Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 85.

poniedziałek, 25 sierpień 2014 00:00

KLUBY NA KROPLÓWCE Z RATUSZA

Napisane przez 

W perspektywie zbliżających się wyborów samorządowych włodarze miast chętniej mówią o wspieraniu sportu amatorskiego niż profesjonalnego. Nikt nie chce być kojarzony z przynoszącymi straty klubami i przepłacanymi zawodnikami. Czyżby wybory miały definitywnie zakończyć współpracę sektora prywatnego i publicznego? Nic bardziej mylnego.

Władze piłkarskiego Górnika Zabrze z niepewnością spoglądają w przyszłość. Klub, który istnieje od ponad sześćdziesięciu lat, stoi na granicy bankructwa. Zadłużenie sięga ponad 40 mln zł, piłkarze od wielu miesięcy grają za darmo. Na dodatek, w ostatnich dniach lipca z klubem pożegnał się prezes Zbigniew Waśkiewicz. Przyczyn jego odejścia upatruje się w konflikcie z władzami miasta, głównego akcjonariusza klubu. Samorządowcom ponoć nie podobały się ostre wypowiedzi prezesa, dotyczące fatalnej sytuacji finansowej i jego oczekiwania, że miasto weprze klub dodatkowymi środkami. Solidarni z zespołem pozostają wciąż kibice i sami piłkarze, pytanie tylko na jak długo? Czy Górnik podzieli los innych znanych bankrutów, jak Warta Poznań czy łódzki Widzew? Czy może miasto zapewni klubowi środki potrzebne na chwilowe przetrwanie kryzysu do czasu znalezienia nowego akcjonariusza?

Promocja na wsparcie

– Miasta powinny wspierać kluby sportowe, choćby z jednego powodu: pełnią one istotną funkcję społeczną. Choćby akademie piłkarskie, gdzie przez lata tysiące dzieciaków nie tylko trenuje, ale uczy się i wychowuje. Środki na to przeznaczane, kiedyś się zwrócą – przekonuje Adam Dawidziuk, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Wspieranie sportu jest jednym z zadań samorządów terytorialnych. Może się to odbywać poprzez bezpośrednie dotacje lub poprzez zlecanie konkretnych działań, mających na celu promowanie zdrowego trybu życia itp. Ile przekazuje się na profesjonalne kluby sportowe? Bydgoszcz, która jest jednym z hojniejszych miast na sportowej mapie Polski, co roku na ten cel przeznacza kilkanaście milionów złotych. Z kolei Wrocław – około 20 milionów złotych, a w Szczecinie na program „Wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej” w budżecie miasta na rok bieżący zarezerwowano 8 mln zł, z czego bezpośrednio do klubów trafiło ponad 3 mln zł. Reszta stanowi budżet na promocję miasta.

Przeprowadzona w latach 2009-2010 kontrola NIK w sześciu miastach wykazała, że aż 91,3 mln zł z 103,5 mln zł z promocji miasta trafiło do profesjonalnych klubów sportowych. 23% środków przeznaczonych na wsparcie sportu kwalifikowanego przekazano niezgodne z przepisami ustawy o sporcie kwalifikowanym, dopatrywano się także mechanizmów korupcjogennych. – Niestety, muszę przyznać, że często jest tak, ze środki „z promocji” są traktowane jako dodatkowe źródło wsparcia lokalnych klubów – mówi Michał Gniatkowski, radca prawny z kancelarii Weremczuk Bobeł & Wspólnicy, ekspert od ustawy o sporcie. Wtóruje mu Dawidziuk. – Patologią jest sytuacja, kiedy klub sportowy zatrudnia zawodników, płaci im wysokie pensje, a w momencie, gdy brakuje pieniędzy, wyciąga rękę do miejskiej kasy. To błąd, a takie sytuacje się zdarzały.

I wciąż zdarzają… Na początku sierpnia br. do prasy lokalnej wyciekła informacja, jakoby piłkarski Śląsk Wrocław miał otrzymać 1 mln złotych za… promowanie maratonu ulicznego.

Weryfikacja zasad podziału środków

Zbliżające się wybory samorządowe zmusiły przedstawicieli miast do zweryfikowania zasad podziału środków na promocję. We wspomnianym już Wrocławiu – wśród klubów, które w przyszłym roku otrzymają dofinansowanie – znalazł się koszykarski Śląsk, który był dotychczas pomijany z powodu „różnic” politycznych. Zmiany zapowiadają także inne miasta, m.in. Bydgoszcz. – Miasto przyznaje środki w oparciu o wiele kryteriów, m.in. popularność dyscypliny, możliwości infrastrukturalne, posiadane środki własne, czy dotychczasowe rozliczenie z powierzonych zadań. To wszystko sprawia, że finansowanie mogą otrzymać tylko kluby działające w dłuższej perspektywie czasowej. Naszym celem nie jest zaprzestanie finansowania sportu, bo to ważny element tożsamości miasta, ale finansowanie wiarygodnych partnerów o właściwych fundamentach działania – tłumaczy Marta Stachowiak, doradca prezydenta miasta.

W Lublinie, który dzięki klubowi SPR Lublin, obecnie MKS Selgros Lublin, był jednym z „antybohaterów” opublikowanego w 2012 r. raportu NIK, wprowadzono bardziej restrykcyjne zasady kontroli środków. – Raport NIK dotyczył złożenia fałszywego oświadczenia przez prezesa SPR w ramach wniosku aplikacyjnego. Fakt ten, pomimo merytorycznego i finansowego rozliczenia dotacji, spowodował zwrot środków, co zostało zrealizowane w ramach wykonania zaleceń pokontrolnych. W chwili obecnej klub nie aplikuje w otwartych konkursach ofert. Miasto Lublin w 2014 r. dokapitalizowało klub kwotą 1 mln zł. Pozostałą część budżetu zapewniają sponsorzy, w tym sponsor tytularny, Selgros. Kontrolę nad wydatkowaniem środków przez Zarząd sprawuje Rada Nadzorcza, w której skład wchodzą osoby wskazane przez Miasto Lublin – tłumaczy Beata Krzyżanowska, rzecznik prasowy prezydenta miasta.

Władze Szczecinka także zdecydowały się na kontrolę lokalnego sportu profesjonalnego. Tamtejsze kluby piłkarskie otrzymały jeden warunek: 250 tys. złotych dofinansowania, ale tylko w sytuacji, gdy połączą one swoje siły i od nowego sezonu będą występowały pod wspólnym sztandarem. Ponieważ porozumiały się tylko dwa kluby piłkarskie, wsparcie zmniejszono do 100 tys. zł, reszta zostanie przekazana na inne cele.

Czy ta nowa, bardziej restrykcyjna taktyka, okaże się zgubna dla profesjonalnych klubów sportowych? Niekoniecznie, bezpośrednie dotacje to tak naprawdę ułamek kwot, na które kluby mogą liczyć dzięki współpracy z samorządami. Oddzielną pulę stanowią bowiem umowy na promocję, m.in. zdrowego trybu życia, szkolenia młodzieży czy walki z alkoholizmem. Kluby nie udzielają informacji, na jakie kwoty są podpisywane umowy z miastami – można jednak przypuszczać, że są to opłacalne kontrakty, choćby jak ten Śląska Wrocław na „promocję maratonu”. – Wsparcie szkolenia sportowego oraz organizacji imprez sportowych odbywa się w ramach otwartych konkursów ofert. Konkursy dla gier zespołowych są ogłaszane na cały sezon rozgrywkowy, co ułatwia aplikowanie o środki i zapewnia stabilność funkcjonowania. W przypadku niektórych dużych wydarzeń sportowych miasto zawiera umowy promocyjne (np. międzynarodowy turniej z udziałem męskiej reprezentacji Polski w piłce ręcznej w 2014 r.) – opowiada Krzyżanowska.

Podobne rozwiązanie obowiązuje także w Bydgoszczy. – Miasto ograniczyło wsparcie klubów poprzez środki przeznaczone na promocję. Aktualnie są one przeznaczane w formie dotacji na szkolenie seniorów. Środki są zbliżonej wysokości, jak wcześniej, jednak dzięki temu miasto ma instrument kontroli ich wydatkowania, a także posiadanych środków własnych gromadzonych przez kluby. Jest to formuła, która pomaga miastu wypełnić jednocześnie dwa ważne cele, czyli: promocję przez sport i kontrolę nad przeznaczanymi środkami – mówi Stachowiak. I dodaje: – Udzielenie zamówienia na usługi promocji zamawiającego w dziedzinie piłki nożnej, siatkarskiej czy koszykarskiej podczas meczów I-ligowych rozgrywanych przez lokalną drużynę (klub sportowy), działający na terenie miasta Bydgoszczy, wypełnia przesłanki uzasadniające udzielenie zamówienia w trybie zamówienia z wolnej ręki. Celem takiego zamówienia jest świadczenie usług promocyjnych przez ściśle określony podmiot, tj. podmiot lokalny, powiązany w określony sposób z zamawiającym, co pozwala osiągnąć efekt rozpropagowania zamawiającego wśród lokalnej społeczności, na skutek jego zaangażowania w wydarzenia sportowe określonego rodzaju – dodaje doradca prezydenta Bydgoszczy.

W harmonii z ratuszem

Podobnie jest także w stolicy. Legia Warszawa to jedyny klub w Polsce, który nie otrzymuje bezpośredniej dotacji z budżetu miasta. Dodatkowo wpłaca do kasy miejskiej 4,5 mln zł za dzierżawę stadionu. Mimo to właściciele Mistrza Polski chwalą sobie kontakty z ratuszem. – Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z miastem – zapewnia Izabela Kuś, rzeczniczka klubu. Stołeczne władze wspierają dwie sekcje Legii: siatkarską i koszykarską, a obiekt przy ul. Łazienkowskiej 3 jest chętnie wykorzystywany podczas organizacji licznym imprez.

Nic więc dziwnego, ze w ostatnich miesiącach prezes Bogusław Leśnodorski, znacznie złagodził swoje wypowiedzi dotyczące współpracy z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Czy mimo krytyki ze strony wyborców samorządowcom bardziej opłaca się współpraca z profesjonalnymi klubami? – Miasta powinny częściej korzystać z możliwości promocji poprzez sport. Silna Legia to lepiej postrzegana Warszawa. Mocny Lech to lepsze opinie o Poznaniu. Kilka lat temu, kiedy Kolejorz grał z Manchesterem City, angielscy fani byli pod ogromnym wrażeniem dopingu na stadionie przy Bułgarskiej. Dzień później każda brytyjska gazeta pisała, że kibice The Citizens „będą robić Poznań”. Tego nie da się przeliczyć na pieniądze – reasumuje Dawidziuk. Tezy te potwierdzają dane marketingowe, a w statystykach i rocznych raportach to właśnie te wyglądają najlepiej.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY