Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954
poniedziałek, 26 listopad 2012 17:51

Rok 2013: Rewolucja śmieciowa w gminach

Do rewolucji pozostało jedynie siedem miesięcy: wchodząca w życie 1 lipca przyszłego roku ustawa śmieciowa oddaje gospodarkę odpadami w ręce gmin. W urzędach trwają więc gorączkowe przygotowania do stosowania nowych przepisów – atmosfera jest tym bardziej nerwowa, że znaczna część gmin znajduje się w rzeczywistości dopiero u progu procesu wprowadzania zmian.

Sprawa ma priorytetowe znaczenie: w zeszłym roku „wyprodukowaliśmy” w sumie 9 827 tysięcy ton śmieci. Na statystycznego Polaka przypadało około 315 kg wytworzonych odpadów i niemal 70 proc. z nich wytworzono w gospodarstwach domowych. Prawie 58 proc. tych śmieci zebrały prywatne firmy, ponad 40 proc. firmy sektora publicznego, a niemal 2 proc. – przedsiębiorstwa prywatno-publiczne.

Ten system odbioru śmieci kończy się jednak nieubłaganie. Od 1 lipca za odbiór śmieci odpowiadać będą gminy, a do tego czasu w przetargach powinny zostać wyłonione firmy odpowiedzialne za wywóz odpadów na danym terenie. Problem w tym, że większość gmin jest dopiero na wstępnym etapie prac nad wdrożeniem nowego systemu: z badań na ten temat, przeprowadzonych przez Ministerstwo Środowiska latem br. wynika, że aż 60 proc. gmin nie wie, jaki wybrać system zbierania odpadów, a przytłaczająca większość – 88 proc. – nie rozpoczęła jeszcze procedur zmierzających do wyłonienia w przetargu firmy obsługującej daną gminę.

Moja rodzina nie produkuje śmieci

Oczywiście, i tu są pionierzy. W podwarszawskim Legionowie rozwiązania wprowadzane teraz w całym kraju obowiązują od grubo ponad trzech lat. – Powietrze było gorsze niż na Śląsku – wspomina prezydent Legionowa, Roman Smogorzewski. – Bolały śmieci porzucane w lasach, palenie nimi w przydomowych piecach, podrzucanie ich, gdzie tylko się dało. Nie można było ustawić nowych koszy miejskich, bo nocami zapełniały je krasnoludki – ironizuje.

Batalia o wprowadzenie nowych rozwiązań zaczęła się wraz z referendum przeprowadzonym w 2006 roku. Jak wspomina Smogorzewski, większością aż 86 proc. mieszkańcy zdecydowali o powierzeniu wywozu odpadów gminie. Nie usatysfakcjonowało to wszystkich: przez kolejne lata samorządowcy musieli bronić nowego rozwiązania. – Ludzie nie rozumieli nowego systemu, mimo faktu, że w kampanię informacyjną włączono nawet księdza proboszcza i ambonę – wspomina nie bez uśmiechu, Smogorzewski. – Pamiętam, jak jeden z mieszkańców Legionowa powiedział: moja 11-osobowa rodzina nie produkuje śmieci; proszę mi udowodnić, że jest inaczej – dodaje.

Od 2010 r. to gmina odpowiada za wywóz śmieci z Legionowa. Efekty? – Powietrze jest czystsze, dziś z miasta wyjeżdża nawet 30 proc. śmieci więcej niż w poprzednich latach. Dzięki nowemu systemowi ludzie nie palą śmieciami – wylicza prezydent Legionowa. – Nowy system to wyzwanie dla nas wszystkich, wyzwanie cywilizacyjne – mówi z kolei marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. – Z wywozu śmieci zostanie przesunięty nacisk na odzyskiwanie surowców, które znajdują się w odpadach – podkreśla.

Będzie drożej i niepopularnie

Atmosfera w gminach daleka jest jednak od optymizmu. – Będzie drożej i niepopularnie – mówił na listopadowej sesji rady gminy Wałcz zastępca wójta, Janusz Bartczak. – Nowy system oznacza drastyczny wzrost cen – podkreślał. W gminie Wałcz oszacowano je podobnie, jak w Legionowie – na 15 złotych (włodarze Legionowa szacują też koszt wywozu śmieci posegregowanych na 8,50 zł). Przykłady z innych państw, w których zastosowano takie rozwiązania, pokazują jednak, że kiedy system zaczynał funkcjonować, ceny stopniowo spadały, czego zapewne będzie się można z czasem spodziewać również w Polsce.

W Wałczu stawkę określono, biorąc pod uwagę kryterium liczby osób zamieszkujących dany lokal, z którego odbierane są śmieci. Gminy mają jednak jeszcze do wyboru dwa inne kryteria: powierzchnię lokalu oraz zużycie wody. Wielokrotnie przygotowania do wprowadzenia nowych rozwiązań na terenie gmin utykają na etapie doboru tego kryterium – tak stało się choćby w sąsiadującej z Wałczem gminie Tuczno, w której na początku listopada radni próbowali się dowiedzieć, czy w sprawie nowej ustawy „coś się dzieje”.

- Najważniejsze decyzje, które trzeba podjąć obligatoryjnie, to wysokość stawki czy metoda naliczania – odpowiadał w imieniu władz gminy Bartłomiej Biela, specjalista ds. zarządzania kryzysowego w urzędzie Tuczno. Jego zdaniem, nie znając wciąż kosztów, m.in. transportu ani ilości odpadów, można jedynie wstępnie prognozować stawki: na 9,93 zł dla śmieci posegregowanych i 12,24 zł dla śmieci niesortowanych.

- Żadna z proponowanych metod naliczania stawek nie jest idealna – podkreśla w rozmowie z „Gminą” marszałek mazowiecki Adam Struzik. – Idealnie byłoby wybierać kryterium, które maksymalnie uatrakcyjniałoby segregację. W systemach, gdzie istnieją liczne możliwości zarabiania na odpadach i będących rezultatem recyklingu surowcach, można byłoby sobie wyobrazić wówczas bardzo niskie ceny wywozu śmieci – dodaje.

Z danych ankietowych wynika jednak, że aż 83 proc. władz gminnych w Polsce opowiada się za naliczaniem opłat w zależności od ilości mieszkańców. Za kryterium metrażu lokalu optuje 6 proc., za kryterium zużycia wody – 4,3 proc., natomiast 1,7 ankietowanych gmin chciałoby wprowadzić ryczałt od gospodarstwa domowego.

Zadziwiająca bezczynność

Dodatkowym problemem dla gmin jest decyzja, jak organizacyjnie przygotować się do nowych wyzwań. Z badań Ministerstwa Środowiska wynika, że niemal 71 proc. gmin będzie chciało samodzielnie zająć się nowymi zadaniami. Jednak prawie co czwarta gmina (22,64 proc.) chce delegować nowe obowiązki na specjalne związki międzygminne – w tym połowa skłaniających się ku takiemu rozwiązaniu chciałaby „zrzucić” na związek całość nowych zadań. W grę wchodzą ponadto jeszcze porozumienia międzygminne.

Co ciekawe, choć ankiety resortu wypełniło przeszło 1700 gmin w całym kraju, to tylko w 276 gminach prace nad powołaniem nowej komórki, mającej odpowiadać za funkcjonowanie wprowadzanego systemu, zostały doprowadzone do stopnia zaawansowanego. W 715 innych gminach podjęto rozmaite – ale niezbyt intensywne – działania w tym kierunku. Natomiast aż w 527 gminach – 31 proc. wszystkich biorących udział w badaniu – nie zrobiono w tej sprawie praktycznie nic. Co ciekawe, nie jest to związane z delegowaniem nowych obowiązków na różne struktury międzygminne: taka sytuacja ma miejsce wyłącznie w 9 proc. przypadków.

Więcej niż co czwarta gmina – jak wynika ze studium Ministerstwa Środowiska, chodzi o 474 urzędy – nie przeprowadziła też koniecznych analiz stanu gospodarki odpadami komunalnymi. Ponad połowa ankietowanych gmin (930) prowadzi w tym zakresie pewne działania, przy czym jedynie 240 jednostek ujawnia, że są to prace zaawansowane. W 25 gminach uznano wręcz, że tego typu analizy są niepotrzebne.

Zrzeszenia przecierają szlaki

Czas jednak ucieka, a w tych gminach, które przeprowadzą analizy wcześniej, jest szansa znalezienia niestandardowych rozwiązań. Do takich należy choćby zawiązywanie lokalnych związków, zrzeszających gminy. Przyczyna takiego stanu jest prosta: oszczędności. Gminy nie tylko mają utrzymać czystość i porządek na swoim terenie, ale też zapewnić budowę, utrzymanie i eksploatację własnych lub wspólnych z innymi gminami regionalnych instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych – połączenie „strumienia” własnych śmieci z odpadami z innych gmin pozwala wtedy obniżać koszty, a więc także ceny.

Stąd związki takie jak Związek Gmin Dolnej Odry. W ramach tego zrzeszenia skupiły się 22 gminy powiatu gryfińskiego oraz większość z powiatów myśliborskiego i pyrzyckiego – w gruncie rzeczy niemal cała południowo-zachodnia część województwa. Na całym terytorium wchodzącym w skład Związku żyje w sumie około 200 tysięcy ludzi. Formuła wspólnej instytucji pozwala nie tylko kolegialnie rozstrzygnąć dysputę co do wyboru kryterium naliczania opłaty, ale też definiować rozdział obowiązków w zakresie gospodarki śmieciowej między gminami a związkiem (co pozwala uniknąć powoływania osobnych, nowych komórek w strukturach urzędów, delegując np. obowiązki na wspólną jednostkę stworzoną w ramach Związku). Powoływane według tej filozofii związki będą też musiały decydować o tym, czy opłaty za wywóz śmieci pobierać będzie Związek czy też poszczególne gminy, wchodzące w skład zrzeszenia. – Najgorzej byłoby, gdyby w jednych gminach miał to robić związek, a w innych gminy zdecydowałyby się robić to samemu – twierdzi Janusz Gawroński, kierujący biurem Związku Gmin Dolnej Odry.

Szlaki przecierał pod tym względem Związek Międzygminny „Obra” – działające już od dwunastu lat zrzeszenie miasta i gminy Wolsztyn oraz pobliskich gmin wiejskich Przemęt i Siedlec. Na jego terenie, zlokalizowanym w zachodniej części województwa wielkopolskiego, mieszka ponad 55 tysięcy ludzi, a przeszło połowa powierzchni wchodzących w skład Związku gmin objęta jest rozmaitymi formami ochrony przyrody. W 1997 r. – podobnie jak w podwarszawskim Legionowie – gmina Wolsztyn wprowadziła własny „podatek śmieciowy”, likwidując dzięki temu dzikie wysypiska oraz obejmując wywózką praktycznie 100 proc. odpadów komunalnych. Cztery lata później polityka ta została zaadaptowana na poziomie całego Związku. W ostatnich latach „Obra” nie tylko rozwinęła na szeroką skalę zakres kampanii dotyczących gospodarki śmieciowej, ale też systemowo organizuje np. zbiórki zużytego sprzętu AGD i RTV, baterii czy odpadów wielkogabarytowych.

Marszałek rusza z odsieczą

Niestety, inicjatywy takie jak w gminie Legionowo czy w ramach Związku Międzygminnego „Obra” to wciąż wyjątki. – Tymczasem to krytyczny moment – podkreśla Adam Struzik. Dlatego też urząd marszałka województwa mazowieckiego chce wyjść z inicjatywą wsparcia wchodzących w skład województwa gmin. – Przygotowaliśmy publikację mającą formułę podręcznika – ogłosił na początku listopada marszałek.

Kilkudziesięciostronicowy „Poradnik” to punkt wyjścia. W broszurze znalazły się nie tylko najważniejsze przepisy, które będą musiały przyjąć gminy, ale też m.in. założenia Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami dla Mazowsza na lata 2012-2017, z uwzględnieniem lat 2018-2032, spis działań, które są niezbędne dla wdrożenia nowej ustawy, opis funkcjonowania systemu, czy wreszcie – prawdziwa gratka: wzory koniecznych uchwał, umów, specyfikacji istotnych warunków zamówienia (sformułowanych pod kątem przetargów, w których wyłonione zostaną formy obsługujące dane gminy) czy wreszcie wzorcowe materiały informacyjno-edukacyjne, na których będą mogły się oprzeć urzędy, chcąc poinformować mieszkańców o skali zaprowadzanych zmian na swoim terenie. Poza tym w siedmiu najważniejszych miejscowościach województwa odbędą się dodatkowe spotkania na ten temat.

Opublikowano w Listopad 2012

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY