Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 91.

czwartek, 24 lipiec 2014 20:22

COŚ SIĘ ZADZIAŁO

Napisane przez 

Jeśli masz nie więcej niż 19 lat i interesujesz się kinem, to do 10 sierpnia możesz wziąć udział w kolejnej edycji konkursu na recenzje i wideorecenzje, towarzyszącego kampanii społecznej „Skrytykuj”.

Dwoje nastolatków w ramach nagrody zasiądzie w jury młodzieżowym 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni. Polski Instytut Sztuki Filmowej promuje w ten sposób świadomą dyskusję o kinie.

Ostatnią edycję konkursu wygrali Artur Kawala, Agnieszka Klara Zdziech i Sylwia Zazulak, którzy w nagrodę zasiedli w jury młodzieżowym Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Plus Camera w Krakowie. Z młodymi jurorami wywiad podczas imprezy przeprowadziła Aleksandra Różdżyńska.

PISF: Jesteście najmłodszymi jurorami Off Camery. Jak do tego doszło?

Agnieszka Klara Zdziech: Wzięliśmy udział w konkursie organizowanym przez Polski Instytut Sztuki Filmowej na stronie Skrytykuj.pl. Trzeba było napisać lub nagrać recenzję dowolnego filmu. Nagrodą było zasiadanie w Jury młodzieżowym.

Jakie filmy ocenialiście?

Agnieszka Klara Zdziech: Ja oceniłam w wideorecenzji „12 gniewnych ludzi”.

Sylwia Zazulak: Ja napisałam o „Sierpniu w hrabstwie Osage”.

Artur Kawala: Ja napisałem o „Harmoniach Werckmeistera”.

Traktujecie to wszystko jako przygodę, czy chcielibyście być krytykami filmowymi?

Artur Kawala: Ja na początku podchodziłem do tego jak do przygody. Uznałem, że to coś pozytywnego, co mi się przytrafiło. Cieszyłem się, że spędzę tu w Krakowie fajny czas. Ale przyznam, że teraz trochę mi się namieszało  i będę się poważnie zastanawiać nad przyszłością. Plany mogą się zmienić, w tym momencie niczego nie jestem pewien.

Czyli coś się zadziało.

Agnieszka Klara Zdziech: Tak. Myślę, ze wygrana w konkursie zmieniła nasze nastawienie i zaczynamy o tym myśleć bardziej poważnie.

Artur Kawala: Wygrana i sam pobyt na Off-ie.

Sylwia Zazulak: Ja myślałam, żeby być krytykiem, ale obawiam się, że w pewnym momencie nie będzie po prostu o czym pisać. A z czegoś przecież trzeba płacić rachunki. Więc dalej się zastanawiam.

Krytycy rzeczywiście mówią czasem, że to wcale nie taka prosta praca, jak się wydaje. Bo też nie można się za bardzo kolegować z filmowcami, niezręcznie potem napisać złą recenzję ich filmu.

Agnieszka Klara Zdziech: Z jednej strony jest to prawda, nie można się spoufalać. Ale z drugiej, jeśli krytyka oparta jest na uczciwych argumentach… Ja mogłabym się kolegować z filmowcami.

Sylwia Zazulak: Reżyser, jeśli chce być profesjonalistą, musi liczyć się z tym, że będą go krytykować.

Nie balibyście się napisania złej recenzji filmu osoby, z którą spędziliście trochę czasu, bawiliście się?

Artur Kawala: Ciężkie pytanie. Ale myślę, że warto oddzielić życie zawodowe od prywatnego. Jeśli byłaby to konstruktywna krytyka, a jej obiektem byłby mój kolega, to myślę, że by zrozumiał. Ale mimo wszystko, byłoby to ciężkie.

Jak wygląda dzień jurora?

Agnieszka Klara Zdziech: Wstaje się bardzo wcześnie rano. O godzinie 10. jedziemy do centrum festiwalowego i odbieramy bilety na następny dzień. O 11. jest pierwszy film. I tak do późna: film, film i film. Oglądamy 4-5 filmów dziennie i musimy je oceniać. W przerwach pijemy kawę i przegryzamy obwarzanki, żeby głód nie przeszkodził nam w odbiorze.

Brzmi, jakby było to dość męczące.

Artur Kawala: Dla mnie nie. Mimo, że przez pierwsze dwa dni zaliczałem po pięć filmów pod rząd, co mi się wcześniej w życiu nie zdarzyło. Wiele zależy od nastawienia psychicznego: trzeba wiedzieć, że  idzie się oglądać filmy i także je odbierać, oceniać. Bo na co dzień nie wszystkie przecież oceniamy i nie ze wszystkich piszemy recenzje. Takie jurorowania to fajne przeżycie. Jeżeli lubi się filmy i kino, to jest to dobra zabawa. Tak można do tego podejść.

Agnieszka Klara Zdziech: Moim zdaniem to jest męczące, ale przyjemnie męczące. Nie robimy tego na siłę. Choć przyznam, że na jednym filmie jedno z nas zasnęło. Nie powiem kto. Ale nie miało to wpływu na nasz późniejszy werdykt.

Sylwia Zazulak: Ja mam podobnie. Wieczorem jeszcze miałam siłę na zabawę i czas dla siebie.

Artur Kawala: Przy okazji festiwalu dowiedzieliśmy się, że mimo, iż na zewnątrz to wszystko wygląda  bardzo poważnie, a od środka jest inaczej. Ludzie potrafią się bawić, szczególnie wieczorami. Można zresetować się idąc na koncert, imprezę albo bankiet. No i nie powiemy, że to nam się nie podoba.

Agnieszka Klara Zdziech: Sam kontakt na co dzień z kinem niezależnym, alternatywnym, był bardzo przyjemny. To naprawdę fajna przygoda. Mimo, że niektóre filmy wymagały poświecenia większej uwagi.

No właśnie. Czy dyskusja nad werdyktem była burzliwa?

Agnieszka Klara Zdziech: Bardzo. Trudno dojść do porozumienia, kiedy nasze wybory są tak rozbieżne. Każdy miał swój typ, którego bronił. Ale na koniec wybraliśmy na szczęście jeden film i wszyscy zgadzamy się z tą decyzją.

Artur Kawala: Obrady trwały prawie dwie godziny. To była burza mózgów. Część argumentowała, część odpierała argumenty. Cały czas się to zmieniało. Nie sądziłem, że będzie aż tak ostro. Mogło dość do rękoczynów. Dlatego na obrady radzę wybierać bezpieczne i przede wszystkim publiczne miejsca.

Agnieszka Klara Zdziech: Niełatwo podjąć decyzję – także dlatego, że tematyka konkursowych filmów jest tak różna. Ciężko było stosować podobne kryteria ich oceny i porównywać.

Artur Kawala: Na początku, po zaliczeniu kilku seansów, byliśmy przekonani, że całe Wytyczanie drogi, czyli konkurs główny, będzie się opierał na tematyce queerowej i genderowej. Bo o tym opowiadały wszystkie te filmy. I wiadomo, że to też pokazuje się na festiwalach, na przykład w Cannes. Pod koniec drugiego dnia poczuliśmy lekkie zmęczenie materiału. Potem, na szczęście, w filmach pojawiły się nowe tematy. Bardzo się cieszymy, że była taka różnorodność. Ale to też utrudniło, bo musieliśmy spojrzeć szerzej na tych 13 filmów. Zastanawiamy się, czy coś by zmieniło, gdyby kolejność oglądania filmów była inna.

No właśnie, jak w ogóle oceniacie poziom filmów w konkursie?

Sylwia Zazulak: Ciężko było wybrać, właśnie dlatego, że wszystkie były dobre. A było dużo filmów debiutantów. Jesteśmy mile zaskoczeni ich wysokim poziomem. W niektórych produkcjach nie było widać, że zostały zrobione za naprawdę niewielkie fundusze.

Artur Kawala: Bo na początku mieliśmy wyobrażenie o filmie niezależnym jako o niszowym, a więc z niedociągnięciami wynikającymi z małego budżetu i tak dalej. Ale okazuje się, że te filmy nie różnią się technicznie od tego, co oglądamy na co dzień w kinach. To też nas pozytywnie zaskoczyło.

A co myślicie o polskim kinie?

Sylwia Zazulak: Pokazuje dużo alkoholu, często pojawiają się w nim sceny pijaństwa. A poza tym, wydaje mi się, że z naszą poważną tematyką mamy małe przełożenie na rynek amerykański, gdzie większość osób chodzi do kina na komedie romantyczne lub filmy ze znanymi aktorami. Cały świat jest nastawiony na to, żeby robić różnorodne filmy, a u nas robi się w większości poważne rzeczy.

Artur Kawala: Kiedy film taki jest, widzowie z zagranicy mogą nie zrozumieć kontekstu, w jakim powstawał. Tak jest z najnowszym filmem Smarzowskiego „Pod Mocnym Aniołem”. Pokazuje tylko nasze realia. Dlatego tez niektóre filmy są ograniczone tylko do polskiego rynku. Ale na przykład „Ida” była jednym z najlepszych filmów na festiwalu. Ważna jest też promocja filmu. Najlepszym przykładem jest „Drogówka”, na którą poszło tylu widzów. Może dlatego, że była promowana jako komedia. Ale i tak myślę, że dzięki takim filmom ludzie przekonają się do polskiego kina.

Sylwia Zazulak: Jeśli zwykły widz wziąłby udział w festiwalu polskich filmów, na pewno znalazłby wiele fajnych produkcji dla siebie. Ale ludzie nie zawsze wiedzą o tych festiwalach, nie mają na nie czasu. Ja mam znajomych, którzy chodzą na polskie filmy, i to i w multipleksach i kinach studyjnych. Wybierają  właśnie takie rzeczy, jak „Pod Mocnym Aniołem”, albo filmy z ulubionymi aktorami.

Macie ulubione gatunki filmowe?

Agnieszka Klara Zdziech: Ja lubię połączenie dramatu i fantasy. Nie przepadam za komediami, chyba, że tylko dla zabawy, jak „Kac Vegas”, które ogląda się dla rozrywki i zabicia nudy.

Sylwia Zazulak: Ja bym wybrała horrory i takie bardzo pojechane kino, w kierunku Tarantino. Ale oglądam wszystko, staram się nie ograniczać tylko do jednego gatunku, żeby mieć pełny ogląd. I bardzo lubię filmy animowane. Ich polski dubbing jest świetny!

Artur Kawala: Do tego stopnia, że niektóre animacje ogląda się lepiej z dubbingiem, niż w wersji oryginalnej. Ale gdybym ja miał wybrać jeden gatunek, to byłby to dramat, bo jest chyba najbardziej pojemny. Można go wymieszkać praktycznie z każdym innym gatunkiem, kombinować. Daje też szerokie pole do popisu, w jego ramy można ująć bardzo wiele tematów. Oprócz dramatów, lubię też Tarantino i inne filmy, które zaskakują.

Czy teraz po doświadczeniu z jurorowaniem, będziecie jeździć na inne festiwale?

Agnieszka Klara Zdziech: Jak najbardziej. Chciałabym pojechać na festiwal w Gdyni, może pojedziemy też do Warszawy.

Artur Kawala: Dzięki Agacie Sotomskiej, która jest opiekunką naszego jury i bardzo nam pomaga, być może uda się jeszcze pojechać na kilka tego typu imprez.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY