Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

sobota, 01 listopad 2014 20:11

JESIENNY FESTIWAL ODDANYCH INWESTYCJI

Napisane przez 

8 listopada ruszą regularne kursy II linią stołecznego metra. Po czterech latach prac, opóźnieniach i sparaliżowaniu komunikacji w kilku kluczowych punktach miasta – M2, rozciągnięta na sześciu kilometrach długości i obejmująca siedem stacji, błyszczy nowością. W ratuszu musiało rozlec się westchnienie ulgi: zdążyliśmy. Pociągi wyjadą na trasę w idealnym momencie: na tydzień przed wyborami.

W mieście takim, jak Warszawa, i z taką historią – chyba nie mogło być inaczej. Budowa drugiej linii metra przypominała serial, z kolejnymi dramatami: wdarcie się wody na plac budowanej nad Wisłą stacji przy Centrum Nauki Kopernik (z wyłączeniem mostu i tunelu drogowego nad samą rzeką, jednej z najważniejszych arterii komunikacyjnych miasta), niebezpieczeństwo osypania się ziemi i uszkodzenia kamienic w centrum miasta, przy ulicy Świętokrzyskiej, niewybuchy czasów wojny, niezaznaczone na mapach instalacje i pozostałości budynków sprzed II wojny światowej, znaleziska historyczne itp. Do tego artystyczne instalacje Wojciecha Fangora. Nic dziwnego, że przez cztery lata budowa dostarczała pożywki mediom i satyrykom.

Oddawany do użytku obiekt pozostawia prawdopodobnie nieco do życzenia: dziennikarze, którzy mieli możliwość przejechać się nowym metrem jako pierwsi wskazują, że przynajmniej w niektórych miejscach prace właściwie jeszcze trwały. – Mam nadzieję, że uda nam się centralnym odcinkiem II linii metra pojechać jeszcze w tym roku – asekurowała się też oficjalnie prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ale nikt nie miał też większych wątpliwości, że metro ma ruszyć jeszcze przed wyborami. Trudno też uznać za przypadek, że zakończone jeszcze w ubiegłym roku, organizujące już niekiedy imprezy i przyjmujące odwiedzających Muzeum Historii Żydów Polskich oficjalnego otwarcia doczeka się… 28 października. I nic dziwnego, festiwal oddawania inwestycji na kilka tygodni przed wyborami zaczął się praktycznie w całym kraju.

Daj Boże, świętujmy!...

„Daj Boże wybory co roku. W Rzeszowie otwiera się inwestycja za inwestycją” – czytamy na stronach serwisu nowiny24.pl. Ironia być może usprawiedliwiona – faktem jest jednak, że właśnie dobiega jedna ze sztandarowych inwestycji tej kadencji obecnych władz. – Na Alejach Wyzwolenia powstały dodatkowe nitki jezdni, a także dwa ronda. Przebudowaliśmy także wiadukt na ulicy Warszawskiej. Te wszystkie zmiany bardzo usprawnią ruch w tej części Rzeszowa – podkreślał prezydent miasta, Tadeusz Ferenc. W ponownym otwarciu ulic mają uczestniczyć notable z ratusza, a miejscowe media plotkują, że całość poświęci biskup diecezji rzeszowskiej Jan Wątroba. Niewiele mniejszego rozmachu należy się spodziewać w innych przypadkach: na osiedlu Krakowska Południe oddany zostanie do użytku park przy ulicy Błogosławionej Karoliny, mieszkańcy będą mogli korzystać z nowych odcinków tras rowerowych oraz nowych placów zabaw – nowe inwestycje pojawiają się w niemal każdej dzielnicy. Do tego ratusz dorzucił pomnik rzeszowskich siatkarzy oraz darmowe przejazdy komunikacją miejską dla bezrobotnych.

Rzeszowianie wydali na wspomniany remont czołowych arterii miejskich 62 mln zł. Jeszcze więcej kosztowała „największa inwestycja komunikacyjna Częstochowy”: budowa wiaduktu, którym Aleja Jana Pawła II przeskakuje nad „jedynką”, trasą DK1. Miejscowy ratusz, wysiłkiem poprzedniej i obecnej ekipy, wysupłał na tę inwestycję 84 mln zł (w tym należałoby też uwzględnić most nad Wartą, oddany w ramach preludium we wrześniu). Z tego trzy czwarte – podobnie jak w Rzeszowie – pochodziło z funduszy UE. I tutaj napięcie stopniowano. Niektóre elementy inwestycji oddano we wrześniu, w pierwszy weekend października „roboczo” wpuszczono pierwszych kierowców, a oficjalną imprezę zaplanowano na 12 października. – Będziemy świętować i cieszyć się wraz z częstochowianami – zapowiedział okolicznościowy festyn prezydent Krzysztof Matyjaszczyk.

I tak w całym kraju: na Podkarpaciu kierowcy będą mogli wjechać na nowy odcinek autostrady, z Tarnowa do Dębicy, 7 listopada; w Kartuzach dopiero we wrześniu wpuszczono miłośników sportu na nowy kompleks boisk (choć prace zakończyły się w lipcu); w Olsztynie przebudowywana plaża miejska została oddana plażowiczom… z końcem wakacji; w powiecie rybnickim na potęgę powstają nowe wielofunkcyjne boiska, które mają zostać oddane do użytku jeszcze w tym roku; w powiecie śremskim budowa nowego szpitala zakończyła się kilka miesięcy temu. – Od pół roku szpital stoi pusty – precyzował radny powiatowy ze Śremu, Marcin Bednarz. – Wszyscy zastanawiają się, czemu to ma służyć – dodawał.

Okres wyborczy sprzyja nie tylko oddawaniu inwestycji do użytku, ale też zaczynaniu ich – lub zapowiadaniu. Na początku października władze Gdyni postanowiły przypomnieć mieszkańcom o pomyśle na gigantyczną rozbudowę śródmieścia. W ciągu dwudziestu najbliższych lat, być może z lekkim okładem, centrum miasta powinno rozbudować się dwukrotnie, od tzw. Waterfrontu począwszy, po tereny położone „w głębi” lądu. – Ten obszar został wyjęty z terenów miejskich w skutek gwałtownego rozwoju portu, który rozwijał się szybciej niż samo miasto. Jednak pierwotnie był ujęty w szkicach urbanistów jako teren przeznaczony pod funkcje miejskie – podkreślał na łamach lokalnej „Gazety Wyborczej” Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni. Pomysł więc stary, ale jary: zwłaszcza w gorącym politycznie okresie.

Przeszarżowane kalkulacje

Trudno oczywiście potępiać lokalnych liderów, że chcą chwalić się zrealizowanymi w czasie kadencji inwestycjami. Inna sprawa, że mogą się w takiej przeliczyć. Tak stało się choćby na warszawskim Wawrze, gdzie prace na jednej z ulic zakończyły się właściwie już wiosną, natomiast przez kilka miesięcy – z niewiadomych powodów – wyremontowaną uliczką nie dało się przejechać, a na chętnych czyhali policjanci. W oczach mieszkańców sytuacja była ewidentnym dowodem na przedwyborcze kalkulacje rządzących dzielnicą polityków.

Opozycyjni radni w Warszawie pomstowali też na metro. – Październik i połowa listopada to najgorętszy okres kampanii wyborczej – podkreślał radny PiS, Jarosław Krajewski. – Władze miasta na pewno będą pokazywać dziennikarzom i radnym że budowa się udała, mimo że inwestycja opóźniła się o rok – dodawał. Cóż, pozostając przy casusie metra: ratusz zapowiada, że przetarg na wydłużenie M2 być może uda się ogłosić jeszcze w tym roku. Dobudowanie sześciu stacji (po trzy z każdej strony) mogłoby się zacząć jesienią przyszłego roku, a pociągi dojeżdżałyby na nowe stacje… z końcem 2018 r., a więc w okresie, kiedy można przewidywać kolejne wybory. Przypadek? – można by zapytać sarkastycznie. – Pewnego rodzaju manipulacja terminami może działać w dwie strony, tzn. dążyć do przyspieszenia albo opóźnienia inwestycji, by wstrzelić się w kalendarz wyborczy – komentował na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” dr Radał Chwedoruk, politolog z UW. Tyle że gdy wyborcy dostrzegą tę manipulację, z łatwością może ona się obrócić przeciw pomysłodawcom.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY