Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

niedziela, 30 listopad 2014 15:06

BOSKA BIOGRAFIA

Napisane przez 

„Bogowie” być może nie przebiją spektakularnością – i frekwencyjnym sukcesem – kilku tegorocznych superprodukcji polskiego kina. Niewątpliwie jednak, to jeden z najlepszych polskich filmów, jakie w tym roku zobaczyliśmy.

– Przed obejrzeniem filmu „Bogowie” miałam obawy, że zgodnie z naszym zwyczajem prostą historię twórcy będą przekombinowywać, siląc się na zbędną symbolikę, by nikt nie zarzucił im płytkości lub braku pomysłowości – pisała recenzentka tabloidu „Fakt”, gazety, która rzadko sili się na zachwyty. – Zobaczyłam świetnie skonstruowaną historię z pełnokrwistymi bohaterami. Uśmiałam się setnie i wzruszyłam – dorzuca jednak. A to tylko jeden z głosów w chórze pochwał, jaki rozbrzmiał po premierze filmowej biografii profesora Zbigniewa Religi.

„Świetnie opowiedziana historia o upartym człowieku, który zmienił nie tylko Polskę i Polaków, ale i świat” – czytamy w „Polityce”. „Film dostarcza widzom szeroką gamę emocji. Trochę wzrusza czasami, jak każda ciekawsza biografia, przyprawia chwilami o łzę w oku, jak każdy lepszy dramat, ale też bawi, w niektórych momentach wręcz do rozpuku – to ostatnie głównie za sprawą znakomitych dialogów” – podkreślała autorka blogu na stronach „Newsweeka”. Ba, polską produkcję zauważyli też Brytyjczycy z „The Guardian”. „Film jest zrealizowany nieco staromodnie, szczególnie pompatyczna orkiestra jako ścieżka dźwiękowa, ale dobrze opowiada fascynującą historię i potrafił uchwycić ten specyficzny czas i miejsce w historii medycyny” – można przeczytać na stronach tego prestiżowego dziennika z Wysp.

I rzeczywiście, w polskim kinie rzadko zdarza się film – nie mówiąc już o tym, że biograficzny – który tak rozkładałby się akcenty. Biografia to w jego przypadku słowo nieprecyzyjne: opowiadana historia rozgrywa się w latach 1983-86 i pokazuje tylko kluczowy moment w życiu Religi. Ale za to pokazuje go bez nadmiernej pompy, w naturalny sposób, okraszając dokonania słynnego polskiego kardiochirurga stekami przekleństw, szklankami wódki i nieustannie unoszącymi się smugami papierosowego dymu. Tomasz Kot doskonale odnalazł się w tej roli. Choć twórcy filmu drobiazgowo odtworzyli realia epoki, nie mamy tu też tej wielkiej politycznej historii, która zakrada się do licznych obrazów z akcją osadzoną przed 1989 rokiem. Bohater filmu wraca co prawda do ojczyzny z zagranicznego stażu i siłą rzeczy zdarza się z realiami ówczesnych układów rządzących krajem – ale jego wysiłki krążą wokół tego, jak w przaśnych warunkach kliniki stworzyć ośrodek kardiochirurgii z dokonaniami na miarę świata. Ratuje ludzi, a nie Polskę.

Dla wielu to zupełnie nowe podejście. „W pierwszej kolejności na film wysłałbym swojego nauczyciela biologii z liceum. Najchętniej pytał pierwszoroczniaków nie o pantofelka, czy mitochondria, lecz o jedyne zwycięskie polskie powstanie. Kto wiedział, że chodzi o Powstanie Wielkopolskie, dostawał dużego plusa. Profesor zwykł potem wygłaszać mowę, że niewiele osób o tym powstaniu pamięta, bo ono takie niepolskie – zakończone zwycięstwem” – komentował film, nie bez racji, jeden z widzów.

– Kto by pomyślał, że film o kardiologii w Polsce może być tak dobry. Ale „Bogowie” to utrzymana w szybkim tempie opera mydlana, trochę jak „Ostry Dyżur” i „Grey's Anatomy”, ale umiejscowiona w latach 80., co dodaje im trochę kiczu z epoki Żelaznej Kurtyny – wyzłośliwiał się „The Guardian”. Oby takich oper mydlanych więcej, można odrzec.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY