Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

poniedziałek, 25 sierpień 2014 00:00

SZTUKA NIEPODEJMOWANIA DECYZJI

Napisane przez 

Publikowany poniżej tekst pochodzi z książki „Jest alternatywa” autorstwa Czesława Bieleckiego (Warszawa 2014)

Hamletyzujący intelektualista czy pełen wątpliwości nastolatek nie jest przedmiotem naszej szczególnej uwagi, dopóki nie sięgnie po władzę nad innymi. Każdy ma prawo wahać się i szukać usprawiedliwienia niepodejmowania decyzji, dopóki dotyczą jego i bliskich. Jednak gdy decyzjofobia – choćby związana z globalnym kryzysem demokratycznego przywództwa – wykracza poza rodzinę czy choćby niewielki krąg przyjaciół, to zaczynają się szkody.

Już Jan Nowak-Jeziorański, gdy wylądował jako kurier z Londynu w Warszawie tuż przed godziną „W”, spostrzegł głębię niewiedzy na temat światowego kontekstu zrywu, do którego wzywali. Skomentował to dramatyczną konkluzją: „W momentach próby Polacy wybierają przywództwo tych, którzy najmniej im przeszkadzają”.

Poczynając od Mazowieckiego, który w przeddzień przyjęcia funkcji premiera publicznie polemizował z koncepcją Michnika „Wasz prezydent, nasz premier”, przez Bieleckiego, Suchocką, Pawlaka, Buzka czy Marcinkiewicza, rządy w kraju sprawowali ludzie, którzy pół roku, rok przedtem nawet nie pomyśleliby o tym.

Brytyjczycy uczą swoje dzieci, że najważniejsze to być właściwym człowiekiem we właściwym czasie na właściwym miejscu. W Polsce nie dość, że czas i miejsce jest zaskoczeniem dla przyszłego decydenta, to pozycjonowanie cech zarówno szczęściarzy, jak i pechowców, postawione jest na głowie. Gdy Anglik na pierwszym miejscu stawia charakter człowieka, ową nieprzetłumaczalną integrity, jego osobowość, później oceniając umiejętności, a na końcu wiedzę i tytuły, Polak woli odwrotną hierarchię. Najpierw tytuły i wiedza (choćby słaby, ale profesor), potem umiejętności, a na końcu charakter. I gdy partie spierają się o deklaracje programowe i walczą na chwytliwe hasła, przywódcy plemion charakterologicznie nie potrafią dogadać się ze swoimi, a co dopiero porozumieć się z adwersarzami.

Rzecz nie w tym, żeby głosić miłość i deklarować wszechogarniającą empatię. Ważniejsze, żeby w momentach krytycznych nie tracić równowagi, owej gravitas, która pozwala zawsze wybrać rację stanu przed racją klanu. To zaś jest kwestią charakteru, smaku, zdolnością do porozumiewania się ponad podziałami. Moralizatorzy zanudzający nas na śmierć swoimi opowieściami o własnych intencjach, nienawistnicy i zawistnicy głoszący miłość, deklarujący wielkoduszność, to typy ludzkie, które w życiu prywatnym i towarzyskim skazani są na ostracyzm. W polityce jednakowoż wygrywają.

Ale nic to jeszcze. Gdy do miłości napędzanej ambicją dodamy charakterologiczną i temperamentalną niezdolność podejmowania sensownych decyzji, dopiero wtedy otworzy się przed nami piekło polskiej polityki. Sztuka niepodejmowania decyzji jest przedmiotem podobnie wnikliwych rozważań jak sztuka prowadzenie sporów – erystyka, której Arthur Schopenhauer poświęcił swe dziełko.

W mojej prywatnej klasyfikacji mam dwa typy ludzkie, których konsekwentnie unikam. Określam je jako ludzi-szafy i ludzi-odkurzacze. Człowiek-szafa to taki, którego zawsze tam zastajemy, gdzie sami go dopchnęliśmy. Człowiek-odkurzacz to ten, kto mając kompetencje i możliwości działania, zasysa tylko kurz problemów z zewnątrz i wydmuchuje nam w twarz. Istnieją dziesiątki chwytów na usprawiedliwienie niepodejmowania decyzji, szczególnie gdy wypływa na szersze wody i przekracza granice swojego doświadczenia i umiejętności. Chcąc ukryć własne słabości, czy choćby wrodzony brak odwagi, może zawsze zgłaszać propozycje rozwiązań, wychodząc od kryteriów nie do zaakceptowania. Może – w imię roztropności – skupić się na monitoringu, przeglądach i studiach albo celebrować osiągnięcia, pośpiesznie szukając kozłów ofiarnych dla odwrócenia uwagi od własnego niezdecydowania.

Ukryta sztuka niepodejmowania decyzji korzysta z bogatego repertuaru gier definicyjnych, lekceważonych lub potępianych kategorii, uproszczeń, zawężania perspektywy, odrzucania rozwiązań przez negatywne ich kojarzenie. Techniką niezawodną jest opóźnianie decyzji pośrednich, gra na czas, namysł przy notorycznym braku pomysłu. Brzemię władzy, jeśli ciąży, to społeczeństwu, które świadome jest marnowanej koniunktury. Ci, którzy wygrali wyścig o władzę, rzadko przyjmują do wiadomości, że czas jest pieniądzem polityki.

Zdolność do szybkiego podejmowania trafnych decyzji jest najważniejszą cechą sprawnych organizacji. Role w procesie decyzyjnym są ważniejsze niż schemat organizacyjny, a praktyka jest lepsza niż teoria – twierdzą Rogers i Blenko, odpowiadając na pytanie: „Kto podejmuje decyzje?”. Najlepsze prawo i najlepszy schemat organizacyjny nie uratują nas przed decyzjofobią. Naukowcy zajmujący się skutecznością zarządzania badali nawet tak przyziemne okoliczności, jak ta, czy decyzje podejmowano stojąc czy siedząc. Okazało się, że równie dobre decyzje można podjąć na stojąco, za to trwa to średnio o jedną trzecią krócej. W kraju, którego państwowa i samorządowa administracja wzrosła trzykrotnie od czasu odzyskania niepodległości, warto skorzystać z tak prostych odkryć. Ale także z badań nad sposobami podejmowania strategicznych decyzji. Okazuje się bowiem, że o większości z nich przesądza bieżące postępowanie liderów. Niezależnie od długofalowego planowania, albo podejmują oni decyzje strategiczne w odpowiedzi na nagłą potrzebę odwołania i jest to proces ciągły, albo też rozdźwięk między planowaniem, a podejmowaniem decyzji wypełniają medialnym szumem.

Technologia monitoringu i coraz efektywniejsze środki komunikacji nie zmieniają zasady odkrytej przez naukowców z Harvardu: „Jeśli nie zauważasz czegoś często, często tego nie zauważasz”.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY