Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.

sobota, 01 listopad 2014 20:11

BURMISTRZ

Napisane przez 

Rejowiec, miasto na Lubelszczyźnie, blisko Chełma, założył Mikołaja Rej z Nagłowic. Nic dziwnego więc, że w tej miejscowości historię traktuje się szczególnie. 14 sierpnia 2014 r., w szkole podstawowej w Rejowcu imienia – oczywiście – Mikołaja Reja, odbyła się konferencja naukowa poświęcona XIX-wiecznemu burmistrzowi, Józefowi Kossowskiemu. Ważną jej częścią była promocja opublikowanej właśnie biografii Kossowskiego – „Z Podola na Lubelszczyznę. Józef Kossowski – burmistrz Rejowca i Żółkiewki” pióra dr. Andrzeja Wawryniuka.

Niżej szeroko czerpię z tej biografii, traktując Józefa Kossowskiego jako typowego przedstawiciela pokolenia, które – przekazując pałeczkę polskości w sztafecie pokoleń – wpłynęło na naszą rzeczywistość i świadomość. Jak celnie ujął to we wstępie do wspomnianej biografii prof. Andrzej Gil, lubelski historyk, przedstawiciele tego pokolenia byli „rozdarci między poczuciem lojalności wobec utraconej Ojczyzny a narzuconą, ale w końcu realną, carską władzą, oraz między romantyczną wizją świata a koniecznością zapewnienia sobie i swoim rodzinom zwykłego, ziemskiego bytu”.

Zdaniem Gila, nie ma w historii Polski pokolenia, które byłoby tak silnie uwięzione „w paradygmacie walki o wolność bądź kolaboracji z systemem”. Można byłoby podyskutować o trudnych wyborach XX wieku…

Nasz bohater, Józef Kossowski, urodził się w okolicach Podkamienia we lwowskiem, w 1792 lub 1973 r. Przyszedł więc na świat jeszcze w wolnej Polsce. Ojciec Józefa był zawodowym oficerem Wojska Polskiego; sporo wskazuje na to, że był z Napoleonem pod Moskwą. Józef uczył się w austriackich, cesarsko-królewskich szkołach w Zbarażu i Brzeżanach, po czym w 1914 r. przeniósł się do Księstwa Warszawskiego połączonego unią personalną z Rosją. Od razu znalazł zatrudnienie w administracji jako zastępca wójta.

6 lipca 1823 r. zdał egzamin przed komisją województwa lubelskiego. Egzamin wykazał znajomość przepisów policyjnych, administracyjnych i obowiązków burmistrza. Konsekwencją tej niewątpliwej, zawodowej nobilitacji było powołanie na stanowisko burmistrza Rejowca w 1826 r. Czy oznacza to, że Józef Kossowski w wieku chrystusowym zyskał stabilizację? Niestety, nie.

Według ówczesnego podziału administracyjnego Rejowiec był miastem prywatnym, należącym do parafii Pawłów, powiatu chełmskiego, obwodu krasnostawskiego, województwa lubelskiego. Miasto nie było wielkie, w stu domach mieszkało ok. 600 osób. W mieście prywatnym burmistrz był przedstawicielem państwowej administracji, podlegał rządowej komisji wojewódzkiej. Odpowiadał za porządek, bezpieczeństwo, roboty publiczne, utrzymanie dróg, ochronę przeciwpożarową, statystykę (spisy mieszkańców, mienia, zwierząt hodowlanych), pobór podatków, paszporty i zaświadczenia. Obejmując urząd, burmistrz musiał przysiąc wierność i posłuszeństwo carowi i konstytucji „wiecznotrwałej i nieodzownej unii Królestwa Polskiego i cesarstwa Rosji”. Uzasadnione są skojarzenia z rotą przysięgi wojskowej w czasach PRL: przysięgam (…) „stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami”.

Godnym obowiązkom nie towarzyszyło godne wynagrodzenie. Jak wspominam, Rejowiec był miastem prywatnym i właściciele znosili burmistrza, narzuconego przez administrację zaborczą, jedynie z tego względu, iż był to warunek zachowania praw miejskich. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Andrzeja Wawryniuka, właścicielom nie zależało na tym statusie tak bardzo, jak mieszkańcom, szczególnie starozakonnym, którzy w ostateczności decydowali się łożyć na utrzymanie burmistrza...

Józef Kossowski był jedynym etatowym pracownikiem municypalnym w Rejowcu. Formalnie miał zarabiać rocznie 700 zł, co powinno wystarczyć na utrzymanie rodziny, gdyby te pieniądze rzeczywiście do niego trafiały. Niestety, niekiedy musiał się zadowolić otrzymaniem nie więcej, niż 400 zł rocznie. Nie starczało to na utrzymanie żony i pięciorga dzieci.

Wielokrotnie Kossowski zwracał się do zwierzchników o przeniesienie na lepszą posadę. Wydział wojewódzki podkreślał jego solidną, rzetelną, nienaganną służbę lecz… nakazywał pozostać w Rejowcu. Dopiero w lutym 1840 r. odnajdujemy Józefa Kossowskiego w Żółkiewce, na połączonym stanowisku burmistrza miasta, wójta gminy i kasjera.

Z tej zmiany, uzyskanej po latach usiłowań, nie był zadowolony. Już po trzech miesiącach pisał wnioski, by go z tej Żółkiewki zabrać. Już na początku urzędowania wszedł w kosztowny spór z właścicielami tego prywatnego miasteczka. W rezultacie, jego dochody spadły nawet poniżej skromnego uposażenia otrzymywanego wcześniej w Rejowcu. Kierował do władz wojewódzkich kolejne prośby o wsparcie i urlopy dla poratowania zdrowia, lecz nie doczekał się pozytywnej odpowiedzi – zmarł w Żółkiewce w czerwcu 1859 r.

Ot… typowe zmarnowane życie – ktoś powie, przykładając do egzystencji Józefa Kossowskiego posthistoryczne standardy. Jeśli jakość życia będziemy mierzyć poziomem spożycia, istotnie nasz bohater wypada skromnie. Jeśli jednak uwzględnimy fakt, iż całe swoje dojrzałe życie Józef Kossowski poświęcił służbie publicznej i w trudnych, ówczesnych warunkach pełnił ją, jak potrafił najlepiej,  oceniany wysoko i przez zwierzchników, i w lokalnych społecznościach – a wychował przy tym dzieci na prawych ludzi – czegóż oczekiwać więcej od losu?

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY