Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 83.

niedziela, 28 wrzesień 2014 22:51

PRZEMOC W SZKOLE JEST FAKTEM

Napisane przez 

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat przemocy w szkole – „Przeciwdziałanie zjawiskom patologii wśród dzieci i młodzieży szkolnej” nie pozostawia złudzeń: szkoła nie radzi sobie ze zjawiskiem agresji.

Najwięcej zachowań patologicznych odnotowano w gimnazjach – 8,8 proc. uczniów deklarowało udział w sytuacjach mających związek z przemocą. Najwięcej wskazań – aż 74 proc. – dotyczyło agresji werbalnej: ubliżania, przezywania, poniżania. 58 proc. odpowiedzi uczniów wskazywało na obecność w szkole agresji fizycznej. W porównaniu z wcześniejszymi latami to znaczny wzrost.

Podobnie przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o cyberprzemoc – z raportu wynika, że aż co piąty uczeń zetknął się bezpośrednio z takimi działaniami. Dane te są wysoce niepokojące – z racji tego, że nauczyciele nie mają często ani doświadczenia, ani umiejętności poruszania się w wirtualnej przestrzeni.

Przemoc hi-tech

Zbigniew Matwiejek z NIK ocenił, że kadra pedagogiczna nie jest przygotowana do rozpoznawania takich zagrożeń. Nauczyciele niekiedy nie zdają sobie sprawy, czym są dla współczesnych nastolatków portale społecznościowe, i jak mierzy się atrakcyjność osoby za pomocą kliknięć „lubię to” oraz z tego, co nastolatki gotowe są zrobić, by zyskać na popularności. Nietrudno wywnioskować, że z tej racji są szczególnie narażone na uczestniczenie w sytuacjach groźnych.

– Taka sytuacja dotyczyła grupki moich rówieśników. Grozili takiej jednej dziewczynie przez internet – opowiada Ania, uczennica gimnazjum nr 1 w Raszynie. Drastyczny przykład przemocy i cyberprzemocy nagłaśniały w 2011 r. media, kiedy to w Szczecinie 11-latek dokonał brutalnego gwałtu na dziewięciolatku – a wydarzenie to nagrał, i sprzedawał innym uczniom za 10 złotych, piętnastolatek.

Justyna Sedlak z Ministerstwa Edukacji Narodowej w odpowiedzi na raport NIK zaznacza, że resort edukacji za jedno z głównych zadań w soku szkolnym 2014-2015 stawia sobie profilaktykę agresji i przemocy w szkołach. Warto zaznaczyć, że od czerwca 2011 r. kodeks karny zawiera przestępstwo „stalkingu” – definiowanego jako uporczywe nękanie i prześladowanie, a także podszywanie się pod inną osobę w celu wyrządzenia jej szkody, także osobistej.

„Stalking” to forma przemocy psychicznej. W świetle obowiązującego w Polsce prawa, w przypadku przemocy rówieśniczej – a więc wtedy, gdy sprawcą jest nieletni – mają zastosowanie przepisy o postępowaniu w sprawach nieletnich, które mówią że szkoła i nauczyciele stanowią instytucję, do których obowiązków należy dbanie o dobro dziecka. Dlatego posiadają oni szczególny obowiązek zwracania uwagi na przemoc i informowanie o niej policji lub prokuratury.

Zgodnie z literą Ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty, nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną. W Karcie Nauczyciela z kolei ustawodawca zaznacza, że do obowiązków nauczycieli należy także dbanie o wykształcenie postaw moralnych i wzajemnego szacunku w uczniach. Powinni zatem nie dopuszczać oni do sytuacji mobbingu rówieśniczego, a w sytuacjach, gdy ma on jednak miejsce, skutecznie reagować. Lucyna Kicińska z Fundacji Dzieci Niczyje opisuje tymczasem zjawisko odbierania nauczycielom „prawa do wychowywania”.

Według niej raport NIK obnażył problem braku współpracy pomiędzy szkołą a rodzicami. W praktyce wygląda to tak, że nauczyciele mają poczucie bycia na cenzurowanym. Skarżą się na roszczeniowo nastawionych rodziców. Jeśli czyjemuś dziecku dzieje się krzywda, rodzice żądają, by dziecko chronić, a sprawcę ukarać, ale kiedy to ich dziecko jest sprawcą przemocy – kategorycznie zabraniają nauczycielowi się wtrącać. „Pani jest od uczenia, a nie od wychowywania” – mówią. A zatem nauczyciel bywa stawiany pod ścianą.

Kicińska zauważa także, że cyberprzemoc nie bierze się znikąd, skoro niemal wszystkie dzieci zostawione są przez rodziców w sieci same sobie. A jest to przestrzeń specyficzna, dziecko nie uczy się w niej relacji interpersonalnych, za to oswaja z językiem bardzo nasyconym przemocą.

Klęska profilaktyki

Z raportu NIK wynika, że na istnienie zjawiska cyberprzemocy wskazało w roku 2012/2013 8 proc. uczniów. Izba przyczyny tego stanu rzeczy upatruje w tym, że szkoły nie diagnozują sytuacji, a nauczyciele nie umieją odpowiednio reagować na zagrożenia, pozbawieni są także wsparcia ze strony samorządów i rodziców. Autorzy raportu podkreślają, że intensywnie narastającym – i w zasadzie nie rozwiązanym – problemem jest zażywanie narkotyków i innych substancji psychoaktywnych. Wyraźnie odnotowuje się tendencję wzrostową, jeśli chodzi o dopalacze. Ponad 30 proc. ankietowanych przez NIK uczniów deklarowało, że było świadkiem narkotyzowania się lub słyszało o takich sytuacjach od koleżanek i kolegów, 17 proc. potwierdzało występowanie handlu narkotykami na terenie szkoły lub jej okolicy.

Nauczyciele zgadzają się z opinią, że w ich placówce występuje problem zażywania narkotyków przez uczniów. Aż 28 proc. z nich twierdzi zatem jednoznacznie: „u nas w szkole są narkotyki”. Oprócz tego, badani wskazywali na istnienie innych patologii, takich jak wandalizm, kradzieże na terenie szkoły, nadużywanie alkoholu.

Raport NIK dowodzi zupełnej nieskuteczności rządowego programu o szumnej nazwie „Bezpieczna i przyjazna szkoła” wprowadzonego do szkół przez MEN w latach 2008-2011. Zakładany cel, tj. poprawa bezpieczeństwa dzieci w szkole, nie został osiągnięty. Podobnie bezowocne – zdaniem NIK – okazały się działania profilaktyczne szkół w latach 2011-2012 i 2012-2013.

Powstaje zatem pytanie, jakie są słabe strony programów profilaktycznych? Na pewno należy tu wymienić niedoinformowanie nauczycieli, skoro aż 30 proc. z nich przyznaje, że nie ma dostatecznej wiedzy na temat ryzykownych zachowań uczniów. Ponadto kontrolerzy Izby dowodzą, że programy profilaktyczne, z których korzystają szkoły, są ogólnikowe, niedostosowane do potrzeb, oparte na jednostronnym przekazie. To skazuje je na klęskę, ponieważ nowoczesna pedagogika musi umieć się poruszać we współczesnym świecie, programy powinny być interaktywne, angażujące zarówno emocje, jak i intelekt osób, do których są kierowane.

Z lokalnej perspektywy   

– W naszej gminie od wielu lat prowadzone są wielopłaszczyznowe działania profilaktyczne pod nazwą Wyszkowskich Dni Profilaktyki. Kilka miesięcy wcześniej zespół składający się z przedstawicieli wszystkich szkół i przedszkoli przygotowuje zakres merytoryczny tych działań dla swojej placówki. Każda z nich przygotowuje plan działań zgodny ze swoimi potrzebami. Nigdzie nie jest powiedziane, że nasilone są w nich te same negatywne zjawiska, co w Warszawie na przykład – mówi Kamila Puławska, inspektor ds. profilaktyki i uzależnień z Urzędu Miasta w Wyszkowie. – Omawiamy wtedy problemy, charakteryzujemy szkołę. Rzetelna diagnoza musi być podstawą działań by miały one sens – dodaje.

Problem przemocy i przestępczości nieletnich był już dyskutowany nieraz, tak przez samorządowców, jak i przedstawicieli policji. Trudno zarzucać im bezczynność, skoro w 2013 r. funkcjonariusze służb prewencyjnych z Zespołu ds. Nieletnich i Patologii odbyli ponad dwieście spotkań z młodzieżą oraz ponad czterysta spotkań z rodzicami i pedagogami. Policjanci realizowali działania profilaktyczne z Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. – Ich działania, takie jak akcje „Wagarowicz” czy „Nieletni” ukierunkowane były na profilaktykę wszelkich patologii, w tym przemocy szkolnej. Warto podkreślić, że zwracano w nich także uwagę na zasady bezpiecznego korzystania z Internetu – podkreśla Puławska.

Ciekawą i popularną w wielu gminach inicjatywą profilaktyczną jest PaT. KPP i samorządy, realizując program aktywnej profilaktyki stawiającej na kreatywność i potencjał młodych ludzi, wpisuje się trafnie w postulowaną przez NIK nowoczesność programów profilaktycznych. Program PaT został zaliczony do Banku Dobrych Praktyk rządowego programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań „Razem bezpieczniej” i do programu „Bezpieczna i przyjazna szkoła” – tak ostro skrytykowanego przez NIK.

Trudno jednak, wbrew ustaleniom NIK, zakładać, że wszelkie działania profilaktyczne są nietrafione. Jeżeli bowiem – zgodnie z danymi raportu – tak wielu uczniów było świadkami przemocy lub zażywania narkotyków, to rodzi się pytanie kluczowe: co z tym zrobili i jak reagowali. Jeśli bowiem ktoś proponował im narkotyki, a oni odmówili, uznać można to za sukces profilaktyki kładącej nacisk na asertywność w takich sytuacjach. Jednak liczba wskazuje na coś innego – liczy się tylko fakt, także zresztą niepokojący, że byli uczestnikami takiego zdarzenia.

Dowodzi to, że konieczne jest dokonywanie pogłębionych badań obejmujących konkretną szkołę, konkretne klasy. Kamila Puławska informuje, że w gminie Wyszków dokonuje się bardzo obszernej i szczegółowej diagnozy zagrożeń społecznych, obejmującej także szkoły. – Ostatnia była wykonana w 2012 r., a aktualizuje się ją co cztery lata. Ponadto jest ona na bieżąco przypominana i stanowi podstawę podejmowanych w ramach profilaktyki działań – mówi inspektor ds. profilaktyki i uzależnień z wyszkowskiego ratusza.

Okiem psychologa

– Programy profilaktyczne nie powinny być akcjami jednorazowymi, ale długoterminowymi, ponieważ potrzeby są ogromne – podkreśla psycholog Jolanta Twardowska, od ośmiu lat pracująca w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Wyszkowie. – Ważne jest to, by rodzice dostrzegli problem, współpracowali z nauczycielami, a nie tylko przedstawiali swoje oczekiwania w kwestii bezpieczeństwa ich dziecka w szkole – kwituje. Jak twierdzi, tylko rozwiązania systemowe, angażujące wszystkie ogniwa systemu oświaty, mogą przynieść pozytywne rezultaty. A najniebezpieczniejsze jest niedostrzeganie lub bagatelizowanie problemu.

– Zdarza się, że rodzice mylą wsparcie dziecka z bezkrytycznym bronieniem go – zaznacza Twardowska. Na nic wówczas nie zdadzą się działania wychowawcze podejmowane w szkole. Dziecko, otrzymując immunitet na złe zachowanie od rodziców, znajduje się właściwie poza zasięgiem wpływu nauczycieli. W przekonaniu swoim i rodziców dziecko jest dobre, a nauczyciel zły, niekompetentny lub po prostu się czepia. Wzajemne znoszenie się autorytetów jest sytuacją niebezpieczną dla dziecka, które i tak, w okresie dojrzewania, najintensywniej poddane jest wpływom grup rówieśniczych. Te zaś dysponują różnymi wzorcami, niekiedy premiowane jest w nich to, co najniebezpieczniejsze – także zachowania aspołeczne, w tym przemoc.

Dziecko pozbawione wsparcia ze strony dorosłych, nie mające dobrego kontaktu z rodzicami, jest w stanie całkiem zmodyfikować swoje zachowania, tylko po to, by przypodobać się rówieśnikom. Czasem staje się uczestnikiem klasowej nagonki na inne dziecko, czasem jej prowodyrem, a czasem – kozłem ofiarnym. Jolanta Twardowska, zajmująca się w swej placówce socjoterapią, namawia zwłaszcza do czujności w pewnym okresie życia dziecka. – Bardzo niebezpieczny z psychologicznego punktu widzenia jest okres gimnazjalny – mówi.

Warto zatem uświadamiać rodzicom, że umniejszając wartość nauczyciela jako człowieka, umniejszają  wartość dorosłych jako autorytetów, także swoją. Ważne także, by rodzice mieli świadomość, że powierzchowny kontakt z dzieckiem, brak uwagi i czasu zwiększają ryzyko bezkrytycznego poddania się młodego człowieka złym wpływom. Jolanta Twardowska uczula na indywidualne podejście do dzieci, u których takie zachowania dają się zaobserwować, zaleca także zwykłą czujność, przejrzystość oczekiwań – i to, o co niekiedy najtrudniej: zwykłą przyjaźń i zrozumienie dla swojego dziecka. – Czym wcześniejsza interwencja, czym wcześniej podjęte działania naprawcze, tym większa szansa na pomoc – przekonuje.

– Agresja jest często symptomem bardzo złożonych problemów dziecka, które wymagają korekty – tłumaczy Twardowska. – Mogą to być deficyty w umiejętnościach społecznych, problemy emocjonalne, złe wzorce w domu rodzinnym, które dziecko powiela, za pomocą których próbuje porządkować swą rzeczywistość, nieświadome tego, że odbiegają one od wzorów postępowania właściwego – podsumowuje.

Ale też, według niej, dobrze poprowadzona terapia pedagogiczna i psychologiczna modyfikuje niewłaściwe, destrukcyjne zachowania. Ponad to agresja bywa symptomem złożonych zaburzeń. – Zdarza się, że inteligentne, dobrze rozwijające się dziecko rujnuje swą szkolną karierę, ponieważ nie radzi sobie z frustracją, złością, nudą lub innymi emocjami – mówi Twardowska. A szkoła nie radzi sobie z nim. Warto szukać wtedy porady u specjalistów, ustalić przyczynę i odpowiednio pokierować terapią. – Terapia to nie wstyd, a wyraz rodzicielskiej dojrzałości – apeluje. W Ośrodku Szkolno-Wychowawczym Twardowska była współzałożycielką grupy wsparcia dla rodziców borykających się z trudami rodzicielstwa. To szczególnie cenna inicjatywa, ponieważ uświadamia rodzicom, że inni są w podobnej sytuacji, mają prawo do błędów jako rodzice – ponieważ rodzicielstwa nikt nas nie uczy.

Programy nadziei

Wiele gmin w ramach profilaktyki uzależnień realizuje programy skierowane do nauczycieli i rodziców, zahaczające o problematykę przemocy, takie jak: „Praca z dzieckiem trudnym wychowawczo, agresywnym, pochodzącym z rodziny alkoholowej”, czy „Odczuwaj, ufaj, mów”, „Współpraca szkół z policją w sytuacjach zagrożenia dzieci i młodzieży przestępczością i demoralizacją”, „Picie alkoholu i eksperymentowanie z innymi substancjami psychoaktywnymi przez dzieci i młodzież – reagowanie przez rodzica”.

Kamila Puławska zaznacza, że programy profilaktyczne skierowane do rodziców są szczególnie ważne, gdyż rodzice mają często nikłą świadomość zagrożeń, jakie wiążą się z uzależnieniami. – Do inicjacji alkoholowej wśród dzieci dochodzi najczęściej w obecności i za przyzwoleniem rodziców – alarmuje Kamila Puławska. – Trudno w to uwierzyć, ale rodzice z naszej gminy, co wiemy dzięki wspominanej już diagnozie, nie dostrzegają w piciu piwa zagrożenia dla dziecka, a przecież skutkiem takiego przyzwolenia może być zarówno wczesne uzależnienie, jak problemy z zachowaniem, także agresją – mówi.

Obie specjalistki tłumaczą także, że na krytyczne oceny NIK jest stanowczo za wcześnie. Programy profilaktyczne to element długiego procesu wychowawczego, którego skutki możemy ocenić dopiero po latach – dowodzą.

Przykłady? Gimnazjalista z Długosiodła, pytany o przemoc w szkole, opowiada własną historię. – Prawda jest taka, że znęcałem się nad jednym chłopakiem – mówi. – Potem mieliśmy zajęcia, na których rysowaliśmy portret ofiary i portret sprawcy, i wtedy okazało się, że to ja jestem ten słaby, że krzywdzę, by poczuć się lepiej. Teraz bardzo się tego wstydzę – kwituje. Rzuca to trochę inną perspektywę na skuteczność programów profilaktycznych. Dlatego za niezwykle cenne uważa się te programy, które angażują wyobraźnię i emocje dzieci. Ważne również jest kształcenie i uwrażliwianie nauczycieli, ponieważ powinni oni nadążać za zmianami i nabywać kompetencje, pozwalające rozpoznać i rozwiązać problemy.

Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica w Płocku i wiele innych uczelni realizuje projekty treningowe dla nauczycieli w ramach programu unijnego „Kapitał ludzki”. Realizowany w 2013 roku projekt dotyczył postępowania w sytuacjach kryzysowych i był – zgodnie z nazwą – Treningiem Zastępowania Agresji. Należał do inicjatyw, które zrealizowano pod szyldem Akademii Profesjonalnego Pedagoga. Na pewno warto, by nauczyciele śledzili ofertę szkoleniową, a jest ona naprawdę szeroka.

Los kozła ofiarnego

Przemoc to nie tylko bicie, szturchanie czy wyzwiska. To także nękanie psychiczne, jakie miało miejsce w przypadku Antka. Dzieci nie siadały z nim w ławce, odsuwały od gier i zabaw, uporczywie powtarzały, że śmierdzi. Obgadywały go na Facebooku. Nauczyciele bagatelizowali problem, dopatrywali się winy w nim. – Miałam wrażenie pomieszania światów – opowiada matka Antka, której syn zaczął często chorować, wymiotować przed pójściem do szkoły.

Ich historia zakończyła się przeniesieniem chłopca do innej szkoły, ale czy to jest najlepsze rozwiązanie? Joanna Węgrzynowska ze Stowarzyszenia Bliżej Dziecka, prowadząca treningi z dziećmi, zdecydowanie zaprzecza. – Zmiana szkoły to rozwiązanie ostateczne, kiedy już wszystko inne zawiodło – podkreśla. – Wtedy całą rodzicielską uwagę trzeba skupić na tym, by dziecko wiedziało, że nie zmienia szkoły, bo jest słabe, bezwartościowe, poniosło porażkę. Porażkę ponosi system, pedagodzy, rodzice agresywnych dzieci. Ono nie. Ono ma prawo uczyć się w szkole, w której będzie traktowane z szacunkiem – kwituje z mocą. Węgrzynowska tłumaczy, że jest wiele strategii radzenia sobie z napastnikiem, których można nauczyć dziecko, jest wiele technik podnoszenia pewności siebie i atrakcyjności interpersonalnej. Ocenia, że około 40 proc. dzieci udaje się wyzwolić z roli kozła ofiarnego.

Co z pozostałymi? Samotna matka pięciorga dzieci zapytana o to, czy z jakichś powodów były one w szkole narażone na przemoc, nie ma złudzeń. – Moje dzieci były w gimnazjum dyskryminowane z powodu biedy. Koleżanki z zamożnych domów często im dokuczały i śmiały się, że moje córki kupują ubrania w lumpeksach – opowiada. Natomiast Jolanta Twardowska, zapytana o to czy są dzieci, które z jakichś przyczyn są szczególnie narażone na przemoc ze strony rówieśników, wyszczególnia nieśmiałość – która także powinna być dla rodziców sygnałem do podjęcia działań korekcyjnych, ponieważ wyraźnie przekłada się ona na jakość całego życia. A także nieporadność, nieumiejętność radzenia sobie dziecka w sytuacjach konfliktowych, zagrażających.

Ważne jest, by zarówno w ofierze, jak i sprawcy, widzieć przede wszystkim dziecko, które wymaga pomocy właściwej dla swojej osobowości, swoich problemów. – Rozwijajmy empatię i umiejętności społeczne naszych dzieci. I im, i nam będzie się wtedy żyło lepiej – apeluje Twardowska. – Pracowałam zarówno z dziećmi agresorami, jak i z dziećmi doświadczającymi agresji i jeśli chodzi o rodziców to widzę różnicę między tymi grupami – wspomina z kolei Węgrzynowska. – Rodzice dzieci agresywnych sami częściej wykazują się agresją, widać, że dziecko nauczyło się takiej postawy od nich. Ci rodzice niechętnie uczestniczą w szkoleniach, nie przychodzą, albo mówią, że nie widzą problemu. Bywa i tak, że są dumni z agresywnych zachowań dziecka sądząc, że „przynajmniej da sobie radę w życiu” lub, że „w życiu trzeba walczyć” – dodaje.

Według niej to rodzice kozłów ofiarnych są chętni do współpracy, empatyczni, chcą zdobywać nowe umiejętności. W świetle wypowiedzi cytowanej matki zgodzić się co do konieczności rozwijania empatii u dzieci po prostu musimy. – Problemy nie znikną, zawsze będą się pojawiać, ponieważ błędy, złe decyzje, zachowania ryzykowne są wpisane w nasze życie, a także w życie naszych dzieci. Ważne by umieć wyciągać wnioski, rozmawiać o problemach, nie zamiatać ich pod dywan – mówi psycholog.

Drogowskazy pośród krętych dróg

My, rodzice, powinniśmy zatem pracować nad komunikacją z młodymi ludźmi, wskazywać konsekwencje zachowań destrukcyjnych i przedstawiać atrakcyjne kierunki samorealizacji. Samymi sankcjami, karami nie zdziałamy nic – wszelka represja prowokuje do zamknięcia się w sobie, buntu. Na takim fundamencie nie zbudujemy relacji opartej na zaufaniu, bezpiecznej relacji. Pozytywne relacje z rodzicami, nauczycielami i rówieśnikami to drogowskazy. Warto je stawiać na krętych drogach, którymi chodzą nasze dzieci.

Programy profilaktyczne, choćby nowoczesne, dobrze zaplanowane i profesjonalnie przeprowadzone – nie rozwiążą wszystkich problemów, ale powinny inspirować do codziennej pedagogicznej pracy z dzieckiem i do zaangażowanego rodzicielstwa. Zachęcamy zatem do korzystania z usług Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, lub pracowni psychologicznych, do aktywnego kontaktu z pedagogiem szkolnym – nie tylko wtedy, gdy już zdarzy się coś złego.

Podsumowując zatem: skuteczność programów profilaktycznych zależy od trafnej diagnozy środowiska lokalnego. Raport NIK należy rozumieć jako sygnał alarmowy, zmuszający gminy i szkoły do przyjrzenia się stosowanym przez nie strategiom: czy nie działają na chybił-trafił, czy nie tracą funduszy, czasu i energii na programy nieadekwatne do potrzeb lokalnych – tylko dlatego, że dany projekt zrealizowano w innych gminach, albo dlatego, że jakiś projekt zrealizować wypada, ponieważ jest rekomendowany przez MEN. Poza tym postulat konieczności zaangażowania wszystkich ogniw systemu oświaty musi być traktowany priorytetowo: nauczyciele, pedagodzy powinni się dokształcać, rodzice aktywnie angażować  w proces wychowawczy i współpracować ze szkołą, a same szkoły – otwierać się na współpracę z instytucjami pozarządowymi, które realizują wartościowe programy profilaktyczne, dysponują wiedzą na temat deficytów społecznych z racji tego, że w tych obszarach pracują.

Samorządy z kolei powinny wspierać placówki oświatowe w ich staraniach o intensywność i trafność realizowanych programów profilaktycznych. Przemoc i agresja to patologie znajdujące odzwierciedlenie w policyjnych statystykach. W 2013 r. dzieci do 15. roku życia popełniły na terenie szkoły 120 tysięcy przestępstw odnotowanych przez policję. Według  Ośrodka Rozwoju Edukacji co czwarty uczeń szkoły podstawowej został co najmniej raz pobity, a co dziesiąty regularnie doświadcza przemocy. Raport ORE jest bliźniaczo podobny do dokumentu NIK. Trudno tu mówić o zbiegu okoliczności: przemoc w szkole jest faktem.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY