Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 58.

Wydrukuj tę stronę
sobota, 01 listopad 2014 20:07

BAJLANDIA: KRAINA SZCZĘŚLIWYCH DZIECIAKÓW

Napisane przez 

Rozmowa ze Zbigniewem Szotą, założycielem Fundacji Aktywne Dzieciaki im. dr Henryka Jordana w Krakowie

Turnusy dla chorych dzieci i ich opiekunów, wyjazdy wakacyjne, wyposażanie sal do ćwiczeń – to tylko niektóre z zadań fundacji wspierających nasze pociechy. A jest ich tak wiele, że aż trudno wybrać tę jedną, na którą chce się przeznaczyć 1 proc. podatku dochodowego. Według danych GUS, w 2012 roku działało w naszym kraju 8,5 tysiąca Fundacji. Część z nich za cel postawiło sobie wspieranie osób chorych. Inne zajmują się prewencją. Stąd mnogość form organizacyjnych i różnorodność działań.

Jedno jest pewne. Fundacje i stowarzyszenia w swoich szeregach skupiają ludzi dobrej woli, społeczników. Zaliczane do tzw. trzeciego sektora, są od lat na stałe wpisane w mapę organizacji pozarządowych. Co roku ich przybywa. Jako lekarka z podziwem obserwuję zwłaszcza te organizacje, którym udaje się dotrzeć do dzieci i młodzieży oraz zachęcić młodych domatorów, miłośników gier komputerowych, do aktywności ruchowej na świeżym powietrzu. To przecież najlepsza profilaktyka chorób cywilizacyjnych. Jak zatem wygląda codzienność funkcjonowania „trzeciego sektora”?

ANNA OSOWSKA: Czy fundacje z taką samą łatwością zyskują darczyńców, jak podopiecznych?

ZBIGNIEW SZOTA: Jesteśmy fundacją, która funkcjonuje bez możliwości korzystania z odpisów podatku dochodowego  firm, czy przedsiębiorstw. O  taką możliwość zamierzamy dopiero wystąpić. To naturalnie zmusza nas do nieustannych poszukiwań podmiotów, bądź osób fizycznych, które jedynie z dobroci serca wspierają nasze projekty.

Od jak dawna działa Fundacja Aktywne Dzieciaki – i w jakim celu powstała?

Fundacja została zarejestrowana w grudniu 2008 r., co oznacza, że aktywnie zaczęliśmy działać dopiero w 2009 r. Jednym z celów, jakie znaleźć można w naszym statucie, jest działalność na rzecz osób niepełnosprawnych. Na tym polu współpracujemy między innymi z Pełnomocnikiem ds. Osób Niepełnosprawnych przy Prezydencie Miasta Krakowa. Inne ważne cele, jakie realizujemy, to prowadzenie i wspieranie działalności na rzecz stwarzania dzieciom i młodzieży warunków sprzyjających ich pełnemu rozwojowi fizycznemu, społecznemu i psychicznemu, czy działalność propagująca sport i kulturę fizyczną.

No to z pewnością ma pan swój pogląd na stan wychowania fizycznego w szkołach...

Przed laty prowadziłem zajęcia w szkołach i treningi w klubie jako trener korfballu i instruktor strzelectwa sportowego. Z tego, co obserwuję, niestety nadal nawet największe zaangażowanie świetnie przygotowanych nauczycieli w-f bardzo mocno ograniczane jest brakiem środków finansowych.

Są oczywiście wyjątki: np. Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 14 w Krakowie, pod dyrekcją Pani Ewy Dziekan. Nie tylko posiada wspaniały kompleks sportowy do dyspozycji młodzieży, ale i w wolnych od zajęć godzinach obiekty te są udostępniane chętnym, a pozyskane w ten sposób środki inwestuje się w kolejne projekty! Jako fundacja jesteśmy szczęśliwi, bo skądinąd to jedna z placówek, z którą mamy umowę o partnerskiej współpracy.

W jaki sposób propagujecie kulturę fizyczną? Czy łatwo jest zachęcić „dzieciaki” do aktywności?

Dzieci mają aktywność ruchową wrodzoną, trzeba im ją tylko umożliwić. My, dzięki kontaktom ze szkołami i Towarzystwem Przyjaciół Dzieci, zapraszamy młodzież do Parku, gdzie pod opieką własnych nauczycieli i opiekunów korzystają nieodpłatnie z naszej bazy sprzętowej. Do dyspozycji dzieci są bezpieczne rowerki 3- i 4-kołowe, różnorodny sprzęt pływający: rowerki wodne, motorówki, rewelacyjne łódki napędzane siłą rąk, ale z napędem kół z łopatkami. Fantastycznie rozwijają one koordynację. Mamy też uwielbiane zarówno przez dzieci, jak i dorosłych kule aquazorbing, w których w formie zabawowej, wspaniale ćwiczyć można zmysł równowagi. Mamy też oczywiście sprzęt do gier i zabaw. Dzięki współpracy z Krakowskim Szkolnym Ośrodkiem Sportowym, nauczyciele i instruktorzy KSOS również organizują niezwykle interesujące i różnorodne zajęcia dla dzieci.

Bardzo dużą frekwencją cieszą się zajęcia z psami, które realizuje nasz stały partner – „Akademia Biały Pies” Katarzyny Harmaty. Organizujemy też duże imprezy plenerowe: Integracyjny Dzień Dziecka, Dni Jordanowskie, w ramach których dzieci i młodzież grają w tenisa ziemnego, koszykówkę, rugby, uczestniczą w warsztatach plastycznych i technicznych – i wielu innych atrakcjach specjalnie dla nich przygotowanych.

Pan jest pomysłodawcą i założycielem Fundacji. Ma ona szczególny patronat.

Nasza baza znajduje się na terenie Parku założonego przez dr Henryka Jordana i noszącego jego imię. Jeszcze na etapie dojrzewania pomysłu rejestracji Fundacji nie miałem wątpliwości, kto będzie jej patronem. Dr Henryk Jordan był nie tylko lekarzem i patriotą, był też, a może przede wszystkim, wielkim społecznikiem. Jako prekursor wychowania fizycznego w Polsce i założyciel pierwszych w Europie tzw. „ogrodów jordanowskich”, pragnął stworzyć jak najlepsze warunki zdrowego rozwoju dla dzieci i młodzieży. To mógł być tylko on.

Czy Fundacja ma stałą grupę podopiecznych? W jakim rejonie działa? Aktywne dzieciaki, znaczy zdrowe?

W 1889 roku dr Jordan napisał: „Dawać zdrowie i radość poprzez gry w słońcu i na powietrzu”. Zgodnie z tym mottem, od wiosny do jesieni jesteśmy aktywni u nas w Parku Jordana, na obszarze zwanym „Bajlandia – Kraina szczęśliwych dzieciaków”.

Przyjmujemy tu oczywiście nie tylko grupy osób niepełnosprawnych. W ramach umowy z Towarzystwem Przyjaciół Dzieci, zapraszamy dzieci z świetlic pobytu dziennego. Bywanie u nas z pewnością wielopłaszczyznowo pozytywnie wpływa na stan zdrowia uczestników.

Z kim współpracujecie? Kto was wspiera?

Jednym z naszych największych partnerów jest wojsko. To dzięki wieloletniemu wsparciu 2. Korpusu Zmechanizowanego (obecnie Centrum Operacji Lądowych-Dowództwo Komponentu Lądowego), a także 6. BPD, Wojsk Specjalnych i innych jednostek Garnizonu Krakowskiego, możliwe jest przeprowadzanie wielu wspaniałych przedsięwzięć. Zawsze gotowe do wsparcia są też Policja, Straż Miejska, Szkoła Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej.

Inni partnerzy to wspomniane już Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 14 w Krakowie z klasami integracyjnymi, Zespół Szkół im. Ojca Świętego JP II w Niegowici, Krakowski Szkolny Ośrodek Sportowy z dyr. Zdzisławem Traczem na czele, czy Gimnazjum nr 48 w Krakowie. Wśród przyjaciół-współpracowników Fundacji jest też świetny zawodnik I trener koszykówki I jego Akademia – Radwansport. Bardzo cenimy sobie również współpracę z Zespołem Pieśni i Tańca „Krakowiacy” pod kierownictwem tancerza i pedagoga, dyr. Zbigniewa Terleckiego.

Jakie formy działalności preferujecie?

Przez wiele lat pracowałem najpierw w Instytucie Medycyny Fizykalnej w Austrii, a później w podobnej placówce w Niemczech. Tam poznałem nowe metody pracy – również z niepełnosprawnymi. Po powrocie do kraju postanowiłem wykorzystać te doświadczenia w działalności Fundacji. Tak powstał projekt „Aktywacja psychoruchowa dzieci i młodzieży”.

Nasza działalność nie ogranicza się jedynie do obszaru zdrowia. Olbrzymią wagę przykładamy do promocji naszego regionu, artystów i twórców Małopolski. Organizujemy koncerty, pokazy mody, wystawy rzeźby. W tym roku obchodziliśmy 100-lecie pomnika dr Jordana w naszym Parku, pod patronatem Pani Prezydentowej Karoliny Kaczorowskiej, żony śp. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego – a więc historia i patriotyzm. Nadchodzący czas obfitować będzie w kolejne projekty w uzgodnieniu z naszymi partnerami.

Czy zmienia się grupa odbiorców działań Fundacji?

Oczywiście. Na początku działalności były to głównie grupy dzieci i osób niepełnosprawnych, jak choćby z bardzo prężnie działającej Fundacji im. Brata Alberta z Radwanowic. Obecnie, bardzo liczną grupę odbiorców stanowi młodzież szkolna, ale i – zgodnie ze statutem – inne organizacje i grupy społeczne, zarówno w ramach wsparcia, jak i działań promocyjnych, czy kulturalno-oświatowych.

Kto zasila szeregi Fundacji?

W realizacji poszczególnych projektów korzystamy ze wsparcia naszych partnerów. Bardzo cenimy sobie wolontariuszy – młodzież szkolną.

Czy aktywność fundacji trwa przez cały rok?

Zajęcia w Parku odbywają się w okresie wiosna-jesień, ale koncerty, wystawy, pokazy mody i inne projekty realizujemy przez cały rok.

A plany fundacji? Czego jeszcze nie udało się zrealizować? Co jest w toku?

Z pewnością najpoważniejszym przedsięwzięciem, którego nie udało nam się jeszcze zrealizować, jest rozbudowa naszej siedziby w Parku Jordana. Mamy wspaniałe plany przebudowy i nadzieję wkrótce pozyskać sponsora – partnera strategicznego, który udźwignie ciężar dosyć kosztownej inwestycji.

Jak oceniana jest działalność fundacji przez lokalny samorząd? Czy otrzymujecie wsparcie władz miasta?

Myślę, że najlepszą oceną jest fakt, iż co roku przechodzimy zwycięsko przez weryfikacje w konkursach zadań publicznych i otrzymujemy wsparcie finansowe, zarówno od władz miasta, jak i województwa.

Jak – jako inicjator Aktywnych Dzieciaków – po latach ocenia pan fundację? Czy udało się zrealizować wszystkie pomysły z 2008 r.?

Pomysłów nam nie brakuje, ale chyba nie ich ilość jest najważniejsza. A co do oceny, to odwołam się znowu do oceny przez innych. W maju tego roku otrzymałem medal im. dr H. Jordana – najwyższe odznaczenie przyznawane przez TPD za szczególne zasługi dla rozwoju opieki zdrowotnej i upowszechnianie kultury fizycznej wśród dzieci i młodzieży, oraz wybitne zasługi na polu rekreacji, między innymi w organizowaniu rekreacji w czasie wakacji i ferii.

Gratuluję. Co zatem przed wami? Zaczął się nowy rok szkolny. Czy oznacza to nowe propozycje dla dzieci, które chcą żyć aktywnie?

W listopadzie organizujemy niezwykle atrakcyjny koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Krakowiacy”, oraz prezentację kolekcji mody folkowej słynnego „Podhalańskiego Versace” – Andrzeja Siekierki z Poronina. Już wkrótce realizować będziemy też kolejne projekty, o których powiadomimy we właściwym czasie.

Jakie znaczenie ma dziś Fundacja Aktywne Dzieciaki dla pana, jej założyciela? Jakim przesłaniem kieruje się Pan w swej działalności na rzecz dzieci?

Prowadzenie fundacji, której działania dostrzegają inni, jest przyjemne – choć codzienny wysiłek, jaki wkładam w jej funkcjonowanie, widzą tylko najbliżsi. Ponieważ jest to funkcja społeczna, tym bardziej cieszy mnie uśmiech szczęśliwych dzieciaków, dla których pracuję – zgodnie z przesłaniem dr H. Jordana.

Wnioskuję, że prowadzenie Fundacji jest bardzo absorbujące. Czy znajduje pan czas na inne aktywności, poza Fundacją?

Fundacja faktycznie bardzo mnie absorbuje. Mimo to znajduję jeszcze czas na członkostwo w Małopolskiej Radzie Olimpijskiej, jestem też członkiem Krakowskiego Towarzystwa Strzeleckiego „Bractwo Kurkowe”. Wracam również do większej aktywności sportowej, choć teraz już tylko rekreacyjnie.

Rzeczywiście, Aktywne Dzieciaki mają w pana osobie dobry wzorzec do naśladowania. Czego zatem można życzyć panu i fundacji?

Dla siebie pragnę jedynie nadal tyle energii, ile posiadam, a dla Fundacji – szczęśliwej realizacji ambitnych planów działania i kolejnych wspierających, dzięki którym te plany będziemy mogli zrealizować.

Może chciałby pan podać numer konta fundacji dla pragnących was wesprzeć?

Z przyjemnością. Skorzystają na tym nasi podopieczni.

FUNDACJA AKTYWNE DZIECIAKI im. dr. H. Jordana

Bank PEKAO S. A. w Krakowie, konto nr 19 1240 1444 1111 0010 2242 6984

SWIFT(BIC) PKOPPLPW