Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

sobota, 01 listopad 2014 20:12

ANGELA MERKEL W KAŻDEJ GMINIE

Napisane przez 

Hanna Gronkiewicz-Waltz w Warszawie, Hanna Zdanowska w Łodzi, Małgorzata Mańka-Szulik w Zabrzu oraz lokalne liderki opisywane choćby na łamach Magazynu Samorządowego GMINA – wydaje się, że kobiet na czołowych stanowiskach w samorządach nie brakuje. Ale też panie mają poczucie niedoreprezentowania w lokalnych władzach – i wszystko wskazuje na to, że w najbliższej kadencji chcą to odrobić.

We Wrocławiu o urząd prezydenta zetrą się aż trzy kobiety: Aldona Wiktorska-Święcka, jeszcze niedawno pełniąca funkcję doradcy prezydenta miasta, kandydatka PiS – Mirosława Stachowiak-Różecka oraz Anna Kubica z Twojego Ruchu. „Hanka! Nie bój się debaty” – apelowała z kolei w Łodzi rywalka Hanny Zdanowskiej, była marszałek województwa łódzkiego Joanna Kopicńska (PiS). Nie jedyna to konkurentka do tego urzędu w mieście, bo należałoby też wspomnieć o Agnieszce Wojciechowskiej van Heukelom, sprawującej swego czasu funkcję doradcy prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. W Warszawie do fotela w ratuszu przymierza się też Joanna Erbel, przedstawicielka Zielonych, w Katowicach była senator i prodziekan Wydziału Radia i TV Uniwersytetu Śląskiego Krystyna Doktorowicz, w Krakowie Platformę Obywatelską reprezentuje Marta Patena.

Wygląda więc na to, że nie jest tak źle, jak przedstawiają to przynajmniej niektórzy uczestnicy debaty o polskim życiu politycznym. Przypomnijmy, że jeszcze latem Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz utyskiwała na niedostatek adresowanych do kobiet akcji informacyjnych, które pozwalałyby uzyskać wiedzę o nowych rozwiązaniach w zakresie prawa wyborczego, zwłaszcza odnośnie problematyki równości płci. Lipowicz podkreślała, że to czynnik wpływający w negatywny sposób na polską politykę lokalną, przekładający się na niewielki udział kobiet w polskim życiu politycznym.

Obrazek nie jest jednak aż tak jednoznaczny, jak mogłoby się wydawać. Wybory w okręgach jednomandatowych – w obiegowej opinii: kolejna kłoda rzucana pod nogi kobietom – wcale nie muszą eliminować pań z polityki. – Wszystkie badania na świecie wskazują, że systemy większościowe z jednomandatowymi okręgami wyborczymi są mniej sprzyjające udziałowi kobiet w polityce, niż systemy proporcjonalne z listami – przyznawała w trakcie niedawnej specjalnej konferencji na temat udziału kobiet w polityce pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania prof. Małgorzata Fuszara.

Jednocześnie jednak podkreślała, że ta męska dominacja przejawia się przede wszystkim w trakcie wyborów parlamentarnych. Wybory lokalne to już zupełnie inna historia. – Wybory samorządowe w okręgach jednomandatowych już były u nas na poziomie gmin do 20 tys. i kobiet po tamtych wyborach jest więcej, niż wcześniej. Okazuje się, że wybory w okręgach jednomandatowych nie są progiem nie do przekroczenia – podkreślała prof. Fuszara. Jej zdaniem, to po części zasługa specyfiki wyborów samorządowych – opierającej się na roli odgrywanej przez lokalne komitety, mniejszym znaczeniu partii politycznych i ich list kandydatów.

To właśnie na listach partyjnych odbywa się symboliczna „rzeź kobiet” – nawet działaczki z wieloletnim doświadczeniem i sukcesami lądują na dalszych miejscach (nie ukrywajmy, rzadko zauważanych przez głosujących). Efekt? W poprzednich wyborach były takie gminy – w liczbie 61 – gdzie nie wybrano ani jednej kobiety. – Były takie przypadki, kiedy do rady kandydowało ponad 50 proc. kobiet i nie dostała się żadna z nich – komentowała Aleksandra Niżyńska z Instytutu Spraw Publicznych. Takie przypadki pojawiają się w większości, aż w dwunastu, województw. Chlubne wyjątki to województwa lubuskie, warmińsko-mazurskie, opolskie i śląskie. Ta kobiety są w każdym samorządzie.

Oczywiście, w nadchodzących wyborach do rad powiatów, rad miejskich, sejmików oraz rad dzielnic Warszawy obowiązuje system proporcjonalny – kobiety nie mogą stanowić mniej niż 35 proc. liczby wszystkich kandydatów. Można jednak mieć wątpliwości, czy rozwiązania systemowe będą w stanie zmienić ten bilans: bardziej decydować będą luźne skojarzenia, jakie przeciętni wyborcy mogą podchwycić w mediach czy filmach. A tam, na szczęście, silnych kobiet nie brakuje: Angela Merkel w Niemczech, Hillary Clinton w USA, Dilma Rousseff w Brazylii – to archetypy skutecznych i silnych polityków, którym płeć nie przeszkadza w podejmowaniu decyzji i odnoszeniu sukcesów. Może zatem warto rozejrzeć się za ich odpowiednikami w naszym otoczeniu?

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY