Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 54.

poniedziałek, 25 sierpień 2014 00:00

KONSULTACJE SPOŁECZNE W SAMORZĄDZIE

Wszystkie wymiary życia społecznego przenikają konflikty. Poniżej publikujemy fragment książki prof. Zbigniewa Zychowicza „Konsultacje społeczne w samorządzie”, poświęcony konfliktom i metodom ich rozwiązywania.

Konsultacje społeczne w oczywisty sposób często stanowią okazję do ujawnienia już istniejących podziałów. Dodatkowo, przez wzgląd na przedmiot konsultacji, uświadamiają one mieszkańcom, że dzielą ich rozbieżne postawy i wynikające stąd różne oczekiwania względem decyzji, które mają zostać podjęte przez władze samorządowe.

Konflikty w konsultacjach społecznych

Wbrew powszechnym przekonaniom, konflikty nie są wyłącznie szkodliwe i destrukcyjne. Oczywiście, potrafią przynosić duże straty, dezintegrować społeczność, ale często wymuszają zmiany i poszukiwanie szerszego spektrum możliwych rozwiązań problemu. (…)

 

Etymologicznie, słowo „konflikt” oznacza starcie. Pochodzi od łacińskiego terminu conflictus – zderzenie. Oznacza wszelkie zetknięcia się sprzecznych dążeń, niezgodność celów, interesów, poglądów, antagonizm, kolizje, spór, zatarg. (…) Jednak pojęcie konfliktu jest o wiele szersze i wykracza poza sferę wąsko pojętych interesów dlatego, że przyczyny konfliktów często mają swe źródła w odmiennych systemach wartości osób zaangażowanych w konflikt i wynikających z nich różnych ocenach rzeczywistości.

Inną, ale jakże ważną, przyczyną konfliktów może być zła komunikacja, rodząca szereg nieporozumień, wzajemne stereotypy i uprzedzenia budzące silne emocje wchodzących w relacje ludzi, a także wcześniejsze negatywne doświadczenia, które uniemożliwiają racjonalny konstruktywny dialog. W końcu przyczyna konfliktów może wynikać z braku symetrycznego dostępu do informacji istotnych z punktu widzenia skonfliktowanych stron. Warto zwrócić uwagę na to, że część konfliktów ma pozorny charakter, wynika z lęków, uprzedzeń, niewiedzy i wzajemnej niechęci ludzi wobec siebie, nie zaś wykluczających się interesów. (…)

Z uwagi na przyczyny, które wywołują konflikty można je podzielić na:

1)      Konflikt interesów – dotyczy współzawodnictwa w możliwości zaspokojenia potrzeb materialnych, psychologicznych, społecznych, czy politycznych. (…)

2)      Konflikt wartości – wynika z odmiennych systemów wartości ludzi zaangażowanych w konflikt. (…)

3)      Konflikt strukturalny – jego podłożem są zazwyczaj pewne zewnętrzne ograniczenia wynikające z deficytu jakiegoś dobra, braku czasu, braku uprawnień do podejmowania decyzji, problemów i przeszkód technicznych oraz ról pełnionych przez ludzi w grupach lub instytucjach.

4)      Konflikt danych – ma miejsce wówczas, kiedy strony nie dysponują tymi samymi danymi, są niedoinformowane lub błędnie informowane,   wyciągają inne wnioski z tych samych danych lub w ogóle dostęp do informacji jest asymetryczny (…).

5)      Konflikt relacji – jego podłoże stanowią silne bariery natury psychologicznej, wynikające z ugruntowanych postaw niechęci na bazie negatywnych doświadczeń, stereotypów lub zwyczajnie lęków.

Konflikty mogą mieć charakter jawny lub ukryty. Konflikt ukryty ma miejsce wówczas, gdy artykułowanie roszczeń jest całkowicie lub częściowo zabronione (w systemach autorytarnych) albo gdy jego ujawnienie może stwarzać niebezpieczeństwo, lub gdy osoby bądź grupy podzielone konfliktami unikają antagonistycznej interakcji w obawie, iż jej rezultat może okazać się mniej korzystny niż stan aktualny. Przejście ze stanu utajonego w jawny następuje zazwyczaj po przekroczeniu progu tolerancji dla subiektywnego poczucia krzywdy czy wykorzystania sytuacji, w jakiej znajduje się jedna ze stron konfliktu (…).

Sposoby rozwiązywania konfliktów

Wśród możliwych sposobów rozwiązywania konfliktów wyróżnia się pięć podstawowych:

1)      Unikanie – jest ucieczką od problemu nawet kosztem zaspokoje­nia swoich interesów. Polega na ignorowaniu problemu z powodu niechęci do konfrontacji, wycofaniu się ze współpracy z partnerem, próbie przecze­kania (…).

2)      Przystosowanie – polega na rezygnacji z części własnych interesów w imię rozwiązania konfliktu i kontynuowania współpracy (…).

3)      Rywalizacja – oznacza w istocie klasyczne negocjacje pozycyjne, w których dąży się za wszelką cenę do rozstrzygnięcia kon­fliktu, mając na uwadze wyłącznie własną korzyść (…).

4)      Kompromis – jest poszukiwaniem rozwiązania, w którym wszyst­kie strony świadomie rezygnują z części swoich korzyści i, godząc się na straty, osiągają porozumienie (…).

5)      Współpraca (rozwiązanie problemu) – jest zorientowana na poszukiwanie takiego rozwiązania, które uwzględnia możliwość zaspokojenia potrzeb wszystkich stron zaangażowanych w konflikt. (…) Jest to najlepsza strategia rozwiązywania konfliktów, ponieważ zamiast rywalizacji, strony zaczynają ze sobą współpracować, poprawia się komunikacja i wzajemne relacje po­między ludźmi. Mimo, iż wymaga dużo wysiłku, czasu i dobrej woli stron, jest ona szczególnie przydatna w rozwiązywaniu poważnych konfliktów (…).

Zapobieganie konfliktom

Nie ma uniwersalnej metody, która pomogłaby skutecznie unikać konfliktów wynikających z odmiennych potrzeb, dążeń oraz mniej lub bardziej uświadamianych interesów poszczególnych środowisk tworzących społeczność lo­kalną.

Z pewnością punktem wyjścia do realizowania jakichkolwiek zamie­rzeń w sferze inwestycji czy podejmowania decyzji, ważnych z punktu widzenia mieszkańców, jest gruntowna i rzetelna wiedza odnośnie wszystkich istotnych uwarunkowań, mogących mieć wpływ na przebieg konsultacji. Jeżeli przedmiot planowanych konsultacji jest w sposób oczywisty kontrowersyjny i władze zdają sobie sprawę, że może się pojawić silny opór części społeczności, należy zawcza­su przewidzieć możliwe scenariusze i przygotować adekwatne strategie działania.

Temu celowi służy sporządzenie mapy konfliktu (problemu) społecznego, któ­rej podstawę stanowi analiza otoczenia, umożliwiająca wczesne rozpoznanie istniejących na danym terenie uwarunkowań i czynników ryzyka sprzyjających pojawieniu się protestów społecznych.

Metody rozwiązywania konfliktów

Przede wszystkim należy ustalić i opisać listę wszystkich podmiotów (grupy mieszkańców, liderzy opinii, organizacje po­zarządowe etc.), które mogą zająć różne stanowiska w konsul­towanej sprawie. Służą temu rozmowy i wywiady z mieszkańcami, ich rozmaitymi przedstawicielami, osobami opiniotwórczymi i dobrze osadzonymi w społeczności. Istotne jest, aby spróbować przewidzieć, które grupy mogą wywo­łać konflikt, odpowiedzieć dlaczego właśnie te oraz jakie są ich oczekiwania.

Im bardziej rozległą wiedzą dysponujemy, tym większa szansa na uniknięcie konfliktu dzięki dobrze opracowanej strategii komunikowania się z mieszkańcami. Z tego punktu widzenia niezbędna jest również analiza skutków realizacji decyzji (pro­jektu, inwestycji, likwidacji, odwołania) jeszcze przed jej podjęciem, czyli analiza ex ante.

Dzięki niej można przewidzieć, że np. tak długo oczekiwana budowa hali widowiskowo‑sportowej może nadwerężyć budżet gminy, ponieważ wpływy z od­bywających się w niej imprez tylko w nikłym procencie pokryją koszty utrzymania obiektu. Odnosi się to również do decyzji personalnych, jak choćby odwołania dyrektora placówki oświatowej, który cieszy się powszechną sympatią i autorytetem, ponieważ nietrudno przewidzieć, że ludzie będą go bronić, krytycznie oceniając wyłącznie władze gminy.

Powyższe przykłady wskazują, jak ważna jest gruntowna analiza skutków decyzji przed jej podjęciem. Dzięki niej można dokonać modyfi­kacji lub – w skrajnych przypadkach – zaniechać działania, by nie popełnić kardy­nalnego głupstwa i uniknąć konfliktów.

W wielu polskich gminach, z uwagi na zmiany demograficzne i rachunek ekono­miczny, podejmowane są decyzje, np. o likwidacji szkół. Władze gminy zasadnie zakła­dają, że ich plany spotkają się ze sprzeciwem rodziców. Jednak tłumacząc powody, dla których zamierzają to zrobić, odwołują się zazwyczaj wyłącznie do przesła­nek natury ekonomicznej i zapominają, że istnieje szereg innych, nie mniej waż­nych okoliczności, które mają znaczenie dla obu stron.

Aby uniknąć pojawienia się otwartego konfliktu, należałoby jak najszybciej rozpocząć dialog z rodzicami i przedstawić im merytorycznie uzasadnioną listę ar­gumentów przemawiających za decyzją oraz korzyści, jakie dzięki niej mogą zostać osiągnięte np.:

–           szkoła mieści się w starym budynku do remontu, brakuje dobrego ogrzewania, dach jest dziurawy, stąd koszty utrzymania są wysokie,

–           klasy są łączone, ponieważ jest za mało dzieci,

–           jakość nauczania jest poniżej przeciętnej, ponieważ do kiepskiej i małej szkoły nie przyjdą pracować dobrzy, przedmiotowi nauczyciele, 

–           brak możliwości zorganizowania zajęć pozalekcyjnych i dodatkowych (np. nauki języka),

–           nieprawdą jest, że szkoła pełni funkcję jedynego ośrodka życia kulturalnego na wsi, gdyż sprawdzono ponad wszelką wątpliwość, iż po godz. 16.00 jest zawsze zamknięta,

–           dzieci będą zawożone i odwożone,

–           dostaną obiad,

–           dzięki przedmiotowym nauczycielom zdobędą większą wiedzę i umiejętności i będą mogły kontynuować naukę w lepszych szkołach,

–           zaoszczędzone środki zostaną przeznaczone na (tu podać atrakcyjny i społecznie akceptowany cel, lub zaoszczędzone pieniądze pozwolą na to, by nie rezygnować z… tego, na co aktualnie brakuje środków).

Konsultacje powinno się przeprowadzać na możliwie najwcześniejszym etapie planowanej inwestycji, jeszcze przed zgłoszeniem projektu przedsięwzięcia – tak, aby była szansa na poznanie klimatu towarzyszącego pomysłowi, wstępnych opinii osób zainteresowanych, pozyskania ich zaufania oraz włączenia w proces decyzyj­ny.

Trudno sobie wyobrazić, że konsultacje w sprawie budowy, np. biogazowni zostają przeprowadzone na etapie zaawansowanych przygotowań do inwestycji. Usy­tuowanie takiego obiektu na jakimś terenie z reguły napotyka duży opór społeczny i jakiekolwiek próby postawienia społeczności lokalnej wobec faktów dokonanych i formal­nego w istocie konsultowania inwestycji prowadzić mogą, i zazwyczaj prowadzą, do nasilonych protestów i konsolidacji sił części opinii publicznej w celu podjęcia działań uniemożliwiających jej realizację.

Syndromy postaw negatywnych

Negatywne postawy wobec dużych in­westycji infrastrukturalnych są na tyle uniwersalne, że w literaturze poświęconej konsultacjom społecznym opisuje kilka typowych syndromów:

o   syndrom NIMBY – z ang. Not In My Back Yard, czyli nie na moim podwór­ku. Istota tego syndromu postaw koncentruje się wokół sprzeciwu wobec lokalizacji obiektu w bezpośrednim sąsiedztwie protestujących. Sama in­westycja może być oceniana jako korzystna i potrzebna, jednak najlepiej byłoby usytuować ją gdzie indziej (…).

o   syndrom LULU – z ang. Locally Unacceptable Land Use, czyli niechcia­ne przez społeczność zagospodarowanie terenu. Jest to nieco inna forma NIMBY, bo skoncentrowana nie tyle na sprzeciwie wobec inwestycji, ile na innych oczekiwaniach wobec zagospodarowania terenu (lub pozostawie­nia go w obecnym kształcie), na którym ma być przeprowadzona inwesty­cja. Wyrazicielem negatywnych postaw jest w zasadzie cała społeczność.

o   syndrom BANANA – z ang. Built Absolutely Nothing, Anywhere Near Any­thing, czyli „nie buduj absolutnie nic, nigdzie i w pobliżu niczego”. Z wystę­powaniem tego rodzaju postaw spotkać się można raczej rzadko. Wiążą się one przede wszystkim z bardzo dużym poziomem nieufności wobec władz, inwestorów, którzy postrzegani są zazwyczaj jako „obcy” (…).

Konsultacje w sprawach trudnych

Jedyną skuteczną metodą poradzenia sobie z otwar­tym sprzeciwem i możliwością wybuchu konfliktu jest postawienie wczesnej dia­gnozy w oparciu o analizę otoczenia i ustalenie, czego dokładnie obawiają się mieszkańcy.

Na przykład, jeśli planowana jest budowa spalarni śmieci i wiadomo, że pomysł napotka opór społeczny, należy przede wszystkim zacząć od gruntow­nych badań opinii publicznej na reprezentatywnej próbie mieszkańców. Pozwolą one na poznanie przyczyn obaw mieszkańców jako powodu braku zgody na spa­larnię. Jeśli w badaniu wyszło, że większość mieszkańców boi się:

–           negatywnego wpływu na stan zdrowia,

–           pogorszenia stanu środowiska naturalnego,

–           obniżenia atrakcyjności inwestycyjnej (cen nieruchomości) terenów położonych w pobliżu inwestycji,

to należy przy pomocy ekspertów oraz wizyt studyjnych rozwiać wszelkie wątpli­wości i zanegować stereotypowe postrzeganie przedmiotu obaw. Konieczne za­tem będzie odwołanie się do opinii szanowanych lekarzy, którzy jednoznacznie potwierdzą brak wpływu inwestycji na stan zdrowia mieszkańców.

Ważne będą opinie biegłych inżynierów, którzy wyjaśnią zainteresowanym, że poziom emisji szkodliwych związków na konwencjonalnym wysypisku jest wyższy niż w spalar­ni. Odnośnie zaś do zarzutów dotyczących możliwości pogorszenia stanu środowi­ska naturalnego, konieczne wydaje się zaangażowanie autorytetów instytucjonal­nych, takich jak Państwowa Inspekcja Ochrony Środowiska, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz przedstawicieli uznanej uczelni, będących specjalistami w zakresie ochrony środowiska, którzy potwierdzą opinie o braku negatywnego wpływu inwestycji na przyrodę (…).

Innym przykładem inwestycji, dla której trudno zyskać zwolenników wśród mieszkańców, jest budowa biogazowni. W tym przypadku należy do konsultacji ze społecznością lokalną pozyskać osoby obdarzone autorytetem, za którymi stoi wiedza, doświadczenie i opinia osób etycznych. W czasie konsultacji należy przed­stawić, w subiektywnie odczuwany dla mieszkańców sposób, korzyści wynikające z budowy biogazowni, np.:

–           pieniądze dla gminy z tytułu opłat (podatek od nieruchomości i podatek CIT),

–           kilkanaście miejsc pracy przy obsłudze obiektu,

–           źródło zbytu dla rolników, którzy na potrzeby biogazowni mogą produkować surowce.

Można dokonać prezentacji, której celem będzie minimalizowanie uciążliwości, np:

–           budowa obiektu w oparciu o surowe reżimy technologiczne,

–           oddalenie od siedzib ludzkich.

Kolejnym, skutecznym zabiegiem, którego celem jest osłabienie niechęci i prze­konanie do inwestycji, jest zaprezentowanie urządzenia w trakcie eksploatacji. W tym celu zasadne jest zorganizowanie wyjazdu studyjnego do podobnego obiek­tu. W wyjeździe studyjnym powinni wziąć udział najbar­dziej nieprzejednani przeciwnicy budowy obiektu oraz przedstawiciele mediów. Po powrocie należy upublicznić relację z wizyty oraz przedstawić opinię biorących w niej udział.

W tych sytuacjach, w których przebieg konsultacji ma znamiona rozwijające­go się konfliktu, wiele zależy od prowadzenia spotkań, warsztatów, prezentacji, wyjaz­dów studyjnych, dyskusji panelowych przez osoby bezstronne, ale fachowe w zakresie prowadzenia debaty i omówionych form, tj. moderatorów lub facylita­torów. W odczuciu uczestniczących w konsultacjach, osoby takie nie są bezpośred­nio kojarzone z władzą i inwestorami.

Nierzadko mamy do czynienia z sytuacją powrotu konfliktu, mimo iż wydawało się, że został on rozwiązany. Mamy wówczas klasyczny przykład syndromu NIMBY. Społeczność lokalna, mocno kontestując projekt decyzji o realizacji inwestycji, w wyniku konsultacji została przekonana do jej celowości, ale część mieszkańców zajęła negatywną postawę i przystąpiła do protestu z powodu lokalizacji inwestycji w miejscu przez nią zamieszkanym.

W takiej sytuacji należy odwołać się do in­nej metody rozwiązywania konfliktu, czyli mediacji. Mediacje prowadzone przez profesjonalnych mediatorów oznaczają działania zmierzające do akceptacji przez zainteresowanych lokalizacji inwestycji w zamian za różnego rodzaju koncesje, korzyści ze strony władzy lokalnej. Na przykład, w zamian za zgodę społeczności na lokalizację uciążliwej inwestycji, miasto zrezygnuje z opłat za wywóz śmieci, podatku od nieruchomości, wybuduje osiedlowy dom kultury, da mieszkańcom prawo do ulgowego korzystania z instytucji kultury, sportu i rekreacji itp.

Składane obietnice powinny mieć jak najbardziej realistyczny charakter i nie sprawiać wra­żenia prezentowanych ad hoc pomysłów, które za wszelką cenę mają przekonać przeciwników inwestycji.

oprac. Elżbieta Karasiewicz

Zbigniew Zychowicz, „Konsultacje społeczne w samorządzie”, Szczecin 2014

wtorek, 21 styczeń 2014 23:55

SAMORZĄDY IDĄ W ŚWIAT

Zdaniem większości samorządów, współpraca z partnerem zagranicznym podejmowana jest dla korzyści, jakie z niej mogą mieć mieszkańcy oraz z powodów promocyjnych. Najczęściej jest to współpraca partnerska z zagranicznym miastem, gminą czy regionem – potwierdzona pisemną umową o współpracy w wybranych dziedzinach życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego.

Polskie samorządy najczęściej i najchętniej współpracują z Niemcami. Na drugim miejscu jest Ukraina. Potem są: Francja, Litwa, Węgry, Słowacja, Czechy, Rosja, Białoruś. Partnerów szuka się też w Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii, Belgii, Hiszpanii oraz Rumunii.

Praktyczne wymiary partnerstwa

Inspirujące współpracę międzynarodową kontakty i inicjatywy samorządów lokalnych i organizacji społecznych są formą obywatelskiej dyplomacji w zakresie polityki zagranicznej. Najważniejsze jednak jest to, że bezpośrednie kontakty ludzi z różnych krajów budują porozumienie i, wcale nierzadko, są okazją do zawiązania wieloletnich przyjaźni.

– W 1990 roku do ówczesnego burmistrza Płotów przyjechał wysłannik burmistrza Niebűll – wspomina Franciszek Gródecki z Urzędu Miasta Płoty. – Był to Karl H. Spaude, rodowity mieszkaniec dawnych Płotów (Plathe), w latach 1990-1992 członek Zarządu Miasta Niebűll. Wkrótce z wizytą przyjechała oficjalna delegacja, którą bacznie obserwowali funkcjonariusze SB. Podpisanie oficjalnego dokumentu odbyło się dopiero siedem lat później. Od 1997 r. do dziś gmina Płoty (zachodniopomorskie) i niemiecka gmina Niebűll (Szlezwik-Holsztyn) współpracują w kilku dziedzinach: samorządowej, kulturalnej, oświatowej, sportowej.

Organizowane są letnie obozy młodzieżowe, występy zespołów artystycznych (Młodzieżowa Orkiestra Dęta koncertuje w Niebűll, a w Płotach – zespół niemieckich akordeonistów), zawody sportowe (KS „Rotweis”, „Polonia” i „Mokasyn” biorą udział w biegach ulicznych i turniejach piłkarskich). Polscy nauczyciele uczestniczyli w kilku miesięcznych kursach językowych w Niebűll. Polscy i niemieccy wędkarze wspólnie łowią ryby na Bałtyku i na Redze. Współpracują też jednostki strażackie, rolnicy i przedsiębiorcy.

Od 2007 r. Miasto i Gmina Płoty współpracuje ze Lwowem w zakresie ochrony przeciwpożarowej i samorządowej. Podpisano porozumienia z Komendantem Wojewódzkim Straży Pożarnych Miasta Lwowa, Prezesem Zarządu Wojewódzkiego Ochotniczych Straży Pożarnych we Lwowie oraz Starostą Łyczakowskim. Delegacje ze Lwowa uczestniczyły w kilku zawodach sportowo-pożarniczych oraz w uroczystościach z okazji Dnia Strażaka na szczeblu gminy i powiatu gryfickiego. Udało się też zorganizować wakacje w Płotach dla grupy czterdziestu dzieci z rodzin strażaków ze Lwowa.

Franciszek Gródecki przyznaje, że koszty współpracy z miastami partnerskimi pokrywane są częściowo z budżetu samorządu, straży pożarnych, klubów sportowych. W przypadku współpracy z Ukrainą część kosztów wyjazdu ponoszą uczestnicy delegacji.

Pierwsze porozumienie partnerskie Białystok podpisał w 1992 r. z holenderskim Eindhoven i ta współpraca trwa do dziś. Następne porozumienia partnerskie Białystok podpisał z: Kaliningradem i Pskowem (Rosja), Kownem (Litwa), Grodnem (Białoruś), Jełgawą (Łotwa), z amerykańskim Hrabstwem Milwaukee i Dystryktem Dijon we Francji. Współpraca stolicy Podlasia z partnerami zagranicznymi to głównie organizacja misji i spotkań o tematyce gospodarczej, wymiana kulturalna, oświatowa i sportowa. Ważna też jest wymiana doświadczeń z zakresu m. in. funkcjonowania samorządu, wykorzystania nowych technologii w inwestycjach samorządowych, pozyskiwanie inwestorów.

We wrześniu 2013 r. na terenie Wielkopolski realizowany był projekt „20 lat współpracy samorządów z Wielkopolski i Bretanii”, przygotowany z inicjatywy Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia i Studiów Samorządowych oraz Stowarzyszenia Bretagne Pologne. Jego kluczowymi uczestnikami byli przedstawiciele jedenastu wielkopolsko-bretońskich partnerstw gminnych, współpracujących ze sobą od ponad dwudziestu lat. Celem projektu było zacieśnienie dotychczasowej współpracy i nakreślenie nowych obszarów współdziałania w przyszłości. To przedsięwzięcie było kontynuacją projektu „20-lecie konstruktywnego partnerstwa pomiędzy Bretanią a Polska, doświadczenia i nadzieje” zrealizowanego w lipcu 2012 we Francji.

Co wynika z raportu ISP

Raport Instytutu Spraw Publicznych powstał w 2012 r. w ramach projektu „Rola samorządów w polityce zagranicznej RP” realizowanego przez Związek Miast Polskich we współpracy z ISP, a wspartego finansowo przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Z raportu, opracowanego na podstawie ankiet, wynika, że tylko jedna czwarta samorządów nie podjęła jeszcze współpracy zagranicznej. Przyczyną tego jest brak środków finansowych, kompetencji językowych i czasu.

Trzy czwarte samorządów deklarujących współpracę zagraniczną nie ma programu rozwoju tej współpracy. Prawie połowa samorządów – jako formy działań promocyjnych – wymienia udział w targach międzynarodowych, znacznie mniejsza grupa – udział w konkursach i kampanie promocyjne adresowane do zagranicznego odbiorcy.

Współpracę na poziomie międzynarodowym samorządy finansują z kilku źródeł. Przede wszystkim są to środki własne, potem – fundusze unijne
i międzynarodowe, budżet zagranicznego partnera, fundusze krajowe i środki od prywatnych sponsorów.

Prawie 80 proc. ankietowanych za główne utrudnienie we współpracy międzynarodowej uważa brak odpowiednich środków finansowych na jej prowadzenie. W dalszej kolejności są: brak czasu z powodu obciążenia pracowników, niewystarczające kompetencje – np. brak znajomości języków obcych, brak zainteresowania ze strony partnera oraz utrudnienia organizacyjno-administracyjne, wynikające z polskiego prawa i nakładane przez jednostki administracyjne wyższego rzędu. Demobilizujący do większego zaangażowania jest też brak widocznych rezultatów współpracy z zagranicznym partnerem.

Kierunek: Ukraina

Z inicjatywy Instytutu Rozwoju Regionalnego w Szczecinie w 2009 r. na Zamku Książąt Pomorskich zostało podpisanych dziewiętnaście listów intencyjnych, dotyczących współpracy samorządów zachodniopomorskich z samorządami środkowej Ukrainy. W 2010 r. listy intencyjne z samorządami Autonomicznej Republiki Krymu podpisało siedem samorządów z województw zachodniopomorskiego i pomorskiego.

Konwent Współpracy Samorządowej Polska-Ukraina, który swoją siedzibę ma w Szczecinie, aktualnie przygotowuje misję gospodarczą polskich przedsiębiorców na Ukrainę. Spotkają się tam z przedsiębiorcami rekomendowanymi przez ukraińskie samorządy, współpracujące z samorządami polskimi.

We wrześniu 2012 roku zrealizowany został projekt „Polsko-ukraińska wymiana młodzieży – dobre praktyki na rzecz demokracji w środowisku lokalnym”, dofinansowany przez MEN. Ukraińscy uczestnicy podczas tygodniowego pobytu w Polsce przez dwa dni szkoleń w Świdwinie i Szczecinie poznali działalność Młodzieżowych Rad Miasta, działalność organizacji pozarządowych oraz ideę i praktyki wolontariatu. Przez następne pięć dni uczestniczyli w wizytach studyjnych, podczas których poznali działalność Rad Młodzieżowych, organizacji pozarządowych i wolonariatu.

Zebranie założycielskie Konwentu odbyło się w 2010 r. Z perspektywy trzech lat działalności dyrektor Biura Konwentu i dyrektor Instytutu Rozwoju Regionalnego (inicjator powołania Konwentu), dr inż. Zbigniew Zychowicz podkreśla, że ukraińscy samorządowcy bardzo chętnie korzystają z polskich doświadczeń. Polskie rozwiązania dotyczące funkcjonowania gminy i powiatu najchętniej przyjęliby bez zmian. Podoba im się sposób finansowania gminy, niezależność w podejmowaniu decyzji, rozwiązania prawne.

– Samorządy polskich gmin chcą pomagać samorządowcom ukraińskim nie tylko z tego powodu, że mają z nimi podpisane umowy o partnerskiej współpracy, ale przede wszystkim dlatego, że przed laty same doświadczyły pomocy od samorządów niemieckich, szwedzkich, francuskich, holenderskich
i wielu innych – mówi Zbigniew Zychowicz. – Dla nas jest to naturalne przekazywanie naszych polskich doświadczeń z okresu przedakcesyjnego do Unii Europejskiej. Dlatego nas i współpracujących z nami ukraińskich samorządowców zasmuciło to, że Ukraina nie podpisała umowy przedakcesyjnej. Nie tracimy jednak nadziei, że to nastąpi.

Celem programowym Konwentu WP-U jest powołanie Polsko-Ukraińskiej Współpracy Młodzieży na wzór Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, która umożliwiła zorganizowanie ok. 50 tysięcy różnego rodzaju przedsięwzięć, z których skorzystało ponad 2 mln uczestników z Polski i Niemiec.

– Po spotkaniach z wicemarszałkiem Sejmu RP, Przewodniczącym Delegacji Parlamentarnej do Zgromadzenia Parlamentarnego RP i Ukrainy, Cezarym Grabarczykiem (październik 2013) i w Ministerstwie Administracji
i Cyfryzacji (listopad 2013) okazuje się, że wszyscy projekt popierają, ale Konwent w tej akurat sprawie nie otrzymuje konkretnego wsparcia – stwierdza Zbigniew Zychowicz.

Czasem trudno, ale warto

Polskie samorządy współpracują także z Chinami (kilkadziesiąt partnerstw) i krajami egzotycznymi, jak: Uzbekistan, Afganistan, Irak, Jordania, Kuwejt, Kirgistan czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (partnerstwa pojedyncze).

Z doświadczenia i obserwacji wiem, że każdy wyjazd delegacji samorządowej do tych krajów wzbudza ogromne emocje na łamach lokalnej prasy, nie brakuje bowiem wyliczanek, ile taki wyjazd kosztował, po co ten wydatek, i dlaczego taki, a nie inny skład osobowy delegacji.

W zdecydowanej większości partnerami polskich samorządów są kraje europejskie. Są samorządy, które mają kilka czy kilkanaście partnerstw, ale też i takie, które współpracują z jednym albo z żadnym. Na pewno zasadą jest dla nich pewnik: „mierz siły na zamiary”. Współpraca z samorządem zagranicznym to na pewno konieczność odpowiedzenia sobie na pytania: po co i dlaczego? Jakie mamy środki? Trzeba to wiedzieć, jeśli współpraca ma być autentyczna, a nie pozostać tylko zadeklarowaną chęcią potwierdzoną podpisem.

Czasem się nie udaje, bo nie zawsze wszystko zależy od samorządu, partner też czasem może zawieść. Jak w życiu. Warto jednak poznawać innych i wymieniać doświadczenia w każdej dziedzinie. Samorządowej zwłaszcza, bo właśnie ta ma wpływ na jakość życia mieszkańców.

wtorek, 03 grudzień 2013 21:46

SZLAK JAKO PRODUKT TURYSTYCZNY

Turystyczne szlaki piesze i rowerowe trochę spowszedniały. Dzisiejszy turysta oczekuje więcej, a jego wymagania zdają się spełniać nie tylko organizacje turystyczne, ale i samorządy terytorialne. Korzyść jest obustronna, przy czym pewnie więcej zyskują ci, którzy zainwestowali w nowy szlak. Całoroczna oferta agroturystyczna i turystyczna to zysk dla pensjonatów, małej gastronomii, firm reklamowych, rzemiosła, producentów i twórców regionalnych, muzeów, parków przyrody.

Od kilku lat coraz większym zainteresowaniem cieszą się szlaki tematyczne, uwzględniające walory historyczne, kulturowe i przyrodnicze. Przeważnie są to szlaki wielokilometrowe, łączące obiekty i miejsca związane tematycznie z jedną dziedziną, bądź atrakcje o podobnym charakterze. Są okazją do poznania tego, co wyjątkowe i niepowtarzalne w takich dziedzinach jak: historia, archeologia, etnografia, kultura, architektura, przemysł.

Dla władz samorządowych szlak tematyczny to produkt turystyczny, który wpływa na popularność danego regionu. Do tego, co ważne, na jego organizację i promocję skutecznie pozyskiwane są środki unijne.

Spotkania z dziedzictwem kulturowym

Województwo Zachodniopomorskie jest partnerem w Projekcie RECReate – Rewitalizacja Europejskiego Szlaku Kulturowego na obszarze Południowego Bałtyku – Pomorska Droga św. Jakuba, realizowanego w latach 2011-2013 w ramach Programu Europejskiej Współpracy Transgranicznej Południowy Bałtyk. W ramach promocji Pomorskiej Drogi św. Jakuba w październiku w Koszalinie odbyły się szkolenia dla przewodników. To oni są naturalnymi i autentycznymi ambasadorami regionu, mają bezpośredni kontakt z turystami i to od nich zależy, czy będą potrafili zainteresować ich przemierzeniem Dróg św. Jakuba na Pomorzu.

Szlak św. Jakuba z Polski prowadzi przez Niemcy, Francję, Hiszpanię – drogą, jaką w średniowieczu pielgrzymi podążali do grobu św. Jakuba Apostoła w hiszpańskim Santiago de Compostela. W ówczesnych czasach miejsce to, obok Rzymu i Jerozolimy, było jednym z trzech głównych celów pielgrzymek chrześcijan. Tradycja pielgrzymowania do Santiago odrodziła się w latach 80. XX w., kiedy to w Europie zaczęto rekonstruować stare szlaki Jakubowe.
W 1993 r. hiszpański szlak Camino de Santiago został wpisany przez UNESCO na listę europejskiego dziedzictwa kulturowego.

Dofinansowany ze środków unijnych jest m.in. Szlak Gniazd Rodowych Lubomirskich, o całkowitej długości 879 km, który swój początek ma
w Stalowej Woli, a kończy się w Wiśniczu. Szlak wiedzie przez najciekawsze miejscowości związane z magnackim rodem na terenie województwa podkarpackiego w Polsce (478 km), obwodu lwowskiego na Ukrainie (247 km)
i okręgu preszowskiego na Słowacji (154 km). Elementem łączącym są obiekty historyczne wzniesione między XVI a XIX stuleciem. Wiele z nich zachowało się w doskonałym stanie lub zostało odrestaurowanych. Obecnie mieszczą się w nich muzea, placówki kulturalne, obiekty noclegowe, siedziby urzędów i władz lokalnych.

Szlaki znane i mniej znane

Te pierwsze są uznaną już marką polskich regionów. Są to przede wszystkim szlaki wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, które charakteryzuje najwyższa powszechna wartość. To m.in. Szlak Drewnianych Cerkwi w polskim i ukraińskim rejonie Karpat, Drewniane kościoły południowej Małopolski, Stare Miasto w Krakowie, Stare Miasto w Zamościu.

Nawet, jeśli ktoś nie był, to na pewno słyszał o Szlaku Orlich Gniazd, obejmującym ruiny zamków na trasie o długości 169 km, biegnącej z Krakowa do Częstochowy. Zamki usytuowane na szczytach wapiennych wzgórz powstały za czasów Kazimierza Wielkiego (1333-1370) – jako część systemu obronnego szlaków handlowych z Krakowa do Wielkopolski. Najbardziej znane ruiny zamków to: Ojców, Pieskowa Skała, Ogrodzieniec. Trasę można pokonać samochodem, rowerem lub w ciągu kilku dni pieszo.

Te mniej znane to np. trasy podziemne. Jest ich w Polsce ponad 100 – w takich kategoriach, jak: jaskinie, kopalnie, pomilitarne, piwnice i składy. Ich zwiedzanie jest rodzajem przygody, która nie tylko dostarcza niezwykłych wrażeń, ale też jest lekcją przyrody i historii.

Od 2006 r. w Szczecinie udostępniony zwiedzającym jest największy w Polsce schron cywilny usytuowany pod dworcem kolejowym Szczecin Główny. Przygotowano dwie trasy tematyczne: „II Wojna Światowa” i „Zimna wojna – czas PRL-u”. To schron przeciwlotniczy zbudowany w czasie II wojny światowej. Po wojnie przebudowano go na przeciwatomowy, gdzie do lat 90. XX w. odbywały się szkolenia obrony cywilnej. Znajduje się na głębokości 5 pięter, żelbetowe ściany i stropy mają grubość niemal 3 m. Powierzchnia schronu wynosi ok. 3 tys. m kw. W październiku kręcono tu zdjęcia do sceny nalotu na Szczecin do filmu „Wielka ucieczka na północ”. Film opowiada o losach dwójki norweskich pilotów z obozu w Żaganiu podczas II wojny światowej. Etapem w ich ucieczce był także Szczecin.

Na szlaku „Śladami dobrego wojaka Szwejka” wkrótce zostanie naprawiona, wymieniona i uzupełniona infrastruktura tej 120-kilometrowej trasy. Wybrane obiekty będą oznakowane dwudziestoma tablicami informacyjnymi przypominającymi przygody Szwejka. To wszystko w ramach projektu „Przez Karpaty. Poprawa dostępności turystycznej regionu Sanoka i Hummennego”, dofinansowanego m.in. z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego Program Współpracy Transgranicznej Rzeczpospolita Polska-Republika Słowacka 2007-2013. Szlak prowadzi z Czech przez Austrię, Węgry, Słowację, Polskę – na Ukrainę po miejscach opisanych przez Jaroslava Haška
w powieści „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. Oprócz tablic informacyjnych, na trasie jest 80 tablic z cytatami Szwejka m.in. takim: „Nie wszyscy ludzie mogą być mądrzy, panie oberlejtnant – rzekł Szwejk tonem głębokiego przekonania. – Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.”

Szlaki nie dla każdego, ale…

„Szlaki nie dla każdego” stawiają przed turystą określone wymagania dotyczące sprzętu i kwalifikacji, jak np. szlaki żeglarskie, albo zakładają szczególny rodzaj zainteresowań, np. zabytkową techniką. Oczywiście, na żaglówce można być balastem, czyli pasażerem, a na Szlaku Zabytków Techniki zawsze jest coś, co zainteresuje mola książkowego czy fana architektury drewnianej.

Od kilku lat coraz większym zainteresowaniem turystów cieszą się szlaki konne. Najczęściej to drogi leśne udostępnione wyłącznie turystom poruszającym się konno. Szlaki konne powstają przy stadninach koni, gospodarstwach agroturystycznych posiadających konie. Tym samym, żeby skorzystać z uroków i przeżyć na konnym szlaku, nie trzeba być właścicielem konia.

Najważniejsze szlaki konne w Polsce to: Szlak Transbeskidzki (600 km) – początek ma w Brennej w Beskidzie Śląskim, dalej biegnie przez Beskid Żywiecki, Podhale, Pieniny, Beskid Sądecki oraz Beskid Niski i kończy się
w Wołosatem, które leży na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego; i Szlak Jurajski (250 km) – zaczyna się w Stadninie Koni Huculskich w Nielepicach pod Krakowem i kończy za Częstochową na obszarze Jury Wieluńskiej. Na pokonanie całego szlaku potrzeba około tygodnia.

„Szlaki konne orężem turystyki” to projekt Fundacji Porozumienie Wzgórz Dalkowskich, Stowarzyszenia LGD Bory Dolnośląskie i Stowarzyszenia LGD „Partnerstwo Izerskie” – sfinansowany ze środków PROW na lata 2007-2013. Celem projektu, rozpoczętego w 2012 r., jest wsparcie inwestycji na obszarze 3. organizacji dla stworzenia konkurencyjnych i innowacyjnych produktów turystycznych o charakterze ponadwojewódzkim. W ramach projektu m.in. wyznaczono i oznakowano ok. 500 km szlaku, zbudowano kilkanaście zadaszonych wiat z ławami, stołem i grillem, kilkanaście postojowych zagród dla koni, wydano ulotki, mapy i przewodniki dla turystów. Realizatorzy projektu, który zakończy się w grudniu 2013 r., uznali, że dzięki niemu nastąpi wzrost znaczenia i rozpoznawalności regionu.

Szlak, czyli pomysł

Szlakiem można pieszo, rowerem, samochodem, na nartach, na koniu, kajakiem, żaglówką, kolejką wąskotorową. Liczba i nazewnictwo szlaków w Polsce jest imponująca: Szlak Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej, Szlak Architektury Drewnianej, Szlak Architektury Gotyckiej, Szlak Templariuszy, Szlak Piastowski, Szlak Sakralnej Sztuki Barokowej, Pomorski Szlak Bursztynowy, Szlak Rezerwatów Przyrody.

Od 10 lat istnieje – wytyczony przez 23 gminy – Małopolski Szlak Owocowy, utworzony przez Małopolską Organizację Turystyczną. Na szlaku znajduje się prawie 300 obiektów, głównie gospodarstwa sadownicze, w których można dokonać degustacji i zakupu owoców oraz poznać technologię ich produkcji. Wszystkie obiekty oznakowane są tabliczkami.

Oznakowane szlaki są w górach, lasach, na nizinach, rzekach, jeziorach. Wszystkie prowadzą przez urokliwe, ciekawe miejsca, często krzyżują się. Zaletą każdego szlaku jest dostarczenie turyście wiedzy o wyjątkowości miejsca, w którym przebywa.

Turystyczne szlaki tematyczne są przedmiotem badań i analiz profesjonalistów, które potwierdzają ich znaczenie w kreowaniu marki regionu, powiatu, gminy, miasta. Praktyka dowodzi, że samorządy i organizacje turystyczne już o tym wiedzą. Turyści też.

poniedziałek, 04 listopad 2013 21:19

WĘDKA DLA OBSZARÓW RYBACKICH, CZYLI PO RYBY

Program Operacyjny Ryby ma bardzo czytelną promocję w mediach elektronicznych i w prasie. Trafia do konsumenta, którym jest każdy z nas, bo promuje zdrowe odżywianie. Ale PO Ryby to znacznie więcej niż tylko szansa na więcej ryb na naszych stołach.

PO Ryby to skrót pełnej nazwy Programu Operacyjnego „Zrównoważony rozwój sektora rybołówstwa i nadbrzeżnych obszarów rybackich 2007-2013”. Jego celem jest: racjonalna gospodarka żywymi zasobami wód i poprawa efektywności sektora rybackiego; podniesienie konkurencyjności polskiego rybołówstwa morskiego, rybactwa śródlądowego i przetwórstwa ryb; poprawa jakości życia na obszarach zależnych od rybołówstwa.

Podczas The Tall Ships Races w dniach 2-6 sierpnia w Szczecinie odbyła się konferencja pn. „PO Ryby jako narzędzie wspierające promocję walorów turystycznych Pomorza Zachodniego”, na której członek Zarządu województwa zachodniopomorskiego Jarosław Rzepa przedstawił prezentację „Wpływ funduszy unijnych na rozwój regionu na przykładzie projektów realizowanych przez beneficjentów osi 4. PO Ryby 2007-2013”.

Zrównoważony rozwój

W ramach osi 4. – „Zrównoważony rozwój obszarów zależnych od rybactwa” – m.in. w Czaplinku zrealizowano projekt „Budowa zielonej siłowni” (Zakres 4.1a „Wzmocnienie konkurencyjności i atrakcyjności obszarów”), w Darłowie były armator rybacki zbudował kompleks drewnianych domków letniskowych (Zakres 4.1.b „Restrukturyzacja lub reorientacja działalności gospodarczej sektora rybackiego”), w Unieście (Gmina Mielno) dokonano modernizacji smażalni ryb „Sum”, (Zakres 4.1.c „Podnoszenie wartości produktów rybactwa, rozwój usług na rzecz lokalnej społeczności”), w Kołobrzegu przebudowano odpływ wód opadowych do morza (Zakres 4.1.d „Ochrona środowiska i dziedzictwa przyrodniczego”).

Wszystkie projekty dofinansowane z PO Ryby oś 4. były realizowane na obszarach zależnych od rybactwa, które negatywnie odczuły zmiany w koniunkturze gospodarczej. Stąd projekty związane z dywersyfikacją działalności, czy inwestycje dotyczące drobnej infrastruktury rybackiej. Trzeba przyznać, że właśnie lokalne inicjatywy umożliwiły rozwój oraz poprawę życia społeczności lokalnych związanych z rybactwem.

Priorytety i środki

Wszystkie osie priorytetowe to: 1. Środki na rzecz dostosowania floty rybackiej; 2. Akwakultura, rybołówstwo śródlądowe, przetwórstwo i obrót produktami rybołówstwa i akwakultury; 3. Środki służące wspólnemu interesowi; 4. Zrównoważony rozwój obszarów zależnych od rybactwa;
5.  Pomoc techniczna.

Instytucją zarządzającą PO Ryby jest Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a instytucjami pośredniczącymi są: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (oś 1, 2, 3), samorządy województw (oś 4),  Fundacja Programów Pomocy dla Rolnictwa (oś 5).

PO Ryby finansowana jest z Europejskiego Funduszu Rybackiego. Na lata 2007-2013 największymi beneficjentami są: Hiszpania – 1131 mln euro, Polska – 734,1 mln euro, Włochy – 424,3 mln euro. Ogółem (EFR + wkład krajowy) na realizację osi 1, 2, 3 przeznaczono 616,7 mln euro – na wsparcie m.in. modernizacji statków, hodowli i rybołówstwa śródlądowego, modernizacji portów rybackich i zakładów przetwórstwa rybnego oraz aktywizację lokalnych społeczności. Samorządy województw mają do dyspozycji 313,2 mln euro.

Do końca 2012 r. na działania wdrażane przez ARiMR podpisano 6916 umów na kwotę 2376,4 mln zł. Dla 713 beneficjentów osi wdrażanej przez samorządy województw ARiMR wypłaciła kwotę 194,8 mln zł.

W województwie zachodniopomorskim, w ramach PO Ryby 2007-2013, do sierpnia br. podpisano 494 umowy na łączną kwotę ponad 109 mln zł. To oznacza ok. 220 zł dofinansowania na każdego z 493 821 mieszkańców obszarów zależnych od rybołówstwa z terenu województwa zachodniopomorskiego. W województwie wielkopolskim jest to z kolei 449 umów na kwotę 77 mln zł.

LGR = praca zespołowa

Lokalne Grupy Rybackie mają osobowość prawną, zrzeszają członków reprezentujących trzy sektory: publiczny (np. gminy, powiaty), społeczny (np. organizacje społeczno-zawodowe rybaków, hodowców ryb, przetwórców produktów rybnych), gospodarczy (np. przedsiębiorcy i zatrudnieni w sektorze rybackim). Grupa Rybacka jest specjalnym podmiotem, który opracował
i realizuje Lokalną Strategię Rozwoju. O realizacji strategii decyduje przede wszystkim wpływ rybołówstwa na dany region, a nie położenie geograficzne.

Obecnie działa ponad 40 LGR. Najwięcej w województwie pomorskim – 8, zachodniopomorskim – 7, kujawsko-pomorskim – 6. W pozostałych województwach od trzech do jednej LGR. Różna też jest liczba gmin
w poszczególnych Lokalnych Grupach Rybackich. Pod tym względem liderem jest LGR „Pojezierze Suwalsko-Augustowskie” – 17 gmin. Na projekty osi 4. otrzymała dotację w kwocie ponad 53,4 mln zł. Ostatnie przedsięwzięcia tej Grupy to III Międzynarodowe Targi Turystyczne i Wędkarskie na Pograniczu EXPO Sejny 2013 oraz Święto Siei.

Na terenie zachodniopomorskiego, oprócz 7 LGR, są gminy należące do 3 Grup Rybackich w ościennych województwach. Najwięcej, bo po 89 umów podpisały: LGR Zalew Szczeciński i Mieleńska LGR. Liderami wydatkowania środków są: Kołobrzeska LGR – ponad 21 mln zł i Darłowska LGR – ponad 20 mln zł.

KARP 2020 i inne

Po przekątnej od zachodniopomorskiego w województwie podkarpackim działa tylko jedna LGR „Starzawa”, której członkami jest 9 gmin. We wrześniu zorganizowali rajd rowerowy „Szlakami naszych ojców”, zorganizowali swoje stoisko na dożynkach w Ustrzykach Dolnych i podczas XI Regionalnych Dni Rybactwa w Skoczowie.

LGR „Starzawa” jest w grupie 12. LGR z południa Polski, które realizują „Wspólne przedsięwzięcie KARP 2020”. Opracowanie pn. „Strategia Karp 2020” powstało dzięki inicjatywie prof. dr hab. Ryszarda Wojdy. Jest to analiza problematyki rybactwa stawowego wraz z diagnozą i kierunkami jego rozwoju,  która wytycza na najbliższe lata drogi rozwoju polskiego karpiarstwa dominującego w akwakulturze regionu.

W każdej Grupie Rybackiej realizującej wspólny projekt KARP 2020 organizowane są różne przedsięwzięcia promujące karpia, jak np. „Święto Karpia” w Kaniowie (LGR „Bielska Kraina”), Kampania „Pan Karp z wizytą
u przedszkolaków” (LGR „Mazurskie Morze”), Festiwal Doliny Karpia (LGR „Dolina Karpia”), Wojewódzkie Święto Karpia oPolskiego (LGR „Opolszczyzna”) i wiele innych. Podczas takich festynów i festiwali często nadarza się okazja, by zobaczyć pokazowy odłów karpia, degustować zupy rybne, kupić produkt tradycyjny a nawet przejechać się bryczką.

Ze środków PO Ryby dofinansowuje się wiele imprez integrujących lokalne społeczności. Chodzi o rozmaite inicjatywy, np. Festyn „Rybka jeziorna w smaku wyborna” (LGR „Drwęca”), „Regionalne Dni Rybactwa” (LGR „Żabi Kraj”), „Święto Rybaka” (LGR „Starzawa”), „Święto Pstrąga Górskiego” (LGR „Bielska Kraina”), Turniej wędkarski (LGR „Partnerstwo Drawy”), „Łebski Dzień Rybaka” (LGR „Pradolina Łeby”).

W sierpniu 2013 r. na realizację projektów w ramach PO Ryby ARiMR otrzymała dodatkowe 250 mln zł. Nowy nabór wniosków już trwa.

We wrześniu w ramach PO Ryby zostały podpisane kolejne umowy na projekt dla LGR „Zalew Szczeciński” na remont świetlicy w Kołczewie (gmina Wolin) – kwota dofinansowania 387 tys. zł i na dwa projekty dla obszaru LGR „Partnerstwo Jezior”: na remont obiektu dla utworzenia miejsca inicjatyw społecznych, rekreacyjnych i promocyjnych wraz z dostępem do Internetu (gmina Drawno) – kwota dofinansowania 169 tys. zł oraz na budowę przystani wodnych i łowisk wędkarskich nad jeziorem Klukom (gmina Choszczno) – kwota dofinansowania 710 440 zł. W październiku gmina Biesiekierz (Mieleńska LGR) podpisała umowy na projekt poprawiający życie mieszkańców i ich bezpieczeństwo – budowę linii kablowej oświetleniowej wraz z latarniami wzdłuż dróg gminnych w miejscowości Stare Bielice. Kwota przyznanej pomocy – 533 tysiące złotych – to 50,26% kosztów przedsięwzięcia.

Jak w latach 2014-2020?

W projekcie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi program finansowany z Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego na lata 2014-2020 nazywa się Program Operacyjny „Rybactwo i Morze”. Ma już swój nowy znak graficzny wyłoniony w konkursie.

Zgodnie ze Strategią Europa 2020 ogólne cele na lata 2014-2020 przekładają się na pięć unijnych priorytetów EFMR: 1. promocja zrównoważonego rozwoju rybołówstwa i akwakultury; 2. innowacyjność i konkurencyjność rybołówstwa i akwakultury; 3. wspieranie procesu wdrażania Wspólnej Polityki Rybołówstwa; 4. zwiększenie zatrudnienia i spójności terytorialnej; 5. zintegrowana polityka morska. Projekt ministerstwa zawiera analizę SWOT rybołówstwa morskiego i śródlądowego, która jest punktem wyjścia do wskazanych w dokumencie kierunków działania PO Rybactwo i Morze. Ale to już temat na inny artykuł. 

Przegląd tradycyjnych potraw świątecznych potwierdza, że w każdym regionie Polski są one inne. Jednak przegląd potraw tradycyjnych zachwyca różnorodnością, jakością, wiernością recepturom i – co pewnie najważniejsze –  niezwykłymi walorami smakowymi.

W Polsce zarejestrowanych jest 1251 produktów tradycyjnych. Pod względem regionalnym prym wiodą województwa: podkarpackie – 144, pomorskie i śląskie – po 136, lubelskie – 111. Listę zamykają z kolei: lubuskie – 16, zachodniopomorskie – 21, warmińsko-mazurskie – 24.

„Miody z Lasu Świętej Marii” i „Konfitura szczecińska z zielonych pomidorów” to dwa nowe produkty regionalne województwa zachodniopomorskiego wpisane na Listę Produktów Regionalnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Na akceptację czeka już siedem kolejnych produktów. W tym roku zostało zaakceptowanych m.in. sześć potraw tradycyjnych z tarnowskiego (województwo małopolskie): blachorze, zalipskie pierogi, chleb żytni gruszkowski (z dodatkiem maślanki z Gruszowa), strojcowskie zawijoki, ogórki konserwowe z Kanny, rosół polski. Często są to potrawy niezwykle proste, według receptur przyrządzanych w czasach, kiedy przygotowanie posiłku wymagało kulinarnej wyobraźni gospodyni. To dlatego czasem autorzy potraw tradycyjnych, z rozbawieniem komentując zachwyt konsumentów, mówią o ich tęsknocie do jedzenia, znanego z wakacji u babci na wsi.

Jakość i wyjątkowość

Produkt tradycyjny chętnie wykorzystywany jest do promocji gminy czy regionu. Truskawką kaszubską („kaszebsko malena” na LPT od 2008 r.) w lipcu 2011 r., z okazji prezydencji Polski w UE, obdarowano urzędników Komisji Europejskiej. Do Strasburga zawieziono wówczas 3,5 tony tych truskawek. Jesienią natomiast, promowanym w KE produktem tradycyjnym były… polskie jabłka. Truskawka kaszubska trafiła nawet na znaczki pocztowe. W czerwcu 2013 r., podczas Dni Kaszubskich w Brukseli, kuchnię regionu prezentowały: kaszubski kuch marchewny, sernik na ziemniakach, mus z truskawek kaszubskich, zylc (galareta wieprzowa) i brejka (unikatowa kawa po kaszubsku). Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nawet nazwy – nie tylko kaszubskich zresztą – potraw tradycyjnych są intrygujące.

Akceptacja i zainteresowanie produktami tradycyjnymi wynika nie tylko ze znużenia ogromną ilością towarów w marketach spożywczych, ale także coraz większą troską o zdrowe odżywianie. Produkt lokalny, tradycyjny, regionalny powstaje z produktów wytwarzanych w danym regionie według receptury stosowanej od lat. Owoce i warzywa dojrzewają w okolicy, a nie podczas transportu z innego kraju do Polski, tracąc przy tym wartości odżywcze.

Wyjątkowość produktu tradycyjnego podkreśla historia jego powstania. Przepis na „strojcowskie zawijoki z ziemniakami” gospodyniom gminy Bolesław przekazali podobno jeszcze podczas II wojny światowej ukrywający się
w okolicy spadochroniarze. Historia „sera welskiego” produkowanego w Lidzbarku Welskim sięga 1906 r. Nazwa sera pochodzi od rzeki Wel – otoczonej łąkami, gdzie wypasano krowy, a z otrzymanego mleka produkowano ser o niepowtarzalnych walorach smakowych. Przepis na „sielawę wędzoną z Pojezierza Drawskiego” tuż po wojnie przekazali ludności napływowej przebywający tam jeszcze niemieccy rybacy.

Urok produktów tradycyjnych to nie tylko wyjątkowe doznania kubków smakowych, ale też ich wyjątkowe historie związane z niezwykłą przeszłością lokalnej społeczności. Receptury przekazywane są z pokolenia na pokolenie albo odkrywane w starych książkach kucharskich. I tak np. przepis na „konfiturę z zielonych pomidorów” pochodzi z książki „Stettiner Geschenk – Kochbuch fűr junge Ehe” (Szczecińska książka kucharska dla młodych małżeństw), a przepis na „rosół polski” z terenu Lokalnej Grupy Działania „Dolina Raby” jest pierwszym przepisem z pierwszej polskiej książki kucharskiej z 1682 r., która powstała na zamku w Wiśniczu.

Trzeba pogratulować determinacji wnioskodawcom, którzy pragną docenienia potrawy tradycyjnej poprzez wpisanie jej na Listę.

Jak trafić na Listę Produktów Tradycyjnych

Na Listę MRiRW wpisywane są produkty, których jakość, wyjątkowe cechy i właściwości wynikają ze stosowania tradycyjnych metod produkcji, stanowią element dziedzictwa kulturowego regionu, w którym są wytwarzane, oraz są elementem tożsamości społeczności lokalnej. Za tradycyjne uważa się metody produkcji wykorzystywane od co najmniej 25 lat. Precyzuje to ustawa „o rejestracji i ochronie nazw i oznaczeń produktów rolnych i środków spożywczych oraz o produktach tradycyjnych” (Dz. U.2005 NR 10, poz. 68).

Wpis produktu na Listę Produktów Tradycyjnych nie wiąże się z ochroną nazwy oraz kontrolą zgodności produkcji z zadeklarowaną metodą wytwarzania. Producenci produktów wpisanych na Listę Produktów Tradycyjnych mogą ubiegać się o uzyskanie odstępstw od wymagań sanitarnych i weterynaryjnych, jeżeli konieczność taka wynika z tradycyjnej receptury. Wniosek o wpis na Listę Produktów Tradycyjnych składa się do właściwego miejscowo marszałka województwa, który dokonuje jego oceny i po pozytywnej weryfikacji przesyła do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Z wnioskiem o wpis produktu na Listę Produktów Tradycyjnych mogą wystąpić osoby fizyczne, osoby prawne oraz jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, wytwarzające dany produkt (zgodnie z art. 49 ustawy „o rejestracji i ochronie nazw i oznaczeń produktów rolnych i środków spożywczych oraz o produktach tradycyjnych”).

Polskie produkty tradycyjne obejmują dziesięć kategorii: produkty mleczne, mięsne, produkty rybołówstwa, warzywa i owoce, wyroby piekarnicze i cukiernicze, oleje i tłuszcze, miody, gotowe dania i produkty, napoje i inne (np. balsam kapucyński, grzyby marynowane z szyszką, ciechocińska sól). Produkt może być skreślony z Listy w przypadku, gdy nie ma możliwości nadania mu takich cech i właściwości, które były podstawą umieszczenia go na Liście Produktów Tradycyjnych.

Lokalne nie tylko z Listy

Kiermasze i jarmarki produktów regionalnych odbywają się w galeriach handlowych i na targowiskach, na regionalnych targach żywności czy licznych festiwalach smaku. W tym roku były to m.in. w maju – Jarmark Produktów Regionalnych w Uniejowie, w lipcu – Jarmark Jakubowy w Szczecinie i „Na pasterskim szlaku” w Łupkowie (projekt realizowany przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Łupkowa i Okolic), w sierpniu – IV Europejskie Targi Produktów Regionalnych w Zakopanem, Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku w Poznaniu, gdzie m.in. był konkurs nalewek i mnóstwo konkursów, jak np. „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”.

Dla konsumentów frajda niezwykła, dla producentów – możliwość zaprezentowania swojego produktu oraz zmierzenie się z konkurencją w różnych konkursach na potrawy i produkty tradycyjne. Np. w Zakopanem za najlepsze uznane zostały sery ze Śląska Cieszyńskiego: „ser pasterski z czosnkiem niedźwiedzim” z Istebnej, bryndza z Istebnej, „parzęnice”z Koniakowa i „feta owczo-krowia” z Czudca. Na Jarmarku Jakubowym w Szczecinie wybrano produkt, który ma stać się charakterystycznym wyrobem Jarmarku. Jest to „muszla jakubowa” – muszla z nadzieniem śmietankowym,z bakaliami zanurzonymi w rumie i orzechami arachidowymi. W konkursie na trunek, zorganizowanym przez Muzeum Kultury Pomorza w Słupsku, wygrała „pigwóweczka pana Wiesia” ze Szczecina.

Oczywiście, nie wszystkie nagrodzone potrawy spełniają warunki, by ubiegać się  o wpisanie ich na Listę. Dla konsumentów jednak najważniejsze jest to, że produkt ma pochodzenie lokalne, bo jest zrobiony z wysokiej jakości produktów, które są z miejsca nieodległego od miejsca zamieszkania. I, co wcale nie jest wyjątkowe, wielu próbuje i robi samodzielnie np. konfiturę
z zielonych pomidorów czy nalewkę z pigwy. Sądzę, że moda na konfitury domowej roboty według przepisu babci jest buntem wobec przeciwutleniaczy i zagęstników w słoikach z przetworami na półkach sklepowych.

Moda czy konieczność

Produkt tradycyjny identyfikowany jest z towarem charakterystycznym dla kultury danego regionu. Mimo niemal nieograniczonego dostępu do różnorodnych artykułów          spożywczych, coraz częściej poszukujemy wyjątkowego i oryginalnego smaku. Zapewniają nam go lokalni producenci, dostarczający na rynek tradycyjnie wykonane artykuły wysokiej jakości. Zaletą zainteresowania konsumentów ich wyrobami jest w znacznym stopniu wsparcie lokalnych przedsiębiorców. My kupujemy – oni zarabiają.

Dzięki takim imprezom, jak – oprócz już wymienionych – Festiwal Lokalnej Żywności w Krakowie, Festiwal Kultury Kresowej i Produktu Regionalnego w Chełmie, Targ Żywności i Regionalnej w Elblągu, Targ Rękodzieła i Żywności Regionalnej w Białymstoku, Jarmark Produktów Regionalnych w Uniejowie, mamy okazję poznać smaki polskiego stołu. Mniej w tym mody, a więcej troski o zdrowie i tradycję.

niedziela, 25 sierpień 2013 16:57

PROW – KLUCZ DO ROZWOJU POLSKIEJ WSI

Kiedy rozpoczęto wdrażanie Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, chyba nikt się nie spodziewał, że tak bardzo zmieni on standard życia ich mieszkańców. Wartością dodaną do zrealizowanych inwestycji jest ponadto wyzwolenie aktywności i kreatywności samorządów gminnych.

Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 jest największym w historii Polski programem pomocowym dla sektora rolnospożywczego. Tworzą go unijne środki z Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (13,4 mld euro) i współfinansowanie z budżetu krajowego (około 4 mld euro).

Program wdraża Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a jego budżet wynosi ponad 17,4 mld euro. Cztery osie PROW to: I. Poprawa konkurencyjności sektora rolnego i leśnego; II. Poprawa środowiska naturalnego i obszarów wiejskich; III. Jakość życia na obszarach wiejskich i różnicowanie gospodarki wiejskiej oraz IV. LEADER. W ramach tych osi realizowane są 22 działania oraz pomoc techniczna.

Urok różnorodności projektów

W gminie Kolbuszowa (województwo podkarpackie), za unijne dopłaty
w ramach PROW, m.in. rozbudowano Dom Ludowy we wsi Widełka. Obecnie organizowane są tu imprezy lokalne oraz spotkania integracyjne. Wybudowano nowe chodniki, wyposażono też kilka świetlic na terenie gminy. Z pieniędzy
z dotacji zorganizowano plener malarski w Kolbuszowskim skansenie. Zadbano o centra kulturalne we wsi Bukowiec i Kupno, dzięki czemu dorobek lokalnej tradycji i dziedzictwo kulturowe znalazły swoje miejsce. Zakupiono materiały malarskie dla dzieci szkół podstawowych i gimnazjalnych, które rozwijały swoje talenty na warsztatach z profesjonalnymi artystami m.in. z Ukrainy i USA, ale też – Rzeszowa, Mielca, Krakowa, Lublina. Pokonkursowa wystawa odbyła się w budynku gimnazjum nr 2 w Kolbuszowej.

W Gminie Choceń (województwo kujawsko-pomorskie) starą remizę strażacką przebudowano na Centrum Kultury. Środki na tę inwestycję, z działania „Odnowa i rozwój wsi”, pozyskała Lokalna Grupa Działania Dorzecza Zgłowiączki. Po remoncie dawna remiza jest atrakcyjnym budynkiem z przeszkloną elewacją i awangardową wieżą widokową.

W Opolu Lubelskim, w ubiegłym roku, dzięki środkom z działania PROW „Wdrażanie lokalnych strategii rozwoju” przeprowadzony został generalny remont Kościoła Parafialnego pw. WNMP. Poddano renowacji bezcenny zabytek ziemi opolskiej – boczny ołtarz oraz figury nadziei i miłości Bożej.
W kościele odbywają się obecnie imprezy kulturalne, wystawy historyczne, koncerty. Odnowienie zabytku z XVII w. poprawiło walory estetyczne miejsca
i wizerunku miejscowości.

Różnorodność projektów dofinansowanych z PROW jest imponująca. Od placów zabaw, poprzez okolicznościowe jarmarki, do zakupu maszyn rolniczych
i specjalnego pojazdu do selektywnej zbiórki odpadów na terenie gminy. Poprzez działanie „Odnowa i rozwój wsi” powstały liczne świetlice, domy kultury, miejsca rekreacji i spędzania wolnego czasu, odnowione zostały obiekty sakralne i lokalne pomniki historyczne. Wszystkie stanowią wsparcie dla poprawy jakości życia na obszarach wiejskich, kultywują dziedzictwo narodowe oraz miejscowe tradycje.

Łącznie beneficjenci złożyli 8,2 tys. wniosków na kwotę ponad 4,6 mld zł. Zawarte umowy wyczerpały budżet tego działania w 100 proc. Zrealizowane płatności wyniosły 1,9 mld zł.  Wielu samorządowców twierdzi, że po pierwszych doświadczeniach jest ochota, by wykorzystać jeszcze więcej środków PROW, ale w budżetach gmin brakuje środków na tzw. wkład własny.

Szansa wsi popegeerowskich

W województwie zachodniopomorskim do chwili obecnej złożono 391 wniosków na dofinansowanie. Podpisane już 322 umowy opiewają na kwotę ponad 100,2 mln złotych.

Zrealizowane projekty to m. in.: 194 – wybudowanych lub wyremontowanych budynków o funkcjach rekreacyjnych i społeczno-kulturalnych, 193 – wybudowanych lub wyremontowanych obiektów sportowych, placów zabaw, miejsc rekreacji, 27 – wybudowanych, przebudowanych lub wyposażonych obiektów małej architektury, 48 – tzw. centrów miejscowości sprzyjających nawiązywaniu kontaktów społecznych, kilometry nowych ścieżek rowerowych i szlaków turystycznych, urządzone tereny zielone, parki i inne miejsca rekreacji, odnowione miejsca pamięci, adaptowane na cele publiczne obiekty charakterystyczne dla regionu lub tradycji budownictwa.

Wartość projektów jest zróżnicowana: od kilkudziesięciu tysięcy złotych do kwoty powyżej miliona. Jednym z nich jest dofinansowana kwotą 1.626.256 zł sieć kanalizacji sanitarnej z przyłączami w miejscowości Łącko oraz przebudowa i modernizacja stacji uzdatniania wody w miejscowości Postomino na terenie Gminy Postomino.

W województwie zachodniopomorskim zmieniły się zwłaszcza obszary popegeerowskie. Ich mieszkańcy mają dostęp do infrastruktury społeczno-kulturalnej, sportowej i turystycznej. To z kolei zaktywizowało lokalne społeczności, które zaangażowały się w organizowanie życia mieszkańców gmin.

LGD, czyli współpraca gmin

W całej Polsce powstało 336 Lokalnych Grup Działania, skupiających po kilka gmin, które nadal ogłaszają nabory wniosków na dofinansowanie kolejnych projektów. LGD realizują małe projekty aktywizujące mieszkańców obszarów wiejskich oraz projekty dotyczące nowych miejsc pracy, rozwoju przedsiębiorczości czy odnowy wsi. Dzięki osi LEADER lokalne społeczności decydują o inwestycjach, o projektach odpowiadających lokalnym potrzebom. Łącznie w ramach LGD zawarto ponad 23 tys. umów na kwotę ponad 2,2 mld zł. Zrealizowane płatności wyniosły już ponad 1,2 mld zł.

W ramach osi III wdrażane są działania wspierające samorządy wiejskie w modernizowaniu infrastruktury i przestrzeni publicznej małych miejscowości. Samorządy gminne mają do wykorzystania środki na takie niezbędne inwestycje, jak: budowa lub modernizacja infrastruktury wodno-kanalizacyjnej, gospodarka odpadami, pozyskiwanie energii odnawialnej. Wprowadzona zmiana pozwala gminom na budowę i modernizację infrastruktury małych targowisk wiejskich. Mają one poprawić warunki sprzedaży bezpośredniej produktów rolnych.

Gminy złożyły 4,7 tys. wniosków, z czego umowy zawarto z 3,5 tys. beneficjentów. Zrealizowane płatności to kwota sięgająca 3,9 mld zł.

Ponad sześć milionów wniosków

Do czerwca 2013 r. w ramach realizacji PROW 2007-2013 beneficjenci złożyli łącznie ponad 6,31 mln wniosków. Zawarto ponad 5,23 mln umów na kwotę stanowiącą prawie 845,4 proc. całości alokacji dla Programu. Zrealizowane płatności osiągnęły już prawie 46,2 mld zł, co stawia Polskę wśród krajów wdrażających Program w najszybszym tempie pośród państw UE.

wtorek, 23 lipiec 2013 22:15

GMINA Z WIDOKAMI. CZYLI JAKA?

Budowanie wizerunku gminy ma integralny związek z jej promocją, zwłaszcza w szeroko rozumianym kontekście społeczno-gospodarczym. Dobry wizerunek gminy przesądza o zainteresowaniu nią inwestorów i turystów, a jej mieszkańcom daje poczucie wyjątkowości. Wizerunek gminy informuje bowiem o tym, co gminę charakteryzuje i wyróżnia, daje jej syntetyczny obraz nawet wtedy, gdy gminy nie znamy. O wizerunek trzeba dbać.

Zdaniem dr inż. Zbigniewa Zychowicza, wykładowcy marketingu terytorialnego, aby promować gminę, trzeba udzielić sobie odpowiedzi na trzy pytania. Co mamy wyjątkowego? Do kogo skierujemy wizerunek gminy? Jakie narzędzia możemy wykorzystać, żeby gminę promować?

Moda na slogany

Wiele samorządów gminnych właśnie ogłosiło albo niedawno zakończyło swoje konkursy na slogan promocyjny gminy. Regulamin konkursu często precyzuje liczbę wyrazów propozycji sloganu, określa kto może w konkursie uczestniczyć itp. Koszty takiego konkursu, gdzie liczy się pomysłowość i zaktywizowanie społeczności gminy, nie są duże. Nagrody to często laptop, aparat fotograficzny czy atrakcyjny wyjazd dla dwóch osób.

W kwietniu ogłoszone zostały wyniki konkursu na hasło promujące gminę Żary. Komisja konkursowa jednogłośnie wybrała hasło: „Gmina Żary – Ludzie – Lasy – Przestrzeń”. W wyniku konkursów ogłaszanych przez wójtów czy Rady Gmin wyłoniono m.in. takie slogany, jak: „Stęszew – Tak. Naturalnie!”, „Kornowac. Gmina z widokami”,  „Ziemia strumieńska! Ta kraina budzi ludzi”. Spotykam się też z opiniami, że takie konkursy nie tylko są nieprofesjonalne, ale też trudno wykluczyć plagiat. Tylko dlaczego odmawiać mieszkańcom gminy prawa do współuczestniczenia w budowaniu jej wizerunku?

Duże i zamożne gminy stać na wynajęcie profesjonalnej firmy, która w wyniku wielomiesięcznych badań ankietowych, proponuje slogan reklamowy. Bywa, że taki slogan jednak się nie sprawdza. Ważne jest określenie grupy docelowej działania marketingowego i to, na co chcemy położyć nacisk w sloganie. Najczęściej jest to natura i walory przyrodnicze, kultura i, od niedawna, możliwości biznesowe – jak „Poznań. Miasto know-how”  czy „Gdańsk – morze możliwości”.

Ciekawie brzmią slogany promocyjne wykorzystujące grę słów, jak: „Cieszyn. Ciesz się Cieszynem”, „Toruń. Gotyk na dotyk”. Bardzo konkretne natomiast są te, które odwołują się do sprecyzowanego atrybutu, np. „Barlinek. Europejska Stolica Nordic Walking” czy „Mikołajki. Żeglarska stolica Polski”.

Poprawianie wizerunku

Choć imprezy kulturalne i instytucje kultury jednoznacznie pozytywnie wpływają na wizerunek i rozpoznawalność gminy, w Polsce takich badań jest niewiele. Z badań przeprowadzonych we Francji wynika, że paryskie muzea generują dla gospodarki ok. 2 miliardy euro rocznie oraz zapewniają 43 tysiące miejsc pracy. Dwa lata temu na seminarium w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej pt. „Badanie oddziaływania społeczno-ekonomicznego przedsięwzięcia kulturalnego na region” przedstawiono badania z Jarosławia i Pacanowa. Okazało się, że Festiwal Muzyki Dawnej „Pieśni naszych korzeni” podniósł prestiż i rozpoznawalność Jarosławia, a Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka znacznie zmieniło wizerunek gminy Pacanów. Jednak korzyści ekonomiczne nie są już tak jednoznaczne – m.in. z powodu braku bazy noclegowej i równoległej z imprezą kulturalną promocji produktów i usług lokalnych.

Nie sądzę, by znalazł się ktoś, kto w życiu nie słyszał jakiegoś dowcipu o Wąchocku. Tymczasem w gminie Wąchock, z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Wąchocka, znakomicie poradzono sobie ze stereotypem miejscowości, gdzie w dowcipach zdarzają się różne śmieszne i dziwaczne rzeczy. Od 2007 roku slogan gminy to: „Wąchock – Stolica humoru.” Chociaż miastu przywrócono prawa miejskie w 1994 r., zachowała się instytucja sołtysa. Jest to Sołtys Honorowy, którego atrybutem władzy jest drewniane koło od wozu z napisem w otoku „Honorowy Sołtys Wąchocka” oraz sołtysowa pieczęć.

Jak na stolicę humoru przystało, na stronie internetowej gminy są dowcipy, jak ten: „– Dlaczego w Wąchocku nikt nie ogląda telewizji? – Bo sołtys założył żaluzje.”

To, jak gmina radzi sobie z budowaniem swojego wizerunku, zależy od pomysłowości i dobrego przekazu informacji. Nawet przy niewielkich środkach finansowych nie można udawać, że promocja gminy jest niemożliwa, czy zbędna. Budowanie dobrego wizerunku wymaga czasu i wysiłku prowadzącego do uświadomienia własnej pozycji oraz identyfikacji cech odróżniających nas od innych.

Problemy z herbami

Herb jest nieodłącznym elementem wizerunku gminy. W PRL ustawa o odznakach i mundurach pozwalała mieć herb tylko miastom i województwom. Ustawa o samorządzie terytorialnym z 8 marca 1990 r. wprowadziła pojęcie herbu gminy. Nie precyzowała jednak, jak ma wyglądać czy do czego nawiązywać. Gminy próbowały rozwiązać problem same, np. przy pomocy miejscowego plastyka lub w drodze konkursu. Efekt jest taki, że herby nie mają wiele wspólnego z prawidłami heraldyki. Prawidłowe herby ma raptem nieco ponad 40 proc. gmin wiejskich.

Procedura uchwalania herbu czasem podsyca takie emocje w lokalnych społecznościach, że spory trafiają do mediów ogólnopolskich. W Giżycku dyskutowano, czy ryby w herbie mają być grubsze, czy chudsze. W Ustce spierano się o kształt piersi syreny, a w Mikołowie – o ilość piór na hełmie herbowego rycerza.

Komisja Heraldyczna – organ doradczy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji do spraw flag i symboli publicznych – uznała, że figury w herbie Międzyzdrojów są narysowane niezgodnie z przyjętą w heraldyce stylizacją, m.in. godło (kotwica) nałożone jest na pole zawierające figury geometryczne (fale), niewłaściwy jest kształt tarczy herbowej, linie konturowe w tarczy herbowej i kontury słońca są zbyt grube. Dwadzieścia lat temu herb zaprojektował jeden z mieszkańców. Wtedy opinie komisji nie były potrzebne.

Teraz są one niezbędne, by uchwalić m.in. statut miasta. Na podstawie zebranych materiałów, dokumentów i opisów heraldyczno-historycznych trzy alternatywne propozycje herbu przygotował prof. dr hab. Wojciech Strzyżewski, kierownik Pracowni Heraldycznej Instytutu Historii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Na początku maja okazało się, że koszty zmiany herbu są zbyt wysokie. Radni zdecydowali, że na razie Międzyzdroje będą bez herbu.

Zdaniem heraldyków, im symbol gminy prostszy, tym dostojniejszy. W ubiegłym roku swoje herby poprawiały m.in. Rewal, Kościerzyna, Dobrzany. W tym roku Komisja Heraldyczna pozytywnie zaopiniowała m.in. herby: Kraśnika, Sieradza, Gminy Juchnowiec Kościelny, Brzegu.

Gminny marketing

Marketing terytorialny to jedna ze słabszych stron działalności samorządów. Zbigniew Zychowicz uważa, że większość robi to w sposób daleki od poprawnego. – W małych gminach zadanie promocji powierza się komuś jako dodatkowy obowiązek. Osoba zajmująca się promowaniem wizerunku gminy często nie zna fundamentalnych zasad rządzących marketingiem terytorialnym – podkreśla. Jako przykład podaje foldery, które powstają w wyniku zabiegów zainteresowanych firm działających na terenie gminy. Efekt jest taki, że folder przypomina książkę telefoniczną.

Jego zdaniem, minusem działań promocyjnych gmin jest brak współpracy z gminami sąsiadującymi. Turysta chętniej zostanie w jakimś miejscu nawet dwa czy trzy dni, jeśli będzie wiedział, że wcale niedaleko też jest coś ciekawego do obejrzenia, kupienia czy spróbowania.

Promocja gminy to cierpliwe kształtowanie jej wizerunku jako właściwego miejsca dla określonych działań. Choć nie jest zapisana w ustawie jako zadanie własne władz lokalnych, jest bardzo ważnym sposobem wspierania rozwoju gminy i zaspokajania potrzeb jej mieszkańców.

Mama idzie do pracy – program zawodowej aktywizacji kobiet” to projekt dla kobiet, które po urlopie macierzyńskim są bezrobotne. Opracowały go młode mamy – które po urlopie macierzyńskim do pracy wróciły – dla tych mam, którym trzeba pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

– Uczestniczkom projektu opowiadamy, że my oprócz tego, że pracujemy, mamy takie same problemy jak one – opowiadają. – Wstajemy wcześnie rano, przygotowujemy dzieci do przedszkola i siebie do pracy, robimy zakupy, gotujemy, sprzątamy.

W małej miejscowości czy na wsi kobiety-matki po urlopie macierzyńskim często są pod presją środowiska, które nie akceptuje samodzielności zawodowej kobiet. Czasem niechętny jest mąż, czasem rodzice i teściowie. Bezrobotne kobiety nie wierzą w swoje szanse i możliwości. Z raportu „Wieloaspektowa sytuacja kobiet na rynku pracy” wynika, że ponad 90 proc. kobiet w Polsce nie ma dostępu do szkoleń niwelujących skutki przerwy w pracy spowodowanej macierzyństwem. Okazuje się, że dostęp do szkoleń zależy głównie od miejsca ich zamieszkania. Przeszkodą w zatrudnieniu kobiety-matki jest też postawa pracodawców, którzy uważają, że są one mniej dyspozycyjne i mniej oddane pracy z powodu obciążenia obowiązkami rodzinnymi.

Czterdzieści pionierek

W województwie zachodniopomorskim, gdzie od marca 2012 r. Instytut Rozwoju Regionalnego w Szczecinie realizuje projekt „Mama idzie do pracy”, różnice ekonomiczne pomiędzy dużymi i małymi miejscowościami są bardzo duże. W 2011 r., kiedy projekt powstawał, w powiecie choszczeńskim w gminie Recz wskaźnik bezrobocia wynosił 17,7 proc., w gminie Pełczyce – 14,6 proc., w gminie Krzęcin – 14,4 proc., w gminie Bierzwnik – 16,5 proc.

Projekt „Mama idzie do pracy” realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (Priorytet VI. Rynek pracy otwarty dla wszystkich, Działanie 6.1 Poprawa dostępu do zatrudnienia oraz wspieranie aktywności zawodowej w regionie, Poddziałanie 6.1.1 Wsparcie dla osób pozostających bez zatrudnienia na lokalnym rynku pracy). Głównym celem projektu jest podniesienie poziomu aktywności zawodowej czterdziestu kobiet z terenu gmin: Bierzwnik, Krzęcin, Pełczyce i Recz powracających na rynek pracy po przerwie związanej z urodzeniem i wychowywaniem dzieci, poprzez udzielenie im kompleksowego wsparcia w postaci doradztwa zawodowego, szkoleń aktywizujących, szkoleń zawodowych, pośrednictwa pracy, płatnych staży zawodowych u pracodawców. Zakończy się w lutym 2014 r.

Pełny tekst artykułu w najnowszym wydaniu magazynu „Gmina”. Zapraszamy do lektury!

piątek, 21 grudzień 2012 12:12

Wyzwania dla marszałków w 2013 roku

Dzięki inwestycjom m.in. w budowę sieci internetowej czy drogowej, rośnie atrakcyjność gospodarcza i turystyczna regionów. To szansa na ich rozwój. Sfinansowanie tych inwestycji to duże wyzwanie dla Zarządów Województw.

Przełom starego i nowego roku kalendarzowego jest dobrą okazją do podsumowań i precyzowania nowych planów. Jest tak w przypadku życia osobistego, czy zawodowego, ale także w odniesieniu do działalności organów samorządowych i państwowych.

Zapytałam marszałków województw o ich oczekiwania względem nowego - 2013 r. - w odniesieniu do regionu, nad którym sprawują pieczę.

Adam Struzik - Marszałek Województwa Mazowieckiego

Bez wątpienia największym wyzwaniem dla naszego województwa w przyszłym roku będzie realizacja projektu „Internet dla Mazowsza”. Zakłada on budowę na terenie Mazowsza światłowodowej sieci szkieletowo-dystrybucyjnej oraz sieci dostępowej w 33 miejscowościach. Zapewni ona 95 proc. mieszkańców Mazowsza, a także 100 proc. firm czy instytucji publicznych dostęp do szerokopasmowego Internetu. Stworzy także szansę na dynamiczny rozwój całego regionu - rozwój nowych usług, wzmocnienie przedsiębiorczości, bezpieczeństwa czy edukacji.

Projekt wkroczył właśnie w decydującą fazę. Agencja Rozwoju Mazowsza, która koordynuje inwestycję, ogłosiła w połowie listopada przetarg na wybór partnera w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego. Jego rolą będzie nie tylko wybudowanie sieci, ale będzie mógł on także świadczyć usługi za jej pomocą.

Projekt o wartości blisko 500 mln zł, w 85 proc. dofinansuje Unia Europejska. Pozostałe 15 proc. pochodzić będzie z budżetu Samorządu Województwa Mazowieckiego.

Oczekiwane inwestycje w regionach w roku 2013 związane są ze znaczącą poprawą sieci komunikacyjnej i transportowej, z rozwojem potencjału naukowo-badawczego i parków technologicznych. W tle wszystkich planów pozostają pytania o kierunki i zasady wykorzystania przez region pieniędzy z nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020.

 

Rafał Jurkowlaniec – Marszałek Województwa Dolnośląskiego

Już w styczniu 2013 roku zakończymy pierwszy etap realizacji wschodniej obwodnicy Wrocławia, na którym rozpoczęto prace budowlane w roku 2009. Jest to największa inwestycja w 14-letniej historii Samorządu Województwa.

Za 350 mln zł powstaje niemal ośmiokilometrowy odcinek drogi z mostem przez Odrę, dwiema estakadami, dwoma wiaduktami, rondem na skrzyżowaniu z drogą wojewódzką nr 455 w Łanach i wielopoziomowym skrzyżowaniem z drogą krajową nr 94 w Siechnicach.

Pierwsze samochody pojadą nową trasą w marcu 2013 r., po dokonaniu odbiorów i uzyskaniu pozwolenia na jej użytkowanie. Ten pierwszy odcinek obwodnicy ułatwi komunikację mieszkańcom Kamieńca Wrocławskiego, Dobrzykowic, Wojnowa, Siechnic, Radwanic. Skorzystają oni z nowego mostu i - jadąc na południe lub na północ, nie będą musieli przedzierać się przez zatłoczony Most Grunwaldzki. Jednocześnie trwają roboty budowlane na odcinku od Siechnic do ronda w Żernikach i projektowanie pozostałych odcinków obwodnicy, aż do drogi krajowej nr 98 w Długołęce.

 

Wojciech Drożdż – Wicemarszałek Województwa Zachodniopomorskiego

Rok 2013 będzie kluczowy dla określenia kierunków i zasad wykorzystania przez region pieniędzy z nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020. Liczymy, iż w toku prac podejmowanych przez Urząd Marszałkowski, prowadzonych w ścisłej współpracy z partnerami samorządowymi oraz społeczno-gospodarczymi regionu oraz Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, uda nam się przygotować takie założenia działań rozwojowych, które zyskają uznanie Komisji Europejskiej i w efekcie – pozwolą dobrze zainwestować na Pomorzu Zachodnim fundusze europejskie.

W Szczecinie odbędzie się Zlot Żaglowców i finał regat The Tall Ships’ Races, który - według zapowiedzi organizatorów - na początku sierpnia 2013 r. ściągnie do miasta ponad 2 mln turystów! Czeka nas także 19. edycja Festiwalu Słowian i Wikingów w Wolinie - imprezy znanej na całym świecie.

Kolejne edycje zachodniopomorskich festiwali, takich jak Karuzela Cooltury w Świnoujściu, Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach czy Zloty Pojazdów Militarnych w Darłowie, Lipianach i Bornym Sulinowie, z pewnością potwierdzą ich popularność wśród mieszkańców Pomorza Zachodniego i turystów. W wymiarze gospodarczym i inwestycyjnym warto wspomnieć o Baltic Business Forum w Świnoujściu – spotkaniu biznesu, nauki oraz administracji publicznej i samorządowej.

 

Mirosław Karapyta - Marszałek Województwa Podkarpackiego

W roku 2013 oczekuję dla Podkarpacia przede wszystkim zakończenia budowy autostrady A-4, gdyż dostępność komunikacyjna regionu oznacza jego większą atrakcyjność dla inwestorów. Przyszły rok to także przygotowania do nowej perspektywy finansowej 2014-2020. Będą one dla samorządu województwa okresem wytężonej pracy. Dla mnie, jako gospodarza regionu, ważnym zadaniem będzie także utworzenie kierunku medycznego na Uniwersytecie Rzeszowskim.

Samorząd województwa liczy również na zakończenie budowy przejścia granicznego z Ukrainą w Budomierzu. Właśnie oddaliśmy drogę prowadzącą do tego przejścia, teraz czekamy na zakończenie inwestycji. Nowe miejsce, w którym będą odprawiani podróżni, znacznie upłynni ruch na polsko-ukraińskiej granicy.

Wiele wydarzeń w 2013 roku będzie bardzo ważnych dla Podkarpacia. Będziemy obchodzić 70. urodziny Lecha Wałęsy, które miałyby się odbyć w Arłamowie, w miejscu, w którym kiedyś prezydent był internowany. Teraz powstaje tam nowoczesne centrum hotelowo-kongresowe, jedno z największych w Europie. Snujemy plany, by do Arłamowa przyjechało około 100 noblistów.

 

Jacek Protas - Marszałek Województwa Warmińsko-mazurskiego

Rok 2013 na Warmii i Mazurach upłynie pod znakiem znaczących inwestycji w infrastrukturze. Obecnie realizujemy dwa wielkie programy, dotyczące usprawnienia powiązań komunikacyjnych w południowo-zachodniej oraz północnej części województwa, co daje łącznie ponad 350 km dróg. Część inwestycji jest już realizowana, rozstrzygamy kolejne przetargi, ale szczyt prac przypadnie na 2013, 2014 oraz połowę 2015 roku. Lepsze drogi, w połączeniu z planowanym na najbliższe lata uruchomieniem regionalnego lotniska w Szymanach, pozwolą na znaczące polepszenie infrastruktury komunikacyjnej na Warmii i Mazurach.

Nie zapominamy też o rowerzystach – już niedługo ruszy budowa trasy rowerowej, biegnącej przez pięć województw Polski Wschodniej. Dzięki temu na Warmii i Mazurach powstanie aż 420 km nowych szlaków.

 

Mieczysław Struk - Marszałek Województwa Pomorskiego

Największe inwestycje wciąż jeszcze przed nami. Należą do nich m.in. budowa Pomorskiej Kolei Metropolitalnej - największe przedsięwzięcie infrastrukturalne pomorskiego samorządu. Rozpoczęcie budowy zaplanowano na 2013 r.

Niezmiernie istotne są inwestycje związane z energetyką. Najważniejsze z nich to planowana budowa elektrowni jądrowej, a także budowy konwencjonalnego źródła energii elektrycznej w rejonie dolnej Wisły oraz terminalu CNG na terenie Portu Gdańskiego. Należy również podkreślić planowany rozwój odnawialnych źródeł energii, szczególnie siłowni wiatrowych na lądzie i na morzu.

Oprócz ważnych inwestycji z zakresu infrastruktury transportowej, niezbędne jest dla nas, mając na uwadze proces budowania konkurencyjności Pomorza, wzmacnianie potencjału badawczo-naukowego oraz rozwój kapitału ludzkiego. Dlatego duży nacisk będziemy nadal kłaść na dynamiczny rozwój parków naukowo-technologicznych, inkubatorów przedsiębiorczości, czy też projektów realizowanych przez pomorskie uczelnie.

 

Marek Woźniak - Marszałek Województwa Wielkopolskiego

Wszystkie inwestycje w budżecie Województwa Wielkopolskiego na 2013 rok zaplanowane są z myślą o kontynuacji dynamicznego rozwoju Wielkopolski, mimo ogólnego kryzysu.

Priorytetem są dla nas inwestycje prorozwojowe, przede wszystkim drogi i transport publiczny, a także zakończenie realizacji przedsięwzięć współfinansowanych ze środków unijnych w okresie programowania 2007-2013.

 

Dziękuję za współpracę rzecznikom i biurom prasowym urzędów marszałkowskich.

 

poniedziałek, 26 listopad 2012 18:27

KILKA MITÓW O KULTURZE W GMINIE

Życie kulturalne w gminie często przekracza granice wyobraźni przeciętnego mieszkańca dużego miasta, który może iść do filharmonii czy do muzeum.

Nic się nie dzieje. Nieprawda

Kiedy okazjonalnie pytam mieszkańców odwiedzanej gminy o wydarzenia kulturalne, nader często słyszę odpowiedź „nic się nie dzieje.” Bywa, że komuś coś się przypomni, np. występ znanego zespołu muzycznego, ale zaraz dodaje, że to było dawno. Wystarczy jednak poczytać plakaty rozwieszone w mieście czy tablicę ogłoszeń w Urzędzie Miasta i Gminy, a już przegląd w Internecie rocznych planów z zakresu kultury w kilku gminach może przyprawić o zawrót głowy. Odbywają się najróżniejsze wystawy, spotkania poetyckie, koncerty i konkursy recytatorskie, imprezy kulinarne i sportowe, działają dyskusyjne kluby filmowe i kursy wykonywania biżuterii.  

Autorami twierdzenia „nic się nie dzieje” bywają najczęściej ci, którzy tak naprawdę nie są zainteresowani udziałem w koncercie czy spotkaniu z pisarzem. Być może oferta animatorów kultury nie trafia w potrzeby ewentualnych zainteresowanych lub działalność kulturalna nie ma skutecznej promocji. Zawsze jednak taka odpowiedź powinna skłaniać do refleksji.

Kultura tylko w Ośrodku Kultury. Nieprawda

Gminny Ośrodek Kultury czy Centrum Kultury to nie jedyny podmiot prowadzący działalność kulturalną. W wielu gminach miejscem wydarzeń kulturalnych staje się także gminna biblioteka i jej filie, ośrodek sportowy, Koło Gospodyń Wiejskich, kino, teatr, księgarnia, muzeum albo izba regionalna, galeria lub salon artystyczny, ognisko artystyczne czy świetlica.

Jak wynika z wielu badań, w gminach najwięcej jest właśnie świetlic i klubów. W niewielkiej gminie taki właśnie ośrodek kultury organizuje nie tylko wystawy, festyny, koncerty, ale także imprezy związane z obchodami świąt państwowych.

Natomiast w środowisku miejskim kulturą zajmuje się kilka różnych instytucji, takich jak: opera, filharmonia, kina, teatry, muzea, a duże plenerowe imprezy są prowadzone przez zespoły fachowców.

Więcej ofert dla seniorów niż dla młodych. Nieprawda

Na wsi czy w małym miasteczku wiejska świetlica jest naturalną przestrzenią spotkań. Bywa, że to jedyne miejsce, do którego można zaprosić większą grupę gości. W Lisim Polu (zachodniopomorskie) w świetlicy odbywają się imprezy z okazji osiemnastych urodzin młodych mieszkańców.

Gminne Ośrodki Kultury to dziś w większości miejsca, gdzie młodzi mogą rozwijać swoje zainteresowania i talenty. Zespoły wokalne i orkiestry dęte to niemal standard. Np we Lwówku działa także grupa choreograficzna, tzw. pomponistki, które towarzyszą występom plenerowym orkiestry dętej. W innych ośrodkach prowadzone są kursy robienia witraży czy batiku. Istnieją koła plastyczne, komputerowe, turystyczne, taneczne, teatralne.

Oferta gminnego Koła Gospodyń Wiejskich na pewno zainteresuje smakoszy dobrego jedzenia - w różnym wieku. Często zdarza się, że panie zapraszają np. na degustację pierogów. Liczne w gminach zespoły artystyczne pieśni i tańca ludowego, kapele ludowe (często z wieloletnim stażem i uznanym dorobkiem) to nie miejsca wyłącznie dla seniorów. Obecność w nich ludzi młodych jest często wyrazem potrzeby poznania tego, co można nazwać poczuciem emocjonalnej więzi ze środowiskiem. I w wielu gminach właśnie tak jest.

Większość wybiera festyn. Prawda

Tak wynika z publikacji podsumowującej projekt badawczy „Rola instytucji kultury w społecznościach wiejskich”, dofinansowywany ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach „Obserwatorium kultury”, w którym zajęto się rolą instytucji kultury na przykładzie gminy Mielnik w województwie podlaskim.

Festyny, jarmarki, festiwale, święta … - w każdej miejscowości inne, o innym charakterze i wciąż nowe. W gminie Chojna w tym roku po raz pierwszy zorganizowano „Festiwal Święto Zupy. Polsko-Niemieckie Wielkie Gotowanie”. Od lat w Trzebiatowie obchodzi się „Święto kaszy”, w Kaliszu Pomorskim – „Święto kiszonego ogórka”. W miejscowym jeziorze, zwanym ogórkowym, co roku tradycyjnie zatapiane są beczki z tegorocznymi ogórkami i jednocześnie wyławiane beczki z ubiegłorocznego kiszenia. Licznie zgromadzeni amatorzy kiszonych ogóreczków mogą na miejscu sprawdzić smak tego specjału.

Gminna impreza plenerowa to okazja do spotkania znajomych z innej wioski, spędzenia czasu wolnego podczas weekendu. Wspólna zabawa łączy nawet nieznajomych. Często organizator takiego festynu dba o dojazd mieszkańców z odległych miejscowości, co nie jest bez znaczenia dla mniej mobilnych mieszkańców. Wbrew pozorom lubimy być razem, mieć poczucie wspólnoty podczas, np. „Dni naszej gminy”, kiedy gra kapela ludowa czy zespół rockowy, otaczają nas wokoło kiermasze plonów, zapachy z grilla i możemy obserwować konkursy dla najmłodszych.    

Liczy się pomysł. Prawda

Pomysłowość animatorów kultury bywa imponująca. Cenny jest fakt, że pomysł przyjęty do realizacji staje się pochodną oczekiwań i potrzeb mieszkańców. To warunek, by zaplanowana impreza miała wielu uczestników i budowała poczucie lokalnej tożsamości.

Szachowe Mistrzostwa Barlinka zainspirowane zostały faktem, że w tym mieście urodził się Emanuel Lasker (1868-1941), przez 27 lat drugi mistrz świata w szachach. Był matematykiem, filozofem, brydżystą. Zmarł w Nowym Jorku.

W tym roku w Wolinie odbył się XVIII Festiwal Słowian i Wikingów. Dziś jest to jedna z największych w Europie impreza tego typu. W tym roku zjechało się na nią ponad 1500 Słowian i Wikingów z całego świata. Byli Australijczycy, Amerykanie i mieszkańcy Nowosybirska. Oprócz średniowiecznych rzemiosł, które podziwiano przez trzy dni trwania festiwalu, mężczyźni zaprezentowali się w widowiskowej bitwie. Festiwal odwiedziło ponad 30 tysięcy turystów.

18 lat temu o tej imprezie wiedziało niewielu i niewielu w niej uczestniczyło. Po latach ogromne zainteresowanie tym niezwykłym festiwalem pokazuje, że pasja jego organizatorów niemal „zaczarowała” widzów, których coraz więcej każdego kolejnego roku przyjeżdża z Polski i całego świata.

Mity o kulturze w gminie należy odkłamać. Dzięki ludziom pracującym w najróżniejszych gminnych placówkach edukacyjnych i sportowych, kulturalne życie w gminach nie ma jednorodnego wymiaru. Najłatwiej jest powiedzieć, że „nic się nie dzieje”.

Życie kulturalne w gminie często przekracza granice wyobraźni przeciętnego mieszkańca dużego miasta, który może iść do filharmonii czy do muzeum, ale nie jest pewien, czy mu się chce. I często nie idzie. Frekwencja na prowadzonych w małych miejscowościach zajęciach w kółkach zainteresowań, gminnych konkursach grzybiarzy, wędkarzy czy na kursach batiku jest proporcjonalnie większa niż na podobnych, niszowych imprezach w dużych miastach.

Koszty organizowania działalności kulturalnej w gminach i kreatywność animatorów kultury pracujących w gminnych placówkach oświatowych, to jednak temat na zupełnie inny tekst. 

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY