Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 96.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 85.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 50.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 70.

Infrastruktura i budownictwo

Infrastruktura i budownictwo (31)

niedziela, 30 listopad 2014 14:46

ZASTRZYK WARTY 600 MILIONÓW

Napisane przez

Inwestycje wodno-kanalizacyjne, gospodarka odpadami, infrastruktura transportowa, rewitalizacja budynków – takie mają być priorytety wydatkowania środków z powołanego w październiku do życia Funduszu Infrastruktury Samorządowej. W puli znajdzie się 600 milionów złotych.

To przedsięwzięcie jest wspólną inicjatywą Banku Gospodarstwa Krajowego i Polskich Inwestycji Rozwojowych, które 8 października podpisały umowę dotyczącą powołania do życia Funduszu. „Udziałowcy” Funduszu zrzucą się na wspomnianą pulę środków po połowie. – Żeby samorządy mogły w pełni wykorzystać przysługujące im fundusze unijne na lata 2014-2020, będą potrzebowały wkładu własnego równego 60 miliardom złotych – tłumaczył Michał Lubieniecki, dyrektor inwestycyjny i wiceprezes PIR. – Tymczasem wiele samorządów w ostatnich latach mocno zwiększyło zadłużenie i ma ograniczone możliwości zaciągania dalszych zobowiązań. FIS jest odpowiedzią na ten problem – pozwoli samorządom inwestować bez zwiększania zadłużenia – dodawał.

Mechanizm różni się od pożyczek, jakich dotychczas udzielał JST Bank Gospodarstwa Krajowego. – Będziemy wchodzić do projektów realizowanych przez samorządy, obejmując w nich mniejszościowe udziały lub akcje. W ten sposób lokalne władze dostaną do dyspozycji kapitał, który nie podniesie wskaźników zadłużenia – podkreślał Dariusz Kacprzyk, prezes BGK. – To pomoże podtrzymać wysoką aktywność inwestycyjną samorządów – kwitował. Finansowanie inwestycji ze środków Funduszu miałoby zawierać się w widełkach od 10 do 120 milionów złotych na pojedynczy projekt, co oznacza wejście FIS w co najmniej kilkadziesiąt inwestycji na terenie całego kraju. Ba, FIS mógłby również obejmować udziały i akcje w już istniejących spółkach komunalnych.

W grę wchodzą zatem dwa modele funkcjonowania: w pierwszym FIS obejmuje – poprzez podwyższenie kapitału – udziału w samorządowych spółkach jako mniejszościowy udziałowiec, dostarczając podmiotowi kapitału na realizację inwestycji wieloletnich, zakładających modernizację lub stworzenie nowej infrastruktury. Drugi zasadza się na odkupieniu na określony czas udziałów w tych spółkach – dzięki temu samorząd dostawałby do rąk środki, mogące służyć do realizacji zadań własnych.

Jeżeli ta formuła „chwyci”, FIS ma szansę wpisać na się w samorządowy krajobraz na kolejne dwie dekady – taką „żywotność” projektu przewidują bowiem jego twórcy. Instytucjonalnie Fundusz ma powstać w ramach TFI BGK S.A., natomiast jego aktywami mają zarządzać specjaliści PIR. Szczegóły przedsięwzięcia mają zostać dopracowane podczas spotkań i konsultacji z samorządowcami – te powinny zacząć się lada chwila, tym bardziej, że pierwsze środki z FIS powinny popłynąć do zainteresowanych już w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Infrastrukturalna czarna dziura

- Postęp w zakresie infrastruktury jest duży, ale wciąż ocena polskiej gospodarki pod kątem jej konkurencyjności i stanu rozwoju infrastruktury jest niska – tak oceniał sytuację w Polsce szef zespołu analiz ekonomicznych Ernst & Young, Marek Rozkrut, podczas czerwcowego Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. – Mamy dużo zaległości do odrobienia w infrastrukturze drogowej i kolejowej, mniejsze w telekomunikacji – dodawał. Według niego na tle reszty Europy Polska jest przeciętniakiem. Wyróżniają ją na dodatek „silnie zaburzone proporcje między sektorami publicznym i prywatnym w finansowaniu inwestycji infrastrukturalnych” – ze wskazaniem na ogromną rolę sektora publicznego w tym zakresie. Cóż, FIS przyczyni się zapewne do dodatkowego jej zwiększenia.

Według danych Eurostatu Polska wydaje też wyjątkowo spore dumy na rozbudowę infrastruktury – jedna czwarta nakładów inwestycyjnych w kraju wydawana jest na przedsięwzięcia z zakresu energetyki, gazownictwa, wodociągów i kanalizacji. Przy czym eksperci pomstują, że dzieje się to bez racjonalnego przemyślenia inwestycji. – Trzeba tworzyć takie rozwiązania, które zwiększają atrakcyjność inwestycyjną i przyciągają inwestorów – podkreśla prof. Leszek Pawłowicz, ekonomista i wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką. – Wpływ infrastruktury na rozwój gospodarczy jest przeceniony – sekunduje mu były wicepremier i minister gospodarki, Jerzy Hausner.

Sytuacja jednak nie zmieni się zbytnio w ciągu najbliższych kilku lat, a przynajmniej – dopóki dostępne będą środki unijne, przeznaczone dla Polski w perspektywie finansowej na lata 2014-2020. Zgodnie z Umową Partnerstwa zawartą z Komisją Europejską wiosną br. największa część środków dla Polski zostanie przeznaczona na rozwój infrastruktury transportowej, a największy przyrost funduszy będzie dotyczył obszarów rozwoju gospodarki niskoemisyjnej, kolei i innowacji.

Przypomnijmy, kluczowe jest dla Polski pięć unijnych funduszy: Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, Fundusz Spójności, Europejski Fundusz Społeczny, Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich oraz Europejski Fundusz Morski i Rybacki. W sumie z wszystkich tych źródeł polscy beneficjenci mają szansę otrzymać ponad 85 miliardów euro. I niemal 24 mld powinny zostać przeznaczone na infrastrukturę, zwłaszcza kolejową (ponad 10 mld euro, 80 proc. więcej niż w poprzedniej perspektywie finansowej UE). To oznacza olbrzymią presję: jeśli modyfikować czy budować infrastrukturę – to teraz.

Tyle że nigdy jeszcze finansowa sytuacja JST nie była tak ciężka. Co prawda, w ciągu ostatnich trzech lat zadłużenie samorządów nie zwiększyło się w istotny sposób (na koniec ubiegłego roku wynosiło 69,16 mld zł) – ale też, zgodnie z pesymistycznymi ocenami niektórych ekspertów, jest to kwestia stosowania „inżynierii finansowej”, pozwalającej balansować na krawędzi bankructwa. Z drugiej strony zwolennicy optymistycznego spojrzenia zapewniają, że mówienie o katastrofie w samorządowych budżetach jest próbą wywierania przez lokalne elity nacisku na władze centralne, albo przejawem histerii.

Nieufność do przyjaznego inwestora

Tak czy inaczej, FIS pojawia się w odpowiedniej chwili – choć 600 mln złotych może się wydawać kroplą w morzu potrzeb. Jak twierdzi Michał Lubieniecki, Fundusz nie będzie się zanadto wtrącać w to, co lokalne władze będą chciały sfinansować ze środków wyasygnowanych przez BGK i PIR. – Zadaniem Funduszu jest dostarczenie JST nowego instrumentu współfinansowania inwestycji infrastrukturalnych realizowanych w ramach nowej perspektywy finansowej – ucina. Można jednak oczekiwać, że gros pieniędzy zostanie wydane na inwestycje wodno-kanalizacyjne, miejskie sieci ciepłownicze, gospodarkę odpadami, infrastrukturę transportową, rewitalizację budynków, inwestycje społeczne z zakresu edukacji czy ochrony zdrowia.

- Jestem spokojny, jeśli chodzi o popyt na tego rodzaju instrument. Efekty jego wprowadzenia powinny być widoczne w ciągu kilku miesięcy – podkreślał z kolei Dariusz Kacprzyk. Cóż, w BGK podobna inicjatywa była już rozważana w 2011 r. i szefowie tej instytucji są głęboko przekonani, że pomysł jest rewolucyjny. – To bardzo ambitny, skomplikowany i nowatorski projekt, który otworzy drogę samorządom do zmian struktury własnościowej spółek komunalnych – dorzucił.

Rewolucja będzie miała też jeszcze inny wymiar. – Spółki komunalne będą zmotywowane do generowania dywidendy – zapowiada Joanna Budzińska-Lobing, dyrektor inwestycyjna PIR. FIS ma być bowiem narzędziem zarabiania, tyle że w dłuższej perspektywie i z pożytkiem dla JST. Pytanie, oczywiście, jak do tej formuły „cichej prywatyzacji” mienia komunalnego odniosą się samorządowcy. Podobnie bowiem, jak w przypadku innych adresowanych do nich inicjatyw – jak choćby partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) – w grę wchodzi też nieufność wobec niestandardowych rozwiązań, mogących budzić kontrowersje wśród mieszkańców czy w mediach. I wtedy nawet zapewnienia o tym, że FIS ma być „przyjaznym inwestorem” nie pomogą.

niedziela, 30 listopad 2014 14:45

CHIŃSKI SYSTEM OBRONY PRZED DRONAMI

Napisane przez

Najnowszy wynalazek chińskich fizyków ma pomóc w zapobieganiu aktom terrorystycznym XXI wieku: w ciągu kilku sekund działo laserowe zestrzeliwuje znajdującego się w powietrzu drona. Najwyraźniej spełniły się dziecięce marzenia niektórych konstruktorów o broni laserowej.

Jednakże inaczej niż w twórczości science-fiction, sprawa z laserami nie jest taka prosta, choćby ze względu na niezbędną do użycia tego urządzenia energię. Broń laserowa nie jest już jednak utopią. W roku 2009 koncern lotniczy Boeing przeprowadził próbę z wykorzystaniem jeepa, na którym zainstalowano działko laserowe. Z urządzenia zestrzelono wiele bezzałogowych aparatów latających.

Incydenty nad elektrowniami nuklearnymi

Wydaje się, że chińscy inżynierowie stworzyli podobny system. Państwowa agencja informacyjna Xinhua poinformowała, że nowo skonstruowany laser może strącić unoszącego się w powietrzu drona w ciągu pięciu sekund od momentu jego namierzenia. Pokazano zdjęcia dużych, metalowych skrzyń pomalowanych na barwy ochronne oraz leżące na ziemi pozostałości zestrzelonych dronów. Niektóre z nich jeszcze płonęły.

Według agencji oczekuje się, że „działo laserowe odegra znaczącą rolę w zabezpieczaniu imprez masowych w wielkich miastach”. Broń może razić cele latające na wysokości do 500 metrów z prędkością do 180 km na godzinę.

Jak twierdzi Yi Jinsong, manager firmy China Jiuyuan Hi-Tech Equipment, podporządkowanej Chińskiej Akademii Fizyki Inżynieryjnej (China Academy of Engineering Physics CAEP), małe drony są relatywnie tanie i łatwe w obsłudze. Stąd istnieje prawdopodobieństwo, że będą chcieli z nich skorzystać terroryści. Podobnie argumentował podczas prezentacji swojego systemu laserowego amerykański Boeing. O tym, że taki scenariusz jest możliwy, zdają się świadczyć niedawne zagadkowe incydenty nad francuskimi elektrowniami atomowymi, nad którymi przeleciały nieproszone drony.

100-procentowa pewność trafienia

Jak twierdzi Yi Jinsong, przechwycenie tego typu dronów jest zadaniem strzelców wyborowych i helikopterów. Jednak współczynnik zestrzeleń w ich przypadku nie jest wysoki. Do tego dochodzą przypadkowe dodatkowe szkody i straty. Na trzydzieści przeprowadzonych  prób skonstruowany w Chinach system osiągnął podczas testów 100-procentowy współczynnik zestrzeleń i może być montowany na samochodach. Agencja  Xinhua informuje również, że specjaliści z Chińskiej Akademii Fizyki Inżynieryjnej pracują równolegle nad działami o większej energii i zasięgu.

Nad najbardziej spektakularnymi laserami trudzą się jednak naukowcy w USA. Wprawdzie, mimo prób zakończonych udokumentowanym sukcesem, odłożono na półkę projekt „lasera lotniczego” zainstalowanego w roku 2012 na pokładzie Boinga 747, ale pod koniec 2013 r. Departament Obrony USA zapowiedział wprowadzenie do uzbrojenia od roku 2030 myśliwców wyposażonych w broń laserową.

niedziela, 30 listopad 2014 14:42

AUTOBUS RUSZYŁ W TRASĘ!

Napisane przez

16 października Autobus Energetyczny wyruszył w trasę. Pierwszym województwem, które odwiedziliśmy, było województwo łódzkie. Bardzo dziękujemy tym gminom, które zgodziły się przyjąć Autobus i pomóc w organizacji pobytu naszego mobilnego centrum edukacyjno-informacyjnego.

Czas też na małe podsumowanie. Kampania w województwie łódzkim trwała trzy tygodnie. W tym czasie gościliśmy w jedenastu miejscowościach: Rawie Mazowieckiej, Pabianicach, Piotrkowie Trybunalskim, Opocznie, Bełchatowie, Zgierzu, Czerniewicach, Szadku, Sieradzu, Radomsku oraz Łasku.

W sumie Autobus odwiedziło ponad 1100 osób. Nasi eksperci udzielili ponad pięciuset porad, organizowali konkursy dla młodzieży w czasie spotkań z uczniami miejscowych szkół.

Teraz zapraszamy mieszkańców województwa wielkopolskiego. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie: www.autobusenergetyczny.pl.

Tajemnice rekuperatora

Otrzymujemy bardzo wiele pytań dotyczących działania poszczególnych urządzeń, znajdujących się w Autobusie Energetycznym. Dlatego w kolejnych naszych spotkaniach z Państwem postaramy się je przybliżyć. Tym razem: rekuperator.

Rekuperator to urządzenie, które pozwala zmniejszyć straty ciepła wynikające z wentylacji pomieszczeń. Zasada działania rekuperatora jest taka, że ogrzewa on świeże powietrze, napływające do domu, ciepłem powietrza wywiewanego z domu. Inaczej mówiąc – rekuperator odzyskuje ciepło z wentylacji.

Rekuperator, czyli centrala nawiewno-wywiewna z odzyskiem ciepła, to – w dużym uproszczeniu – urządzenie składające się z wymiennika ciepła, dwóch wentylatorów, nawiewnego i wywiewnego, oraz filtru powietrza.

Wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła zapewnia kontrolowany wypływ i napływ powietrza i – co najważniejsze – umożliwia odebranie części ciepła z ogrzanego powietrza wewnętrznego, zanim zostanie ono usunięte na zewnątrz. Ciepło to jest następnie przekazywane powietrzu wpływającemu do wnętrza domu, dzięki czemu odzyskuje się część ciepła, które w wentylacji naturalnej jest bezpowrotnie tracone. Dzięki temu, zmniejsza się zapotrzebowanie na energię do ogrzewania domu, a to oznacza konkretne oszczędności. To istotna zaleta tego typu wentylacji.

sobota, 01 listopad 2014 20:28

DHL TESTUJE DRONY

Napisane przez

Z prędkością do 18 metrów na sekundę, na wysokości przelotowej 50 m – w ten sposób firma logistyczna DHL testuje codzienne dostarczanie paczek drogą powietrzną na odcinku wybrzeże Morza Północnego – Wyspa Juist. To pionierski eksperyment w zakresie cywilnego użycia dronów.

Poczta Niemiecka testuje po raz pierwszy w warunkach codziennej pracy regularne użycie dronów przewożących pocztę. Zgodnie z oficjalną wypowiedzią przedstawiciela DHL, eksperyment jest unikalny na skalę światową. Przewiduje się, że do końca roku „paczkopter” DHL będzie dostarczał lekarstwa z portowego miasta Norden do apteki położonej na wyspie Juist.

Według DHL, pierwsze loty próbne niewielkiego bezzałogowego aparatu latającego trwają już od połowy września br. Od 26 września, w ustalonych godzinach, mają się już odbywać regularne dostawy drogą powietrzną dla apteki Seehund na wyspie Juist. Pierwszą, pojedynczą próbę transportu przesyłki ponad Renem drogą powietrzną za pomocą drona DHL zrealizował już pod koniec 2013 r. Używany obecnie bezzałogowy aparat latający stanowi rozwinięcie użytego wówczas „paczkoptera”. Nowa konstrukcja została ulepszona pod kątem długości lotu, zasięgu, prędkości oraz dopasowana do warunków pogodowych i wiatrów panujących na wybrzeżu Morza Północnego.

- Dzięki „paczkopterowi DHL” po raz pierwszy bezzałogowy aparat latający jest w stanie w realnych warunkach, bez pomocy pilota wykonać zadanie transportowe – podkreślał odpowiedzialny za techniczne innowacje członek zarządu firmy, Jürgen Gerdes. – To już regularne połączenie lotnicze – dodawał. „Paczkopter DHL 2.0” lata z prędkością do 18 metrów na sekundę, na wysokości przelotowej 50 metrów – i pokonuje trasę do oddalonej o około 12 kilometrów wyspy całkowicie samodzielnie – a więc bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz – utrzymując się za pomocą autopilota na wspomnianej wysokości. Na wypadek, gdyby wystąpiła konieczność interwencji, podczas wszystkich faz lotu aparat jest śledzony z mobilnej stacji naziemnej Norddeich.

Dla ładunków ważących do 1,2 kilograma skonstruowano specjalny, odporny na warunki atmosferyczne i wodę, zasobnik przypominający kształtem kroplę wody. Pojemnik jest podczepiany pod ważący niespełna 5 kilogramów, wykonany z włókien węglowych kadłub drona, utrzymywany w powietrzu przez cztery wirniki.

Na dłuższą metę problemem logistycznym może być fakt, że – choć swoją zgodę na przeloty wyraziły oficjalnie władze odpowiedzialne za bezpieczeństwo lotów, Zarząd Parku Narodowego Wettenmeer oraz inne instancje, którym przedstawiono wyniki wielu testów aparatu w terenie – każdy przelot drona musi być oddzielnie zgłaszany. Być może dlatego firma nie kwapi się z przedstawieniem dalszych planów co do regularnego korzystania z usług „paczkoptera”. DHL nie wyklucza jednak zastosowania tego rodzaju aparatów w przyszłości – na terenach rzadko zaludnionych lub trudno dostępnych, o ile będzie to ekonomicznie uzasadnione i technicznie możliwe.

Należy też wspomnieć, że poza DHL – i producentem dronów, firmą Microdrones – wsparcie naukowe dla przedsięwzięcia zapewnia Instytut Systemów Dynamiki Lotu Nadreńsko-Westfalskiej Politechniki w Akwizgranie (Institut für Flugsystemdynamik der Rheinisch-Westfälische Technische Hochschule Aachen – RWTH).

piątek, 27 czerwiec 2014 00:12

NOWE ROZDANIE W KRAKOWIE

Napisane przez

Władze Krakowa po przegranym referendum w sprawie organizacji zimowych igrzysk olimpijskich przedefiniowały założenia swojej polityki zarządzania infrastrukturą sportową. Zamiast dużych imprez zdecydowano się na politykę małych kroczków. Czy przekonają do siebie mieszkańców?

– To, że mieszkańcy Krakowa opowiedzieli się przeciwko igrzyskom, wcale nie oznacza, że nie są za organizowaniem w naszym mieście imprez o randze mistrzowskiej, w których będą brały udział wielkie gwiazdy – przekonuje Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta miasta. – Na pewnym etapie przygotowań popełniono błędy w sposobie komunikowania się ze społeczeństwem. Komitet organizacyjny Kraków 2022 pod wodzą Jagny Marczułajtis-Walczak nie upubliczniał pewnych danych dotyczących wydatków i zysków, które był winien mieszkańcom miasta. Wokół inicjatywy narasta negatywna atmosfera, co przyczyniło się do tego, że w referendum prawie 70 proc.  głosujących było na „nie” – dodaje.

Gwiazdy estrady, a nie sportu

W ramach inwestycji związanych z przygotowaniem do zimowych igrzysk miały zostać zrealizowane inwestycje w sferze sportowej za około 650 mln zł. Obok areny sportowo-widowiskowej na Czyżynach planowano budowę podobnych, ale znacznie mniejszych obiektów (Hala Wisły i Hala Kolna), oraz profesjonalnego toru do łyżwiarstwa szybkiego przy Akademii Wychowania Fizycznego. Ponadto planowano zadaszyć piłkarski stadion Carcovii.

Dziś wiadomo już, że ostatnia z tych inwestycji nie dojdzie do skutku. Wisła i AWF także będą musiały się uzbroić w cierpliwość. – Obiekty te są w planie inwestycyjnym miasta, więc powstaną. Ale w późniejszym terminie – zapewnia Chylaszek. Tuż przed referendum miastu udało się dokończyć budowę hali Kraków Arena, której koszt wyniósł ok. 400 mln zł. Jest to jeden z największych i najbardziej funkcjonalnych obiektów tego typu w Europie. – Projekt hali był konsultowany z przedstawicielami związków sportowych, niezwykle zależało nam, by spełniał wszystkie wymogi federacji światowych i mógł być areną zmagań największych gwiazd sportu – tłumaczy Jerzy Sasorski, rzecznik Zarządu Infrastruktury Sportowej.

Jak na razie w kolejce do występów na Czyżynach ustawiają się jednak głównie artyści, m.in. brytyjski wokalista Elton John czy gwiazda nastolatek Katy Perry. A gwiazdy sportu? – Nikomu nie zależy na tym, by po postawieniu za setki milionów złotych przepięknego obiektu, stał on teraz pusty – zapewnia rzecznik prezydenta miasta. Rzeczywistość jednak jest inna…

Daleko idąca nadinterpretacja

Kraków, jak dotąd, nie miał szczęścia do dużych imprez. Miasto – mimo że zdecydowało się na przebudowę nowoczesnego obiektu Wisły Kraków – nie znalazło się na liście miast gospodarzy EURO 2012. Na osłodę stolica Małopolski stała się bazą treningową dla trzech drużyn.

Największa i najbardziej funkcjonalna hala nie będzie także główną areną zbliżających się mistrzostw świata w piłce siatkowej mężczyzn. Miasto od samego początku było brane pod uwagę jako gospodarz mundialu, ale ostatecznie zdecydowano, że finał zostanie rozegrany w katowickim Spodku. Natomiast mecze kadry narodowej w fazie grupowej odbędą się w mało funkcjonalnej już Hali Stulecia we Wrocławiu. – Główne rozmowy dotyczące kalendarza rozgrywek toczyły się w momencie, gdy jeszcze trwała budowa obiektu. Rozumiemy, że władze Polskiego Związku Piłki Siatkowej obawiały się o dotrzymanie terminów. Teraz, gdy hala już stoi, taki argument nie istnieje – mówi Chylaszek. Ostatnim ciosem dla władz miasta była porażka w wyścigu o organizację mistrzostw świata dywizji I B w hokeju na lodzie mężczyzn. Rywalem był Donieck – metropolia na ogarniętym pełzającą wojną domową wschodzie Ukrainy.

– Kraków był faworytem – zdradza nam Piotr Wesołowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. – Niestety, o wyborze zadecydowały kwestie polityczne i… znajomości. Decyzja międzynarodowej federacji spotkała się z ogólnym zdziwieniem i krytyką. Nikt nie pojedzie tam, gdzie trwa wojna i giną ludzie – dodaje. Władze ZIS starają się na całą sytuację patrzeć z większym dystansem i tłumaczą, że takie decyzje są z reguły podejmowane po wielomiesięcznych negocjacjach, a kandydatura Krakowa została zgłoszona, praktycznie rzecz biorąc, w ostatniej chwili.

Olimpijski spokój krakowskiego ratusza odrobinę zaskakuje, szczególnie, że jeszcze przed miesiącem poważnie rozważano ubieganie się o organizację największej imprezy czterolecia. – Kraków posiada odpowiednie zaplecze infrastrukturalne, więc dziwi brak zainteresowania dużymi imprezami. Moim zdaniem problem leży w ludziach. Mieszkańcy generalnie nie chcą, by do miasta przyjeżdżały tłumy kibiców. Ogólnie bowiem fani sportu są kojarzeni z pseudokibicami Cracovii i Wisły, odpowiedzialnymi za różnego rodzaju wybryki – uważa Wesołowski. – To daleko idąca nadinterpretacja – oponuje rzeczniczka prezydenta. – Krakowianie nie chcą dużych imprez w swoim mieście, takich, które wymagałaby budowy nowej infrastruktury – tłumaczy.

Polityka małych kroków

Może właśnie dlatego miasto po porażce w referendum zdecydowało się na politykę małych kroczków. Siatkarski mundial tak naprawdę ma być przetarciem szlaków. ZIS liczy na kontynuowanie współpracy z PZPS. Jeszcze przed mistrzostwami w Kraków Arenie rozegrane zostaną mecze w ramach Ligi Światowej z udziałem Polski i Brazylii, a potem trzydniowy turniej towarzyski Memoriał im. Huberta Wagnera. – Związek poważnie rozważa wystąpienie o organizację w najbliższych latach finału Ligi Światowej i jesteśmy jednym z głównych kandydatów. Ponadto będziemy chcieli na stałe gościć naszych siatkarzy podczas innych imprez tego typu – zapowiada Sasorski.

Ponadto do Polskiego Związku Tenisowego wpłynęła propozycja zorganizowania pod Wawelem meczu tenisowego Pucharu Fed Cup z udziałem Polski i Rosji. Dodatkową kartą przetargową ma być bliski związek z Krakowem dwóch największych gwiazd ekipy biało-czerwonych, czyli sióstr Radwańskich. Najpoważniejszym wydarzeniem sportowym będą jednak mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, które zostaną rozegrane w 2016 r. To właśnie w Krakowie zagra reprezentacja Polski i tu odbędą się mecze fazy finałowej.

– To będzie najpoważniejszy test dla organizatorów – mówi Wesołowski. – Dziennikarze z Niemiec czy Skandynawii są przyzwyczajeni do bardzo wysokich standardów, jeśli chodzi o organizację. Pozytywna opinia u nich to będzie najlepsza reklama dla miasta  – kończy.

czwartek, 26 czerwiec 2014 22:17

AUTOBUS ENERGETYCZNY PRZEMIERZY POLSKĘ

Napisane przez

Z początkiem października w Polskę ruszy autobus informacyjno-edukacyjny, którym do dwustu gmin w całym kraju wybiorą się eksperci, tworzący grupę doradzającą w zakresie wiedzy o zmianach klimatu oraz projektach z zakresu efektywności energetycznej. Autobus Energetyczny to firmowane przez Krajową Agencję Poszanowania Energii SA przedsięwzięcie wzorowane na podobnej kampanii przeprowadzonej w latach 2003-2005.

Jak podkreślają inicjatorzy przedsięwzięcia, najważniejszym celem kampanii jest zwiększenie świadomości mieszkańców w zakresie zmian klimatu, ich przyczyn, czy też działań, dzięki którym można im zapobiegać lub łagodzić ich skutki. A działania takie można podejmować praktycznie w każdym otoczeniu: w domu, pracy, szkole, lokalnym środowisku.

W praktyce chodzi o stworzenie mobilnego centrum informacyjno-edukacyjnego, którego platformą byłby właśnie… autobus. Dzięki możliwości dotarcia do najmniejszych nawet ośrodków autorzy kampanii chcieliby wpłynąć zarówno na gminnych włodarzy, jak i zwykłych mieszkańców. Akcja ma objąć dwieście gmin – w tym jeszcze w 2014 r. gminy województw łódzkiego i wielkopolskiego.

Pasażerowie Autobusu sformują swoistą grupę doradczą, z której wiedzy i porad będzie można korzystać nieodpłatnie, mając też pewność niezależności i aktualności wiedzy, jaką chcą promować eksperci. Jak podkreśla Krajowa Agencja Poszanowania Energii SA, za przedsięwzięciem nie stoją żadne konkretne firmy handlowe czy producenci urządzeń.

Pas transmisyjny wiedzy

„Nie ma pilnej potrzeby zmiany podejścia ludzi do środowiska naturalnego na bardziej pozytywny, zmiany klimatu są cykliczne, naturalne i człowiek nie ma na nie wpływu” – takie są, zdaniem inicjatorów projektu, poglądy większości z nas. Ludzie „preferują zdecydowanie środowisko miejskie nad środowisko naturalne, informacje na temat zagrożeń ekologicznych nie budzą w nich żadnych uczuć oraz kryzys ekologiczny i związane z nim zagrożenia nie wpływają bezpośrednio na ich życie” – podkreślono we wnioskach z badań Fundacji „Nasza ziemia” przeprowadzonych w 2012 r.

Dlatego adresatami kampanii są praktycznie wszyscy – od decydentów, przez biznesmenów, po dzieci. Eksperci przemierzający Polskę chcieliby włączać się w prowadzone lokalnie projekty zmierzające do zmniejszenia zużycia energii – a więc i poprawy warunków środowiskowych w skali globalnej. Pozostaną też w kontakcie z uczestnikami lokalnych przedsięwzięć, kontaktując się z nimi po zakończeniu kolejnych etapów kampanii.

Szczególnie ważne wydaje się tu zwrócenie uwagi samorządowców na kwestie związane z problematyką efektywności energetycznej i ochrony środowiska. Autobus Energetyczny ma poruszać i skłaniać do dyskusji,  zachęcać do tworzenia lokalnych strategii ekologiczno-środowiskowych. Jak kilkakrotnie mieliśmy okazję pisać na łamach Magazynu Samorządowego GMINA, wiele samorządów – szczególnie w ostatnich, z finansowego punktu widzenia, trudnych latach – poszukuje najlepszych i najbardziej energooszczędnych rozwiązań. Choćby z tej prostej przyczyny, że są one szybko i bezpośrednio odczuwane „w portfelach”. Autobus Energetyczny ma również służyć wypatrzeniu najlepszych praktyk stosowanych w gminach i pokazaniu tych wzorców innym. Nie chodzi jedynie o nowe żarówki w ulicznych lampach – polityka klimatyczna to również oszczędność wody, racjonalne potraktowanie śmieci, umiejętne gospodarowanie materiałami i surowcami. Co równie ważne, eksperci będą mogli doradzać również w zakresie zdobywania dofinansowania dla najlepszych i najtrafniejszych rozwiązań, jakie chcieliby wdrażać ich słuchacze. W Autobusie możemy spodziewać się dwóch ekspertów, którzy będą obsługiwać to centrum wystawiennicze i laboratorium naukowe w jednym.

Trzy lata w trasie

Harmonogram realizacji projektu został rozpisany na 36 kolejnych miesięcy, w trakcie których zrealizowane zostaną dwa etapy przedsięwzięcia. Pierwszy jest krótszy – potrwa dziewięć miesięcy. W jego ramach Krajowa Agencja Poszanowania Energii SA ma skoncentrować się na działaniach organizacyjno-finansowych i logistycznych: wynająć pojazd, zainstalować w nim konieczne urządzenia, przygotować koncepcję kreatywną i materiały edukacyjno-informacyjne (prezentacje multimedialne, plakat, modele), przygotować witrynę internetową, przeszkolić i przygotować ekspertów, zorganizować kampanię w mediach.

Po tym interludium rozpocznie się etap drugi: podzielona na 16 kampanii wojewódzkich akcja. W każdym województwie załoga Autobusu Energetycznego spędzi około miesiąca, starając się zarówno brać udział w lokalnych czy regionalnych wydarzeniach, jak i docierać do ośrodków, nie szukając pretekstów pod postacią imprez masowych. Zresztą sam przyjazd Autobusu może stać się wydarzeniem samym w sobie. Eksperci będą bowiem dysponować nie tylko materiałami poglądowymi, ale też demonstracyjnymi, m.in. prezentacjami czy modelami rozmaitych urządzeń.

Z perspektywy jednostek samorządu terytorialnego istotny wydaje się być fakt, że załoga może zaoferować też szkolenie pracowników JST w zakresie poszanowania energii i oszczędnej gospodarki wodą w biurze, a także np. segregowania odpadów. Autorzy projektu zakładają, że w każdym z odwiedzanych województw organizowanych będzie przynajmniej pięć takich szkoleń. Podobnie w każdym województwie należy się spodziewać przynajmniej dwóch spotkań z przedsiębiorcami (mających formę warsztatów). Do młodzieży adresowany będzie z kolei konkurs „Przeciwdziałamy zmianom klimatu”. Osobną częścią kampanii są „Dni z klimatem”, mające na celu przyciągnięcie do projektu uwagi jak najszerszej grupy odbiorców.

Dwadzieścia lat doświadczeń

Warto tu wspomnieć o organizatorze kampanii. Krajowa Agencja Poszanowania Energii działa od 1994 r. na mocy decyzji rządu oraz uchwały Sejmu. W tej chwili większościowym udziałowcem KAPE SA jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. KAPE SA stawia sobie za cel upowszechnianie i wdrażanie najlepszych światowych standardów oraz praktyk w zakresie efektywności energetycznej i zrównoważonego rozwoju. Świadczy usługi doradcze i szkoleniowe firmom z branży budowlanej, przygotowuje ekspertyzy dla samorządów i administracji państwowej, prowadzi działania informacyjne i promocyjne w zakresie odnawialnych źródeł energii (OŹE).

Te atuty sprawiają, że podróż Autobusu Energetycznego nie powinna przejść bez echa. Dla wielu osób będzie to jedna z nielicznych okazji, by móc zadać pytania i rozproszyć wątpliwości, zasięgając rady u najlepszych.

środa, 26 luty 2014 19:51

METROPOLIE NAD WISŁĄ

Napisane przez

Wkrótce Górny Śląsk może stać się polskim odpowiednikiem amerykańskiego Wschodniego Wybrzeża. W Sejmie leży już przygotowany przez posłów Platformy Obywatelskiej projekt ustawy o powiecie metropolitalnym. Na szybkie uchwalenie ustawy liczą też mieszkańcy innych regionów. Nowe prawo może wejść w życie jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Metropolia większości ludzi kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi – wielkimi aglomeracjami jak Boston, Hartford, Nowy Jork, Filadelfia, Baltimore i Waszyngton. Choć polskim miastom daleko jeszcze do amerykańskiego megalopolis, to i nad Wisłą doczekaliśmy się już miejsc, które zasługują na miano metropolii. Co do tego, jak ważna dla polskiego systemu administracyjnego jest ustawa metropolitalna, nie ma wątpliwości Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. – Taka ustawa jest potrzebna w sposób dramatyczny, żeby ustrojowo zauważone metropolie ufundowały szybszy rozwój Polski. To Polsce potrzebne są metropolie, jako centrum wzrostu PKB – mówił w maju ubiegłego roku Dutkiewicz w trakcie panelu dyskusyjnego „Metropolie centrami wzrostu" na Europejskim Kongresie Gospodarczym.

Projekt już w Sejmie

Sprawy nabrały tempa pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Wtedy to do Sejmu trafił projekt ustawy o powiecie metropolitalnym autorstwa posłów Platformy Obywatelskiej. Jednym ze współtwórców ustawy jest poseł z Górnego Śląska, Marek Wójcik. To właśnie z myślą o aglomeracji śląskiej powstał projekt ustawy. – Dziś w polskich aglomeracjach nie ma instytucji odpowiedzialnych za ich rozwój i koordynowanie zadań, przekraczających możliwości poszczególnych miast. Najwyraźniej ten problem widać w aglomeracji górnośląskiej, złożonej z 14 sąsiadujących ze sobą miast na prawach powiatu. Na tym obszarze występuje wiele wspólnych problemów, dotyczących przede wszystkim transportu publicznego, ochrony środowiska, planowania sieci dróg – mówi poseł Wójcik w rozmowie z Magazynem Samorządowym GMINA. Jak dodaje, doświadczenia z ostatnich lat pokazują, że do ich rozwiązania współpraca miast – w formie związków komunalnych – jest niewystarczająca.

Dyskusja o metropoliach trwa w Polsce od dwudziestu lat. Poseł Wójcik wierzy, że jeszcze w tej kadencji Sejmu uda się ją uchwalić. – Mamy dość czasu – podkreśla. Projekt zakłada, że to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia tworzy, łączy, dzieli i znosi powiaty metropolitalne oraz ustala ich granice. Utworzenie metropolii może się też odbyć na wniosek rady powiatu, gminy czy miasta – ale i tak rząd ma ostatnie słowo. Chodzi o to, aby powiaty metropolitalne nie zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu, w sposób niekontrolowany.

Pomysł szczególnie podoba się samorządowcom z gmin leżących w pobliżu dużych miast. Na wejście w życie ustawy metropolitalnej niecierpliwie czeka wójt podwarszawskiego Izabelina, Witold Malarowski. – Stołeczna metropolia stałaby się kołem zamachowym dla całego regionu. Skorzystałoby na tym całe województwo, wydzielony obszar metropolitalny przestałby sztucznie zawyżać statystyki uboższej części regionu – mówi Malarowski.

Problem nie jest wydumany, bo województwo mazowieckie już kilka lat temu przekroczyło próg 75 proc. unijnego PKB, co oznacza, że w latach 2014-20 może otrzymać znacznie mniejsze fundusze unijne. Kwota jest niebagatelna: chodzi nawet o 1,5 mld zł. Wśród zadań powiatu metropolitalnego, w projekcie ustawy zebrano sprawy ponadlokalne, kluczowe dla rozwoju całych aglomeracji. Projekt posłów Platformy przewiduje między innymi przyjmowanie i wykonywanie strategii rozwoju, uchwalanie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, organizację i wykonywanie publicznego transportu zbiorowego, planowanie sieci i zarządzanie drogami krajowymi i wojewódzkimi. Powiaty metropolitalne miałyby też zajmować się sprawami wody, ścieków i odpadów, ochrony środowiska, zaopatrzenia w ciepło, energię i gaz, promocji regionu, czy tworzenia jednostek organizacyjnych o znaczeniu metropolitalnym. Innym zadaniem byłoby opracowywanie programów dotyczących bezpieczeństwa publicznego i zarządzania kryzysowego.

W interesie aglomeracji

Kierownictwo nowej jednostki samorządu tworzyłaby 15-osobowa rada oraz wybierany z jej grona trzyosobowy zarząd, starosta i dwóch wicestarostów. Kadencja rady miałaby trwać cztery lata, a radni byliby wybierani w wyborach bezpośrednich – od 3 do 5 przedstawicieli w każdym okręgu wyborczym. Odwoływanie rady odbywałoby się poprzez referendum. Do zadań rady należałoby powoływanie zarządu i – na wniosek starosty – skarbnika powiatu, stanowienie statutu powiatu, a także podejmowanie decyzji m.in. w sprawach dokumentów i programów w skali powiatu oraz w kwestiach budżetowych, strategicznych, majątkowych, dotyczących nieruchomości, jednostek organizacyjnych i spółek. Rada decydowałaby też np. w sprawach flagi i herbu powiatu.

Przewodniczącym rady byłby starosta organizujący jej pracę zgodnie ze statutem powiatu i prowadzący obrady. Uchwały rady i zarządu zapadałyby zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ich składów. Sesje rady musiałyby odbywać się nie rzadziej niż raz na kwartał. Prace zarządu i jednostek organizacyjnych kontrolowałaby komisja rewizyjna. Rada mogłaby też powoływać inne stałe i doraźne komisje. Zarząd, zgodnie z projektem ustawy, miałby zajmować się przygotowywaniem i wdrażaniem uchwał rady, gospodarowaniem mieniem, wykonywaniem budżetu, prowadzeniem gospodarki finansowej czy zatrudnianiem kierowników jednostek budżetowych. Prace zarządu miałyby wspomagać starostwo metropolitalne i jednostki organizacyjne.

Metropolia musi się z czegoś utrzymywać, czyli na przykład opłacać swoich urzędników, a przede wszystkim – realizować swoje ważne zadania dotyczące zagospodarowania przestrzennego, transportu publicznego, planowania sieci dróg i zarządzania nimi. Jak twierdzą autorzy ustawy, metropolie powinny otrzymać w ramach „premii” o 5 proc. większy udział w podatku PIT, a także zwolnienie członków powiatu oraz samego powiatu z tak zwanego „Janosikowego”. Kłopotem są jednak pieniądze. Koszy utworzenia takiej struktury byłyby ogromne. Tylko utworzenie śląskiego powiatu metropolitalnego, złożonego z czternastu miast aglomeracji, jak planowano, kosztowałoby kilkaset milionów złotych.

Problemem, jak zwykle, są pieniądze

W czasach kryzysu większość ministrów finansów pewnie zakwestionowałby taki wydatek. Jednak, jeśli nawet ustawa zostanie przyjęta, to wcale nie oznacza, że czeka nas przysłowiowy wysyp kolejnych metropolii. Zapis może okazać się martwym prawem, bo rząd po prostu nie wyda rozporządzenia powołującego powiat metropolitalny, tłumacząc się na przykład oszczędnościami.

Inna sprawa, że mnożenie się nowych metropolii również może stać się problemem. Ustawodawca praktycznie nie wprowadził ograniczeń, choćby dotyczących liczby mieszkańców, od której można by wnioskować o stworzenie powiatu metropolitalnego. Autorzy projektu uznają, że wystarczającym zabezpieczeniem jest decydująca rola rządu. Ma pozwolić na uniknięcie sytuacji, w której mogłoby dojść do mnożenia się powiatów metropolitalnych. O konieczności uchwalenia ustawy metropolitalnej przekonani są eksperci. Zdaniem profesora Andrzeja K. Piaseckiego, kierownika Katedry Samorządu Terytorialnego i Wspólnot Lokalnych w Instytucie Politologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, polskie prawo samorządowe jest stare i wymaga istotnych zmian. – Powiaty w największym stopniu nie oddają zróżnicowania miast. Tak samo funkcjonuje Poznań i okoliczne małe miasteczka – mówi w rozmowie z Magazynem Samorządowym GMINA.

Kolejnym problemem jest faktyczne zróżnicowanie regionów. Dobrym przykładem jest Mazowsze, gdzie bogata Warszawa sztucznie kształtuje statystyki regionu. Efekt jest taki, że rejon Ostrołęki, będący jednym z najuboższych w Polsce, leży w najbogatszym województwie. – Metropolia Warszawska mogłaby być wydzielona, jednak bez tworzenia 17. województwa. Wtedy te statystyki byłyby znacznie bliższe rzeczywistości – dodaje prof. Piasecki.

środa, 26 luty 2014 19:30

BEZPIECZNY INTERNET NIE TYLKO OD DZWONU

Napisane przez

Już w stu krajach obchodzony jest Dzień Bezpiecznego Internetu. To swoiste święto, obchodzone z inicjatywy Komisji Europejskiej – nie tylko jednak w Europie, w tym roku „świętowano” w sumie w stu krajach na całym globie – ma służyć upowszechnianiu bezpiecznego używania sieci i technologii internetowych oraz zwalczaniu nielegalnych lub szkodliwych treści. Jak pokazuje praktyka, takie nauki są nam coraz potrzebniejsze.

Święto połączone jest z corocznym konkursem. W Polsce od 2005 r. organizacją je Fundacja Dzieci Niczyje oraz Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK). W tym roku nagradzane były najlepsze treści adresowane do dzieci i powstające dzięki nim lub ze znacznym ich udziałem. - Dzieci i młodzież robią wspaniałe rzeczy przy użyciu narzędzi cyfrowych. Musimy je do tego zachęcać, pomagać im, by robiły to w sposób bezpieczny, i stwarzać im możliwości, by same czyniły internet lepszym – komentowała unijna komisarz ds. agendy cyfrowej, Neelie Kroes.

Rzeczywiście, nagrodzone projekty są dalekie od banału. Prestiżowe unijne laury trafiły do czeskiego radia internetowego adresowanego do dzieci, islandzkiej firmy produkującej gry edukacyjne oraz holenderskiej piętnastolatki, autorki blogu Lifesplash – gdzie swobodnie mieszają się tematy związane zarówno ze szkołą, jak modą, sportem, czy gotowaniem. W tym elitarnym gronie nie zabrakło też Polaków. Uczniowie ze szkoły podstawowej im. św. Jana Kantego w Bestwinie zostali uhonorowani za... Instrukcję Obsługi Języka Polskiego. To zawierający już kilkadziesiąt wpisów, prowadzony od roku, videoblog. Kilkuminutowe filmiki, jakie uczniowie ze Śląska umieszczają w sieci, zawierają miniwykłady na temat m.in. tajników gramatyki i pisowni czy elementów wiedzy o literaturze.

Policjanci i Śnieżka

Dzień Bezpiecznego Internetu obchodzono jednak w całej Polsce – może nie tak spektakularnie lecz, miejmy nadzieję, równie efektywnie. W Iławie do Gimnazjum nr 2 oraz Zespołu Szkół im. Stefana Żeromskiego przyszli z wizytą policjanci z lokalnej Komendy Policji. Zaprezentowali oni materiał multimedialny przygotowany pod kątem słuchaczy oraz odpowiedzieli na ich pytania.

W Sokołach obchody zorganizowali nauczyciele. - Nasza inicjatywa nosi nazwę „Jak nie wpaść w szpony sieci” - tłumaczyły lokalnym mediom Dorota Brzozowska i Katarzyna Zdrodowska, inicjatorki akcji. - Chodzi o zwrócenie uwagi na to, że każdy internauta może przyczynić się do tego, że internet będzie miejscem bezpiecznym i pozytywnym. Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za to, co robi w sieci i w jaki sposób z niej korzysta. Warto rozmawiać o tym z dziećmi i młodzieżą, aby wychować mądre społeczeństwo informacyjne – podkreślały.

Program zajęć w Sokołach zróżnicowano pod kątem wieku dzieci. Najmłodsze miały okazję wysłuchać bajki „Mój przyjaciel Necio”, do której wyświetlano ilustracje. Śpiewano piosenki „Fajnie w Internecie” oraz „Wyjdź na dwór”. Uzupełnieniem bajki była treść strony www.necio.pl. Z kolei dzieci starsze miały okazję nauczyć się, jak efektywnie korzystać z wyszukiwarki Google, jak używać czatów i forów internetowych oraz jak obsługiwać pocztę elektroniczną. Najdalej chyba idącą inicjatywą było przeadaptowanie bajki o Śpiącej Królewnie na sztukę „Różyczka w szponach sieci”.

Inicjatywy tego typu nie ograniczają się jednak do mobilizacji sił na krótko przez Dniem Bezpiecznego Internetu. W Wielkopolsce w 35 szkołach zawodowych prowadzony jest projekt oparty na bezpiecznej komunikacji sieciowej oraz najnowszych rozwiązaniach IT (komputery z oprogramowaniem antywirusowym oraz bezpieczne routery FRITZ!). Pomysłodawcą programu – nazwanego „Czas zawodowców – wielkopolskie kształcenie zawodowe” - jest Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu. Przedsięwzięcie sfinansowano ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, Priorytet IX – Rozwój wykształcenia i kompetencji w regionach, Działanie 9.2 Podniesienie atrakcyjności i jakości szkolnictwa zawodowego. Dodatkowo inicjatorzy projektu pozyskali fachowego partnera – firmę Comp SA, która przekazała placówkom oprogramowanie, monitory, drukarki, skanery, projektory, urządzenia wielofunkcyjne, routery, wzmacniacze, punkty dostępu WLAN, serwery plików i inny sprzęt sieciowy. Po co to wszystko? Choćby po to, by uświadomić wszystkim użytkownikom sieci – nie tylko tym najmłodszym – że nowoczesne IT to nie tylko najlepsze komputery, ale też otoczenie sieciowe, dzięki któremu można uniknąć choćby wyrafinowanych wyczynów hakerskich itp.

Alienacja w sieci

To akurat jeszcze jeden z aspektów ryzyka, jakie niesie ze sobą internet. Dzieci – jak wynika z badań EU Kids Online, publikowanego zwykle w Dzień Bezpiecznego Internetu – obawiają się w sieci nieco innych zagrożeń. Przede wszystkim stron internetowych zawierających pornografię lub sceny przemocy. Z badania wynika też, że młodzi ludzie z coraz większą ostrożnością podchodzą do portali społecznościowych – zwłaszcza, gdy poznani w ten sposób ludzie pytają „gdzie mieszkam, co robi moja mama czy tata”. Podobnie w przypadku „ludzi, którzy do czegoś namawiają, np. do samookaleczeń”. W ankiecie widać też prawdopodobny wpływ kampanii informacyjnych – dzieci boją się „dorosłych, którzy podają się za dzieci, a potem chcą się umówić”.

– Najczęściej wymienianymi emocjami, które towarzyszą dzieciom w sytuacji zagrożenia w internecie, są strach podczas oglądania scen drastycznych oraz obrzydzenie towarzyszące przede wszystkim treściom pornograficznym. Co ciekawe, zagrożenia, które powinny budzić silne emocje, jak treści związane z nienawiścią, rasizmem czy samobójstwem, poruszyły emocje u bardzo niewielu dzieci. W tym, co jedno dziecko spostrzega jako zagrażające, inne nie widzi żadnego ryzyka. Istotne jest więc, żeby dowiadywać się dokładnie od samego dziecka, co je niepokoi w internecie, wysłuchać go i pomagać w przypadku zagrożenia – podkreśla w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” dr Lucyna Kirwil ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, koordynująca badania EU Kids Online w Polsce.

Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Z badań wynika choćby, że 2 proc. ankietowanych dzieci w Europie przyznaje się do ryzykownych zachowań w internecie. To z pozoru nikły odsetek, jednak, gdy przełożyć to na liczby – okazało by się, że problem dotyczy tysięcy dzieci. Kolejny problem ma naturę socjologiczną: z wcześniejszych badań dotyczących Polski wynikało równie niezbicie, że sieć alienuje swoich najmłodszych użytkowników. W grupie wiekowej 11-16 lat aż 38 proc. nastolatków przyznawało się do serfowania po internecie również w sytuacjach, gdy ta czynność ich nudziła. Analogiczna grupa bardziej „czuła się sobą”, gdy była online, a nie w sytuacjach bezpośredniej styczności z innymi ludźmi. 35 proc. zdawało sobie sprawę, że internet doprowadził do sytuacji, gdy zaniedbywali rodzinę, kolegów, szkołę, inne zainteresowania. Do tego można by jeszcze dodać technologię: powstające nieustannie nowe wirusy, ataki hakerskie, piractwo internetowe itd. Gdy wszystko to zsumować, można by rzec, że zamiast Dnia Bezpiecznego Internetu należałoby zorganizować... Rok Bezpiecznego Internetu.

środa, 22 styczeń 2014 01:48

INFORMATYZACJA W PERSPEKTYWIE 2014-2020

Napisane przez

Wraz z nadejściem nowej perspektywy finansowej w Unii Europejskiej zadajemy sobie dużo pytań. Zastanawiamy się, jak wysokie będą środki przeznaczone dla Polski. Pytamy również o to, jakie będzie ich przeznaczenie. Z tego między innymi powodu, postanowiliśmy przyjrzeć się planom rządowym na najbliższe lata w zakresie informatyzacji. Przedstawiamy w tym miejscu wyniki naszej analizy Programu Operacyjnego „Polska Cyfrowa” (POPC) z dnia 5 grudnia 2013 r., a przyjętego przez rząd na początku stycznia 2014 r.

Pamiętajmy jednak o tym, że pomimo rozpoczęcia roku 2014 nadal realizowana jest poprzednia perspektywa finansowa – 2007-2013 – której realizacja rozpoczęła się w 2008 r. Wcześniej trwały przygotowania formalne i organizacyjne do jej uruchomienia. Rzeczywiste zakończenie poprzedniej perspektywy nastąpi do końca 2015 r. W tym czasie – zapewne nie później niż od początku 2015 r. – rozpocznie się faktyczna realizacja perspektywy 2014-2020.

Osie priorytetowe POPC

W POPC określono cztery osie priorytetowe, według których będzie zorganizowany cały program. Ich opis, w ślad za treścią POPC, został przedstawiony poniżej.

Oś priorytetowa I. Powszechny dostęp do szybkiego Internetu

Oś obejmuje wspieranie działań związanych z rozwojem infrastruktury internetowej w celu uzyskania przepustowości co najmniej 30 Mbps. Wsparcie, oraz jego wysokość, będą zależne od zidentyfikowanych na danym obszarze potrzeb inwestycyjnych, wynikających z uwarunkowań poszczególnych obszarów, w tym szczególnie z wieloaspektowej (np. obecność infrastruktury, dostępność usług, gęstość zaludnienia, typ zabudowy, ukształtowanie terenu)oceny ekonomicznej opłacalności inwestycji.

Oś priorytetowa II. E-Administracja i otwarty rząd

Tutaj będą wspierane projekty o oddziaływaniu krajowym. Z usług i informacji sektora publicznego udostępnianych elektronicznie będą korzystać mieszkańcy wszystkich regionów Polski. Szczególnie duży nacisk został położony na udostępnianie nowych e-usług, poprawianie e-usług już dostępnych oraz umożliwienie ponownego wykorzystania informacji z sektora publicznego.

Oś priorytetowa III. Cyfrowa aktywizacja społeczeństwa

W ramach tej osi będą realizowane projekty na terenie całego kraju, z uwzględnieniem specyficznych potrzeb społecznych w zakresie budowy i rozwoju kompetencji cyfrowych. Ciekawa jest tutaj propozycja dotycząca między innymi zbudowania możliwości uczestniczenia w referendach i głosowaniach przez Internet.

Oś priorytetowa IV. Pomoc techniczna

Czwarta oś priorytetowa dotyczy pomocy technicznej. Jej główny wysiłek będzie skierowany na wsparcie beneficjentów POPC w zakresie pozyskiwania budżetów na swoje projekty i właściwej ich realizacji.

Budżet POPC

Jak podają autorzy, w przypadku infrastruktury szerokopasmowego Internetu w ramach osi I POPC koszt inwestycji szacuje się na co najmniej 17,3 mld PLN, tj. ponad 4 mld euro. Nowy budżet w ramach POPC na ten cel, to ok. 1,03 mld euro. Pozostała część środków pochodzić będzie przede wszystkim z programów operacyjnych z perspektywy finansowej 2007-2013, w ramach dokończenia realizowanych inwestycji, jak również z budżetu środków prywatnych sektora komercyjnego. Dodatkowo uwzględnia się obecny budżet przewidziany w Planie Zintegrowanej Informatyzacji Państwa (PZIP). Orientacyjne koszty zaproponowanych projektów dotyczących tworzenia lub rozwoju e-usług publicznych zostały określone w PZIP na kwotę ok. 3,65 mld PLN, tj. ponad 0,862 mld euro. Warto pamiętać również o tym, że projekty w PZIP, przejęte z Planu Informatyzacji Państwa 2007-2010, są finansowane w ramach obecnego Programu Operacyjnego „Innowacyjna Gospodarka” (POIG), którego realizacja zakończy się w roku 2015.

Podsumowując, nowo pozyskany budżet stanowi około ok. 26 proc. budżetu – ok. 4 mld euro w nowej perspektywie. Pozostałe ok. 74 proc. stanowi przeniesienie budżetu z perspektywy obecnej i musi być rozliczone do końca 2015 r.

Zakresy oddziaływania POPC

POPC łączy w sobie działania z obecnej perspektywy finansowej skupionej głownie w POIG oraz nowe środki na perspektywę 2014-2020.

Autorzy POPC stwierdzają, że Polska wypada niezbyt mocno na tle średniej z krajów Unii Europejskiej. Badany przez KE poziom zaawansowania dostępnych e-usług publicznych w Polsce w 2010 r. wynosił 90 proc. dla e-usług skierowanych do przedsiębiorców przy średniej unijnej 94 proc. oraz 85 proc. dla e-usług dla obywateli przy średniej UE27 równej 87 proc. Wykorzystanie e-usług z e-administracji na przełomie 2011 i 2012 r. wyniosło: ponad 90 proc. przedsiębiorstw oraz 48 proc. osób fizycznych. Tylko 16 proc. osób fizycznych wysłało przez Internet wypełnione formularze, a średnia UE wynosi 29,5 proc. Warto jednak nadmienić, że w ostatniej perspektywie 2007-2013 badane wskaźniki wyraźnie wzrosły, co oznacza, że ostatnie lata spowodowały istotny rozwój podaży i wykorzystania e-usług w Polsce.

W POPC wyszczególniono dwanaście obszarów kluczowych w zakresie udostępniania e-usług. Pogrubioną czcionką zaznaczyliśmy te działania, które mogą być bardziej interesujące dla samorządów. Są to, cytując treść POPC, następujące zakresy działań:

1.       Rynek pracy:

·         scentralizowanie usług dla osób bezrobotnych, poszukujących pracy, pracodawców i przedsiębiorców oraz publicznych służb zatrudnienia poprzez e-PUP,

·         zapewnienie jednego punktu dostępu do wszystkich ofert pracy pochodzących z sektora publicznego,

·         umożliwienie aplikowania o pracę w sektorze publicznym w formie elektronicznej,

·         przeniesienie nowych usług rynku pracy do Internetu – obecnie dostępna jest rejestracja osób bezrobotnych.

2.       Ubezpieczenia i świadczenia społeczne:

·         internetowe konto ubezpieczonego, zintegrowane z innymi usługami e-administracji,

·         kolejne usługi udostępniane przez ZUS: dalsza elektronizacja zwolnień lekarskich i ich przesyłania od lekarzy wystawiających do ZUS – w koordynacji z projektem P1 realizowanym przez Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia MZ),

·         utworzenie na poziomie centralnym skonsolidowanego systemu informatycznego, wspomagającego gminy, powiaty i województwa w realizacji zadań z zakresu zabezpieczenia społecznego.

3.       Ochrona zdrowia:

·         rozwój e-usług, w tym udostępnionych w projektach P1 i P2, realizowanych przez Centrum Systemów informacyjnych Ochrony Zdrowia, związanych z zarządzaniem elektroniczną dokumentacją medyczną przez pacjenta (e-recepta, e-skierowania, e-zwolnienia w integracji z ZUS, e-rejestracja na wizytę do lekarza, wprowadzenie elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego, informacja o dostępności leków),

·         w RPO: środki na dostosowanie systemów teleinformatycznych świadczeniodawców do wymiany danych w ramach ogólnopolskiego systemu informacji – kryteria wyboru projektów będą weryfikowały komplementarność ich funkcji z systemami krajowymi,

·         dostosowanie podmiotów leczniczych nadzorowanych przez resorty do wymiany danych z systemem informacji medycznej,

·         wsparcie telemedycyny: konsultacje między pracownikami medycznymi, kontakty pacjent-lekarz, rozwój aplikacji cyfrowych wspomagających monitorowanie stanu zdrowia, profilaktyka zdrowotna i procesy lecznicze, medycyna powypadkowa i ratownictwo medyczne.

4.       Prowadzenie działalności gospodarczej:

·         wystawianie i przesyłanie przez przedsiębiorców elektronicznych faktur do wszystkich podmiotów publicznych,

·         rozwój Pojedynczego Punktu Kontaktowego o nowe funkcjonalności, np. angielska wersja językowa, mechanizmy kreacji informacji zarządczej dotyczącej realizacji procedur administracyjnych, poszerzenie zakresu informacji dostępnych na portalu,

·         komunikacja elektroniczna z administracją podatkową za pomocą Portalu Podatkowego,

·         umożliwienie pełnego elektronicznego wglądu w akta spraw podatkowych.

5.       Wymiar sprawiedliwości i sądownictwo:

·         umożliwienie elektronicznego składania pism procesowych w postępowaniu cywilnym wraz z załącznikami (dowodami) oraz dokonywania doręczeń,

·         wdrożenie elektronicznych akt sprawy, dostępnych dla sędziów, uczestników postępowania i ich pełnomocników przez Internet (możliwość zapoznania się z aktami sądowymi oraz protokołami elektronicznymi z rozpraw bez konieczności osobistej obecności w sądzie; oszczędność kosztów związanych z wydrukami, korespondencją i przejazdami),

·         rejestracja rozpraw audio-wideo w sprawach cywilnych i wykroczeniowych (pełne utrwalenie rzeczywistego przebiegu rozpraw),

·         dokonywanie czynności procesowych (np. przesłuchiwanie świadków, biegłych i stron postępowania) na odległość przy użyciu systemów do wideokonferencji.

6.       Prezentacja i udostępnianie danych przestrzennych i statystycznych:

·         wektoryzacja map stanowiących zasób geodezyjny i kartograficzny,

·         kontynuacja procesu udostępniania e-usług wytworzonych w oparciu o zintegrowane dane państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego (PZGiK) i dane geoprzestrzenne administracji rządowej i samorządowej w standardzie dyrektywy INSPIRE,

·         zapewnienie każdemu dostępu do danych i dokumentów gromadzonych w powiatowych rejestrach publicznych państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego, w szczególności w ewidencji gruntów i budynków EGIB (kataster nieruchomości), bazie danych obiektów topograficznych (BDOT500) oraz geodezyjnej ewidencji sieci uzbrojenia terenu (GESUT),

·         zapewnienie możliwości przeglądania, wyszukiwania, pobierania i przekształcania danych przestrzennych z rejestrów krajowej infrastruktury informacji przestrzennej prowadzonych przez organy administracji inne niż służba geodezyjna i kartograficzna,

·         unowocześnienie procesów związanych z produkcją i udostępnianiem danych statystycznych.

7.       Nauka i szkolnictwo wyższe:

·         utworzenie centralnego narzędzia dostępu do informacji publicznej, zasobów naukowych i interaktywnych usług elektronicznych dla studentów, naukowców, przedsiębiorców, administracji publicznej i obywateli,

·         umożliwienie zdalnego ubiegania się o finansowanie nauki, przy założeniu: najwyższego stopnia transakcyjności procedury, podejścia procesowego, kompleksowej obsługi elektronicznej od złożenia wniosku, poprzez opinię recenzentów, aż po wydanie decyzji,

·         świadczenie usługi zdalnej sprawozdawczości i centralnego zasilania bazy przez podmioty szkolnictwa wyższego.

8.       Podatki i cła:

·         utworzenie nowych usług dla podatników podatku VAT i CIT oraz podniesienie do poziomu pięciu wybranych dostępnych już e-usług,

·         podniesienie sprawności i wydajności obsługi klienta poprzez stworzenie elektronicznego zintegrowanego systemu obsługi klienta na granicy (lądowej, morskiej, lotniczej i kolejowej),

·         umożliwienie automatycznej wymiany danych między Centralną Bazą Danych administracji skarbowej, a innymi jednostkami administracji państwowej (integracja Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników jako rejestru referencyjnego z pozostałymi państwowymi rejestrami referencyjnymi),

·         automatyzacja czynności od objęcia towarów procedurą gospodarczą, aż do zakończenia tej procedury (obecnie w postaci elektronicznej obsługiwane jest jedynie zgłoszenie celne do procedury, a sam proces obsługi procedury gospodarczej, w tym komunikacja z przedsiębiorcą, nie ma wsparcia elektronicznego).

9.       Sprawy administracyjne, w szczególności obywatelskie:

·         umożliwienie, w jak najszerszym zakresie, elektronicznego załatwiania spraw urzędowych w zakresie paszportów,

·         wprowadzenie usługi umawiania przez Internet wizyty w urzędzie w celu załatwienia sprawy,

·         umożliwienie złożenia w formie elektronicznej wniosku o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania,

·         elektroniczne udostępnienie rejestru wyborców i spisu wyborców.

10.   Zamówienia publiczne:

·         utworzenie portalu eZamowienia umożliwiającego przeprowadzanie za pomocą środków elektronicznych całego procesu postępowania o udzielenie zamówienia,

·         elektronizacja procesu postępowania o udzielenie zamówienia w trybach inicjowanych przez publikację ogłoszenia oraz procesu dynamicznego systemu zakupów i aukcji elektronicznych,

·         automatyczne, bieżące dokumentowanie czynności podjętych w trakcie postępowania,

·         automatyczne generowanie dokumentacji postępowania,

·         automatyczna ocena ofert oraz wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, w przypadku, gdy możliwe będzie skwantyfikowanie wybranych warunków udziału w postępowaniu oraz kryteriów oceny ofert.

11.   Bezpieczeństwo i powiadamianie ratunkowe:

·         umożliwienie masowego powiadamiania o zagrożeniach za pośrednictwem wiadomości wysyłanych na telefony komórkowe lub naziemnej telewizji cyfrowej,

·         możliwość dokonywania zgłoszeń i zawiadomień policji z wykorzystaniem aplikacji mobilnych,

·         spersonalizowane zgłoszenia ratunkowe (automatyczne dołączenie do zgłoszenia  specjalnych danych przypisanych do konkretnego abonenta – tzw. złota lista),

·         eCall: automatyzacja zgłoszeń przy wypadkach drogowych (komunikacja systemu zainstalowanego w pojeździe z systemem służb ratunkowych),

·         usługi wspomagające przewidywanie zagrożeń naturalnych i zdarzeń niebezpiecznych oraz zwiększające ochronę przed ich skutkami.

12.   Rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich:

·         elektronizacja wymiany danych dotyczących świadczeń emerytalnych i rentowych rolników,

·         wprowadzenie elDAS (identyfikacja elektroniczna rolników),

·         wprowadzenie ewidencji rolników i producentów jako podstawowego zasobu danych, na których budowane są usługi we wszystkich jednostkach resortu rolnictwa,

·         wdrożenie e-usług zapewniających wsparcie producentów rolnych przy zarządzaniu gospodarstwem rolnym, rozwoju e-sprzedaży, doradztwo i transfer wiedzy, w tym utworzenie jednego punktu dostępu elektronicznego do ww. e-usług.

  W zakresie tzw. funkcji horyzontalnych POPC wskazuje następujące obszary działania:

1.       upowszechnienie i poprawa funkcjonalności głównego mechanizmu potwierdzania tożsamości obywatela w elektronicznych kontaktach z administracją, w tym za pośrednictwem urządzeń mobilnych poprzez profil zaufany ePUAP,

2.       poprawa jakości danych oraz zdolności rejestrów publicznych do wzajemnej wymiany danych,

3.       optymalizacja wydatków na infrastrukturę poprzez m.in. wykorzystanie technologii chmury obliczeniowej,

4.       rozwój funkcjonalności oraz niezawodności centralnego punktu dostępu do e-usług publicznych, tj. platformy ePUAP.

Regiony słabiej rozwinięte

Prawie cały kraj został w POPC sklasyfikowany jako regiony słabo rozwinięte. Nie jest nim tylko województwo mazowieckie. Dlatego dotacja UE dla tego województwa w ramach nowej perspektywy finansowej będzie liczona na poziomie 80 proc. budżetu. Wynika to z faktu, że w poprzedniej perspektywie finansowej Mazowsze również należało do obszarów słabo rozwiniętych. Pozostałe piętnaście województw stanowi obszary słabiej rozwinięte. Dlatego też dotacja dla nich jest liczona na poziomie 85 proc.

Co dalej?

W latach 2014 i 2015 mamy czas zamykania poprzedniej perspektywy finansowej (2007-2013) i otwierania nowej, na lata 2014-2020. Urzędy samorządowe będą pracować zatem ze zdwojoną aktywnością. Będzie to czas zamykania obecnych projektów, ich rozliczania i audytów. W tym samym czasie trzeba pracować nad pomysłami na nowe projekty, które uzyskają finansowanie w nowej perspektywie. Ważne jest zatem, aby w kolejnych latach zastosować dobrą zasadę kontynuacji, poprawy i rozwoju dotychczas uzyskanych efektów prac, co również dobrze widać w koncepcji POPC.

niedziela, 29 grudzień 2013 23:53

DLACZEGO PROJEKTY INFORMATYCZNE SĄ TRUDNE?

Napisane przez

W mediach często napotykamy na różne informacje o niepowodzeniach projektów informatycznych. Takie właśnie newsy zwykle bardziej zaprzątają naszą uwagę. Rzadziej cieszymy się z dobrze zrealizowanych systemów informatycznych. Zastanówmy się zatem, jakie są źródła dużej złożoności projektów informatycznych. Prześledźmy również statystyki powodzeń i niepowodzeń projektów informatycznych.

Badania światowe i krajowe

Największym światowym autorytetem w zakresie badania realizacji projektów informatycznych jest Standish Group (SD, www.standishgroup.com). W badaniach SD uwzględniono wiele różnych projektów informatycznych w następującym podziale geograficznym: 58% z USA, 27% z Europy i 15% z pozostałych obszarów świata. 45% badanych, to duże firmy, 35% średnie i 20% małe. Okazuje się, że od lat zaledwie 29% projektów informatycznych kończy się pełnym sukcesem (patrz: diagram 1). Za pełny sukces projektu przyjmuje się jego realizację w pierwotnie zakładanym zakresie, czasie i budżecie. Jeżeli jakiś projekt został zakończony i odebrany, ale nie dopełnił co najmniej jednego z wcześniej przyjętych ustaleń – dla zakresu, budżetu lub czasu jego realizacji – został on uznany za taki, który nie zakończył się pełnym sukcesem.

Warto nadmienić, że spośród projektów zakończonych, ale bez pełnego powodzenia, czyli zakończonych tzw. „częściowym sukcesem” aż 53% przekroczyło budżet o ponad połowę, a ponad 23% zaliczyło przekroczenie ponad dwukrotne. Dużo gorzej jest z dotrzymaniem planowanego czasu przewidzianego na realizację projektu. Tutaj prawie 68% projektów przekroczyło planowany czas o ponad połowę, a prawie 48% (!) zrejestrowało ponad dwukrotne przekroczenie planowanego czasu. Na domiar złego podobnie niekorzystne statystyki zarejestrowano dla uzyskiwanego zakresu funkcjonalnego systemów. Ponad 68% systemów nie dostarczyło nawet połowy planowanej funkcjonalności, a ponad 7% nie dostarczyło żadnej z planowanych funkcjonalności.

Wyniki są porażające, ale dla informatyków – znane od dawna. Cały czas mamy do czynienia z problemem ogromnej złożoności projektów informatycznych, z którą musimy sobie poradzić. A jak to wygląda w Polsce? Według badań PMResearch.pl, realizowanych pod kierunkiem dra Kazimierza Frączkowskiego z Politechniki Wrocławskiej, w Polsce mamy do czynienia z podobnymi tendencjami, jakie Standish Group od lat odnotowuje w badaniach światowych (patrz: diagram 2). W badaniach PMResearch.pl udział projektów z instytucji publicznych wynosił 14%, a z prywatnych – aż 86%. W wynikach tych badań podano, że 31% projektów w Polsce kończy się całkowitym sukcesem (dotrzymano zakresu, budżetu i czasu), 46% częściowym sukcesem (co najmniej jedno z wymagań: zakres, czas lub budżet nie zostało dotrzymane), a 33% zakończyło się porażką (nie dotrzymano żadnego z planowanych wymagań dotyczących zakresu, czasu i budżetu).

Widać zatem, że mamy dużo do zrobienia, jeżeli chodzi o poprawę skuteczności planowania i prowadzenia projektów. Nie należy tutaj ulegać nadmiernemu zadowoleniu, pomimo tego, że według przytoczonych badań w Polsce udaje się o 2% więcej projektów niż na świecie.

Przyczyny niepowodzeń projektów informatycznych

Ze swojej natury projekt informatyczny jest zbiorem skomplikowanych i różnorodnych działań, które mają doprowadzić do dobrze działającego systemu, spełniającego wymagania użytkownika. We wcześniejszych wydaniach Magazynu Samorządowego GMINA pisaliśmy już o różnych kontekstach informatyzacji, a także o możliwych zagrożeniach dla projektów oraz o możliwym podejściu do organizacji procesu wytwórczego oprogramowania.

Z badań, które opublikował instytut Peat Marwick McLintock przytaczanych przeze mnie na podstawie materiałów prof. Kazimierza Subiety, prawie 70% przyczyn niepowodzeń projektów informatycznych ma charakter pozainformatyczny (patrz: diagram 3). Największy, 32-procentowy udział w niepowodzeniu projektów ma nieumiejętne zarządzanie nimi, na 17% oceniono znaczenie braku precyzyjnie przedstawionych celów podjęcia projektu informatycznego, a na 20% brak porozumienia (komunikacji) wśród osób zaangażowanych w projekt. Spośród przyczyn „informatycznych”, których łączny udział w niepowodzeniu projektów został oszacowany na poziomie 16%, tylko 2% wynika ze złej oceny wielkości projektu, 7% to rezultat zastosowania niepoprawnego sprzętu lub oprogramowania, a ostatnie 7% wynika ze złej oceny złożoności realizowanego systemu informatycznego.

Pamiętajmy zatem, że podstawową przyczyną niepowodzeń projektów informatycznych są czynniki pozainformatyczne, wynikające z nieumiejętnego zarządzania projektem, braku umiejętności czytelnego zdefiniowania celów podjęcia realizacji projektu, a także problemów w zapewnieniu właściwej komunikacji między stronami zaangażowanymi w projekt. Przyczyny informatyczne nie są tutaj kluczowe. O tym przede wszystkim trzeba pamiętać, kiedy mamy w planie rozpoczęcie realizacji projektu informatycznego.

Zatem, nie należy szczędzić czasu na właściwe zrozumienie celów projektu, właściwą komunikację oraz zorganizowanie efektywnych struktur i procedur zarządzania projektami. Bez należytego zwrócenia uwagi na te czynniki powodzenia projektu nawet najlepszy zespół informatyków może nie mieć jakichkolwiek możliwości, aby doprowadzić projekt do jego pełnego powodzenia.

Strona 1 z 3

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY