Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 58.

poniedziałek, 12 styczeń 2015 16:38

PAKIET ONKOLOGICZNY POD CHOINKĄ

Napisane przez 

„Straszą pani doktór, jak co roku. Przecież musi być u nas i pani, i nasza przychodnia” – takie komentarze padają z ust moich pacjentów w grudniowe popołudnia.

Nie widzę u moich podopiecznych najmniejszych obaw o działanie systemu opieki zdrowotnej. Dla nich to moja osoba jest gwarancją, że nie stanie się im krzywda i, jak dotychczas, będą mogli zwrócić się do lekarza rodzinnego z problemem zdrowotnym. Przywykli do „gorących akcji” pod koniec każdego roku kalendarzowego. Nie angażują się w dyskusje. Przyzwyczaili się do swojej przychodni. Szkoda, że ja – ich lekarz rodzinny – nie mogę być tak samo beztroska.

Już teraz sen z powiek spędzają nam coroczne przepychanki Ministerstwa Zdrowia i NFZ z organizacjami reprezentującymi środowisko lekarskie. Niby wszyscy mówią o tym samym, ale każdy – jakby był z innej bajki. Różne wnioski dotyczące tych samych spraw. Zdaniem rządzących, dopiero pakiet onkologiczny usprawni system i mniej osób będzie umierać z powodu zbyt późno rozpoznanych chorób nowotworowych. Zdaniem specjalistów natomiast, już nie ma gdzie igły wsadzić, tak ciasno jest pod drzwiami ich poradni, a dodatkowe punkty przyznane na pacjentów onkologicznych, to działania pozorowane, bo i tak zastój nastąpi na linii dalszej diagnostyki.

Lekarze rodzinni mają świadomość, że to ich obarczy się odpowiedzialnością za niespełnione obietnice wyborcze decydentów. Roszczenia pacjentów będą adekwatne do treści zasłyszanych w mediach. Czy ktoś zastanawia się nad tym, czy pacjenci chcą być znakowani poprzez kartę onkologiczną? Dla wielu rozpoznanie i ogłoszenie światu, że leczą się onkologicznie to koniec prywatności, kariery zawodowej.

Z założenia pakiet onkologiczny ma na celu interes pacjentów. Zapomina się w nim o interesie lekarzy, ale może mszczą się zaszłości. Do tego jeszcze konieczność wypisywania skierowań do okulisty i dermatologa po Nowym Roku. To dopiero wydłuży kolejki w naszych przychodniach. Nie da się tak pracować, leczyć i prowadzić własnych zakładów opieki zdrowotnej.

Co roku próbuje się wywrócić do góry nogami obowiązujący system. Nie ma mowy o jego doskonaleniu. Wciąż nowe pomysły. Często jakby z kosmosu, tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Lekceważy się konsultacje społeczne, nie mierzy sił na zamiary, wyrzuca do kosza doświadczenia z ostatnich lat. Konfliktowanie środowiska medycznego stało się głównym narzędziem. Tylko czemu ma to służyć?

Niebawem święta. Z umową na świadczenie usług medycznych – czy też bez niej – usiądę z moimi bliskimi do wigilijnego stołu. W tym roku nie myślę jednak o prezentach. Zmęczyły mnie kolejne doniesienia medialne. Kolejny raz nie możemy podpisać niekorzystnych umów. Pragnę spokoju. Marzy mi się praca bez niepotrzebnego stresu. Gdyby tak każdy mój pacjent, zgodnie z zasadami profilaktyki, regularnie kontrolował stan swojego zdrowia, prowadząc oczywiście higieniczny tryb życia. Jeśli natomiast jego stan zdrowia wymagałby dalszej diagnostyki, bez zbędnego oczekiwania mógł trafić do pracowni diagnostycznych i poradni specjalistycznych, a w razie potrzeby być hospitalizowanym lub leczonym ambulatoryjnie.

Każdy z nas – lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej – życzy sobie takiego scenariusza. I jeszcze: żeby za tym szły odpowiednie pieniądze, tak by wszyscy żyli długo, dostatnio i szczęśliwie... Brzmi to trochę, jak świąteczne bajanie przy choince. Zamiast spełnienia tych nadziei, pod drzewkiem znajdziemy jednak pełen zawiłości pakiet onkologiczny, który już poróżnił społeczeństwo, a niebawem odsłoni kolejne słabe punkty kulejącego systemu opieki zdrowotnej. Choć nadzieja umiera ostatnia, wszyscy wiemy, że z próżnego to i Salomon nie naleje.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY