Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

Aktualności

Aktualności (442)

O ile prace nad projektami ustaw nowelizujących nie zostaną ujednolicone może się okazać, iż w ciągu najbliższych miesięcy gminy będą musiały kilkukrotnie dostosowywać systemy gospodarki odpadami komunalnymi do nowych regulacji. Potrzebne jest jak najszybsze rozpoczęcie prac legislacyjnych nad nową ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która w sposób kompleksowy i spójny uregulowałaby problem, bazując oczywiście na uprzednio przyjętych rozwiązaniach normatywnych – uważają samorządowcy ze Związku Miast Polskich. Powyższy postulat jest tym istotniejszy, gdy weźmie się pod uwagę zapowiadane przez Ministerstwo Środowiska kolejne nowelizacje Ustawy o czystości i porządku w gminach. Jak podkreśla ZMP projekty powstające w tym zakresie mają mieć charakter systemowy i uwzględniać przede wszystkim skutki wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 28 listopada 2013 roku oraz nowe regulacje unijne dotyczące tzw. „.zamówień in-house”. Zdaniem samorządowców z miast, jeśli prace nad projektami ustaw nowelizujących (sejmowej i senackiej) nie zostaną połączone z pracami nad nowelizacją zapowiadaną przez Ministerstwo Środowiska może się okazać, iż w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy organy gmin będą zobligowane kilkukrotnie dostosowywać gminne systemy gospodarki odpadami komunalnymi do nowych regulacji ustawowych. Każda zmiana w tym zakresie przekłada się będzie przy tym na sytuację właścicieli nieruchomości oraz pozostałych mieszkańców gmin. Autorzy nowelizacji twierdzą co prawda, że „projekt ustawy nie spowoduje zwiększenia wydatków dla budżetu państwa i budżetów gmin”. Jak jednak podkreśla ZMP teza ta wydaje się być wysoce wątpliwa w kontekście kosztów, które w związku z nowelizacją będą zmuszone ponieść gminy. Koszty te związane będą chociażby z koniecznością dostosowania do nowych wymogów prawnych punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych czy częstotliwości odbioru odpadów. Jak podkreślają samorządowcy dodatkowe koszty, w związku z założeniem o samofinansowaniu się nowego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, zostaną przerzucone na właścicieli nieruchomości, co w niektórych przypadkach będzie musiało się wiązać z koniecznością podniesienia stawek opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
środa, 03 wrzesień 2014 10:09

Rząd zmienia zasady finansowania remontów dróg lokalnych

Napisane przez
Od 2016 r. przebudowa 
szos gminnych i powiatowych będzie finansowana z rezerwy celowej utworzonej 
w budżecie państwa 
i nie niższej niż 900 mln zł. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przygotowało projekt nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Proponuje w nim zastąpić obecne narzędzie wsparcia dróg powiatowych i gminnych, czyli dotacje z Narodowego Programu Przebudowy dróg Lokalnych, dotacjami ze specjalnie utworzonej w budżecie państwa rezerwy celowej. źródło: prawo.rp.pl
Starostowie nie kontrolowali terenów zagrożonych osuwiskami - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrola Izby wykazała też, że zza biurka udzielali oni pozwoleń na wprowadzanie zanieczyszczeń do środowiska, bez wizytacji zakładów, których to dotyczyło. Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanym w środę raporcie skontrolowała wykonywanie przez starostów obowiązków wynikających z Prawa ochrony środowiska. Pozytywnie oceniła m.in. finansowanie działań dotyczących ochrony środowiska i gospodarki wodnej z opłat i kar, jakie przedsiębiorcy płacą za tzw. korzystanie ze środowiska. Izba skontrolowała pracę 28 powiatów w okresie od stycznia 2011 r. do września 2013 r. Kontrola była prowadzona od października 2013 r. do lutego br. Kontrola wykazała jednak, że starostowie nie kontrolowali terenów zagrożonych osuwiskami, bądź tych, na których one wystąpiły. Zdaniem Izby, rejestr tych terenów prowadzony był nierzetelnie. Na terenie 21 powiatów z 28 objętych kontrolą stwierdzono w sumie 501 osuwisk. "Tylko jeden starosta podjął skuteczne działania w celu prowadzenia obserwacji dla części osuwisk zinwentaryzowanych na terenie jego powiatu. Kolejnych dwóch także podjęło takie działania, ale okazały się one nieskuteczne" - zaznaczono. NIK wskazała, że pozostali starostowie nie podejmowali żadnych działań w tym zakresie lub ograniczali się jedynie do wizji lokalnych wybranych osuwisk. Tylko 11 z 21 starostw, które musiały prowadzić rejestr osuwisk, faktycznie to robiło. Jednak zaledwie w trzech przypadkach takie zestawienie było zgodne z wytycznymi resortu środowiska. Według NIK, "mimo powszechnej wiedzy o trudnościach starostów w tym zakresie", administracja rządowa nie zapewniła im skutecznej pomocy. Izba zwróciła uwagę na to, że obowiązki dotyczące gromadzenia informacji i danych niezbędnych dla minimalizacji skutków geozagrożeń przypisano zarówno nieprzygotowanym do tego starostom, jak i państwowej służbie geologicznej. Zdaniem przedstawicieli NIK, za te działania powinna odpowiadać jedynie państwowa służba geologiczna, która - jak zaznaczył minister środowiska w informacji przekazanej NIK - ma doświadczenie, zasoby, wiedzę geologiczną oraz aparaturę umożliwiającą prowadzenie monitoringu terenów osuwisk. Innego zdania jest resort środowiska. W oświadczeniu rzecznik ministerstwa Paweł Mikusek podkreślił, że powierzenie monitoringu państwowej służbie geologicznej, która nie jest organem administracji publicznej, "nie wydaje się rozwiązaniem prawnie uzasadnionym". Ministerstwo podkreśliło, że dokładna obserwacja takich terenów w całej Polsce przekracza możliwości techniczne, finansowe i kadrowe Państwowego Instytutu Geologicznego, nawet gdyby cała działalność instytutu skupiła się na obserwacji osuwisk. "To jest zadanie dla lokalnej administracji samorządowej" - zaznaczono. NIK zarzuciła też urzędnikom, że pozwolenia na wprowadzanie zanieczyszczeń do środowiska wydawali często "zza biurka", bez weryfikacji danych o instalacjach w terenie, bądź w oparciu o niekompletne wnioski. Przeciągały się też niekiedy procedury administracyjne - np. pozwolenia wysyłano dużo później, niż przewidywany termin. Rekord to 151 dni. "W 23 z 26 starostw nie weryfikowano w terenie danych o parametrach instalacji zawartych we wnioskach, bądź też podejmowano takie działanie w niewystarczającym zakresie. (...) jedynie w przypadku 79 spraw dokonano sprawdzenia w terenie parametrów instalacji, z której emisja była przedmiotem wniosku" - napisano w raporcie. Starostwa tłumaczyły NIK, że takie zaniedbania wynikały m.in. z braku obowiązku terenowej weryfikacji wniosków o wydanie pozwoleń oraz niewystarczającej obsady kadrowej. Izba uważa, że takie działanie było nierzetelne i mogło wpłynąć na jakość wydawanych pozwoleń na korzystanie ze środowiska. źródło www.portalsamorzadowy.pl
środa, 03 wrzesień 2014 10:03

Wiadro zimnej wody na głowę samorządowca

Napisane przez

Moda na oblewanie się wiadrem zimnej wody, a przy tym pomoc chorym na stwardnienie zanikowe boczne, dotarła także do urzędów. Zobacz, kto przyjął wyzwanie. O co chodzi w Ice Bucket Challenge? Wystarczy wylać na siebie wiadro lodowatej wody i nominować do tego kolejne trzy osoby, które na wykonanie zadania mają 24 godziny. Jeśli nominowany nie podejmie wyzwania, ma wpłacić datek na rzecz walki ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Poza celem materialnym akcja ma popularyzować tematykę związaną z chorobą i walką z nią. Do udziału w akcji włączyli się między innymi sportowcy, aktorzy, biznesmeni, a także samorządowcy.

źródło: www.portalsamorzadowy.pl

wtorek, 02 wrzesień 2014 08:55

Egzamin oblany książkowo. W szkołach brakuje podręczników

Napisane przez
Brakuje najważniejszych podręczników do nauki w szkołach podstawowych. Winni są wydawcy i rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej. Wciąż poszukujemy sprawdzianów „Oto ja” do klasy drugiej. W księgarniach internetowych i tradycyjnych już ich nie ma, można je kupić tylko na rynku wtórnym – opowiada mama ucznia szkoły podstawowej z warszawskiej Woli. Problem ma również z kupieniem książek do polskiego i matematyki. Deficyt podręczników ma charakter ogólnopolski. Kto za niego odpowiada? Księgarze bezradnie rozkładają ręce i otwarcie mówią, że brakujące tytuły nieprędko pojawią się na półkach. Bo nie ma ich nawet w hurtowniach. – Braki zgłaszają wszystkie z 40 współpracujących z nami księgarń – przyznaje Agnieszka Pawłusiak z hurtowni Standard w Warszawie. Największe problemy są z publikacjami wydawnictw MAC, Operon i GWO. Najbardziej poszkodowani są szóstoklasiści. Książki, które mają przygotować ich do testu na koniec szkoły, pojawią się ponoć w dystrybucji dopiero na przełomie listopada i grudnia. Zdaniem księgarzy braki wielu podręczników to między innymi efekt rozporządzenia resortu edukacji, które pozwoliło dyrektorom nie wywieszać list podręczników w czerwcu. Wielu rodziców dostało je dopiero w sierpniu i do księgarń poszli wszyscy naraz. A niektórzy listę książek dostaną dopiero we wrześniu, co może dodatkowo pogłębić problem. Jego skalę pokazuje aplikacja stworzona przez Merlin.pl pozwalająca na wyszukanie książek potrzebnych do konkretnych szkół i klas. – Na koniec czerwca listy książek opublikowało tylko 40 proc. z przebadanych przez nas 2 tys. szkół. Kolejne kilka procent z nich wstrzymywało się z tym do ostatnich dni lipca – wyjaśnia Krzysztof Bujalski, prezes i współwłaściciel firmy outsourcingowej Bedeker, która zebrała dane dla Merlin.pl. – To zupełnie nowa sytuacja. Struktura dystrybucji nie zdążyła dostosować się do zmiany w ustawie – komentuje Agnieszka Mallek z wydawnictwa Nowa Era. Ale jest też drugi powód braków na półkach księgarń. To zmiany w podstawie programowej oraz projekt darmowego podręcznika. Wydawnictwa boją się drukować więcej książek do 2 klasy, bo w przyszłym roku zastąpi je kolejna część darmowego, przygotowywanego przez ministerstwo podręcznika. Źródło: www.gazetaprawna.pl
poniedziałek, 01 wrzesień 2014 11:20

Noszenia odblasków po zmroku to już obowiązek

Napisane przez
Noszenie odblasków przez pieszych ma poprawić bezpieczeństwo na drogach. Od wczoraj obowiązuje znowelizowana ustawa Prawo o ruchu drogowym, która nakłada na wszystkich pieszych, którzy po zmroku poruszają się w terenie niezabudowanym, obowiązek używania elementów odblaskowych. W ubiegłym roku w wypadkach drogowych zginęło ponad 1 tys. osób. To 1/3 wszystkich ofiar śmiertelnych w Polsce. - Do tej pory używanie odblasków dla pieszych poruszających się poboczem drogi było obowiązkowe wyłącznie dla dzieci do 15 lat. Teraz ten obowiązek obejmie wszystkich pieszych poruszających się poboczem drogi w terenie niezabudowanym. Gdy robi się ciemno, każdy z nich powinien być wyposażony w jakikolwiek element odblaskowy, tak by być dobrze widocznym dla kierowcy - tłumaczy Bartłomiej Morzycki, prezes zarządu Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Jak podkreśla ekspert, zmiana jest istotna. To, co dotychczas było elementem akcji „Bądź bezpieczny na drodze", staje się wymogiem prawnym. Oznacza to, że od wejścia w życie znowelizowanej ustawy o ruchu drogowym policja będzie mogła ukarać pieszych, którzy nie będą przestrzegali przepisów, mandatem w wysokości od 20- 500 zł. Ustawa nie reguluje jakiej wielkości ma być noszony element odblaskowy. Teoretycznie więc, każdy, nawet najmniejszy odblask, będzie spełniał wymóg. - Ważne, żeby budować świadomość wśród wszystkich pieszych i apelować, aby nie traktować tego przepisu jako kolejnego wymogu, który wystarczy tylko jakkolwiek spełnić - podkreśla Morzycki. - Nie chodzi o to, żeby przechytrzyć policjanta, tylko żeby być widocznym na drodze. Dlatego też ważne, aby odblask był widoczny dla kierowcy z większej odległości. Pieszego, który porusza się po zmroku bez odblasku, prowadzący pojazd może dostrzec z odległości ok. 20 metrów. Widoczne odblaski zwiększają ten dystans do ponad 150 metrów. Polska jest krajem, gdzie na drogach ginie najwięcej pieszych. Blisko 20 proc. wszystkich zabitych w Europie to Polacy. Duży wpływ ma na to położenie geograficzne (wcześnie zapada zmrok), a także specyfika polskich dróg. Po znacznej części z nich poruszają się zarówno pojazdy, jak i piesi. W krajach europejskich przy większości dróg znajdują się szerokie chodniki, w związku z tym piesi są bezpieczniejsi. W 2013 roku w Polsce miało miejsce blisko 36 tys. wypadków, z czego ponad 9 tys. z udziałem pieszych. Zginęło ponad 1 tys. pieszych (ok. 33 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych). Ponad 70 proc. wypadków z udziałem pieszych na drogach w terenie niezabudowanym miało miejsce po zmroku. - Bardzo ważne jest również apelowanie do kierowców i wzmocnienie egzekucji prawa w zakresie prędkości. Nie ma przecież wątpliwości, że kierowca, który jedzie z przepisową prędkością i zobaczy pieszego, może wykonać bezpieczny manewr i zahamować - tłumaczy prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Ważna jest także modernizacja dróg, budowa chodników i odpowiednie oświetlenie przejść dla pieszych. Jak jednak zaznacza Morzycki, to nie tylko kwestia infrastruktury i prawa, lecz także zmiany świadomości. - Jest wiele do zrobienia, a ustawa, która wprowadza obowiązek noszenia odblasków w terenie niezabudowanym po zmroku przez wszystkich pieszych, jest krokiem w dobrym kierunku - podsumowuje Bartłomiej Morzycki. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 01 wrzesień 2014 11:13

Projekty budżetów tuż przed wyborami. Czy to problem?

Napisane przez
W związku z wyborami samorządowymi większość gmin uchwali budżety na 2015 rok dopiero w styczniu.

Prezydenci miast są zobowiązani do przedłożenia projektów budżetów do 15 listopada, a wybory samorządowe zostały wyznaczone na 16 listopada. W związku z tym łódzcy radni oczekują projektu przed końcem października. Rada Miasta Łodzi wystosowała apel w sprawie przedłożenia jej projektu uchwały budżetowej przez prezydenta miasta oraz podania jego treści do wiadomości publicznej nie później niż do 31 października br. Jak tłumaczył projektodawca stanowiska, radny niezrzeszony Witold Rosset, zgodnie z ustawami o finansach publicznych oraz o samorządzie terytorialnym prezydent miasta jest zobowiązany przedłożyć projekt budżetu do 15 listopada, jednak w tym roku odbędą się wybory samorządowe, które zostały wyznaczone na 16 listopada. – Wcześniejsze przedłożenie projektu budżetu jest w interesie nas wszystkich. Ważne, aby decyzje wyborcze łodzian zapadały na podstawie merytorycznej debaty opartej na dokumentach – podkreśla radny Rosset. Zdaniem radnego Pawła Bliźniuka w apelu nie chodzi o dyskusję na temat finansów miasta, ale o kampanię wyborczą. – Przyspieszanie prac doprowadzi do festiwalu populizmu i może być szkodliwe dla prac nad budżetem – argumentuje radny Bliźniuk. Również radny Tomasz Kacprzak jest zdania, że nie powinno rozpoczynać się dyskusji nad budżetem w tej kadencji samorządu. – Nie czyńmy z budżetu oręża wyborczego. Ta rada nie ma mandatu do dyskusji nad budżetem na rok 2015 – sądzi radny. – Nie widzę możliwości, aby realistyczny budżet, oparty na wiarygodnych danych mógł być złożony do 31 października – twierdzi skarbnik miasta Krzysztof Mączkowski. Co sądzą radni z innych miast? – Moim zdaniem nad budżetem powinna pracować już nowa rada. To chyba logiczne – mówi Michał Grześ, wiceprzewodniczący Rady Miasta Poznania. – Termin mija 15 listopada, wybory są 16, a już tydzień później nowi radni mogą podjąć działania. Jak pamiętam, zawsze w roku wyborczym prace nad budżetem są trochę opóźnione. Nie widzę sensu przyśpieszania prac, bo odchodząca rada nie powinna już wywierać wpływu na kształt budżetu – dodaje. Grzegorz Paweł Smoliński, wiceprzewodniczący Rady Miasta Olsztyna, podkreśla, że problem jest poważny, bo zbiega się z rozliczaniem poprzedniej unijnej perspektywy. – Rzeczywiście, nieszczęśliwie się składa, że odchodząca rada przygotowuje budżet dla następnej i dla nowego prezydenta, jeśli ten się zmieni. To nielogiczne – mówi Smoliński. Przypomina także o tym, że w wielu gminach dojdzie do drugiej tury. Jest ona zaplanowana na 30 listopada i w takim wypadku nowe władze nie mają szans na uporanie się z budżetem do końca grudnia.

– W tym roku ma to tym większe znaczenie, że do końca 2015 gminy mają obowiązek rozliczenie dotacji z unijnej perspektywy 2007-2013. A to poważna sprawa – tłumaczy. – W Olsztynie mamy np. spór prezydenta z firmą, która realizuje projekt budowy linii tramwajowej. Chodzi o 50 mln złotych. Nie trzeba tłumaczyć, jakie to ma znaczenie dla budżetu – dodaje wiceprzewodniczący rady. Andrzej Dec, przewodniczący rzeszowskiej rady, uważa, że rozliczenie unijnych funduszy nie będzie wielkim problemem, bo na to jest czas do końca 2015. Jak jednak zauważa Dec, tam, gdzie wybrany zostanie nowy burmistrz czy prezydent, trzeba oczekiwać, że będzie chciał wprowadzić swoje zmiany w budżecie. – Powiedzmy sobie jednak szczerze, że tego się tak łatwo nie robi. Prace nad budżetem trwają kilka miesięcy – tłumaczy. – Poza tym na wielkie zmiany i tak nie można sobie pozwolić, bo budżet jest jednak zdeterminowany wieloma czynnikami i można się w nim poruszać tylko w pewnych granicach. Rzeszowski radny zgadza się z opinią, że nowe rady nie będą miały szans, żeby zdążyć przyjąć budżet do końca roku. – Na szczęście ustawa dopuszcza, żeby nastąpiło to w styczniu i tak pewnie będzie w większości gmin – mówi. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 01 wrzesień 2014 11:08

NIK: likwidacja szkół nie pogarsza warunków kształcenia uczniów

Napisane przez
Likwidacja szkół nie powoduje pogorszenia warunków kształcenia dla przenoszonych uczniów. Możliwości lokalowe i organizacyjne w nowych szkołach są podobne lub nawet lepsze niż te w likwidowanych placówkach - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Jednocześnie NIK zauważa, że problem likwidacji szkół jest złożony i wywołuje lokalne konflikty, w których każda ze stron ma swoje racje: gminy bronią pieniędzy, pedagodzy - Karty Nauczyciela, a lokalne społeczności - miejsc kulturotwórczych. Dlatego podpowiada organizowanie społecznych debat i wysłuchań przed podjęciem decyzji o likwidacji lub pozostawieniu szkoły. Najwyższa Izba Kontroli przywołując wyniki badań Instytutu Badań Edukacyjnych przypomniała, że w latach 2008-2012 r. gminy ogółem zlikwidowały 856 podstawówek i 88 gimnazjów. NIK skontrolowała 119 takich procedur, przeprowadzonych w latach 2011-2013. Wynika z niej, że prawie połowę zlikwidowanych szkół gminnych (47,9 proc.) zastąpiły nowe szkoły niepubliczne i publiczne nieprowadzone przez gminy, co dla uczniów oznaczało brak większych zmian w warunkach kształcenia. Natomiast w pozostałych przypadkach uczniowie likwidowanych szkół trafiali do średnio pięciokrotnie większych liczebnie szkół gminnych, co wymagało od nich szczególnego dostosowania się do nowego otoczenia. Jednakże w szkołach tych zapewniono uczniom nauczanie bez łączenia klas oraz większą, niż w szkołach likwidowanych, dostępność do urządzeń sportowo-rekreacyjnych, świetlic, stołówek i bibliotek szkolnych. Negatywną konsekwencją likwidacji szkół było wydłużenie drogi ucznia do szkoły, jednak we wszystkich kontrolowanych gminach zapewniono bezpłatny transport lub refundację kosztów dojazdu do szkół gminnych. W niektórych przypadkach gminy zapewniały dowożenie uczniów także do nowych szkół powstałych w miejsce zlikwidowanych. Wykorzystywały w tym celu wolne miejsca w autobusach szkolnych dowożących uczniów do szkół gminnych. Likwidacja szkół skutkowała częściową utratą miejsc pracy nauczycieli. W kontrolowanych gminach zatrudnienie w innych szkołach gminnych lub nowo powstałych szkołach znalazło 68,5 proc. nauczycieli szkół zlikwidowanych. Nauczyciele przechodzący do nowo powstałych szkół otrzymywali wynagrodzenie średnio o 40 proc. niższe od przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli szkół gminnych przy jednocześnie zwiększonym o 28 proc. wymiarze godzin dydaktycznych. W wyniku likwidacji szkół wszystkie kontrolowane gminy uzyskały oszczędności w nakładach ponoszonych na realizację zadań oświatowych – średnio 286,1 tys. zł w skali roku – pomimo wzrostu wydatków na dowożenie uczniów do szkół przejmujących. Większość nieruchomości po zlikwidowanych szkołach nadal pozostawała własnością gmin, w tym 53 proc. nieruchomości użyczono naprowadzenie nowo powstałych szkół. NIK wskazuje także na nowe zjawiska w polityce oświatowej gmin. Chodzi o podejmowanie likwidacji szkół w celu zastępowania szkół gminnych szkołami niepublicznymi lub publicznymi nieprowadzonymi przez gminy oraz stopniowe wygaszanie działalności szkół gminnych (poprzez zaprzestanie rekrutacji uczniów do klas pierwszych) bez przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego. Według NIK, decydując się na likwidację szkół gminy kierowały się przede wszystkim względami ekonomicznymi, a w mniejszym stopniu troską o poprawę warunków kształcenia. Jednak kontrola wykazała, że w ostatecznym rozrachunku warunki nauki przenoszonych uczniów nie tylko się nie pogorszyły, ale w wielu wypadkach nawet uległy poprawie. Kontrolę dotyczącą wpływu likwidacji szkół publicznych na warunki realizacji zadań oświatowych przeprowadzono w 39 gminach między 9 września a 31 grudnia 2013 r. Jej zasięgiem objęto dziewięć województw: lubelskie, lubuskie, małopolskie, mazowieckie, opolskie, podkarpackie, podlaskie, warmińsko-mazurskie i zachodniopomorskie. W raporcie z kontroli przywołano wyniki badań Instytutu Badań Edukacyjnych. Wynika z nich, że w latach 2008-2012 zamknięto ogółem w kraju 954 szkół podstawowych i 170 gimnazjów (w tym odpowiednio 856 i 88 prowadzonych przez gminy). Jednocześnie w wymienionych pięciu latach założono ogółem w kraju 167 szkół podstawowych i 359 gimnazjów, w tym gminy założyły 29 szkół podstawowych i 129 gimnazjów. Ponadto następowało przekazywanie przez gminny szkół podstawowych i gimnazjów do prowadzenia innym organom oraz przekształcanie szkół podstawowych (poprzez zmianę poziomu organizacyjnego i zastępowanie samodzielnych szkół podstawowych filiami szkolnymi. Źródło: www.prawo.rp.pl
piątek, 29 sierpień 2014 13:37

Sejm za utrzymaniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków

Napisane przez
Obowiązek szkolny dla sześciolatków i obowiązek przedszkolny dla pięciolatków nie zostaną zniesione. Zdecydował tak w piątek Sejm, odrzucając obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty dotyczący tej sprawy. O odrzucenie projektu wnosiły sejmowe komisje. Za odrzuceniem projektu głosowało 232 posłów, 183 było przeciw, 31 wstrzymało się od głosu. W czwartek podczas drugiego czytania projektu, popierając wniosek połączonych sejmowych komisji edukacji nauki i młodzieży oraz samorządu terytorialnego o odrzucenie projektu, Wiesław Suchowiejko (PO) zauważył, że ta inicjatywa obywatelska straciła aktualność. "Za cztery dni sześciolatki idą obowiązkowo do szkoły" - przypomniał. Projekt obywatelski przygotowany został w 2011 r. przez rodziców skupionych w Stowarzyszeniu Rzecznik Praw Rodziców i ruchu "Ratuj Maluchy!"; zebrano pod nim prawie 350 tys. podpisów. Autorzy projektu Karolina i Tomasz Elbanowscy uzasadniali go wówczas tym, że większość szkół podstawowych w Polsce nie jest przygotowana na przyjęcie dzieci młodszych niż siedmioletnie, a nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego jest niedostosowana do ich potrzeb. Głównym celem obywatelskiego projektu było przywrócenie stanu sprzed reformy edukacji rozpoczętej w 2009 r.: oprócz zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków i obowiązku przedszkolnego pięciolatków, chodziło w nim także o powrót do tzw. starej podstawy programowej. Autorzy projektu chcieli też powstrzymania likwidacji szkół przez wprowadzenie do ustawy zapisu o konieczności ustalania przez samorządy sieci publicznych szkół i przedszkoli w porozumieniu z kuratorem oświaty. Opowiadali się ponadto za objęciem wychowania przedszkolnego - tak jak szkół - subwencją oświatową. Zgodnie z uchwaloną w 2013 r. nowelizacją ustawy o systemie oświaty w br. obowiązkiem szkolnym objęte są sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 r. Dzieci z drugiej połowy tego rocznika pójdą obowiązkowo do szkoły we wrześniu 2015 r. wraz z całym rocznikiem sześciolatków urodzonych w 2009 r. MEN szacuje, że w br. w I klasach uczyć się będzie około 550 tys. dzieci, w tym ponad 190 tys. sześciolatków. Źródło: www.prawo.rp.pl
piątek, 29 sierpień 2014 13:29

Trudny problem opłat za śmieci od letników

Napisane przez
Gmina, dla ustalenia wysokości opłat za gospodarowanie odpadami, nie może wymagać od właścicieli domków letniskowych deklarowania, w których miesiącach będą zamieszkiwać nieruchomość. Łódzka RIO stwierdziła niezgodność z prawem uchwały Rady Gminy w Parzęczewie z 10 lipca br., w której dokonano zmian wzoru deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi składanej przez właścicieli nieruchomości, na których zamieszkują mieszkańcy. Chodzi o domki letniskowe. Jak podkreśla RIO, w części H.1.deklaracji należy podać liczbę osób zamieszkujących nieruchomość okresowo przypisując ją do właściwego miesiąca w roku, natomiast w części H.2 deklaracji należy dokonać wyliczenia wysokości miesięcznej opłaty, odnosząc jej wysokość do właściwego miesiąca w roku. Zatem z regulacji zawartych w części H.1. i H.2. wynika,że mieszkańcy „sezonowi” deklarują, w których miesiącach w ciągu roku będą zamieszkiwać nieruchomości – zauważa Izba. Tymczasem z przepisów prawa wynika, że deklarację właściciel nieruchomości składa „w terminie 14 dni od dnia zamieszkania lub powstania odpadów komunalnych na danej nieruchomości” natomiast w przypadku zmiany danych zawartych w deklaracji – a zamieszkiwanie sezonowe powoduje taką zmianę - zobowiązany jest do złożenia nowej deklaracji – wyjaśnia Izba. Zatem konieczność zadeklarowania w treści deklaracji poszczególnych miesięcy wciągu roku, w których nieruchomość będzie zamieszkiwana nie znajduje uzasadnienia w świetle unormowań prawnych – podsumowała RIO stwierdzając nieważność uchwały. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY