poniedziałek, 06 październik 2014 09:02

Bez współpracy z samorządami inwestycje nie mają szans

Napisane przez 

Współpraca rządowych agencji zajmujących się sprzedażą nieruchomości, specjalnych stref ekonomicznych oraz samych inwestorów z władzami lokalnymi jest konieczna do powodzenia procesu inwestycyjnego. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk wyjaśnia, że miasto projekty infrastrukturalne realizuje pod kątem potrzeb konkretnych inwestorów. – Zmieniamy miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego na wniosek konkretnych inwestorów, na przykład deweloperów, jeśli uznamy, że dana inwestycja służy również interesom Lublina – podkreśla Krzysztof Żuk. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele specjalnych stref ekonomicznych. Bez dobrych relacji z lokalnymi samorządami skuteczność stref w zabieganiu o inwestorów nie będzie wysoka, to niejako warunek sukcesu. – Jeśli strefy mają skutecznie konkurować z terenami inwestycyjnymi w innych krajach, ich oferta musi być wielowymiarowa – twierdzi Tomasz Sadzyński, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. – Dziś to już nie jest tylko kwestia gruntów pod inwestycje i ich ceny, inwestor pyta na przykład o dostępność odpowiednio wykształconych, znających języki obce pracowników. Znam firmy, w których w jednym budynku mówi się w dwudziestu różnych językach. W opinii Sadzyńskiego w dzisiejszych warunkach często bardziej niż bezpośrednie wsparcie dla inwestorów, liczy się wsparcie inicjatyw wspierających kształcenie młodej kadry pracowniczej. Andrzej Zabiegliński, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i prezes podstrefy Jastrzębsko-Żorskiej podkreśla, że pomoc publiczna nie zawsze warunkuje decyzję inwestycyjną. Przypomina, że zmiany mapy pomocy publicznej w Polsce, wprowadzone z początkiem lipca tego roku, były zapowiadane na tyle dawno, że wszyscy zdążyli się z nimi oswoić. – Podstawowe rozporządzenia wygasły już z końcem 2013 roku, a pierwsze półrocze tego roku otrzymaliśmy niejako w charakterze bonusu – wyjaśnia. Jego zdaniem polski rynek jest dziś wystarczająco atrakcyjny do inwestowania w skali globalnej, dlatego nie zawsze decyzja inwestycyjna musi zależeć od zakresu pomocy publicznej, na jaką może liczyć potencjalny inwestor. Jest ona raczej dodatkową zachętą. – Przedsiębiorcy, którzy jeszcze niedawno planowali ekspansję, w krajach położonych za naszą wschodnią granicą, dzisiaj weryfikują te plany. W związku z napiętą sytuacją na Ukrainie, decydują się pozostać po tej stronie Bugu. Polski rynek ma szansę na tym zyskać – stwierdza Andrzej Zabiegliński. Paweł Tynel, partner w dziale doradztwa podatkowego firmy EY, dodaje, że firmom w strefach ekonomicznych, w związku z wejściem w życie nowych przepisów unijnych, trudniej będzie uzyskiwać pomoc publiczną. Zwłaszcza w przypadku inwestorów, którzy już zainwestowali w strefach i mają w planach rozwój swojej działalności. – Komisja Europejska doszukuje się pomocy publicznej w coraz większej liczbie miejsc, w zasadzie są to już wszelkie rodzaje wsparcia dla firm z sektora prywatnego. Nie sądzę jednak, by w dłuższej perspektywie miało to znacząco ograniczyć skalę inwestycji – mówi. – Po 3-4 miesiącach przerwy inwestycje ruszą z nową siłą. Trochę inaczej tę współpracę widzi Tomasz Zagórski, zastępca dyrektora zespołu gospodarowania zasobem w Agencji Nieruchomości Rolnych (ARM). Agencja jest największym w Polsce dysponentem gruntów inwestycyjnych – 96 tys. ha, z czego ponad 60 tys. ha znajduje się na terenie miast. Zagórski podał przykład warszawskiej Białołęki, gdzie ARM od dłuższego czasu czeka na miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Dzieje się tak mimo przekazania na rzecz dzielnicy kilku hektarów gruntów pod budowę dwóch szkół. – Są również przykłady, że można działać szybko i sprawnie. Gmina Września w zaledwie pół roku potrafiła przekwalifikować grunty rolne na inwestycyjne i uchwalić plan zagospodarowania pod inwestycję firmy Volkswagen w Swarzędzu – dodaje. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY