Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

niedziela, 30 listopad 2014 15:07

BAJKA O SERDUSZKU

Napisane przez 

Raz jeszcze Jan Jakub Kolski postanowił – nomen omen – chwycić za serce. Jego nowe dzieło, zatytułowane „Serce, serduszko”, to pozornie wkroczenie do świata realiów – ale koniec końców film zamienia się w baśń, na wzór wcześniejszych obrazów tego artysty.

Kolski potrafił nie raz chwycić widzów za serce. Jego „Jancio Wodnik”, „Historia kina w Popielawach”, „Cudowne miejsce” czy „Jasminum” umiejętnie balansowały między rzeczywistością, a pewną abstrakcyjnością, iluzją czy metaforą. Dla tych miłośników kina, którzy szukają na ekranie nie tylko precyzyjnego odwzorowania realiów, jego kino stanowiło odskocznie w świat umowności. Nie mniej jednak przejmującej niż najbardziej dociekliwe filmy dokumentalne.

„Serce, serduszko” bardziej też sięga po portrety niż historię. Widz dostaje przede wszystkim trzy główne postacie: dziesięcioletnią Maszeńkę (okrzykniętą już nowym odkryciem polskiego filmu Marię Blandzi), Kordulę (Julia Kijowska) oraz ojca Maszeńki (Marcin Dorociński). Pierwsza z nich to dziewczynka z domu dziecka, półsierota, która w swój świat – może i nie do końca realny, za to wbrew wszystkiemu pełen dobrych emocji – wciąga otoczenie. A otoczenie to dwie pozostałe postacie: zamknięta w sobie wychowawczyni z domu dziecka (Kordula), która demonstracyjnie odcina się od otoczenia, i balansujący na granicy alkoholizmu ojciec.

Świat filmów Kolskiego niemal zawsze zaludniali jednak ludzie w gruncie rzeczy dobrzy, choć niepozbawieni słabości. Nie inaczej jest tym razem. Maszeńka ucieka z domu dziecka, by zdać egzamin do szkoły baletowej. Kordula towarzyszy jej w tej podróży (z Bieszczad do Gdańska), pojawia się także ojciec i plejada innych postaci (w tym nieodzowny, wydawałoby się, w filmach Kolskiego Franciszek Pieczka – ale też Borys Szyc). Choć Maszeńka „urywa się” z sierocińca, a cała eskapada mogłaby się stać pretekstem do stopniowania napięcia – wbrew pozorom nie ma tu ani grama kina akcji. Fabuła koncentruje się na śledzeniu przemian, jakie przechodzą poszczególni bohaterowie, dostawania szans zmiany życia – i wykorzystywania lub marnowania ich.

Trudno powiedzieć, na ile reżyser chciał byśmy widzieli w jego bohaterach postacie realne, a na ile – metaforyczne. Maszeńka ma proste rozwiązania dorosłych problemów, wynikające z idealizmu (dziecięcego), a zarazem jedyne pozwalające rozwiązywać z pozoru nierozwiązywalne dylematy dorosłych towarzyszy podróży. Z kolei dorośli często są już tak zasklepieni w swoich traumach, że podsuwane przez dziewczynkę konkluzje wydają im się nie do przyjęcia. Maszeńka wydaje się dowodzić, że możliwe jest proste życie bez trudnych wyborów, Kordula i ojciec wydają się z trudem dojrzewać do przyjęcia takiego punktu widzenia.

Tak czy inaczej jednak, choć może „Serce, serduszko” ma wyraźnie wyczuwalną nutę goryczy, wraz z innymi filmami Kolskiego trafi do kanonu polskiego kina. Na pewno jest to jedna z ciekawszych jesiennych propozycji w naszych kinach.

Więcej w tej kategorii: « AMATORZY W ZWIERCIADLE

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY