Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

czwartek, 24 lipiec 2014 20:18

CO DALEJ Z PREZYDENCKĄ USTAWĄ SAMORZĄDOWĄ?

Napisane przez 

Prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym został w końcu zarekomendowany przez Radę Ministrów. Następnym krokiem będą prace nad ustawą w sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej– pod warunkiem jednak, że autorzy ustawy uwzględnią rządowe zastrzeżenia.

Najważniejsze z nich dotyczy zmian w ustawie o referendum lokalnym. Obecnie dla jego ważności potrzebny jest udział co najmniej 30 proc. uprawnionych do głosowania. Jeśli natomiast referendum dotyczy odwołania organu JST, który został wybrany w głosowaniu bezpośrednim, to frekwencja musi wynieść 3/5 liczby osób, które głosowały za wybraniem tegoż organu. Kancelaria prezydenta proponuje zniesienie progu frekwencji. Wyjątkiem byłoby jedynie referendum w sprawie samoopodatkowania oraz te dotyczące odwołania organu. Autorzy ustawy wyjaśniają, że „regulacja taka sprawia, iż referenda w sprawach innych niż odwołanie organu są rzadkością, a jeszcze rzadziej są one ważne. Tymczasem referenda powinny być właśnie ukierunkowane na rozstrzyganie bieżących problemów stojących przed jednostką samorządu terytorialnego”. Zdaniem jednak Rady Ministrów taki stan rzeczy mógłby doprowadzić do sytuacji, w której o wyniku referendum decydowałaby „nieznaczna grupa społeczności”.

Co chwila referendum

Ze stanowiskiem rządu zgadza się kierownik biura Zielonogórskiego Związku Gmin Edward Kraszewski. – Zniesienie progu frekwencji mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której co chwile dochodziłoby do inicjatyw referendalnych. Bylibyśmy zatem w nieustannym toku referendów – tłumaczy w rozmowie z Magazynem Samorządowym GMINA. Jego zdaniem, w istotnych dla społeczności lokalnych sprawach ludzie chcą się wypowiadać i nie ma wówczas problemu z kworum. – Tego brakuje zazwyczaj wówczas, gdy problem dotyczy odwołania organu JST – dodaje samorządowiec.

Podobnego zdania jest wójt gminy Kowiesy Andrzej Józef Luboiński. – Skoro autorzy projektu proponują tak odważne rozwiązania, niech zatem zastosują te same przepisy do wyborów prezydenckich – mówi Magazynowi Samorządowemu GMINA. Zniesienie progu frekwencji może jego zdaniem doprowadzić do sytuacji, w której będzie się szafowało referendami na lewo i prawo.

Władysław Pazdan, wójt Limanowej, podziela obawy samorządowców w sprawie referendum odwoławczego organów gminy. – Referendum jest ogłaszane w sytuacji nadzwyczajnej, nie można zatem nadużywać jego instytucji, gdyż wybory odbywają się co cztery lata. Odwołanie wójta nie jest natomiast sytuacją, aby go „karać w przedbiegach” – tłumaczy. Pazdan podkreśla ponadto, że wybór nowego organu nie oznacza wcale, że będzie on lepszy dla poprzedniego, a jedynie, że może przynieść straty mieszkańcom, również tym inicjującym referendum.

Kontrowersyjne zespoły współpracy

Kolejne zastrzeżenia budzi propozycja tworzenia partnerstw gminno-powiatowych w postaci tzw. zespołów współpracy terytorialnej. Zespoły współpracy oznaczałyby sieciowe zarządzanie sprawami publicznymi przez – terytorialnie i funkcjonalnie powiązane – jednostki samorządu lokalnego. Niektórzy obserwatorzy uważają, że byłaby to alternatywa dla krytykowanej koncepcji powiatu metropolitalnego. O ile powiat metropolitalny stanowić miałby kolejną jednostkę samorządu terytorialnego, o tyle zespół współpracy został pomyślany jako struktura dobrowolnego partnerstwa samorządowego.

Zdaniem Rady Ministrów, zespół jest w konstrukcji zbliżony do związków Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych – zinstytucjonalizowanych form partnerstwa, tworzonych w celu realizacji perspektywy finansowej 2014-2020. Miasta, wraz z otaczającymi je gminami, jak również władzami województw wspólnie ustalą cele do osiągnięcia. Mają również wskazywać zamierzenia inwestycyjne, które będą finansowane z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego.

Opinię rządu podziela Edward Kraszewski. Jego zdaniem nie ma sensu powoływać do życia sztucznego tworu i nadawać mu formalnych ram współpracy samorządowej. – Moje doświadczenie jest pełne przykładów, kiedy samorządy dochodzą do porozumienia w ważnych dla nich sprawach i nie potrzebują do tego żadnych mechanizmów. Nie można ich prowadzić za rękę – uważa.

Podobne stanowisko zajmuje Władysław Pazdan, który uważa tworzenie zespołów za bezzasadne. – Jest tyle możliwości zrzeszenia się samorządów, nie potrzebne są kolejne przepisy. – dodaje z kolei Andrzej Józef Luboiński i wspomina przy okazji współpracę z Olgierdem Dziekońskim, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta, odpowiadającym za prezydencką ustawę samorządową. – Moja gmina współpracowała z panem Dziekońskim przy ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Niczego nie udało się osiągnąć, dlatego wątpię, aby i tym razem sprawa zakończyła się sukcesem – twierdzi.

Za referendum niech płacą inicjatorzy

Rada Ministrów uważa ponadto za ryzykowną propozycję autorów ustawy, aby przeprowadzić referendum w sprawie samoopodatkowania w sytuacji, jeśli organowi wykonawczemu nie starczy środków na realizację rozstrzygnięć referendalnych. Ministrowie są przekonani, że doprowadziłoby to do instrumentalnego wykorzystywania gminy przez wspomniany organ wykonawczy w celu ograniczenia inicjatyw referendalnych.

Sceptycznie nastawiony do pomysłu jest również Edward Kraszewski. Uważa, że proponowany przez Kancelarię Prezydenta pomysł miałby rację bytu w przypadku gmin wiejskich albo niewielkich miejskich – tam można dotrzeć niemal do każdego mieszkańca. – Natomiast w sytuacji gmin wielkomiejskich taki pomysł nie ma racji bytu. Im większe miasto, tym droższa inwestycja – wyjaśnia kierownik biura Zielonogórskiego Związku Gmin. Zdaniem wójta Limanowej, referendum w sprawie samoopodatkowania byłoby o tyle zasadne, gdyby zapłacili potem inicjatorzy referendum.

Prezydencki projekt ustawy o współdziałaniu w samorządzie terytorialnym na rzecz rozwoju lokalnego i regionalnego budzi wiele obaw. Niektórzy samorządowcy uważają nawet, że jest ona niepotrzebna, bo i tak niczego nie zmieni. – Jedynym faktycznym rezultatem będzie ten, że polskie ustawodawstwo powiększy się o kolejną ustawę – uważa Andrzej Józef Luboiński.

Władysław Pazdan popiera ustawę, jednak ma wobec niej kilka zastrzeżeń. – Omawiany projekt jest ważną propozycją zacieśnienia dialogu społecznego i wymiany doświadczeń wewnątrz samorządu terytorialnego. To również jeszcze większe uprawnienia dla mieszkańców w dziedzinie bieżącego oddziaływania na zmieniającą się rzeczywistość społeczno-gospodarczą w Polsce – mówi.

Czy uda się uchwalić ustawę jeszcze za obecnej kadencji rządu? Wszystko jest w rękach sejmowej komisji oraz autorów przepisów, którzy – aby wprowadzić dokument w życie – będą musieli dostosować się do rządowych zastrzeżeń. Na razie jednak rozpoczął się okres wakacyjny, dlatego realne działania mogą się rozpocząć dopiero we wrześniu.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY