Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

piątek, 31 październik 2014 13:49

O oświacie w kampanii cicho

Napisane przez 

Wydatki na oświatę to zdecydowanie największa część kosztów ponoszonych przez samorządy. Zależności tej nie widać w kampanii wyborczej. O szkolnictwie mówi się mało albo wcale. Według danych Związku Gmin Wiejskich samorządy rocznie wydają na szkoły ok. 7,5 mld zł ponad kwotę przekazywaną w ramach subwencji oświatowej. W niektórych gminach wydatki te sięgają nawet 70 proc. budżetu. – System oświatowy jest niedofinansowany od początku przekazania gminom opieki nad szkołami. Nawet pensje nauczycielskie stanowią problem dla części samorządów – mówi przewodniczący Związku Mariusz Poznański. Koszt utrzymania jednego ucznia przekracza nawet 18 tys. zł i z tego powodu brakuje pieniędzy na inwestycje. W 20 proc. gmin stałe wydatki na oświatę są większe niż całe dochody gmin. Dlaczego więc w trwającej kampanii wyborczej kandydaci tak rzadko poruszają tematy związane ze szkolnictwem? – Boją się poruszać tego tematu, bo jak wiemy ilość pieniędzy trafiających do gminy na cele oświatowe zależy od liczby dzieci. Budżety gmin są w ostatnich latach mniej więcej na tym samym poziomie, nie zanosi się na większe wpływy, tymczasem trzeba wygospodarować środki na inwestycje, więc żeby coś zmienić, trzeba się zdecydować na cięcia, m.in. dopłat do oświaty ponad subwencje. A to nigdy nie jest dobrze widziane – mówi Krzysztof Mrowicki, dyrektor firmy doradczej Remedis SA. – Trochę mnie dziwi, że tak mało mówi się o szkolnictwie zawodowym, czyli tym podlegającym powiatom. Temat dostosowywania kształcenia zawodowego mógłby być znacznie lepiej wykorzystywany – dodaje. Nie brak opinii, że nie tylko kandydaci, ale też mieszkańcy nie podejmują dyskusji o oświacie, przyjmując, że szkolnictwo to problem ministerstwa i rządu. – To jednak uproszczenie – nie zgadza się z takim stawianiem sprawy Mrowicki. – Dużo mamy w ostatnim okresie takich sytuacji, że mieszkańcy dyskutują z władzami gminy o zamknięciu szkoły. Mamy choćby świeży przykład dyskusji nad nowym elementarzem. Świadomość odpowiedzialności samorządów za oświatę jednak jest – dodaje. Jego zdaniem oczywistą pokusą jest zrzucanie odpowiedzialności na rząd. – Kto odpowiada za wszystko? Oczywiście centrala! Wiemy, że o stronie programowej rzeczywiście ona decyduje, ale szczegółowa organizacja systemu to już sprawa samorządów. Mamy jednak czas przedwyborczych haseł, a nie czas prawdy – tłumaczy Mrowicki. Jeśli już o oświacie się dyskutuje, to sytuację w szkołach przedstawia się wyłącznie w czarnych barwach. W badaniu ankietowym wśród samorządowców przeprowadzonym przez "Dziennik Gazetę Prawną" oświata została najgorzej oceniona spośród takich kategorii, jak: finanse, zdrowie, inwestycje i wykorzystanie środków unijnych. – Obawiamy się malejącej liczby dzieci w szkołach. Mimo że w tym roku naukę rozpoczęła część sześciolatków, to do systemu oświaty nie trafiło istotnie więcej dzieci. Ich liczba spada szybciej niż liczba nauczycieli – mówi prezydent Szczecina Piotr Krzystek dla DGP. – To będzie rodziło problemy, bo 80 proc. kosztów oświaty dla samorządów stanowią płace nauczycielskie. W dodatku reformy w oświacie trudno jest przeprowadzać z uwagi na opory społeczne – dodaje samorządowiec. Ministerstwo Edukacji w odpowiedzi na narzekania samorządowców broni się, podając przykłady dobrych wyników, jakie w ostatnim czasie w różnych rankingach osiągali polscy uczniowie. Premier Ewa Kopacz mówiła podczas niedawnych obchodów Święta Edukacji Narodowej, że polska oświata jest dzisiaj na takim poziomie, że możemy stanowić przykład dla wielu krajów europejskich. – Chylę głowę przed wszystkimi tymi, którzy w rankingach zapisali się w sposób szczególny. To dzięki wam, dzięki nauczycielom, pedagogom, poziom nauki jest zdecydowanie wyższy i to nie uszło uwagi również obserwatorów międzynarodowych. Chwalą nas, jestem szczęśliwa z tego powodu – powiedziała Kopacz. Czy więc z polską oświatą rzeczywiście jest aż tak źle? – Ani bardzo dobrze, ani bardzo źle – mówi Mrowicki. – Na pewno daleko nam do takich sukcesów jakie odnosi choćby Finlandia, ale z drugiej strony zdecydowanie wyprzedzamy oświatę amerykańską. Oświata jest taka jak sytuacja w kraju. Skupiają się w niej niczym w soczewce wszystkie problemy społeczeństwa. Zdaniem Mrowickiego nie można przeceniać sukcesów w rankingach, ale nie ma też podstaw do tego, żeby przedstawiać sytuację w szkolnictwie wyłącznie w czarnych barwach. – Ciągle jest wielu ludzi, którzy widzą problemy i szukają sposobów ich rozwiązywania – mówi. Jak tłumaczy nasz rozmówca, trudno też przewidzieć przyszłość, bo wiele zależy od stanu gospodarki kraju i od tego, jak będzie wyglądała sytuacja demograficzna. – Jeśli chodzi o demografię, to w najbliższych kilku latach w szkołach podstawowych i gimnazjach uczniów będzie przybywało. Biorąc pod uwagę to, że w skali kraju dokonano pewnych redukcji w szkolnictwie, nie ma chyba podstaw do pesymizmu – dodaje ekspert. Jego zdaniem najgorzej jest na uczelniach, bo tam właśnie weszły roczniki najmniej liczne, ale samorządom, a konkretnie marszałkom, podlega tylko kilka uczelni, poza tym poziom wojewódzki oświaty mało kto dostrzega. – Myślę, że w perspektywie tej kadencji nie powinno być gorzej. Jeśli chodzi o szkolnictwo podstawowe i gimnazjalne, czyli poziom, który najszerzej dotyczy gmin, to najgorsze mamy za sobą. Oczywiście mówimy o sytuacji generalnej, bo są gminy, gdzie czekano z dostosowaniem sieci szkół do sytuacji demograficznej i teraz działania, które trzeba podjąć, mogą być bardzo trudne społecznie i kosztowne. Gdy nagle się okaże, że trzeba zamknąć szkołę lub, co gorsza, kilka z nich, to rzeczywiście może być z tego duża awantura.

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY