524 mm opadów w 2013 roku, Kalisz 543 mm, Chojnice 545 mm i Olsztyn 582 mm. Dla ochłody dodajmy, że minimum temperatury w 2013 r. odnotowano w marcu na stacji meteorologicznej w Poroninie i wyniosło minus 27,2°C. Najniższą temperaturę od 1951 roku do 2013 zmierzono w lutym 1956 r. w Jeleniej Górze, było to minus 36,9°C. Największa amplituda skrajnych wartości temperatury w 2013 r. w Polsce wyniosła 66,1°C. Maksymalny dobowy opad atmosferyczny w 2013 r. zanotowano w lipcu na stacji meteorologicznej w Braniewie gdzie spadło aż 159,5 mm deszczu. Największy dobowy opad atmosferyczny w okresie 1951—2013 wynosił 300 mm – zmierzono go w czerwcu 1973 r. na Hali Gąsienicowej. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
O dokładne zbadanie Wisły pod kątem obecności mazutu, który wyciekł w elektrowni w Kozienicach, zaapelowali ekolodzy. Według Enei śladowe ilości niebezpiecznej substancji znaleziono i usunięto w weekend. Poszukiwania mają być powtórzone w poniedziałek. Do wycieku 5-6 ton mazutu doszło w ubiegłym tygodniu na skutek awarii w elektrowni w Kozienicach. Ok. 5 proc. niebezpiecznej substancji przedostało się do Wisły. Strażacy przez cały dzień usuwali skutki awarii. Mazut to ciężki olej opałowy stosowany jako paliwo m.in. do kotłów. Według ekologów w rzece poniżej elektrociepłowni nadal są jednak widoczne pozostałości oleju, nie tylko w wodzie, ale również na brzegu. - Znaleziono też zaolejone pisklę mewy śmieszki, które po przewiezieniu do Ptasiego Azylu zostało oczyszczone przez weterynarzy - poinformował Przemysław Nawrocki z organizacji ekologicznej z WWF Polska. Piotr Ludwiczak z biura prasowego spółki Enea, której podlega elektrownia w Kozienicach zapewnił, że wszystkie sygnały od ekologów zostały sprawdzone. - Przeprowadziliśmy zaawansowane oględziny brzegów Wisły na odcinku ok. 500 metrów od elektrowni. Nasze ekipy zarówno z brzegu, jak i z wody - na łodziach - szukały pozostałości mazutu. W kilku miejscach znaleziono śladowe ilości substancji i w sobotę oczyszczono wodę i brzegi - powiedział Ludwiczak. Dodał, że w poniedziałek obszar ten zostanie sprawdzony jeszcze raz. Zdaniem Moniki Łaskawskiej-Wolszczak z WWF Polska po przejściu wysokiej fali na Wiśle, część oleju osiadła na podtopionych zaroślach. - Może się też okazać, że ślady mazutu pojawią się także w dalszych odcinkach Wisły, nie tylko w okolicach Kozienic. Dlatego niezbędne jest zbadanie wody i brzegów rzeki na dalszych obszarach - podkreśliła przedstawicielka organizacji ekologicznej. Dodała, że jeżeli ktoś zauważy w tym rejonie ślady oleju lub zaolejonego ptaka, nie powinien zabierać go do domu. - Zachęcamy do zgłaszania tych informacji do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz do naszej fundacji - powiedziała Łaskawska-Wolszczak. Do wycieku mazutu do Wisły doszło w środę. Jak informowała Enea, przyczyną wycieku była usterka zaworu w układzie zasilania mazutem jednego z kotłów w elektrowni w Kozienicach. Ludwiczak podkreślił, że wyciek zauważono bardzo szybko. Służby ratownicze elektrowni, przy zachowaniu obowiązujących procedur, podjęły natychmiast działania i wyizolowały mazut. 95 proc. niebezpiecznej substancji zatrzymano w specjalnym kanale, a tylko 5 proc. wyciekło do Wisły. Usuwaniem skutków wycieku do rzeki zajęli się strażacy, którzy - zdaniem Ludwiczaka - bardzo sprawnie i skutecznie przeprowadzili akcję. Elektrownia jest zlokalizowana na lewym brzegu Wisły, 75 km na południe od Warszawy, 12 km od Kozienic. To największy krajowy wytwórca energii elektrycznej, wykorzystujący do jej produkcji węgiel kamienny. Elektrownia zatrudnia ponad 2,3 tys. pracowników. Elektrownia ma 10 wysokosprawnych bloków energetycznych o łącznej mocy 2908 MW i około 8-proc. udział w produkcji energii elektrycznej w Polsce. Zdolność wytwórcza elektrowni to ok. 14 TWh rocznie. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
MEN informuje, że 23 lipca (środa) o godzinie 12.00 zostanie zablokowana możliwość składania oraz aktualizacji zapotrzebowań na „Nasz elementarz". Jest to niezbędne do przygotowania dla każdego województwa list dystrybucyjnych, zgodnie z którymi podręcznik zostanie dostarczony do szkół. W związku z tym resort zwraca się z prośbą do dyrektorów szkół podstawowych oraz ogólnokształcących szkół muzycznych I stopnia o sprawdzenie poprawności danych o liczbie potrzebnych w szkole egzemplarzy „Naszego elementarza", wykazanych w aplikacji. MEN przypomina, że zgodnie z instrukcją należy wprowadzić liczbę wszystkich uczniów klasy pierwszej (sumę uczniów ze wszystkich oddziałów tej klasy). Co ważne aplikacja automatycznie nie mnoży podanych przez użytkownika wartości. Liczbę podręczników należy zwiększyć o dwa egzemplarze dla każdego oddziału klasy pierwszej. Liczba dostarczonych egzemplarzy podręcznika będzie dokładnie taka, jaką wpisano w polu Liczba podręczników. W przypadku, gdy dana szkoła publiczna nie zamierza korzystać z „Naszego elementarza" w roku szkolnym 2014/2015, MEN prosi dyrektorów tych szkół o zamieszczenie w aplikacji informacji o tym fakcie. W tym celu należy w aplikacji wybrać w formularzu zamówienia opcję NIE ZAMAWIAM. Resort zwraca się też z prośbą do wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, starostów i marszałków województw, aby upewnili się, że wszystkie szkoły publiczne prowadzone przez nich lub te, dla których wydają zezwolenie na prowadzenie, przekazały powyższe informacje. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 21 lipiec 2014 10:31

Co oferuje Karta Dużej Rodziny?

Tańsze bilety na wydarzenia kulturalne, wystawy, muzea, przejazdy komunikacją publiczną, a nawet wakacje - na to mogą liczyć rodziny wielodzietne dzięki Karcie Dużej Rodziny. Ogólnopolska Karta Dużej Rodziny to system zniżek dla rodzin wielodzietnych. Mogą z nich korzystać nie tylko małżonkowie, ale i rodzice rozwiedzeni lub żyjący w związku nieformalnym.

Liczba instytucji i firm, które oferują zniżki rodzinom systematycznie się powiększa.

Wszystkie miejsca oferujące zniżki będą opatrzone logo „Tu honorujemy Kartę Dużej Rodziny”.

Aby otrzymać Kartę Dużej Rodziny należy złożyć wniosek w gminie odpowiadającej miejscu zamieszkania. W urzędzie gminy będzie podana informacja o instytucjach, które zajmują się wydawaniem karty – tam należy złożyć wniosek. Wniosek, w imieniu rodziny, może złożyć każdy pełnoletni jej członek.

Wykaz zniżek zamieszczony jest na stronie internetowej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej www.mpips.gov.pl oraz na stronach www.rodzina.gov.pl oraz www.empatia.mpips.gov.pl. Wykaz ten jest na bieżąco aktualizowany. Źródło: www.rodzina.gov.pl

Jak informuje Ratusz, na zmianach mają skorzystać zarówno mieszkańcy Warszawy jak i stołecznej aglomeracji. Nowe ulgi wchodzą w życie 1 sierpnia. Obecnie z Karty Warszawiaka mogą korzystać wyłącznie osoby, które nie mają uprawnień do innych ulg. Uchwała wprowadziła tzw. Ulgowy Bilet Warszawiaka, który będzie przysługiwał wszystkim osobom, które obecnie mają uprawnienia do korzystania z przejazdów ulgowych z ulgą 50 proc., czyli: emeryci i renciści do ukończenia 70. roku życia, osoby niepełnosprawne w stopniu umiarkowanym po ukończeniu 26. roku życia, osoby całkowicie niezdolne do pracy po ukończeniu 26. roku życia, doktoranci do ukończenia 35. roku życia oraz osoby, których uprawnienia wynikają z ustaw szczególnych (np. studenci czy kombatanci). Ulgowy Bilet Warszawiaka będzie w tej samej cenie co Bilet Młodego Warszawiaka. Bilet 30-dniowy ważny tylko w I strefie będzie kosztował 49 zł. (cena biletu z ulgą 50 proc. dla osoby nie mającej uprawnień do Ulgowego Biletu Warszawiaka - 55 zł). Bilet Młodego Warszawiaka będzie obowiązywał w I i II strefie biletowej. Obecnie w taryfie istnieje wyłącznie Bilet Młodego Warszawiaka na I strefę. Do taryfy biletowej zostały wprowadzone bilety długookresowe imienne ważne wyłącznie w II strefie biletowej. To oferta skierowana do tych mieszkańców aglomeracji warszawskiej, którzy z komunikacji korzystają wyłącznie w strefie tzw.podmiejskiej. Obecnie muszą kupować bilety długookresowe, które są ważne w obu strefach. Bilet 30-dniowy imienny ważny w obu strefach kosztuje obecnie 210 zł. Taki sam bilet ale ważny tylko w II strefie będzie kosztował tylko 112 zł. Różnice w przypadku biletu 90-dniowego imiennego będą jeszcze większe. Bilet ważny w obu strefach to koszt 536 zł. Bilet ważny tylko w II strefie kosztować będzie natomiast jedynie 282 zł. Mieszkańcy gmin, w których taka karta zacznie funkcjonować i które zdecydują się na nawiązanie współpracy z ZTM, będą mogli korzystać z tańszych biletów długookresowych ważnych w obu strefach. Dla przykładu - cena biletu 30-dniowego imiennego ważnego w obu strefach to obecnie 210 zł. Posiadacz karty mieszkańca z gminy, która przystąpi do oferty Warszawa+, będzie płacił za niego jednak tylko 196 zł. Pozostałą część kwoty pokryje samorząd. Oszczędność na bilecie 90-dniowym będzie jeszcze większa. Normalnie kosztuje on 536 zł (na obie strefy). Posiadacz karty zapłaci za niego tylko 482 zł. Oferta ta zostanie już 1 sierpnia wprowadzona w Markach. Wprowadzono też możliwość odzyskania niewykorzystanej części biletu długookresowego w przypadku usunięcia go z karty po zakodowaniu kontraktu innego typu lub rodzaju. Wydłużony został okres, w którym dopuszczone jest korzystanie ze starych biletów jednorazowych jako biletów jednorazowych przesiadkowych. Będzie można z nich korzystać do końca 2015 roku. Źródło: www.wiadomosci.wp.pl
6,35 mln zł rządowego wsparcia otrzyma siedem samorządów z woj. świętokrzyskiego na usuwanie strat w infrastrukturze po majowych ulewach, które wywołały podtopienia. W niektórych miejscach z brzegów wystąpiły rzeki. Jak poinformowała rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego Agata Wojda, promesy powodziowe trafią do powiatów opatowskiego i sandomierskiego, gdzie zniszczonych zostało ponad 142 km dróg. Władze powiatowe otrzymają 4,6 mln zł na ich remont. Z kolei do pięciu gmin: Bieliny (pow. kielecki), Dwikozy i Łoniów (pow. sandomierski), Tarłów (pow. opatowski) i Nowy Korczyn (pow. buski) zostanie przekazanych 1,75 mln zł. Tam woda uszkodziła ponad 23 km dróg. Jak dodała rzeczniczka, wojewoda Bożentyna Pałka-Koruba wystąpiła z wnioskiem o kolejne środki na usuwanie negatywnych skutków klęsk żywiołowych. "Nie wszystkie samorządy zwróciły się do tej pory o wsparcie - po oszacowaniu zniszczeń czekają na konieczne ekspertyzy meteorologów, którzy określą charakter majowych burz" - tłumaczyła rzeczniczka. Według szacunków największe straty wywołały nawałnice, którym lokalnie towarzyszył grad. Zniszczonych jest ponad 8,4 tys. ha upraw rolnych w 2,3 tys. gospodarstwach. Uszkodzone zostało 350 km dróg gminnych i powiatowych. Zniszczone zostały także przepusty i rowy melioracyjne. Rzeki, które wystąpiły z brzegów, zalały ponad 3,6 tys. ha upraw w 765 gospodarstwach. Podtopionych zostało sześć domów i ponad 36 km dróg. Między 15 a 21 maja w woj. świętokrzyskim na skutek podtopień wywołanych wystąpieniem z brzegów rzek, poszkodowanych zostało 12 gmin. Natomiast 44 samorządy - 38 gmin oraz sześć powiatów (sandomierski, kielecki, opatowski, staszowski, ostrowiecki, jędrzejowski) - odnotowało zniszczenia po nawałnicach, które wystąpiły w tym samym czasie i pod koniec miesiąca. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY