Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

Wydrukuj tę stronę
sobota, 01 listopad 2014 20:18

W POGONI ZA SENIOREM

Napisane przez 

Kiepskie wyniki testów poznawczych, rychłe przechodzenie na emeryturę, brak zaangażowania w życie społeczne – takie jest statystyczny obraz polskiego seniora. Mimo rozmaitych inicjatyw polscy emeryci wydają się być niezainteresowani uczestniczeniem w życiu publicznym. A może nie dostrzegają adresowanych do nich inicjatyw?

Według Międzynarodowego Badania Zdrowia, Starzenia się i Przechodzenia na Emeryturę polski senior żyje w większym dyskomforcie niż jego rówieśnicy z innych krajów Europy. Uśredniając, jedynie co szósty, może nawet co siódmy z nich podtrzymuje jakąś aktywność zawodową (u naszych zachodnich sąsiadów – niemalże co drugi), znaczna większość boryka się też z problemami materialnymi. Zresztą, jakakolwiek aktywność pozazawodowa emerytów – czy to rekreacyjna, czy związana z kształceniem – nie cieszy się w Polsce większą popularnością.

Konsultować, doradzać, inicjować?

Prób wciągnięcia seniorów z powrotem do aktywnego życia jednak nie brakuje – zarówno na szczeblu centralnym, jak i samorządowym. Rząd opracował m.in. program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych, zabiega o utrzymanie przechodzących na emeryturę profesjonalistów na rynku pracy, próbuje tworzyć warunki mające sprzyjać podtrzymaniu przez nich samodzielności.

Inna inicjatywa to przeforsowana w ubiegłym roku instytucja gminnej rady seniorów – swoisty odpowiednik młodzieżowych rad gmin, funkcjonujących od trzynastu lat. Teoretycznie ma ono pozwalać najstarszym mieszkańcom danej jednostki przedstawiać swoje oczekiwania i pomysły – według uchwalonego zeszłej jesieni przepisu, „gminy mają sprzyjać solidarności międzypokoleniowej oraz tworzyć warunki do pobudzania aktywności obywatelskiej osób starszych w społeczności lokalnej”.

W praktyce gminne rady seniorów zaczęły powstawać wiosną i latem br. – jednak śladów ich działania, nie mówiąc o realnym wpływie na politykę lokalnych władz, trudno się doszukać. Być może dlatego, że rady powinny mieć „charakter konsultacyjny, doradczy i inicjatywny”. Innymi słowy, może sformułować swoją opinię – na dowolny temat, bowiem zakres tematyczny nie został określony – i… to by było na tyle.

Z drugiej strony, można oczywiście powoływać się na godne uwagi – i pochwały – inicjatywy samych samorządów. Skrzętnie próbują je wyławiać np. senatorzy, którzy w ramach konkursu „Samorząd przyjazny seniorom” (patrz str. 34-35), typują i nagradzają najlepsze projekty inicjatyw adresowanych do starszych osób. Tych jednak wciąż jest tyle, co kot napłakał. Ot, jeszcze jeden przyczynek do zastanowienia się, czy na pasywność polskich seniorów nie wpływa brak adresowanych do nich inicjatyw.

5,5 mln 70-latków

Paradoksalnie, nieunikniony trend do starzenia się polskiego społeczeństwa podchwytuje wyłącznie sektor przedsiębiorstw z branży medycznej. Potentaci tego rynku, np. ostatnio firma Medicover, intensywnie inwestują w rynek usług dla osób starszych. W największych miastach Polski trwa wręcz rywalizacja o to, kto najsprawniej dotrze z firmową ofertą do seniorów. Chodzi zarówno o klasycznie rozumianą opiekę – te same usługi, które polscy rehabilitanci i pielęgniarki oferowali dotychczas seniorom w krajach zachodnich – jak i nowe pomysły, np. teleopiekę. W tym ostatnim przypadku warto nadmienić, że z tej usługi korzysta obecnie około 3 tysięcy osób w Polsce – niektórzy z nich mogą korzystać przy wykupie tej usługi ze wsparcia samorządów.

Być może tędy droga. Według specjalistów największe zapóźnienia w grupie najstarszych Polaków dotyczą opieki zdrowotnej – tym bardziej, że model opieki oparty na, potocznie rzecz nazywając, domach starców, nad Wisłą się nie przyjął. Z jednej strony, świadczy to o przywiązaniu do tradycyjnych wartości rodzinnych, z drugiej jednak – często skutkuje zaniedbaniem osób starszych, co jednocześnie przekłada się na ich pasywność. I dlatego, choć część JST zaczęła w ostatnich latach np. dokładać do budowy lokali przeznaczonych dla seniorów (np. w ramach TBS), to wciąż poprawa stanu zdrowia powinna pozostać priorytetem.

Sprawa jest coraz bardziej paląca: w ciągu dekady nad Wisłą będzie żyć 5,5 mln osób w wieku ponad 70 lat. Jak by nie spojrzeć, ich wiedza i doświadczenie oraz chęć do dalszego uczestnictwa w życiu publicznym to wciąż niewykorzystany potencjał. Druga strona medalu to, oczywiście, konieczność zapewnienia seniorom wymaganych świadczeń – a więc przygotowanie odpowiedniej strategii finansowej. Miejmy nadzieję, że taka powstanie zawczasu.