Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.

poniedziałek, 25 sierpień 2014 00:00

FELIKS BARTCZUK, OSTATNI POWSTANIEC

Napisane przez 

Opowiadana dziś historia wydarzyła się na Podlasiu, na pograniczu dwóch narodowych żywiołów, w okolicy Kosowa Lackiego, w sąsiedztwie Kosowa Ruskiego, w powiecie sokołowskim województwa mazowieckiego.

Nasz bohater – Feliks Bartczuk – urodził się 22 września 1846 r., w rodzinie włościańskiej. Jako nastolatek pracował fizycznie w majątku Ludwika Górskiego w Ceranowie. Pracodawca, ujęty ambicjami młodego parobka, pozwolił mu korzystać z dworskiej biblioteki. Bartczuk skupił się na lekturach historycznych – zarówno naukowych, jak i beletrystycznych  –  i one ukształtowały jego pogląd na świat. Co dokładnie czytał, nie wiadomo, lecz wiemy, że Górscy mieli w Ceranowie bogatą, jak na te czasy, bibliotekę. Ludwik Górski, jeden ze znamienitszych działaczy ziemiańskich tej epoki, był ceniony przez samego Henryka Sienkiewicza.

Pracodawca Bartczuka był typowym przedstawicielem stronnictwa Białych; niewątpliwy, gorący patriota, zwolennik pracy u podstaw (pozytywista), zdecydowanie sprzeciwiał się walce zbrojnej z Rosjanami. W gorącym okresie przedpowstaniowym należał do tej grupy aktywnych ziemian, którzy pojednawczymi gestami pod adresem administracji rosyjskiej starali się równoważyć działania Czerwonych; zamachy i demonstracje. Wspominam o tym, pamiętając, że o ocenę Powstania Styczniowego (sens wywołania i sposób prowadzenia) w Polsce spierano się podobnie, jak o Powstanie Warszawskie; zdaje się, że obie te dyskusje nie doczekają się prędko rozstrzygnięcia. Paradoks tej historii polega na tym, że umożliwiając młodemu, wiejskiemu chłopakowi korzystanie z ziemiańskiej biblioteki, światły acz rozważny ziemianin, Ludwik Górski, bezwiednie ukształtował gorącego, walecznego patriotę, Feliksa Bartczuka.

Gdy w maju 1863 r. w okolicy Ceranowa pojawił się powstańczy oddział Ludwika Lutyńskiego, Feliks Bartczuk wstąpił do niego wraz z grupą młodych mężczyzn z okolicy. Był w oddziale w czasie zwycięskich potyczek pod Węgrowem, w Nagoszewie, przyłączył się też z partią Lutyńskiego do ugrupowania Michała Kruka Haydenreicha i brał udział w sławnej batalii pod Żyrzynem. Przypomnieć warto, że 8 sierpnia 1863 r. Kruk ze swoją partią zaatakował pięćsetosobowy konwój dowodzony przez por. Laudańskiego, rozpraszając go i przejmując ponad 200 tysięcy rubli. Wydarzenie to szeroko relacjonowała europejska prasa, a w rosyjskich sferach rządowych wywołało ono wściekłość i przyczyniło się do zmian władz administracyjnych. Bitwę pod Żyrzynem zrelacjonował Jarosław Iwaszkiewicz w opowiadaniu „Haydenreich”.

W partii Lutyńskiego Bartczuk był jeszcze w czasie walk pod Chotyczami, Wolą Korybutową i Kockiem. W końcu grudnia, ze względu na chorobę, został urlopowany. Zamierzał wrócić do partii, lecz tę Lutyński w styczniu 1864 r. rozwiązał; jednocześnie zaś, w tym samym styczniu 1864 r., Rosjanie aresztowali Bartczuka i przejęli jego powstańcze pamiętniki. Miał wtedy zaledwie 17 lat i zdecydowanie marne perspektywy. Niewiele mógł mu pomóc młody wiek, gdyż Rosjanie potrafili zsyłać na Syberię i piętnastolatków. Rodzina nie poddawała się i podjęła wszelkie możliwe działania. Prawdopodobnie najbardziej Feliksowi pomogła interwencja byłego pracodawcy, Górskiego, oraz fakt, iż Rosjanie starali się skupiać represje na elitach i łagodniej traktować szeregowych. Tym sposobem wbijano klin rozbijający środowiska patriotyczne.

W połowie września 1864 r. Feliks Bartczuk został zwolniony z więzienia i mógł, pod nadzorem policji, zamieszkać w rodzinnym domu. Nie próbował już wracać do walki z zaborcą, zresztą powstanie wygasało. Feliks był jeszcze więziony, gdy 5 sierpnia 1864 r. na szubienicy pod warszawską Cytadelą zginął ostatni dyktator Powstania Styczniowego, Romuald Traugutt.

Bartczuk założył rodzinę i wrócił do pracy w rodzinnym gospodarstwie. 23 maja 1865 roku był świadkiem egzekucji ostatniego dowódcy Powstania, ks. Stanisława Brzóski, w Sokołowie Podlaskim. Wydarzenie to silnie zapisało się w jego pamięci. Ksiądz Brzóska został powieszony w biały dzień, publicznie, na rynku, w obecności wielu modlących się i płaczących rodaków.

Nasz bohater dochował się licznych dzieci i wnuków, doczekał wybuchu Niepodległej w 1918 r. w dobrej formie. Weterani Powstania Styczniowego zostali wówczas otoczeni kultem: Bartczuk został mianowany podporucznikiem, otrzymał stałe uposażenie w wysokości nieznacznie niższej od zawodowego podporucznika służby stałej (ok. 200 zł) i order Polonia Restituta. W charakterystycznym, honorowym mundurze uczestniczył w uroczystościach patriotycznych. W 1933 roku Rydz-Śmigły w obecności Piłsudskiego wręczył mu Krzyż Siedemdziesięciolecia Powstania Styczniowego.

Utrata niepodległości po inwazji hitlerowskich Niemiec bardzo przygnębiła weterana, zwłaszcza że przyszło mu mieszkać blisko obozu śmierci w Treblince. Miał zróżnicowane kontakty z podziemiem; miejscowa organizacja Armii Krajowej uczyniła go swoim honorowym członkiem, zaś grupa partyzantów lewicowej proweniencji zrabowała mu odznaczenia. Mimo traumatycznych przeżyć doczekał zakończenia wojny.

Może ktoś rzec – dlaczego piszę akurat o Feliksie Bartczuku? Typowy polski los, takich było tysiące… Wielu w dziejach Powstania Styczniowego zapisało się w sposób nieskończenie wyrazistszy i barwniejszy, wielu dokonywało czynów, na jakie Feliks Bartczuk się nie porwał (przynajmniej my o nich nie wiemy).

To prawda – Feliks Bartczuk nie był Bobrowskim, Gillerem, Jurgensem, Mierosławskim, Langiewiczem czy Czachowskim, nie był nawet żuawem śmierci z białym krzyżem na piersi. Symboliczne, poczesne miejsce w polskiej historii dał Bartczukowi prosty fakt – spośród znanych nam weteranów Powstania Styczniowego Jemu przyszło żyć najdłużej. Feliks Bartczuk zmarł 9 marca 1946 r., dobiegając setki.

* * *

Opisując dzieje najdłużej żyjącego weterana Powstania 1863 r., skorzystałem z książki Jacka Odziemczaka i Artura Ziontka; Feliks Bartczuk. Ostatni weteran powstania styczniowego, Siedlce
2013 r.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY