Redakcja

Redakcja

Światowe korporacje namówiły Związek Miast Polskich do poparcia organizacji lobbingowej na rzecz popularyzowania idei smart cities w Polsce. Giganci liczą na intratne kontrakty m.in. w takich dziedzinach jak edukacja, czy energetyka. Polskie Miasto Przyszłości to stworzona przez globalnych potentatów platforma inteligentnych rozwiązań dla miast. Wyróżnia ją to, że dzięki połączeniu wiedzy wielu firm w sposób kompleksowy podchodzi do potrzeb samorządów. W projekt zaangażowanych jest dziewięć firm: Cisco, IBM, Samsung, Schneider Electric, Philips Lighting, Swarco, Seventica, Vulcan oraz Young Digital Planet. Jednym z partnerów jest Związek Miast Polskich. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii z wielu dziedzin projekt ma dynamizować rozwój naszych miast, zwiększać ich konkurencyjność, czynić ich lepszymi miejscami do życia. O pieniądze nie powinno być trudno. Komisja Europejska (KE) zamierza przeznaczyć około 200 mln euro w budżecie na lata 2014-2015 na rozwój i wprowadzenie na szeroką skalę rozwiązań służących inteligentnym miastom. Co wyróżnia projekt spośród innych promujących ideę inteligentnych miast? Mamy przecież w Polsce przykłady implementacji wybranych elementów wspomagających realizację idei inteligentnego miasta, na przykład systemy monitoringu wizyjnego czy miejskie strefy Wi-Fi. Jak wyjaśniają przedstawiciele zaangażowanych w projekt firm, zbudowanie inteligentnego miasta wymaga jednak zintegrowanego, systemowego i otwartego podejścia. Ich zdaniem na taką potrzebę odpowiada Polskie Miasto Przyszłości. Skupione w projekcie firmy dostarczają technologie oraz know-how, które umożliwiają budowę systemów w trzech kluczowych dla budowy inteligentnego miasta obszarach: bezpieczeństwo, transport, komunikacja i inteligentne systemy oświetlenia oraz edukacja, a także kontakt z mieszkańcami. Jak wyjaśnia Piotr Skirski z Cisco, twórcy platformy chcą przygotować dobry przepis dla liderów samorządów. Odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę powinni dążyć w obszarze ICT. – Miasta mają ogromne ilości informacji w różnych obszarach, ale są one rozproszone, a także umieszczone w silosach, co utrudnia ich kompleksowe wykorzystanie. Pomóc mogą systemy inteligentnego zarządzania danymi. Polskie Miasto Przyszłości wyróżnia m.in. otwarty dostęp do danych oraz modułowość podejścia – zaznacza Piotr Skirski. Jednym z obszarów, na którym skupiają się twórcy Polskiego Miasta Przyszłości, jest energetyka. W opinii Jacka Parysa z Schneider Electric miasta już wkrótce zmierzą się z koniecznością optymalizacji energii. – Miasta muszą być tak projektowane, by każdy uczestnik systemu energetycznego mógł się porozumieć z innym uczestnikiem. Umożliwi to właśnie optymalizację systemu energetycznego – wyjaśnia Jacek Parys. Nacisk położony jest też na problem światła w mieście. Paweł Morawski z Philips Lighting przywołuje zjawisko ikonizacji miast. Pokazuje się charakterystyczne dla miasta obiekty m.in. przez to, jak są oświetlone. W jego opinii jeszcze niedawno rozwiązania ledowe dla miast były ciekawostką. Dziś stają się standardem rynkowym. Piotr Jasion z firmy Vulcan zwraca uwagę na edukację, która jest jednym z filarów projektu. Jego zdaniem dużą wartość mogą wnieść systemy zarządzające danymi gromadzonymi przez szkoły. Mogą one być udostępniane innym systemom: zarządzania ruchem w mieście, bezpieczeństwa czy oświetlenia. Katarzyna Węglińska z Samsunga podkreśla, że samo wykorzystanie technologii w edukacji nie gwarantuje efektywności nauki. – Tradycyjnie też można osiągnąć niezłe efekty. Jeśli jednak wykorzystamy odpowiednio nowinki technologiczne, efektywność nauki wzrasta ogromnie – twierdzi Katarzyna Węglińska.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

wtorek, 28 październik 2014 08:58

Oto informacje przydatne każdemu wyborcy

Możliwy jest udział w głosowaniu na podstawie dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość ze zdjęciem np. paszportu, prawa jazdy, a nawet legitymacji studenckiej czy ubezpieczeniowej – piszą twórcy "Poradnika wyborcy” Fundacji Batorego. Przepisy wyborcze stanowią, że przed przystąpieniem do głosowania wyborca okazuje obwodowej komisji wyborczej dokument umożliwiający stwierdzenie jego tożsamości. Nie wynika z tego, że musi to być dowód osobisty. Możliwy jest także udział w głosowaniu na podstawie innego dokumentu potwierdzającego tożsamość ze zdjęciem np. paszportu, prawa jazdy, a nawet legitymacji studenckiej czy ubezpieczeniowej. Jeżeli jednak posiadamy ważny dowód osobisty, weźmy go do lokalu wyborczego, ponieważ nie zawsze członkowie komisji obwodowych mają świadomość, że możliwe jest głosowanie także na podstawie innych dokumentów tożsamości. Zabierając ze sobą dowód osobisty, oszczędzimy sobie ewentualnych sporów prawnych z członkami komisji obwodowej. Pamiętajmy jednak, że dokument musi być ważny w dniu wyborów. Na każdej otrzymanej karcie powinniśmy wstawić wyłącznie po jednym znaku „x" przy nazwiskach wybranych przez nas kandydatów. Głos ważny to głos oddany na wyłącznie jednego kandydata na wójta, jednego kandydata do rady gminy, jednego kandydata do rady powiatu i jednego kandydata do sejmiku województwa. Pamiętajmy, że w kratce na karcie do głosowania musi się znaleźć znak „X", a nie jakikolwiek inny (np. „V" czy „-"). Punkt przecięcia kresek tworzących znak „X" musi się znaleźć w obrębie kratki. Nie mają znaczenia jakiekolwiek dopiski poza kratkami. Można je czynić swobodnie pod warunkiem, że w kratce przy nazwisku wybranego kandydata (lub kandydatów) znajduje się znak „X", a pozostałe kratki nie zawierają żadnych znaków. W razie pomyłki wyborcy nie ma możliwości otrzymania drugiej karty do głosowania.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

poniedziałek, 27 październik 2014 08:44

Poznań zaoszczędzi ok 24 mln zł na grupowym zakupie prądu

Około 24 mln zł zaoszczędzi Poznań, miejskie instytucje i sąsiadujące z miastem gminy dzięki grupowemu zakupowi prądu. W piątek podpisana została umowa z ENEA S.A. ws. zbiorowego zakupu energii elektrycznej dla 58 podmiotów. To trzeci grupowy zakup energii elektrycznej w Poznaniu. Miasto stworzyło nową grupę zakupową i chce też wspólnie kupować gaz. Podpisana w piątek umowa opiewa na blisko 67 mln zł. ENEA poinformowała w piątek, że za tę cenę dostarczy gminom, instytucjom oraz firmom z Poznania i okolic 238 GWh energii elektrycznej. "W porównaniu do oferty komercyjnej, podmioty biorące udział w grupie oszczędzają w sumie około 24 mln zł. Grupowe zakupy energii to także niższe koszty procedury przetargowej" - powiedział w piątek po podpisaniu umowy wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński. W ramach postępowania ofertę złożyło pięć przedsiębiorstw energetycznych, z których najkorzystniejszą ofertę cenową złożyła spółka ENEA S.A. Podpisana w piątek umowa będzie obowiązywała przez rok. "Wciąż jeszcze nie potrafimy analizować różnych ryzyk związanych z dostawą energii w dłuższym czasie, myślimy jednak o przejściu na zawieranie umów na trzy lata" - powiedział Kruszyński. Jak podała ENEA S.A., umowa przewiduje dostarczanie energii do ponad 3,7 tys. punktów jej poboru. "Klientami ENEA staje się nie tylko Miasto Poznań, ale także gminy należące do aglomeracji. Ponadto, w ramach tego samego postępowania, ENEA dostarczy prąd firmom: Aquanet, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Poznaniu, Port Lotniczy Poznań-Ławica, Termy Maltańskie" - poinformowała spółka w komunikacie prasowym. Łukasz Pawłowski z ENEA S.A. przyznał, że grupa zakupowa jest interesującym klientem ze względu na ilość energii jaka jest przedmiotem sprzedaży. "Takie grupy zakupowe są też bardzo wiarygodnym partnerem pod względem finansowym. Bierzemy to wszystko pod uwagę, kiedy kalkulujemy cenę. Dzięki temu może ona być korzystniejsza" - powiedział. Mirosław Kruszyński poinformował, że Poznań jest też gotowy do zbiorowego zakupu gazu. Jak dodał, to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. "Jako pierwsze miasto w kraju podjęliśmy działania w celu utworzenia grupy zakupowej gazu. W jej skład wchodzi blisko 150 podmiotów. Ogłosiliśmy przetarg, trwa postępowanie" - powiedział. Pierwszy wspólny przetarg na grupowy zakup energii elektrycznej dla jednostek organizacyjnych Poznania oraz podmiotów związanych z miastem przeprowadzono w 2011 roku. Dzięki umowie ze spółką PGE Obrót udało się uzyskać kilkumilionowe oszczędności. ENEA należy do grona największych polskich przedsiębiorstw i najsilniejszych marek. Grupa integruje obszary wytwarzania, dystrybucji i sprzedaży energii. Ma 2,4 mln klientów, sprzedaje energię na terenie całej Polski. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Reforma Przewozów Regionalnych wymaga zgody władz wojewódzkich. Ale za trzy tygodnie, po wyborach samorządowych, kierownictwo w regionach może się zmienić, a wraz z nim, decyzja w sprawie restrukturyzacji spółki. Prezes Przewozów Regionalnych, Tomasz Pasikowski tłumaczy, że zbliżające się wybory samorządowe nie powinny skomplikować decyzji w sprawie restrukturyzacji. Kierownictwo spółki będzie rozmawiać z poszczególnymi zarządami województw. Tomasz Pasikowski liczy się z tym, że po wyborach będzie negocjować z nowymi samorządowcami. Decyzja w tej sprawie zapadnie do końca roku. Reforma będzie trudna, ponieważ spółka konkuruje z regionalnymi przewoźnikami. Szef Przewozów Regionalnych wyjaśnia, że jego spółka uwzględni ich działalność. Sześć województw jest za zmianami. Dwa są przeciwne. Reszta akceptuje restrukturyzację, ale nie podpisała porozumienia. Plan naprawczy zakłada, że w ciągu 5 lat spółka zacznie przynosić trwałe dochody. Część udziałów Przewozów Regionalnych, za 750 milionów złotych, ma przejąć Agencja Rozwoju Przemysłu. Pieniądze pozwolą na spłatę zadłużenia. Z usług Przewozów Regionalnych korzysta dziennie około 230 tysięcy ludzi. Spółka przedstawiła plan restrukturyzacji w minionym tygodniu.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

piątek, 24 październik 2014 10:05

Ustawa o referendach lokalnych po zmianach

Sejm uchwalił w czwartek nowelizację ustawy o referendach lokalnych.

Wprowadza ona obowiązek tworzenia odrębnych obwodów głosowania w referendum lokalnym w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych. Do tej pory ustawa przewidywała przeprowadzanie referendów w stałych obwodach głosowania i nie zobowiązywała do tworzenia odrębnych obwodów głosowania w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych. "Kwestia ta powinna być uregulowana w sposób niebudzący wątpliwości w ustawie o referendum lokalnym" - podkreślono w uzasadnieniu. Na konieczność wprowadzenia takich przepisów zwróciła uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz.

Sprawozdawca Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Radosław Witkowski (PO) podczas wtorkowej debaty nad projektem noweli podkreślił, że komisja podzieliła pogląd RPO, że krąg osób korzystających z praw wyborczych powinien być maksymalnie szeroki. "Stąd wprowadzenie do ustawy o referendum lokalnym przepisów analogicznych jak w ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy w zakresie tworzenia odrębnych obwodów głosowania w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych oraz w oddziałach zewnętrznych takich zakładów i aresztów" - mówił sprawozdawca. "Umożliwienie udziału w głosowaniu osobom niepełnosprawnym, chorym i starszym, przebywającym w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej oraz podobnych instytucjach uważamy za element ochrony praw człowieka i obywatela" - dowodził. W czwartkowym głosowaniu udział wzięło 419 posłów.

Za przyjęciem ustawy głosowało 418 posłów, przeciw był 1 poseł. Żaden poseł nie wstrzymał się od głosu.

źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Większość, bo aż 90% lokalnych samorządów w Polsce uważa, że wydatki na zaopatrzenie w wodę i energię elektryczną są zbyt duże.

W obliczu problemu związanego ze zmianą klimatu, coraz większych obowiązków zmuszających państwo do redukcji emisji CO2 oraz stale rosnących cen energii, obniżenie kosztów staje się niezwykle istotne. Wspomniane zmiany mają i będą miały szczególny wpływ na gminy oraz wyzwania jakie się przed nimi pojawią w zakresie zarządzania zasobami energii. Według danych GUS opublikowanych w raporcie „Efektywność wykorzystania energii w latach 2001-2011", średnioroczne tempo indywidualnego zużycia energii w tych latach wzrosło z poziomu 90 Mtoe do 102 Mtoe, czyli o 1,3% w skali roku. - Pokazuje to, z jak dużym tempem zmian mamy do czynienia.

Władze lokalne, jak i sami mieszkańcy często nie wiedzą ile mogą zrobić, aby efektywnie zarządzać energią. Rozwiązaniem tych problemów jest strategiczne zarządzanie, dbałość o efektywność energetyczną oraz edukacja - mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska.

W tym celu Krajowa Agencja Poszanowania Energii wraz z Schneider Electric stworzyły projekt Autobus Energetyczny.

Celem podjętej inicjatywy jest zachęcenie mieszkańców do podejmowania w życiu codziennym działań na rzecz przeciwdziałania negatywnym zmianom klimatu, tj. określenie przyczyn tych zmian oraz zdefiniowanie aktywności, jakie można podjąć, aby im przeciwdziałać. Ponadto, chodzi także o zainicjowanie dyskusji, a tym samym wpływanie na decydentów tworzących lokalne strategie ekologiczno - środowiskowe w gminach. Specjalnie w tym celu przygotowany Autobus Energetyczny przez najbliższe dwa lata będzie podróżował po 200 gminach w całym kraju edukując zarówno mieszkańców jak i władze lokalne w zakresie efektywnego zarządzania energią. - Nasza firma, jako światowy ekspert w zakresie zarządzania energią, jest dumna, że może brać udział w kolejnym projekcie, który ma pokazać, że ochrona klimatu i efektywność energetyczna nie jest tylko dostępna dla dużych firm, ale dla każdego mieszkańca. Dzięki naszemu doświadczeniu oraz rozwiązaniom, które tworzymy możemy dziś pokazywać społeczeństwu oraz samorządom jak zmniejszyć ich koszty energetyczne i sprawić, że w wielu obszarach poprawi się komfort ich życia - mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska. Autobus Energetyczny jako mobilne centrum informacyjno-edukacyjne zawiera w sobie przykłady pokazujące jak oszczędzać energię zarówno w domu oraz gminie jako jednostce samorządowej. Specjaliści ze Schneider Electric opracowali rozwiązania, które pomogą gminom oszczędzać energię i lepiej nią dysponować. W ramach tych rozwiązań prezentowany jest system efektywnego zarządzania kosztami energii w szkole czy rozwiązania dla infrastruktury wodno - ściekowej oraz energetyki wiatrowej jako element związany z produkcją energii w gminach. Jednym z miejsc, w którym gminy wydają najwięcej na energię jest szkoła. Dzięki innowacyjnemu rozwiązaniu możliwe jest ustalenie parametrów komfortu w zakresie ciepła i oświetlenia w taki sposób, aby samo przebywanie w szkole korzystnie wpływało na proces uczenia się. Zastosowanie w tym systemie automatyki, czujników i transmisji danych daje możliwość efektywnego zarządzania energią elektryczną i cieplną, a tym samym zmniejszenie zużycia i kosztów bieżących. Kolejnym elementem, który silnie wpływa na zużycie energii w gminach, jest zarządzanie infrastrukturą wodno - ściekową. Oszczędności energii oraz odpowiednie wykorzystanie zasobu, jakim jest woda możliwe jest dzięki odpowiedniemu zarządzaniu takimi obiektami jak m.in. przepompownie, stacje uzdatniania wody, wieże ciśnień czy stacje odsalania. Dodatkowo system, który w ten sposób powstaje, umożliwia efektywne zarządzanie sieciami wodociągowymi, w szczególności: monitorowanie stanu infrastruktury, modelowanie wpływu awarii na pracę sieci, szacowanie wielkości przecieków, planowanie prac przyłączeniowych czy remontowych.

W dzisiejszym świecie samorząd lokalny to nie tylko konsument energii, ale również jego producent. Wzrost znaczenia energetyki wiatrowej, jak również duża lokalizacja tego typu elektrowni na terenach gminnych sprawia, że mogą one nie tylko efektywniej zarządzać zużywaną energią, ale mają także wpływ na jej wytwarzanie. Przeprowadzone pomiary wskazują, że nawet 20% energii uzyskanej z wiatru może być utraconej przy użyciu nieodpowiednio dobranego sprzętu.

źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Takie rzeczy jeszcze się zdarzają! Wójt gminy Mstów w powiecie częstochowskim na kilkanaście minut przed upływem terminu rejestracji wycofał się z ponownego kandydowania bo otrzymywał anonimy z pogróżkami. Adam Jakubczak jest wójtem Mstowa w województwie śląskim od 2010 roku. Kilka dni temu ogłosił, że będzie kandydował ponownie. Zrezygnował dosłownie w ostatniej chwili. Dyrektor biura częstochowskiej delegatury Państwowej Komisji Wyborczej Andrzej Jedyk nie przypomina sobie sytuacji, aby tuż przed terminem ktoś wycofywał swoją kandydaturę. - Po analizie przepisów komisarz wyborczy uznał, że wszystko odbyło się w określonych terminach i można po skreśleniu jednego pretendenta wpisać innego kandydata tego samego komitetu wyborczego. Jeśli nie uczyni tego gminna komisja wyborcza, to w trybie nadzorczym zrobi to komisarz wyborczy - mówił Jedyk częstochowskiej Gazecie Wyborczej. - Wielokrotnie publicznie deklarowałem chęć ponownego startu w wyborach, a nawet zostałem oficjalnie zarejestrowany jako kandydat na wójta. Niedługo później trafił do mnie anonim zawierający groźby, mający na celu wymuszenie mojej rezygnacji z kandydowania. Nie było to pierwsze tego typu pismo, jakie otrzymałem, nigdy jednak do tej pory nie miały one tak ostrego charakteru – tłumaczy swoją decyzję Jakubczak. Jak mówi poprzednie traktował mniej emocjonalnie: - Jednak teraz granice mojej wytrzymałości zostały przekroczone - dodaje. Listy z pogróżkami wójt Mstowa zaczął otrzymywać w 2013 roku. Zgłosił sprawę na policję. Ta po kilku miesiącach umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców, ale anonimy przestały przychodzić na adres wójta. Ponownie trafiły do jego skrzynki, gdy ogłosił, że chce dalej rządzić gminą. Jakubczak dodaje, że udało mu się przetrwać wiele wyjątkowo złośliwych ataków. - Próbowano mnie ośmieszać i podważać sens mojej pracy, polegającej na zmienianiu gminy na lepsze. W ostatnim czasie w moim życiu osobistym też zaistniało kilka faktów, które spowodowały, że zacząłem się zastanawiać nad możliwością mojej dalszej pracy w urzędzie gminy. Groźby z ostatnich dni spowodowały jednak, że razem z najbliższymi podjąłem definitywną decyzję o wycofaniu się z kandydowania. Zrobiłem to w momencie, w którym możliwe było jeszcze zgłoszenie w moje miejsce innego kandydata – mówi wójt Mstowa. Na miejsce Jakubczaka został zgłoszony Tomasz Gęsiarz, dotychczasowy radny. Sprawa anonimów, które otrzymał wójt została zgłoszona do organów ścigania. - Mimo tego, jak na razie można się jedynie domyślać, kto za tym stoi. Wierzę że ludzi działających takimi gangsterskimi metodami, jest niewielu i liczę, że nie osiągną w ten sposób zamierzonych celów – komentuje Jakubczak. To nie jedyny przypadek zastraszania kandydatów w województwie śląskim. Podobne pogróżki trafiły także do Anny Wojtyry kandydującej na wójta Lipia. W anonimowym liście wyklejanym wyrazami wyciętymi z gazet grożono jej, że jeśli nie zrezygnuje z kandydowania to może dojść do tragedii. Tu także sprawą zajęła się policja.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Inspektorzy tworzą nowe prawo, bywają niekompetentni i paraliżują pracę urzędów – uważają lokalni włodarze i przygotowują listę grzechów głównych kontrolerów. Ma ona trafić do szefa Izby Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza zarzeka się, że ceni sobie współpracę z większością kontrolerów, przyznaje jednak, że zdarzały się sytuacje absurdalne. Kilka lat temu wniosek z przeprowadzonej w urzędzie kontroli był taki, że organizując koncerty samorząd ma obowiązek... ogłoszenia przetargu na wyłonienie artysty.

– Nasze odwołanie zostało uwzględnione dopiero w II instancji przez zespół orzekający NIK – opowiada.

Kolejny przykład dotyczy rozbiórki zrujnowanych kamienic.

– Kontroler nie pokazał nam ekspertyz, ale mimo to udowadniał, że ich stan może mieć związek ze zlikwidowaną kopalnią. Chciał mnie zmusić do drogich badań gruntów. A miałem opinie m.in. nadzoru budowlanego, że nie ma to związku z kopalnią, tylko z ruchem na pobliskich drogach – wyjaśnia prezydent Brejza.

Samorządowcy mnożą tego typu przykłady, choć już mniej oficjalnie.

– W jednej z gmin badano proces przekształceń SPZOZ-ów w spółki i wykorzystywania przez nie majątku z udziałem środków unijnych. Być może kontroler znał się na zamówieniach publicznych, ale nie był już przygotowany do kontroli innych dziedzin. Używał obiegowych sformułowań takich jak „służba zdrowia”, choć w obrocie prawnym coś takiego nie funkcjonuje, jest za to „system ochrony zdrowia”. Kwestionował liczbę lekarzy przypadających na łóżko szpitalne, choć nie potrafił uzasadnić, dlaczego ma ich być więcej. Nie wiedział nawet, co to jest „trwałość projektu unijnego” – wskazuje samorządowiec.

Z kolei włodarz jednego z miast woj. lubuskiego narzeka na paraliżowanie pracy jego urzędników. Więcej na: http://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/830852,hak-za-hak-tym-razem-to-miasta-skontroluja-nik-tworza-liste-grzechow-kontrolerow.html

Źródło: www.gazetaprawna.pl

GDDKiA potwierdza: w czwartek tuż przed Wszystkimi Świętymi kierowcy pojadą brakującym fragmentem autostrady A4 z Tarnowa do Dębicy. Dzięki temu kierowcy w drodze chociażby z Niemiec, już bez przeszkód przejadą autostradą do samego Rzeszowa. Jak przypomina Iwona Mikrut , rzeczniczka krakowskiego oddziału GDDKiA, do tej pory muszą zjeżdżać w Tarnowie, w którym kończy się na razie autostrada. Aby jednak odcinek oddano, zgodę na użytkowanie autostrady, muszą jeszcze wydać inspektorzy nadzoru budowlanego z Rzeszowa, którzy przeprowadzają kontrolę nowej drogi. Drogowcy podkreślają, że autostrada będzie na początku przejezdna, ale jeszcze całkowicie nie jest skończona. Prace wokoło głównej drogi mogą potrwać nawet jeszcze do połowy przyszłego roku. Jednak kierowcy od razu będą mogli przejeżdżać po obu nitkach autostrady, z jednym wyjątkiem: ponad kilometrowa estakada nad Wisłoką koło Dębicy, na początku będzie tylko częściowo przejezdna. Co istotne, dla bezpieczeństwa, na autostradzie z Tarnowa do Dębicy od początku ma być także zainstalowane ogrodzenie, które powinno zapobiec potrąceniom zwierząt, których nie brakowało na jednym z wcześniejszych odcinków A-4 z Brzeska do Wierzchosławic. Źródło: www.forsal.pl

Pięć małopolskich gmin chce ściągnąć turystów nad nowy akwen. Piaszczyste i trawiaste plaże, strzeżone kąpieliska, przystanie żeglarskie, place zabaw, amfiteatry, centra wypoczynku - takie obiekty powstaną w otoczeniu zbiornika Świnna Poręba - informuje "Dziennik Polski". Sam zbiornik zmieni nazwę na Jezioro Mucharskie. To wszystko stanie się możliwe, bo pięć małopolskich gmin - Mucharz, Zembrzyce, Stryszów, Lanckorona i Budzów - zjednoczyły siły i opracowały wspólną strategię zagospodarowania terenów wokół nowego jeziora. "Pierwsze plaże i kąpieliska powinny być gotowe w 2016 roku" - zapewnia Wacław Wądolny, wójt Mucharza. Samorządy liczą, że inwestycje wokół nowego jeziora będą dofinansowane z unijnych dotacji w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Już teraz marszałek przekazał gminom 1 mln zł na przygotowywanie dokumentacji. Najszybciej dojdzie do zmiany nazwy akwenu. Zbiornik Świnna Poręba otrzyma nazwę Jezioro Mucharskie. "Wszystkie gminy zgodziły się na taką nazwę, dokumenty w tej sprawie czekają już tylko na zatwierdzenie" - mówi Dorota Dardzińska, zajmująca się promocją projektu "Podniesienie jakości usług publicznych wokół Zbiornika Świnna Poręba"

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Strona 5 z 45

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY