Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

Aktualności

Aktualności (442)

wtorek, 23 wrzesień 2014 10:31

Fundusze UE: spotkania informacyjne dla samorządowców

Napisane przez
Rusza ogólnopolski cykl bezpłatnych spotkań informacyjnych wprowadzających do tematyki funduszy na lata 2014–2020. Jedno z nich adresowane jest dla jednostek samorządu terytorialnego. Spotkania pn. „Środa z Funduszami" będą organizowane w całej Polsce przez Punkty Informacyjne Funduszy Europejskich w każdą pierwszą środę miesiąca o godzinie 12.00. Podczas spotkań prowadzonych przez specjalistów ds. Funduszy Europejskich zostaną zaprezentowane podstawowe założenia, zasady, cele wykorzystywania środków unijnych w perspektywie finansowej 2014-2020 w ujęciu poszczególnych grup odbiorców: * osób zamierzających założyć działalność gospodarczą (1 października 2014 r.), * jednostek samorządu terytorialnego (5 listopada 2014 r.), * jednostek nauki i kultury (3 grudnia 2014 r.), * przedsiębiorców (7 stycznia 2015 r.), * społeczności lokalnych (4 lutego 2015 r.). Organizatorzy spotkań gwarantują możliwość skorzystania z indywidualnych konsultacji. Wszyscy zainteresowani funduszami unijnymi mogą korzystać we wszystkie dni robocze z bezpłatnych usług Sieci Punktów Informacyjnych Funduszy Europejskich, w ramach których oferuje się: * konsultacje telefoniczne, mailowe oraz w siedzibach punktów w zakresie znalezienia źródeł dofinansowania pomysłów, pomocy beneficjentom Funduszy Europejskich w przy realizacji, rozliczaniu projektów, * publikacje dotyczące Funduszy Europejskich, * udział w szkoleniach, warsztatach, spotkaniach informacyjnych. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
wtorek, 23 wrzesień 2014 10:26

Lubin postawi na przemysł lotniczy

Napisane przez
Ministerstwo Gospodarki zakłada, że lotnictwo będzie jedną z branż wspieranych ramach nowej koncepcji specjalnych stref ekonomicznych. Przemysł lotniczy będzie jedną z gałęzi rozwoju polskiej gospodarki, a miasta takie jak Lubin mogą liczyć na wsparcie w rozwoju bazy lotniskowej – to główne przesłanie konferencji „Lubin – nowe możliwości dla rozwoju przemysłu lotniczego”. Lubin to miasto położone przy głównych szlakach komunikacyjnych. Daje to ogromne możliwości w dziedzinie transportu i logistyki. Znaczącym atutem znajdującego się na terenie Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej miasta jest istnienia portu lotniczego o statusie lotniska międzynarodowego. Może być on wykorzystywany zarówno do przewozów pasażerskich jak i towarowych. Władze Lubina dostrzegając potencjał lotniska postawiły sobie za cel na najbliższe lata m.in. rozbudowę portu lotniczego dla funkcji gospodarczych i turystycznych. Zapisy te znalazły się m.in w Strategii Rozwoju Miasta Lubina do 2020r. Działaniom takim sprzyjać będą w najbliższym czasie plany Ministerstwa Gospodarki. Ilona Antoniszyn-Klik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki przekonywała, że lotnictwo będzie jedną z branż wspieranych przez MG w ramach nowej koncepcji Specjalnych Stref Ekonomicznych. Strefy mają działać do 2026r., ale ich funkcjonowanie ma być bardziej efektywne i skoncentrowane na wspieraniu innowacyjnych branż - takich jak np. lotnictwo i podzespoły lotnicze. Podobnie uczyniły władze Dolnego Śląska, które w Strategii Rozwoju Województwa Dolnośląskiego do 2020r., wśród priorytetów umieściły zapis o budowie i rozbudowie sieci lotnisk o znaczeniu regionalnym i lokalnym o funkcji usługowej i ratowniczej w Jeleniej Górze, Świebodzicach i Boguszynie oraz modernizację lotnisk w Szymanowie, Lubinie i Oleśnicy. Lubin, posiadający własne lotnisko doskonale wpisuję się w tę ideę. Co więcej, władze Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz prezydent Lubina chcą wspierać rozwój portu lotniczego i zaangażować się w projekt modernizacji kształcenia zawodowego, które pozwoli na tworzenie klas o profilu lotniczym, które będą zapleczem dla rozwijającego się przemysłu lotniczego. Rafał Jurkowlaniec, prezes zarządu Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, podkreślał w trakcie swojego wystąpienia, że dostępność komunikacyjna to jeden z walorów LSSE i warunek, który niemal we wszystkich negocjacjach z inwestorami jest kluczowy. Dzięki rozwojowi atutów, które posiada strefa, w tym lubińskiego lotniska, możliwy będzie dalszy rozwój terenów inwestycyjnych i tworzenie nowych miejsc pracy. Stąd pełne wsparcie dla rozwoju przemysłu lotniczego i innowacyjnych gałęzi gospodarki. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 22 wrzesień 2014 10:37

Pierwszeństwo dla spalarni budzi wątpliwości

Napisane przez
Produkujemy za dużo śmieci i trzeba coś z nimi robić. Pytanie, czy ich spalanie to najlepszy wybór? Do końca 2015 r. w Polsce ma powstać sześć spalarni – w Białymstoku, Bydgoszczy, Koninie, Krakowie, Szczecinie i w Poznaniu – o łącznej mocy przerobowej ok. 1 mln ton odpadów rocznie. Budowa spalarni to konieczność, bo polski rząd zobowiązał się, że od 2013 roku na wysypiska ma trafiać najwyżej połowa komunalnych odpadów. Reszta miała być przerabiana na surowce wtórne albo właśnie spalana. – Sześć budowanych spalarni na pewno nie zaspokoi potrzeb gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce – twierdzi w rozmowie z portalem Wnp.pl Henryk Skowron z Inżynierskiego Biura Konsultingowego. Ilu więc potrzebujemy spalarni? W opinii Skowrona realne prognozowanie docelowej liczby takich instalacji byłoby w tej chwili wróżeniem z fusów, z pewnością nie mogą być traktowane poważnie pojawiające się szacunki, w których jest mowa o ok. 70 spalarniach odpadów komunalnych. Na podstawie analizy ostatnich wersji Wojewódzkich Planów Gospodarki Odpadami (WPGO) doliczyć się można było 18 projektów o rocznej mocy przerobowej od 30 do 250 tys. ton, dla których do końca 2011 r. wydano co najmniej decyzje o środowiskowych uwarunkowaniach lub procedura wydania takiej decyzji była w końcowej fazie. Sumaryczna wydajność tych instalacji miałaby wynosić ok. 2,2 mln ton rocznie – wskazał Skowron. Wiceminister Janusz Ostapiuk mówił niedawno podczas wizytacji budowy spalarni w Bydgoszczy, że będzie preferowane takie postępowanie z odpadami, „które pozwoli najpierw jak najwięcej odzyskać i przygotować do ponownego użycia, a dopiero to, co zostanie, trafi do spalarni”. – Dlatego szacujemy, że w Polsce możemy wybudować jeszcze spalarnie o maksymalnie łącznej możliwości przerobu odpadów w ilości 900-950 tysięcy ton rocznie – ocenił minister. Właśnie w trosce o kosztujące setki milionów spalarnie w senackim projekcie nowelizacji ustawy o odpadach specjalnie znalazł się zapis o możliwości dostarczania odpadów do takiej instalacji z innych regionów. – Aby nie dopuścić do sytuacji, że spalarnie zostaną bez wystarczającej ilości odpadów – wyjaśniał Ostapiuk. Czy więc potrzebujemy aż tak wielu nowych spalarni? – Produkujemy za dużo śmieci i trzeba coś z nimi robić. Najgorzej jak się marnują bezproduktywnie, na śmietniskach, albo jeszcze gorzej, walając się po poboczach dróg czy polach – mówi prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ekspert Instytutu Sobieskiego. Jego zdaniem spalanie i wykorzystanie energetyczne odpadów to krok we właściwym kierunku. – Mamy do czynienia z nienaturalnym przechyłem w kierunku tworzenia projektów spalarniowych. Apelujemy, by patrzeć na cały system – ocenia Krzysztof Kawczyński z Krajowej Izby Gospodarczej. – W tej chwili spalanie śmieci wygrywa konkurencję z innymi sposobami pozbywania się odpadów – uważa Wojciech Nawrocki, specjalista od gospodarki odpadami w firmie doradczej Metropolis. Podkreśla jednak, że to zasługa silnego lobby, które skutecznie naciska na rząd. Nawet jednak zwolennicy spalarni zdają sobie sprawę, że znalezienie funduszy na budowę kolejnych instalacji może nie być łatwe. Spalanie to bowiem najdroższa forma utylizacji odpadów. Po pierwsze gigantyczne są koszty budowy takich instalacji, bardzo droga jest także eksploatacja. Do tego trzeba pamiętać, że spalarnie siłą rzeczy muszą obsługiwać duże obszary co powoduje, że rosną opłaty za transport. Proponowane w nowelizacji ustawy o odpadach preferowanie spalarni jako instalacji ponadregionalnych może z kolei pociągnąć za sobą i inne problemy, przede wszystkim doprowadzić do upadku instalacji MBP, często nowoczesnych, budowanych za unijne miliony. – Albo powinniśmy zdecydować, że odpady zmieszane trafiają do MBP, albo do spalarni. To, by z odpadów do MBP jakieś frakcje kierować potem do spalarni jest zbyt drogie – uważa dr Lidia Sieja z Instytutu Ekologii Terenów Uprzemysłowionych. Związek Miast Polskich podkreślał zaś niedawno, że nie można nie zauważyć, że możliwe jest dowodzenie, iż „preferencyjne” potraktowanie wyłącznie spalarni, niejako kosztem innych rodzajowo instalacji, w rezultacie prowadzić będzie do powstawania negatywnych zjawisk monopolistycznych. – Kierowanie odpadów do spalarni, ponadregionalnie, bez żadnych warunków źle się skończy – uważa Piotr Szewczyk przewodniczący rady RIPOK. – Ratując jedną instalację, niszczymy drugą. Lobby jedne przepycha lobby drugie. Piotr Tryjanowski podkreśla, że działania muszą być skoordynowane i współgrać z innymi rozwiązaniami. – Gdyby nie udało się połączyć spalarni z zagospodarowaniem wcześniejszym odpadów komunalnych (sortowanie, selekcja) to byłby to trud na marne – dodaje. Zdaniem dr Marka Golenia ze Szkoły Głównej Handlowej są tańsze do wprowadzenia rozwiązania niż spalanie. Ich zastosowanie wymagałoby jednak zupełnie innego podejście do odpadów. – Jeżeli wyjdziemy z założenia, że odpady muszą być w zdecydowanej większości zmieszane, to będziemy musieli wyłożyć dużo pieniędzy i wybudować sieć RIPOK-ów i spalarnie, a to potrwa kilka lat – ocenia Goleń i dodaje: – Jeśli pójdziemy w model intensywnej segregacji odpadów, a strumień śmieci zmieszanych ograniczymy do minimum, to wszystko może zupełnie inaczej wyglądać i, jak pokazuje przykład Nakła, da się to zrobić w kilka miesięcy. Na razie się jednak nie zanosi na upowszechnienie tych metod – przyznaje Goleń. Podobne zdanie prezentują organizacje ekologiczne, które podkreślają, że spalarnie nie uwolnią nas od problemu z rosnącą górą odpadów. – Jeżeli chcemy poważnie myśleć o rozwiązaniu tego problemu, to nie należy zaczynać od "końca rury", czyli komina spalarni, lecz podejmować działania na rzecz minimalizacji wytwarzanych odpadów u źródła oraz tzw. czystej produkcji, w toku której nie powstają odpady albo są one nie toksyczne i dają się łatwo przetworzyć – twierdzi Paweł Głuszyński z Ogólnopolskiego Towarzystwa Zagospodarowania Odpadów "3 R". – Spalenie tony odpadów kosztuje od 700 do 800 złotych – mówi inżynier Andrzej Bartoszkiewicz twórca ekologicznego systemu Eko-AB. – Nawet jeśli udałoby się gdzieś zejść do 400 zł, choć nie chce mi się w to wierzyć, to ciągle do tego dopłacamy. Może więc trzeba by szukać innych rozwiązań? Mamy naukowców, różne instytuty, powstają nowe technologie być może moglibyśmy znaleźć tańsze rozwiązania niż kosztujące po 800 mln spalarnie? – dodaje Bartoszkiewicz. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 22 wrzesień 2014 10:27

Komunikacja miejska i część parkingów w Warszawie za darmo

Napisane przez
Dziś Europejski Dzień bez Samochodu, dlatego mieszkańcy Warszawy mogą za darmo korzystać z autobusów, tramwajów, metra, SKM i pociągów Kolei Mazowieckich oraz WKD. Pozostawienie auta na publicznych parkingach „Parkuj i Jedź” także nie jest związane z opłatą. Zarząd Transportu Miejskiego szacuje, że liczba podróżnych wzrośnie dziś co najmniej o kilka procent. – Jeżeli ktoś na co dzień nie korzysta z komunikacji miejskiej, tylko na przykład codziennie jeździ do pracy czy do szkoły samochodem, dziś może bezpłatnie skorzystać z komunikacji miejskiej w Warszawie – tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM). – Dzięki temu będzie miał szansę przekonać się, że ta komunikacja jest już na bardzo wysokim poziomie i być może zdecyduje się później korzystać z niej codziennie. Dziś wszyscy pasażerowie, bez wyjątków, mogą legalnie podróżować za darmo zarówno autobusami, tramwajami, metrem, jak i pociągami Warszawskiej Kolei Dojazdowej (WKD), Szybkiej Kolei Miejskiej (SKM) oraz Kolei Mazowieckich, na trasach, na których obowiązuje wspólny bilet. się opłaca? – Dodatkowo można bezpłatnie skorzystać z parkingów działających w publicznym systemie „Parkuj i Jedź” – informuje Krajnow. ZTM nie potrafi dokładnie oszacować, ilu pasażerów 22 września obsłużą środki komunikacji miejskiej. – Były lata, kiedy ta liczba pasażerów wzrosła o klika procent, a były takie, kiedy była ona wyższa o kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt procent – tłumaczy Krajnow. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
W Monitorze Polskim ukazały się regulaminy dla komisji wyborczych, które pracować będą podczas listopadowych wyborów samorządowych. Państwowa Komisja Wyborcza opublikowała regulaminy dla terytorialna komisji: wojewódzkich, powiatowych, gminnych (miejskich) i dzielnicowych. PKW przypomina, że komisja po wybraniu przewodniczącego ustala sposób niezwłocznego podania do publicznej wiadomości informacji o swoim składzie oraz o siedzibie i pełnionych dyżurach. Wybory przewodniczącego komisji i oddzielnie jego zastępcy odbywają się w głosowaniu jawnym, chyba że członek komisji zażąda przeprowadzenia głosowania tajnego. W razie równej liczby głosów ponawia się głosowanie. Do czasu wyboru przewodniczącego pierwszemu posiedzeniu przewodniczy najstarszy wiekiem członek komisji, z wyłączeniem komisji, w których funkcję przewodniczącego pełni sędzia wskazany przez prezesa właściwego miejscowo sądu okręgowego. W posiedzeniach może uczestniczyć komisarz wyborczy, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego bądź upoważniony przez niego pracownik, a także osoby zaproszone przez przewodniczącego komisji. Komisja niezwłocznie bada każdą skargę na działalność obwodowej komisji wyborczej, występuje o usunięcie stwierdzonych uchybień oraz zawiadamia pisemnie skarżącego, i w miarę potrzeby komisarza wyborczego, o rozstrzygnięciu i czynnościach podjętych w związku ze skargą. Komisja może zwracać się do komisarza wyborczego lub, za jego pośrednictwem, do Państwowej Komisji Wyborczej o udzielenie wyjaśnień. Uchwały komisji lub zarządzenia jej przewodniczącego, dotyczące przebiegu głosowania bądź ustalenia jego wyników, wpisuje się do protokołu głosowania w obwodzie. W razie braku miejsca na formularzu protokołu, dołącza się je jako załączniki do protokołu. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Od początku 2015 roku mieszkańcy gminy Września (Wielkopolskie) nie będą płacili podatku od nieruchomości za budynki mieszkalne. Według lokalnych władz ten ruch ma przyciągnąć do Wrześni nowych mieszkańców i nowych podatników. Decyzję w sprawie zwolnień od podatku od nieruchomości podjęła Rada Miejska we Wrześni. Według burmistrza Tomasza Kałużnego, w sumie mieszkańcy zaoszczędzą dzięki uldze ok. 600 tys. zł rocznie. Września będzie jedną z nielicznych gmin w kraju, w której mieszkańcy nie będą musieli płacić tego podatku. "Jesteśmy gminą, gdzie stawki podatków są jednymi z najniższych w Polsce. Stawki podatku od budynków, w których prowadzona jest działalność gospodarcza, są na poziomie zbliżonym do roku 2002" - powiedział Kałużny. Władze miasta podkreślają, że finansowe udogodnienie dla mieszkańców to m.in. efekt pojawienia się w gminie nowych inwestorów na czele z koncernem Volkswagen. Firma ogłosiła w marcu, że we Wrześni zbuduje fabrykę, w której powstawać będzie nowa generacja samochodu użytkowego volkswagen crafter. Planowane nakłady inwestycyjne to ponad 800 mln euro. "Nowi inwestorzy to kolejne wpływy podatkowe do budżetu gminy z tytułu podatku od działalności gospodarczej. Chcemy pracować nad tym, aby gmina była atrakcyjnym miejscem nie tylko dla inwestorów, ale również atrakcyjnym miejscem do zamieszkania, do zakupu mieszkania czy zbudowania domu" - powiedział burmistrz. "Liczymy, że tego typu działania spowodują, że we Wrześni pojawią się nowi mieszkańcy. Ci, którzy tu zamieszkają, a nie tylko przyjadą do pracy, będą rozliczać swoje dochody w naszym urzędzie skarbowym, co spowoduje, że wpływy z PIT wrócą do Wrześni, do naszego budżetu" - dodał. W 2013 roku wpływy do gminnej kasy z tego tytułu wynosiły ponad 27 mln zł. Wpływy z podatku od budynków mieszkalnych w roku 2013, przy stawce 0,52 zł/mkw, przekroczyły 580 tys. zł. Tomasz Kałużny zapewnił, że ulgi dla mieszkańców nie należy wiązać z nadchodzącymi wyborami samorządowymi. "Jestem burmistrzem od dwunastu lat i od tego czasu staramy się nie podnosić stawek podatków. Tak więc nie jest to we Wrześni coś nowego" - podkreślił. Wpływy z podatków lokalnych w roku 2002 wyniosły 10 mln zł, natomiast w roku 2013 - 20,8 mln zł. Rada Miejska przyjęła również uchwałę w sprawie zwolnień z podatku od nieruchomości udzielanych przedsiębiorcom, którzy rozpoczynają inwestowanie w gminie i tworzą nowe miejsca pracy. Ulga udzielana w ramach pomocy de minimis przysługuje od roku do 5 lat - w zależności od liczby utworzonych miejsc pracy. W listopadzie 2013 roku decyzję o zwolnieniu swoich mieszkańców z podatku od nieruchomości podjęła gmina Michałowo (Podlaskie). W ocenie przedstawicieli władz gminy, Września jest drugą gminą w kraju, która zdecydowała się na wprowadzenie podobnej ulgi. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
czwartek, 18 wrzesień 2014 10:52

Wielka samorządowa debata o Polsce Wschodniej

Napisane przez
Polska Wschodnia to region przez dekady niedoinwestowany, dziś szybko nadrabiający zaległości. Z jednej strony to najczystsze tereny w Europie, z drugiej ośrodek nowoczesnego przemysłu. Rozpoczynający się w czwartek Wschodni Kongres Gospodarczy daje szanse na zmierzenie się ze stereotypami dotyczącymi tego regionu i odpowiedź na pytanie, jaka ścieżka rozwoju będzie dla wschodniej części Polski optymalna. Polska Wschodnia to chyba najbardziej niedoceniany region w Polsce, niekiedy - bardziej z przyzwyczajenia niż z realnej diagnozy - nazywany jest Polską B. O tym, że to już nieadekwatne określenie dowodzą doniesieni z ostatnich lat, by wspomnieć tylko Dolinę Lotniczą. Także skład gości Kongresu, dobitnie świadczy o tym, że o Polsce Wschodniej myśli się strategicznie. Obecność prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, licznych przedstawicieli rządu - by wymienić tylko wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego czy szefa resortu finansów Mateusza Szczurka, dowodzi, że debata o rozwoju Polski Wschodniej ma właściwe znaczenie. Także tematyka sesji Wschodniego Kongresu Gospodarczego świadczy o tym, że Polska Wschodnia to już nie Polska B. Dyskusja będzie dotyczyła bowiem nie tego, czy te tereny są zapóźnione cywilizacyjnie i jak mają nadrabiać zaległości, ale tego, jak znaleźć optymalną ścieżkę rozwoju, jak wykorzystać naturalne atuty z tych terenów, z których przeciętny Kowalski jeszcze niedawno nie zdawał sobie sprawy, bądź nie traktował ich jako potencjalnej konkurencyjnej przewagi. O jakich zatem atutach będzie mowa na Kongresie? Na przykład o małym ruchu granicznym - który skądinąd niebezpodstawnie - kojarzony jest z turystami ze Wschodu, którzy przyjeżdżają do Polski na zakupy. Na pozór zjawisko marginalne, jednak 8 mld zł, które zostawiają przybysze ze Wschodu to nie taki mały zastrzyk finansowy, dzięki któremu powstają w tym regionie nowe inwestycje. Co ważne - prywatne. Tworzy się - niemal od podstaw - infrastruktura ułatwiająca te obroty handlowe. Warto też pamiętać, ze te rejony należy postrzegać nie tylko przez pryzmat handlu przygranicznego - wschodnia granica Polski to przecież również wschodnia granica Unii Europejskiej - to właśnie przez Polskę wschodnią przepływa znacząca część ruchu towarowego między wspólnotą europejską, a byłymi krajami ZSRR. O szansach i wzywaniach związanych z tym zjawiskiem będą w czwartek debatować m.in. Jacek Kapica, wiceminister finansów, szef Służby Celnej, Anatoliy Makarenko, szef ukraińskiej służby celnej, Antanas Śipavićius, dyrektor generalny Departamentu Cła Republiki Litwy, Marian Podziewski, wojewoda Warmińsko-Mazurski. Wykorzystaniu potencjału Polski Wschodniej zarówno jeśli chodzi o małych ruch przygraniczny jak i wymianę handlową UE-Wschodnia Europa, będzie również poświęconych kilka sesji białostockiego kongresu - m.in. „Ekspansja zagraniczna polskiego sektora spożywczego. Dywersyfikacja rynków zbytu” i „Ekspansja sieci handlowych na ścianie wschodniej zmieni sytuację producentów i dostawców”, w których wezmą m.in. udział Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności, Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników, Andrzej M. Faliński dyrektor Generalny Polskiej Organizacji handlu i Dystrybucji. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
środa, 17 wrzesień 2014 13:27

Zakład w Jarocinie przerobi śmieci z 18 gmin

Napisane przez
W wielkopolskim Jarocinie za 152 mln zł rozbudowywany jest Zakład Zagospodarowania Odpadów (ZZO). Najnowocześniejsza tego typu instalacja w regionie przerobi śmieci z 18 gmin. Dzięki ZZO o połowę zmniejszy się ilość odpadów trafiających na wysypiska. 16 września wkopano kamień węgielny pod budowę. ZZO będzie odbierał odpady od 240 tys. mieszkańców z południowo-zachodniej części Wielkopolski. Rocznie zakład przetworzy ok. 60 tys. ton śmieci. Nowe obiekty powstaną na liczącej 20 ha działce. Inwestorem jest Zakład Gospodarki Odpadami (ZGO) w Jarocinie. Jak powiedział prezes ZGO Mariusz Zadrożny, dzięki inwestycji zdecydowanie wzrośnie odzysk surowców wtórnych i materiałów służących do produkcji tzw. paliw alternatywnych. "Dzięki fermentacji części odpadów wyprodukujemy metan, który zostanie spalony w zespole kogeneracyjnym - zakład będzie w zasadzie samowystarczalny, jeśli chodzi o ciepło i energię elektryczną" - dodał Zadrożny. Zadrożny zaznaczył, że celem projektu jest zmniejszenie o ponad połowę ilości odpadów, które z 18 gmin trafiają na wysypiska. Budowa ZZO ma się zakończyć do końca września przyszłego roku. Zakład ma zacząć przyjmować odpady pod koniec 2015 r. Rozruch tzw. węzła fermentacyjnego potrwa do połowy 2016 r. "Wtedy zaczniemy produkować energię" - wyjaśnił Zadrożny. Inwestycja przyniesie korzyści miastu i gminie Jarocin. Szacuje się, że z tytułu podatku od nieruchomości, po wybudowaniu ZZO do samorządu trafi rocznie 1,5-2 mln zł. ZGO jest samorządową spółką należącą do Porozumienia Międzygminnego zawartego w celu wspólnej budowy regionalnego zakładu zajmującego się odpadami. W skład porozumienia wchodzą, położone na terenie sześciu powiatów, gminy: Jarocin, Jaraczewo, Kotlin, Żerków, Dominowo, Krzykosy, Nowe Miasto nad Wartą, Zaniemyśl, Borek Wielkopolski, Piaski, Chocz, Czermin, Dobrzyca, Gizałki, Książ Wielkopolski, Śrem i Kórnik. Środa Wielkopolska to 18 gmina, z której odpady będą trafiały do ZZO - nie jest ona członkiem porozumienia. Rozbudowa ZZO jest dofinansowana z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Umowa w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko zakłada wsparcie inwestycji kwotą 85 mln zł. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Gminy wiejskie i miejsko-wiejskiej w perspektywie 2014-2020 chcą przeznaczyć aż 70 proc. planowanych wydatków na gospodarkę wodno-ściekową i infrastrukturę drogową. Obawiają się jednak, że zabraknie im środków z zewnętrznych źródeł finansowania. Związek Gmin Wiejskich przeprowadził badania ankietowe, polegające na oszacowaniu wartości wydatków majątkowych na siedmioletni okres planowania 2014-2020 w 6 kluczowych dziedzinach aktywności gmin. Planowane wydatki majątkowe w nowej perspektywie mają wynieść dla gmin wiejskich ok. 60,0 mld zł, a oczekiwane wsparcie środkami zewnętrznymi (z budżetów i funduszy krajowych, funduszy unijnych, innych programów), to około 38,8 mld zł, czyli 64,7 proc. wydatków majątkowych ogółem. Główne kierunki wydatków to gospodarka wodno-ściekowa (24,0 mld zł; 41,7 proc.) oraz infrastruktura drogowa (17,0 mld zł; 28,3 proc.). Na oświatę i wychowanie gminy chciałyby przeznaczyć 10 proc. wydatków, na infrastrukturę sportową - 9 proc., a na kulturę - 4,5 proc. Gmin miejsko-wiejskie planują wydać 37,0 mld zł, a oczekiwane wsparcie to około 23,7 mld zł (64,0 proc.) I tutaj główne kierunki wydatków gmin wiejsko-miejskich to gospodarka wodno-ściekowa (13,3 mld zł - 36,0 proc.) i infrastruktura drogowa (8,8 mld zł - 23,7 proc.). Więcej gminy wiejsko-miejskie chcą przeznaczyć na oświatę oraz infrastrukturę sportową - po 12,5 proc. Gminy wiejskie i miejsko-wiejskie planują więc łączne wydatki majątkowe w kwocie 97,0 mld zł, przy założeniu 62,6 mld zł wsparcia ich środkami zewnętrznymi. To jednak plany, a małe gminy obawiają się zmniejszanie dostępu do zewnętrznych źródeł finansowania wydatków majątkowych, szczególnie związanych z inwestycjami w gospodarkę wodno-ściekową i drogi. Ich zdaniem jest to równoznaczne ze zmniejszeniem poziomu inwestycji, zahamowaniem rozwoju gmin wiejskich, a ostatecznie pogorszeniem standardu życia mieszkańców wsi. - Bo mamy dzisiaj nadopiekuńczość nad największymi miastami – mówi Krzysztof Iwaniuk, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich. – W miastach nasycenie inwestycjami jest już jednak bardzo duże, zaczyna się budować „pomniki demokracji” a my jako tereny wiejskie mamy jeszcze do zaspokojenia elementarne podstawy. Świadczy o tym fakt, że zdecydowaną większość wydatków do roku 2020 małe gminy chcą przeznaczyć na gospodarkę wodno-ściekową i drogi. A te nie są w Polsce finansowane. Zdaniem Iwaniuka przy zachowaniu obecnej polityki finansowania dysproporcje między miastami a terenami wiejskimi nie tylko się nie zmniejszą, ale będą rosły. - Nie mamy programu solidarnościowego. Sami się domagamy takiego od Unii jako kraj, a u siebie też go nie potrafimy, czy nie chcemy stworzyć – mówi. - Coś trzeba zrobić z tymi ponad 300 gminami, które już nie mają nadwyżki operacyjnej, a to są gminy wiejskie i małe miasteczka – dodaje Iwaniuk. – Jeśli nie otrzymają wsparcia, to szybko doczekamy się powstania terenów, z których ludzie będą uciekać. Zdaniem ZGW środki w wysokości 848 mln euro przewidziane na całą, siedmioletnią perspektywę finansową są absolutnie niewystarczające dla odwrócenia tendencji rozwarstwiania poziomu życia na wsi i w miastach. Wyznaczenie maksymalnego dofinansowania z tego programu na poziomie 63,63 proc., podczas gdy podstawowy instrument finansowy adresowany głównie do miast (RPO) wynosi 85 proc., odbierany jest przez samorządowców z małych ośrodków jako przejaw dyskryminacji gmin wiejskich. Samorządowcy z wiejskich gmin podkreślają, że aż 40 proc. populacji Rzeczpospolitej Polskiej, czyli ok. 15,3 mln osób zamieszkuje obszary wiejskie i należy im się nie gorsze traktowania niż mieszkańcom miast. - Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że w małej gminie nigdy nie powstanie taka infrastruktura jak w dużym mieście i tego się nie domagamy, chodzi o podstawowe sprawy, dość oczywiste w XXI wieku – dodaje Iwaniuk. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
piątek, 12 wrzesień 2014 13:15

Otwarto pierwszą biogazownię na Podlasiu

Napisane przez
12,3 mln zł kosztowała budowa pierwszej w Podlaskiem biogazowni rolniczej, którą oficjalnie oddano do użytku w Rybołach w gminie Zabłudów. Inwestycja została dofinansowana z UE z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego. Biogazownia Rolnicza Adler Biogaz od końca sierpnia produkuje energię z przetwórstwa kiszonki z kukurydzy i obornika. Wcześniej przeprowadzono jej rozruch. Wyprodukowała dotychczas ponad 4,5 tys. MWh prądu o wartości ok. 800 tys. zł brutto. Dziennie przetwarzanych jest 37 ton kiszonki z kukurydzy i 3 tony obornika i produkowanych jest ok. 11 tys. metrów sześciennych biogazu oraz 23-24 MWh energii elektrycznej. Biogazownia ma moc 1 MW. Ponad 4 mln zł na jej budowę to środki unijne, 734 tys. dołożył też samorząd województwa. Budowa biogazowni trwała od 2012 r. Inwestycja powstała przy drodze krajowej Białystok-Lublin. "Jestem przekonany, że nasza biogazownia będzie doskonałym przykładem, jak z korzyścią dla rolników i przedsiębiorców wykorzystać nadmiar produktów ubocznych powstających w rolnictwie oraz przemyśle przetwórstwa rolno-spożywczego" - podkreślił Tomasz Sikorski z firmy Adler Biogaz. Energia elektryczna produkowana w biogazowni w Rybołach jest sprzedawana do sieci przesyłowej, zaś cieplna służy na potrzeby własne biogazowni. W przyszłości ma być także wykorzystywana na potrzeby znajdującego się w pobliżu Gospodarstwa Rolnego (biur, kurników, suszarni) i kilku bloków mieszkalnych. Z danych urzędu marszałkowskiego w Białymstoku wynika, że w województwie powstają jeszcze cztery biogazownie: w Sokółce, gminie Szepietowo, we wsi Krasowo-Częstki (gmina Nowe Piekuty) oraz w Michałowie. - Wszystkie (z biogazownią w Rybołach) mają łącznie kosztować 71,2 mln zł, z czego dotacja z UE wyniesie 26,6 mln zł - poinformowała Barbara Likowska-Matys z urzędu marszałkowskiego. źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY