Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

Aktualności

Aktualności (442)

piątek, 31 październik 2014 13:49

MIR: we Wszystkich Świętych będą udogodnienia na autostradach

Napisane przez

W związku ze zwiększonym natężeniem ruchu, w najbliższy weekend mają być wprowadzone udogodnienia na zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad odcinkach autostrad A1, A2 i A4 - zapowiada Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Jak poinformował resort infrastruktury i rozwoju, od piątku do niedzieli na autostradach możliwe jest zwiększone natężenie ruchu pojazdów na niektórych odcinkach i punktach poboru opłat. Chodzi o autostradę A4 (wyjazd z Wrocławia - punkt poboru opłat Karwiany, wyjazd z Gliwic - punkt poboru opłat Żernica oraz odcinek Kraków - Katowice), A2 (odcinek Konin - Stryków - punkt poboru opłat Żdżary i Stryków oraz południowa obwodnica Poznania), a także A1 (odcinek Gdańsk - Toruń - punkt poboru opłat Rusocin i Nowa Wieś) "Od piątku do niedzieli na drogach w zarządzie GDDKiA, objętych elektronicznym systemem poboru opłat viaTOLL, zostanie zwiększona obsada kadrowa w punktach poboru opłat" - podkreśliło MIR. Dodatkowi pracownicy mają pomagać kierowcom w pobieraniu biletów wjazdowych. Możliwe będzie też uruchomienie tzw. bramek rewersyjnych. "Są one przystosowane do obsługi ruchu wjazdowego i wyjazdowego" - wyjaśnił resort. MIR poinformowało ponadto, że na autostradzie A1, na odcinku Gdańsk - Toruń, dodatkowi pracownicy będą pomagali kierowcom w pobieraniu biletów wjazdowych na bramkach w przypadku zatorów. "Wprowadzona zostanie też możliwość dokonywania płatności kartami płatniczymi bez konieczności wpisywania PIN-u. Na autostradzie A2 kasy będą pracowały w pełnej obsadzie, tak by uiszczanie opłat było prowadzone w sposób płynny" - zaznaczyło ministerstwo. Z kolei na autostradzie A4 na odcinku Katowice - Kraków, w punkcie poboru opłat Balice, mają być uruchomione wszystkie bramki i dodatkowi inkasenci do doraźnej pomocy kierowcom. "W sytuacjach spiętrzeń ruchu zostanie uruchomiona tzw. bramka prawostronna, uruchamiana na pasie skrajnym" - dodano. Od godz. 14.00 w piątek do godz. 22.00 w niedzielę służby drogowe GDDKiA, w tym dyżurni ogólnopolskich Punktów Informacji Drogowej, będą pracowali we wzmocnionym składzie. Ma to zapewnić sprawne zarządzanie sytuacją na drogach. "Planowana jest też ścisła współpraca z Policją i Inspektoratem Transportu Drogowego" - podkreślono. W całej Polsce, w piątek w godzinach 18.00-22.00 I w sobotę 8.00-22.00, będzie obowiązywał zakaz ruchu ciężarówek powyżej 12 ton. Wiceminister infrastruktury i rozwoju Zbigniew Rynasiewicz pytany w piątek przez dziennikarzy w Leżajsku o możliwość zniesienia opłat za bramki w ten weekend, odparł: "Mam nadzieję, że takiej potrzeby nie będzie. Podjęliśmy działania organizacyjne, by zminimalizować zagrożenie powstawania dużych kolejek na autostradach. Jeśli ktoś będzie czekał 10-15 minut, to nie jest długo".

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

piątek, 31 październik 2014 13:49

O oświacie w kampanii cicho

Napisane przez

Wydatki na oświatę to zdecydowanie największa część kosztów ponoszonych przez samorządy. Zależności tej nie widać w kampanii wyborczej. O szkolnictwie mówi się mało albo wcale. Według danych Związku Gmin Wiejskich samorządy rocznie wydają na szkoły ok. 7,5 mld zł ponad kwotę przekazywaną w ramach subwencji oświatowej. W niektórych gminach wydatki te sięgają nawet 70 proc. budżetu. – System oświatowy jest niedofinansowany od początku przekazania gminom opieki nad szkołami. Nawet pensje nauczycielskie stanowią problem dla części samorządów – mówi przewodniczący Związku Mariusz Poznański. Koszt utrzymania jednego ucznia przekracza nawet 18 tys. zł i z tego powodu brakuje pieniędzy na inwestycje. W 20 proc. gmin stałe wydatki na oświatę są większe niż całe dochody gmin. Dlaczego więc w trwającej kampanii wyborczej kandydaci tak rzadko poruszają tematy związane ze szkolnictwem? – Boją się poruszać tego tematu, bo jak wiemy ilość pieniędzy trafiających do gminy na cele oświatowe zależy od liczby dzieci. Budżety gmin są w ostatnich latach mniej więcej na tym samym poziomie, nie zanosi się na większe wpływy, tymczasem trzeba wygospodarować środki na inwestycje, więc żeby coś zmienić, trzeba się zdecydować na cięcia, m.in. dopłat do oświaty ponad subwencje. A to nigdy nie jest dobrze widziane – mówi Krzysztof Mrowicki, dyrektor firmy doradczej Remedis SA. – Trochę mnie dziwi, że tak mało mówi się o szkolnictwie zawodowym, czyli tym podlegającym powiatom. Temat dostosowywania kształcenia zawodowego mógłby być znacznie lepiej wykorzystywany – dodaje. Nie brak opinii, że nie tylko kandydaci, ale też mieszkańcy nie podejmują dyskusji o oświacie, przyjmując, że szkolnictwo to problem ministerstwa i rządu. – To jednak uproszczenie – nie zgadza się z takim stawianiem sprawy Mrowicki. – Dużo mamy w ostatnim okresie takich sytuacji, że mieszkańcy dyskutują z władzami gminy o zamknięciu szkoły. Mamy choćby świeży przykład dyskusji nad nowym elementarzem. Świadomość odpowiedzialności samorządów za oświatę jednak jest – dodaje. Jego zdaniem oczywistą pokusą jest zrzucanie odpowiedzialności na rząd. – Kto odpowiada za wszystko? Oczywiście centrala! Wiemy, że o stronie programowej rzeczywiście ona decyduje, ale szczegółowa organizacja systemu to już sprawa samorządów. Mamy jednak czas przedwyborczych haseł, a nie czas prawdy – tłumaczy Mrowicki. Jeśli już o oświacie się dyskutuje, to sytuację w szkołach przedstawia się wyłącznie w czarnych barwach. W badaniu ankietowym wśród samorządowców przeprowadzonym przez "Dziennik Gazetę Prawną" oświata została najgorzej oceniona spośród takich kategorii, jak: finanse, zdrowie, inwestycje i wykorzystanie środków unijnych. – Obawiamy się malejącej liczby dzieci w szkołach. Mimo że w tym roku naukę rozpoczęła część sześciolatków, to do systemu oświaty nie trafiło istotnie więcej dzieci. Ich liczba spada szybciej niż liczba nauczycieli – mówi prezydent Szczecina Piotr Krzystek dla DGP. – To będzie rodziło problemy, bo 80 proc. kosztów oświaty dla samorządów stanowią płace nauczycielskie. W dodatku reformy w oświacie trudno jest przeprowadzać z uwagi na opory społeczne – dodaje samorządowiec. Ministerstwo Edukacji w odpowiedzi na narzekania samorządowców broni się, podając przykłady dobrych wyników, jakie w ostatnim czasie w różnych rankingach osiągali polscy uczniowie. Premier Ewa Kopacz mówiła podczas niedawnych obchodów Święta Edukacji Narodowej, że polska oświata jest dzisiaj na takim poziomie, że możemy stanowić przykład dla wielu krajów europejskich. – Chylę głowę przed wszystkimi tymi, którzy w rankingach zapisali się w sposób szczególny. To dzięki wam, dzięki nauczycielom, pedagogom, poziom nauki jest zdecydowanie wyższy i to nie uszło uwagi również obserwatorów międzynarodowych. Chwalą nas, jestem szczęśliwa z tego powodu – powiedziała Kopacz. Czy więc z polską oświatą rzeczywiście jest aż tak źle? – Ani bardzo dobrze, ani bardzo źle – mówi Mrowicki. – Na pewno daleko nam do takich sukcesów jakie odnosi choćby Finlandia, ale z drugiej strony zdecydowanie wyprzedzamy oświatę amerykańską. Oświata jest taka jak sytuacja w kraju. Skupiają się w niej niczym w soczewce wszystkie problemy społeczeństwa. Zdaniem Mrowickiego nie można przeceniać sukcesów w rankingach, ale nie ma też podstaw do tego, żeby przedstawiać sytuację w szkolnictwie wyłącznie w czarnych barwach. – Ciągle jest wielu ludzi, którzy widzą problemy i szukają sposobów ich rozwiązywania – mówi. Jak tłumaczy nasz rozmówca, trudno też przewidzieć przyszłość, bo wiele zależy od stanu gospodarki kraju i od tego, jak będzie wyglądała sytuacja demograficzna. – Jeśli chodzi o demografię, to w najbliższych kilku latach w szkołach podstawowych i gimnazjach uczniów będzie przybywało. Biorąc pod uwagę to, że w skali kraju dokonano pewnych redukcji w szkolnictwie, nie ma chyba podstaw do pesymizmu – dodaje ekspert. Jego zdaniem najgorzej jest na uczelniach, bo tam właśnie weszły roczniki najmniej liczne, ale samorządom, a konkretnie marszałkom, podlega tylko kilka uczelni, poza tym poziom wojewódzki oświaty mało kto dostrzega. – Myślę, że w perspektywie tej kadencji nie powinno być gorzej. Jeśli chodzi o szkolnictwo podstawowe i gimnazjalne, czyli poziom, który najszerzej dotyczy gmin, to najgorsze mamy za sobą. Oczywiście mówimy o sytuacji generalnej, bo są gminy, gdzie czekano z dostosowaniem sieci szkół do sytuacji demograficznej i teraz działania, które trzeba podjąć, mogą być bardzo trudne społecznie i kosztowne. Gdy nagle się okaże, że trzeba zamknąć szkołę lub, co gorsza, kilka z nich, to rzeczywiście może być z tego duża awantura.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

czwartek, 30 październik 2014 10:15

Na Śląsku gigantyczne oszczędności samorządów

Napisane przez

27 samorządów i 162 samorządowych jednostek z woj. śląskiego w 2015 r. kupi wspólnie 385 gigawatogodzin energii elektrycznej za 105,6 mln zł. Wspólny zakup pozwolił uniknąć wysokich podwyżek - ocenili ich przedstawiciele. Był to już trzeci wspólny przetarg na dostarczenie energii, koordynowany przez Górnośląski Związek Metropolitalny (GZM), który skupia kilkanaście śląskich i zagłębiowskich miast. W pierwszym uczestniczyło 20 samorządów i 41 samorządowych spółek i instytucji, a w ubiegłorocznym 26 samorządów oraz 120 instytucji. Jak akcentował podczas środowej konferencji prasowej w Katowicach szef GZM i prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski, w poprzednich latach - przy spadających cenach energii - samorządy osiągały w przetargach duże oszczędności. "Natomiast przetarg na rok 2015. musimy traktować raczej jako bardzo znaczące uniknięcie wysokich podwyżek" - zaznaczył szef GZM. Ceny energii na rok 2015. wzrosły o 11 proc. Trzymając się w grupie i organizując jeden kompleksowy przetarg na zakup energii elektrycznej, zdecydowanie te ceny były korzystniejsze, niż gdyby każda z gmin organizowała go osobno" - dodał. Wspólny przetarg już po raz trzeci wygrał Tauron - oferując za 385 GWh energii cenę 105,6 mln zł brutto. Łącznie złożono trzy oferty, najwyższa opiewała na 107 mln zł brutto. Osiągnięta cena jednostkowa wyniosła 222,7 zł netto za megawatogodzinę. Kostempski przypomniał, że w 2013 r. cena sięgała 244,67 zł netto, a w tym roku 199,57 zł. Szef GZM porównał też efekty przetargu Związku z postępowaniami na zakupy energii w 2015 r. innych samorządów. Jak wymieniał, Warszawa płaci średnio 231,10 zł netto za MWh (w przetargu na okres od października br. do końca 2015 r. stolica kupuje 134,751 GWh). Kraków za 422,661 GWh na 2 lata osiągnął cenę 237,98 zł, a Wrocław za 405,172 GWh na 2 lata uzyskał 222,70 zł. Kostempski podkreślił też, że podobne wspólne przetargi, a przede wszystkim okres ich uzgadniania, znakomicie integrują uczestniczących w nim samorządowców. "Cała ta procedura przetargowa generuje dziesiątki relacji pomiędzy gminami - w różnych przestrzeniach, różnych obszarach. To przynosi efekty. Na pewno pokusimy się, aby wspólnie kupować też inne produkty" - zasygnalizował lider Związku. Wśród podmiotów samorządowych, które przystąpiły do przetargu znalazły się m.in. szpitale i ośrodki zdrowia, przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne i mieszkaniowe, instytucje kultury, czy komendy miejskie Państwowej Straży Pożarnej. Wśród nich po raz pierwszy znalazły się 23 instytucje podległe samorządowi woj. śląskiego; władze regionu zapowiedziały, że do przyszłorocznego przetargu przystąpią już wszystkie instytucje marszałkowskie. Zgodnie z prawem zamówień publicznych procedurę przetargową w imieniu wszystkich sygnatariuszy prowadzi jedna gmina - Świętochłowice, jednak przygotowania i realizację przetargu koordynuje i nadzoruje GZM, który zainicjował przetarg. Związek skupia kilkanaście miast aglomeracji katowickiej.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

środa, 29 październik 2014 12:15

Pracownicy muzeów apelują o dofinansowanie kultury

Napisane przez

Większych dotacji na działalność muzeów, wstrzymania prac nad uwolnieniem zawodu muzealnika, 9-proc. podwyżki i stałej waloryzacji płac domagają się pracownicy muzeów z Mazowsza. We wtorek protestowali przed resortem kultury, stołecznym ratuszem i urzędem marszałkowskim. Akcję protestacyjną zorganizowała Sekcja Pracowników Muzeów NSZZ "Solidarność" Regionu Mazowsze, zrzeszająca 16 stołecznych i mazowieckich muzeów samorządowych i rejestrowych. Resort kultury zapewnia, że prowadzi wiele działań, które mają poprawić sytuację pracowników muzeów. "O szczególnej trosce, jaką otaczane jest środowisko muzealników, może świadczyć pPod siedzibą ministerstwa na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie protestowało kilkudziesięciu pracowników m.in. z Muzeum Zamku Królewskiego w Warszawie i Muzeum w Nieborowie. Przynieśli ze sobą transparenty z napisami: "Pracownik muzeum to nie zabytek musi jeść", "Dzieła milczą, my krzyczymy", "Nie dla drabiny feudalnej w kulturze". Uczestnicy odczytali list skierowany do minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzaty Omilanowskiej, prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i marszałka woj. mazowieckiego Adama Struzika. Zwracają w nim uwagę na pogarszającą się sytuację w instytucjach "służących społeczeństwu i jego rozwojowi". "Stałe obniżanie dotacji powoduje, że muzeom jest coraz trudniej spełniać podstawowe zadania polegające na gromadzeniu, przechowywaniu, konserwacji, naukowym opracowywaniu i publicznym udostępnianiu zbiorów oraz edukacji o nich jako części naszego dziedzictwa" - napisali w liście pracownicy muzeów. Podkreślili, że brakuje pieniędzy na bieżące remonty i zakupy w ich placówkach. "Wzywamy do weryfikacji założeń budżetowych na 2015 r. Od 2009 roku muzea jako jednostki sektora finansów publicznych objęte są zamrożeniem płac. Powoduje to ciągłe pogłębianie się dysproporcji wynagrodzeń pracowników muzeów w stosunku do średniej płacy krajowej, a prawie połowa pracowników muzealnych otrzymuje wynagrodzenia na poziomie minimalnym, niezależnie od stażu pracy" - napisali. Zdaniem organizatorów protestu przewidziana deregulacja zawodu muzealnika doprowadzi do upadku rangi tego zawodu. Przekonują, że do pracy w muzeach będą trafiać osoby bez stosownego przygotowania i kompetencji. Piszą też, że ich zaniepokojenie budzi coraz szerzej stosowana praktyka tworzenia w muzeach nowych stanowisk (takich jak pełnomocnik, koordynator czy doradca), pozostających poza wykazem zawartym w rozporządzeniu MKiDN. Przewodniczący Sekcji Branżowej Pracowników Muzeów Regionu Mazowsze Maciej Mechliński powiedział PAP, że list we wtorek został przekazany do minister kultury, prezydent stolicy i marszałka woj. mazowieckiego. Rzecznik MKIDN Maciej Babczyński w przesłanym PAP stanowisku resortu napisał, że inna sytuacja panuje w muzeach narodowych podległych ministrowi kultury, a inna w muzeach współprowadzonych i samorządowych. "Muzea narodowe objęte są szeregiem inwestycji, a ich dotacje podmiotowe wzrastają z 123,4 mln w 2003 r. do 247,7 mln w 2012 r." - głosi stanowisko resortu kultury. Ministerstwo zapewnia, że chce podwyższenia płac w muzeach, ale wysokość pensji, jak i możliwość ich stałej waloryzacji, są w gestii resortu finansów. "Zamrożenie pensji wprowadzone w 2011 r. ze względu na zły stan finansów publicznych objęło wszystkich pracowników budżetówki, w tym zatrudnionych w państwowych instytucjach kultury, takich jak muzea. Co roku w trakcie rządowych prac nad ustawą okołobudżetową resort kultury zgłasza uwagi, w których wnioskuje o wyłączenie państwowych instytucji kultury z planowanego zamrożenia" - informuje MKIDN. Jak napisał rzecznik ministerstwa, w przypadku muzeów samorządowych o wysokości finansowania instytucji muzealnych decyduje samorząd, a nie ministerstwo kultury. Jednak resort wspiera muzea samorządowe kwotą ok. 25 milionów rocznie, dofinansowując blisko 200 projektów. Odnosząc się do postulatu muzealników o zatrzymaniu prac nad deregulacją zawodu muzealnika, resort kultury podkreślił, że ministerstwem odpowiedzialnym za prace nad deregulacją Ministerstwo Sprawiedliwości. "Kolejna część działań deregulacyjnych została poddana konsultacjom społecznym w 2013 r. Projekt ustawy o zmianie ustaw regulujących warunki dostępu do wykonywania niektórych zawodów został przesłany do konsultacji kilku central związkowych. NSZZ "Solidarność" nie zgłosiła uwag do projektu. Również w Sejmie, przed rozpoczęciem prac komisji odbyło się wysłuchanie publiczne, w czasie którego nie odnotowano żadnego głosu przeciwnego deregulacji zawodu muzealnika" - poinformował rzecznik MKIDN. Resort zaznaczył, że sprawuje bezpośredni nadzór nad kilkudziesięcioma muzeami, spośród ponad 550, które zgodnie z ustawą o muzeach z 21 listopada 1996 r. mają uzgodniony z resortem statut lub regulamin.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Światowe korporacje namówiły Związek Miast Polskich do poparcia organizacji lobbingowej na rzecz popularyzowania idei smart cities w Polsce. Giganci liczą na intratne kontrakty m.in. w takich dziedzinach jak edukacja, czy energetyka. Polskie Miasto Przyszłości to stworzona przez globalnych potentatów platforma inteligentnych rozwiązań dla miast. Wyróżnia ją to, że dzięki połączeniu wiedzy wielu firm w sposób kompleksowy podchodzi do potrzeb samorządów. W projekt zaangażowanych jest dziewięć firm: Cisco, IBM, Samsung, Schneider Electric, Philips Lighting, Swarco, Seventica, Vulcan oraz Young Digital Planet. Jednym z partnerów jest Związek Miast Polskich. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii z wielu dziedzin projekt ma dynamizować rozwój naszych miast, zwiększać ich konkurencyjność, czynić ich lepszymi miejscami do życia. O pieniądze nie powinno być trudno. Komisja Europejska (KE) zamierza przeznaczyć około 200 mln euro w budżecie na lata 2014-2015 na rozwój i wprowadzenie na szeroką skalę rozwiązań służących inteligentnym miastom. Co wyróżnia projekt spośród innych promujących ideę inteligentnych miast? Mamy przecież w Polsce przykłady implementacji wybranych elementów wspomagających realizację idei inteligentnego miasta, na przykład systemy monitoringu wizyjnego czy miejskie strefy Wi-Fi. Jak wyjaśniają przedstawiciele zaangażowanych w projekt firm, zbudowanie inteligentnego miasta wymaga jednak zintegrowanego, systemowego i otwartego podejścia. Ich zdaniem na taką potrzebę odpowiada Polskie Miasto Przyszłości. Skupione w projekcie firmy dostarczają technologie oraz know-how, które umożliwiają budowę systemów w trzech kluczowych dla budowy inteligentnego miasta obszarach: bezpieczeństwo, transport, komunikacja i inteligentne systemy oświetlenia oraz edukacja, a także kontakt z mieszkańcami. Jak wyjaśnia Piotr Skirski z Cisco, twórcy platformy chcą przygotować dobry przepis dla liderów samorządów. Odpowiedzieć na pytanie, w którą stronę powinni dążyć w obszarze ICT. – Miasta mają ogromne ilości informacji w różnych obszarach, ale są one rozproszone, a także umieszczone w silosach, co utrudnia ich kompleksowe wykorzystanie. Pomóc mogą systemy inteligentnego zarządzania danymi. Polskie Miasto Przyszłości wyróżnia m.in. otwarty dostęp do danych oraz modułowość podejścia – zaznacza Piotr Skirski. Jednym z obszarów, na którym skupiają się twórcy Polskiego Miasta Przyszłości, jest energetyka. W opinii Jacka Parysa z Schneider Electric miasta już wkrótce zmierzą się z koniecznością optymalizacji energii. – Miasta muszą być tak projektowane, by każdy uczestnik systemu energetycznego mógł się porozumieć z innym uczestnikiem. Umożliwi to właśnie optymalizację systemu energetycznego – wyjaśnia Jacek Parys. Nacisk położony jest też na problem światła w mieście. Paweł Morawski z Philips Lighting przywołuje zjawisko ikonizacji miast. Pokazuje się charakterystyczne dla miasta obiekty m.in. przez to, jak są oświetlone. W jego opinii jeszcze niedawno rozwiązania ledowe dla miast były ciekawostką. Dziś stają się standardem rynkowym. Piotr Jasion z firmy Vulcan zwraca uwagę na edukację, która jest jednym z filarów projektu. Jego zdaniem dużą wartość mogą wnieść systemy zarządzające danymi gromadzonymi przez szkoły. Mogą one być udostępniane innym systemom: zarządzania ruchem w mieście, bezpieczeństwa czy oświetlenia. Katarzyna Węglińska z Samsunga podkreśla, że samo wykorzystanie technologii w edukacji nie gwarantuje efektywności nauki. – Tradycyjnie też można osiągnąć niezłe efekty. Jeśli jednak wykorzystamy odpowiednio nowinki technologiczne, efektywność nauki wzrasta ogromnie – twierdzi Katarzyna Węglińska.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

wtorek, 28 październik 2014 08:58

Oto informacje przydatne każdemu wyborcy

Napisane przez

Możliwy jest udział w głosowaniu na podstawie dowodu osobistego lub innego dokumentu potwierdzającego tożsamość ze zdjęciem np. paszportu, prawa jazdy, a nawet legitymacji studenckiej czy ubezpieczeniowej – piszą twórcy "Poradnika wyborcy” Fundacji Batorego. Przepisy wyborcze stanowią, że przed przystąpieniem do głosowania wyborca okazuje obwodowej komisji wyborczej dokument umożliwiający stwierdzenie jego tożsamości. Nie wynika z tego, że musi to być dowód osobisty. Możliwy jest także udział w głosowaniu na podstawie innego dokumentu potwierdzającego tożsamość ze zdjęciem np. paszportu, prawa jazdy, a nawet legitymacji studenckiej czy ubezpieczeniowej. Jeżeli jednak posiadamy ważny dowód osobisty, weźmy go do lokalu wyborczego, ponieważ nie zawsze członkowie komisji obwodowych mają świadomość, że możliwe jest głosowanie także na podstawie innych dokumentów tożsamości. Zabierając ze sobą dowód osobisty, oszczędzimy sobie ewentualnych sporów prawnych z członkami komisji obwodowej. Pamiętajmy jednak, że dokument musi być ważny w dniu wyborów. Na każdej otrzymanej karcie powinniśmy wstawić wyłącznie po jednym znaku „x" przy nazwiskach wybranych przez nas kandydatów. Głos ważny to głos oddany na wyłącznie jednego kandydata na wójta, jednego kandydata do rady gminy, jednego kandydata do rady powiatu i jednego kandydata do sejmiku województwa. Pamiętajmy, że w kratce na karcie do głosowania musi się znaleźć znak „X", a nie jakikolwiek inny (np. „V" czy „-"). Punkt przecięcia kresek tworzących znak „X" musi się znaleźć w obrębie kratki. Nie mają znaczenia jakiekolwiek dopiski poza kratkami. Można je czynić swobodnie pod warunkiem, że w kratce przy nazwisku wybranego kandydata (lub kandydatów) znajduje się znak „X", a pozostałe kratki nie zawierają żadnych znaków. W razie pomyłki wyborcy nie ma możliwości otrzymania drugiej karty do głosowania.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

poniedziałek, 27 październik 2014 08:44

Poznań zaoszczędzi ok 24 mln zł na grupowym zakupie prądu

Napisane przez
Około 24 mln zł zaoszczędzi Poznań, miejskie instytucje i sąsiadujące z miastem gminy dzięki grupowemu zakupowi prądu. W piątek podpisana została umowa z ENEA S.A. ws. zbiorowego zakupu energii elektrycznej dla 58 podmiotów. To trzeci grupowy zakup energii elektrycznej w Poznaniu. Miasto stworzyło nową grupę zakupową i chce też wspólnie kupować gaz. Podpisana w piątek umowa opiewa na blisko 67 mln zł. ENEA poinformowała w piątek, że za tę cenę dostarczy gminom, instytucjom oraz firmom z Poznania i okolic 238 GWh energii elektrycznej. "W porównaniu do oferty komercyjnej, podmioty biorące udział w grupie oszczędzają w sumie około 24 mln zł. Grupowe zakupy energii to także niższe koszty procedury przetargowej" - powiedział w piątek po podpisaniu umowy wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński. W ramach postępowania ofertę złożyło pięć przedsiębiorstw energetycznych, z których najkorzystniejszą ofertę cenową złożyła spółka ENEA S.A. Podpisana w piątek umowa będzie obowiązywała przez rok. "Wciąż jeszcze nie potrafimy analizować różnych ryzyk związanych z dostawą energii w dłuższym czasie, myślimy jednak o przejściu na zawieranie umów na trzy lata" - powiedział Kruszyński. Jak podała ENEA S.A., umowa przewiduje dostarczanie energii do ponad 3,7 tys. punktów jej poboru. "Klientami ENEA staje się nie tylko Miasto Poznań, ale także gminy należące do aglomeracji. Ponadto, w ramach tego samego postępowania, ENEA dostarczy prąd firmom: Aquanet, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Poznaniu, Port Lotniczy Poznań-Ławica, Termy Maltańskie" - poinformowała spółka w komunikacie prasowym. Łukasz Pawłowski z ENEA S.A. przyznał, że grupa zakupowa jest interesującym klientem ze względu na ilość energii jaka jest przedmiotem sprzedaży. "Takie grupy zakupowe są też bardzo wiarygodnym partnerem pod względem finansowym. Bierzemy to wszystko pod uwagę, kiedy kalkulujemy cenę. Dzięki temu może ona być korzystniejsza" - powiedział. Mirosław Kruszyński poinformował, że Poznań jest też gotowy do zbiorowego zakupu gazu. Jak dodał, to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce. "Jako pierwsze miasto w kraju podjęliśmy działania w celu utworzenia grupy zakupowej gazu. W jej skład wchodzi blisko 150 podmiotów. Ogłosiliśmy przetarg, trwa postępowanie" - powiedział. Pierwszy wspólny przetarg na grupowy zakup energii elektrycznej dla jednostek organizacyjnych Poznania oraz podmiotów związanych z miastem przeprowadzono w 2011 roku. Dzięki umowie ze spółką PGE Obrót udało się uzyskać kilkumilionowe oszczędności. ENEA należy do grona największych polskich przedsiębiorstw i najsilniejszych marek. Grupa integruje obszary wytwarzania, dystrybucji i sprzedaży energii. Ma 2,4 mln klientów, sprzedaje energię na terenie całej Polski. Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
poniedziałek, 27 październik 2014 08:42

Restrukturyzacja Przewozów Regionalnych wymaga zgody samorządów

Napisane przez

Reforma Przewozów Regionalnych wymaga zgody władz wojewódzkich. Ale za trzy tygodnie, po wyborach samorządowych, kierownictwo w regionach może się zmienić, a wraz z nim, decyzja w sprawie restrukturyzacji spółki. Prezes Przewozów Regionalnych, Tomasz Pasikowski tłumaczy, że zbliżające się wybory samorządowe nie powinny skomplikować decyzji w sprawie restrukturyzacji. Kierownictwo spółki będzie rozmawiać z poszczególnymi zarządami województw. Tomasz Pasikowski liczy się z tym, że po wyborach będzie negocjować z nowymi samorządowcami. Decyzja w tej sprawie zapadnie do końca roku. Reforma będzie trudna, ponieważ spółka konkuruje z regionalnymi przewoźnikami. Szef Przewozów Regionalnych wyjaśnia, że jego spółka uwzględni ich działalność. Sześć województw jest za zmianami. Dwa są przeciwne. Reszta akceptuje restrukturyzację, ale nie podpisała porozumienia. Plan naprawczy zakłada, że w ciągu 5 lat spółka zacznie przynosić trwałe dochody. Część udziałów Przewozów Regionalnych, za 750 milionów złotych, ma przejąć Agencja Rozwoju Przemysłu. Pieniądze pozwolą na spłatę zadłużenia. Z usług Przewozów Regionalnych korzysta dziennie około 230 tysięcy ludzi. Spółka przedstawiła plan restrukturyzacji w minionym tygodniu.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

piątek, 24 październik 2014 10:05

Ustawa o referendach lokalnych po zmianach

Napisane przez

Sejm uchwalił w czwartek nowelizację ustawy o referendach lokalnych.

Wprowadza ona obowiązek tworzenia odrębnych obwodów głosowania w referendum lokalnym w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych. Do tej pory ustawa przewidywała przeprowadzanie referendów w stałych obwodach głosowania i nie zobowiązywała do tworzenia odrębnych obwodów głosowania w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych. "Kwestia ta powinna być uregulowana w sposób niebudzący wątpliwości w ustawie o referendum lokalnym" - podkreślono w uzasadnieniu. Na konieczność wprowadzenia takich przepisów zwróciła uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz.

Sprawozdawca Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Radosław Witkowski (PO) podczas wtorkowej debaty nad projektem noweli podkreślił, że komisja podzieliła pogląd RPO, że krąg osób korzystających z praw wyborczych powinien być maksymalnie szeroki. "Stąd wprowadzenie do ustawy o referendum lokalnym przepisów analogicznych jak w ustawie z dnia 5 stycznia 2011 r. Kodeks wyborczy w zakresie tworzenia odrębnych obwodów głosowania w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej, zakładach karnych i aresztach śledczych oraz w oddziałach zewnętrznych takich zakładów i aresztów" - mówił sprawozdawca. "Umożliwienie udziału w głosowaniu osobom niepełnosprawnym, chorym i starszym, przebywającym w zakładach opieki zdrowotnej, domach pomocy społecznej oraz podobnych instytucjach uważamy za element ochrony praw człowieka i obywatela" - dowodził. W czwartkowym głosowaniu udział wzięło 419 posłów.

Za przyjęciem ustawy głosowało 418 posłów, przeciw był 1 poseł. Żaden poseł nie wstrzymał się od głosu.

źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Większość, bo aż 90% lokalnych samorządów w Polsce uważa, że wydatki na zaopatrzenie w wodę i energię elektryczną są zbyt duże.

W obliczu problemu związanego ze zmianą klimatu, coraz większych obowiązków zmuszających państwo do redukcji emisji CO2 oraz stale rosnących cen energii, obniżenie kosztów staje się niezwykle istotne. Wspomniane zmiany mają i będą miały szczególny wpływ na gminy oraz wyzwania jakie się przed nimi pojawią w zakresie zarządzania zasobami energii. Według danych GUS opublikowanych w raporcie „Efektywność wykorzystania energii w latach 2001-2011", średnioroczne tempo indywidualnego zużycia energii w tych latach wzrosło z poziomu 90 Mtoe do 102 Mtoe, czyli o 1,3% w skali roku. - Pokazuje to, z jak dużym tempem zmian mamy do czynienia.

Władze lokalne, jak i sami mieszkańcy często nie wiedzą ile mogą zrobić, aby efektywnie zarządzać energią. Rozwiązaniem tych problemów jest strategiczne zarządzanie, dbałość o efektywność energetyczną oraz edukacja - mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska.

W tym celu Krajowa Agencja Poszanowania Energii wraz z Schneider Electric stworzyły projekt Autobus Energetyczny.

Celem podjętej inicjatywy jest zachęcenie mieszkańców do podejmowania w życiu codziennym działań na rzecz przeciwdziałania negatywnym zmianom klimatu, tj. określenie przyczyn tych zmian oraz zdefiniowanie aktywności, jakie można podjąć, aby im przeciwdziałać. Ponadto, chodzi także o zainicjowanie dyskusji, a tym samym wpływanie na decydentów tworzących lokalne strategie ekologiczno - środowiskowe w gminach. Specjalnie w tym celu przygotowany Autobus Energetyczny przez najbliższe dwa lata będzie podróżował po 200 gminach w całym kraju edukując zarówno mieszkańców jak i władze lokalne w zakresie efektywnego zarządzania energią. - Nasza firma, jako światowy ekspert w zakresie zarządzania energią, jest dumna, że może brać udział w kolejnym projekcie, który ma pokazać, że ochrona klimatu i efektywność energetyczna nie jest tylko dostępna dla dużych firm, ale dla każdego mieszkańca. Dzięki naszemu doświadczeniu oraz rozwiązaniom, które tworzymy możemy dziś pokazywać społeczeństwu oraz samorządom jak zmniejszyć ich koszty energetyczne i sprawić, że w wielu obszarach poprawi się komfort ich życia - mówi Jacek Łukaszewski, Prezes Zarządu Schneider Electric Polska. Autobus Energetyczny jako mobilne centrum informacyjno-edukacyjne zawiera w sobie przykłady pokazujące jak oszczędzać energię zarówno w domu oraz gminie jako jednostce samorządowej. Specjaliści ze Schneider Electric opracowali rozwiązania, które pomogą gminom oszczędzać energię i lepiej nią dysponować. W ramach tych rozwiązań prezentowany jest system efektywnego zarządzania kosztami energii w szkole czy rozwiązania dla infrastruktury wodno - ściekowej oraz energetyki wiatrowej jako element związany z produkcją energii w gminach. Jednym z miejsc, w którym gminy wydają najwięcej na energię jest szkoła. Dzięki innowacyjnemu rozwiązaniu możliwe jest ustalenie parametrów komfortu w zakresie ciepła i oświetlenia w taki sposób, aby samo przebywanie w szkole korzystnie wpływało na proces uczenia się. Zastosowanie w tym systemie automatyki, czujników i transmisji danych daje możliwość efektywnego zarządzania energią elektryczną i cieplną, a tym samym zmniejszenie zużycia i kosztów bieżących. Kolejnym elementem, który silnie wpływa na zużycie energii w gminach, jest zarządzanie infrastrukturą wodno - ściekową. Oszczędności energii oraz odpowiednie wykorzystanie zasobu, jakim jest woda możliwe jest dzięki odpowiedniemu zarządzaniu takimi obiektami jak m.in. przepompownie, stacje uzdatniania wody, wieże ciśnień czy stacje odsalania. Dodatkowo system, który w ten sposób powstaje, umożliwia efektywne zarządzanie sieciami wodociągowymi, w szczególności: monitorowanie stanu infrastruktury, modelowanie wpływu awarii na pracę sieci, szacowanie wielkości przecieków, planowanie prac przyłączeniowych czy remontowych.

W dzisiejszym świecie samorząd lokalny to nie tylko konsument energii, ale również jego producent. Wzrost znaczenia energetyki wiatrowej, jak również duża lokalizacja tego typu elektrowni na terenach gminnych sprawia, że mogą one nie tylko efektywniej zarządzać zużywaną energią, ale mają także wpływ na jej wytwarzanie. Przeprowadzone pomiary wskazują, że nawet 20% energii uzyskanej z wiatru może być utraconej przy użyciu nieodpowiednio dobranego sprzętu.

źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Strona 3 z 32

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY