Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 83.

czwartek, 24 lipiec 2014 20:16

ABY MÓC BYĆ DZIELNYM W SWOIM WYSIŁKU…

Napisane przez 

Sport kojarzy się jednoznacznie – ze zdrowym, gibkim ciałem, gotowym do bicia rekordów, z morderczymi treningami i rywalizacją. A jednak są przestrzenie, w których poprzez sport inaczej definiuje się piękno, rywalizację, a braterstwo i przyjaźń wysuwają się na plan pierwszy. Przyjrzyjmy się sportowi osób niepełnosprawnych.

Stereotypowo nie kojarzymy niepełnosprawnych ze sportem, a jednak jest on dla nich niezwykle ważny – przy zachowaniu pierwotnej idei bycia dzielnym w wysiłku, zwyciężania, tyle że nie za cenę własnego zdrowia. A raczej – dla własnego zdrowia, dla bycia wśród ludzi, dla samej radości bycia z nimi.

Ta przestrzeń sportu wyraża się zarówno w skali makro-, choćby poprzez coraz bardziej prestiżowe Paraolimpiady, organizowane równolegle z Olimpiadami, jak i w skali mikro: w zaciszu powiatowych podwórek, gdzie systematycznie, od wielu lat, organizacje pożytku publicznego i starostwa popularyzują Powiatowe Olimpiady Osób Niepełnosprawnych. Są one dobitnym dowodem na to, jak ważny jest sport dla środowisk zajmujących się osobami niepełnosprawnymi oraz – jak wiele samorządy mogą uczynić, by osoby pokonujące własne ograniczenia mogły realizować to, co w sporcie najważniejsze: braterstwo, odwagę pokonywania własnych słabości, radość życia…

Niezbędny element życia

Przyjrzyjmy się polskiemu ustawodawstwu pod kątem sportu i niepełnosprawności. Zgodnie z art. 1 Ustawy z dnia 18 stycznia 1996 r. o kulturze fizycznej, jest ona częścią kultury narodowej, chronionej przez prawo. Obywatele, bez względu na wiek, płeć, wyznanie, rasę i – co najważniejsze w kontekście niniejszego artykułu – rodzaj niepełnosprawności, korzystają z równego prawa do różnych form kultury fizycznej. Prawa osób niepełnosprawnych gwarantuje Konstytucja RP, zawierając prawo do niedyskryminacji. Ustawa zasadnicza nakłada także na władze publiczne obowiązek zabezpieczenia egzystencji, przysposobienia do pracy i życia społecznego osób niepełnosprawnych.

Szczegółowo reguluje ten problem Ustawa z dn. 27 sierpnia 1997 o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz o zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. W ustawie tej możemy przeczytać, że rehabilitacja osób niepełnosprawnych                                          to zespół działań: organizacyjnych, leczniczych, psychologicznych, technicznych, szkoleniowych, edukacyjnych oraz społecznych, zmierzających do osiągnięcia, przy współudziale tych osób możliwie najwyższego poziomu ich funkcjonowania, jakości życia i integracji społecznej.

Na jakości życia i integracji społecznej zatrzymamy się na dłużej. Po co człowiek uprawia sport? Dla kondycji, zdrowia – to oczywiste. Ale także dlatego, że poprzez sport wchodzi w relacje społeczne, poszerza krąg znajomych, dzieląc z nimi swoje pasje; poprzez sport może się realizować; znajduje w nim odskocznię od monotonnej i stresującej codzienności; poprawia jakość życia.

Sport tak samo warunkuje jakość życia i poziom funkcjonowania społecznego w przypadku osób niepełnosprawnych, mając przy tym także wartość rehabilitacyjną i rewitalizacyjną. Specjaliści, zachęcając osoby niepełnosprawne do aktywności sportowej, wymieniają wiele korzyści zarówno dla kondycji fizycznej, jak i psychicznej. Nie da się zakwestionować antydepresyjnego działania sportu – a jak wiadomo, izolacja, poczucie bezsilności i trudność w zaakceptowaniu ułomności sprzyjają rozwojowi przytłaczającej, wyniszczającej choroby, jaką jest depresja.

W skali mikro i makro

Jak podaje literatura naukowa, w cywilizowanych społeczeństwach osoby niepełnosprawne stanowią ok. 16 proc. ogółu. Można roboczo przyjąć, że w Europie Zachodniej jedna na dziesięć osób jest osobą niepełnosprawną. Według danych Narodowego Spisu Powszechnego z 2002 r. liczba osób niepełnosprawnych w Polsce wynosi ogółem 5,5 mln. To dla nich organizowane są rozmaitego rodzaju imprezy sportowe, w tym – na szczeblu powiatowym.

Powiatowe Olimpiady Osób Niepełnosprawnych dostarczają wielu pozytywnych przeżyć, są okazją do bycia razem, do zabawy i współzawodnictwa. Są świętem sportu, w którym zwycięstwo nie jest celem samym w sobie, a by zobaczyć na własne oczy, jak budujące są te imprezy dla ich uczestników – należy udać się na jedną z nich. Okazji nie brakuje, olimpiady organizowane są w wielu powiatach, m.in. wodzisławskim, złotoryjskim, wyszkowskim, kwidzyńskim, nakłowskim, tomaszowskim. W tych, i wielu innych, regionach Polski olimpiady dla osób niepełnosprawnych rozkwitają i angażują starostwa, instytucje kulturalno-oświatowe i stowarzyszenia, domy pomocy społecznej i wszelkie inne organizacje, które niosą pomoc osobom niepełnosprawnym. Nie sposób przecenić ich wychowawczej wartości – oswajania społeczeństwa z zagadnieniem tak skomplikowanym, jak niepełnosprawność.

Imprezy tego rodzaju pozwalają trenować osobom niepełnosprawnym autoprezentację, a ludzi zdrowych uwrażliwiają na ich problemy i zwyczajnie oswajają z tym, że za ułomnością kryje się człowiek zasługujący na szacunek, uwagę, zdolny do budowania relacji. Powiatowe Olimpiady odbywają się zazwyczaj w maju i czerwcu, angażują wolontariuszy, opiekunów, pedagogów, są okazją dla całych rodzin do zabawy i oderwania się od często męczącej codzienności. Długotrwała rehabilitacja bywa dla dziecka niepełnosprawnego nużąca, ale udział w Olimpiadzie – na której może ono zaprezentować efekty swych wysiłków, wzbudzić podziw – jest niezwykle motywujący, pokazuje dziecku sens wszelkich jego starań. Oto monotonne ćwiczenia zmieniają się w mistrzowski trening, a to skłania do aktywności i zaangażowania.

Ideę sportu niepełnosprawnych w makroskali ilustrują Olimpiady Specjalne przeznaczone dla osób niepełnosprawnych intelektualnie i Paraolimpiady. Z ich działalności czerpane są wzorce dla działań w wymiarze lokalnym. Historia Paraolimpiad sięga 1948 r. kiedy to w dniu otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie sir Ludwik Guttmann zorganizował zawody łucznicze na terenie szpitala w Stoke Mandeville. Wydarzenie to przyjmuje się za początek zorganizowanego, światowego uprawiania sportu przez osoby niepełnosprawne, które już w 1952 r. nabrało charakteru zawodów międzynarodowych. W 1960 r. odbyły się one po raz pierwszy w mieście olimpijskim – Rzymie – jako Olimpiada Niepełnosprawnych.

Polska od początku była intensywnie zaangażowana w ruch paraolimpijski. Nasi przedstawiciele zajmowali wysokie pozycje w zarządach i sekcjach międzynarodowych organizacji Sportu Inwalidów. W 1982 r., dzięki staraniom ludzi zrzeszonych w tych organizacjach, udało się stworzyć największą imprezę sportową dla ludzi niepełnosprawnych. Sport zaczęli uprawiać paraplegicy, następnie amputowani, niewidomi i niedowidzący, z czasem także osoby z porażeniem mózgowym i innymi schorzeniami. Na VI. Igrzyskach Paraolimpijskich w roku 1980, w holenderskim Arnhem, nasza ekipa zdobyła aż 177 medali, w tym 75 złotych, 50 srebrnych i 52 brązowe, co dało jej drugie miejsce w klasyfikacji medalowej.

Eksperci uważają, że były to ostatnie igrzyska nie mające jeszcze profesjonalnego charakteru. Jednak w 1989 r. w Duesseldorfie powstał Międzynarodowy Komitet Paraolimpijski, pod egidą którego odbywały się już w pełni profesjonalne Letnie Igrzyska Paraolimpijskie w Barcelonie (1992), Atlancie (1996), Sydney (2000) oraz Igrzyska Zimowe w Albertville, Lillehammer, Nagano, Salt Lake City. Od igrzysk w Barcelonie podejmowane są próby zintegrowania sportu olimpijskiego z paraolimpijskim, czego wyrazem było zapalenie znicza olimpijskiego płonącą strzałą przez niepełnosprawnego łucznika Antonio Rebello. Warto zaznaczyć, że w przypadku Paraolimpiad kultywuje się tradycyjną symbolikę olimpijską, tj. zapalenie znicza, ślubowanie, medale. Mocno akcentowane są hasła braterstwa, przyjaźni i wzajemnej pomocy.

Z Pekinu, w którym Paraolimpiada odbyła się w 2008 roku, polska reprezentacja przywiozła 30 medali, w tym 5 złotych. Polskę reprezentowało 91 sportowców. Aż 4 medale: złoty, 2 srebrne i 1 brązowy, zdobyła 19-letnia pływaczka, Katarzyna Pawlik. Ogromny sukces odniosła także tenisistka stołowa Natalia Partyka, mistrzyni z Pekinu, Aten i Londynu. W Londynie startowały 162 państwa, a nasza reprezentacja wywalczyła 36 medali, w tym 14 złotych, co dało jej 9. miejsce w klasyfikacji medalowej. Jak to w sporcie jednak niekiedy bywa, Zimowe Igrzyska w Soczi nie przyniosły naszym reprezentantom medalu. Obecnie paraolimpijczycy szykują się już do Igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 r.

Paraolimpiady z wielką publicznością

Paraolimpiady są transmitowane przez wiodące stacje telewizyjne państw zachodnich, ale polska TV nie ma w zwyczaju transmitować Paraolimpiad. Polacy nie są z niepełnosprawnością nawet opatrzeni, i sport niepełnosprawnych postrzegają co najwyżej przez pryzmat sensacji – „nie ma ręki, a gra w ping-ponga”, „nie ma nóg, a biega”. Szczytem ignorancji są komentarze, że transmitowanie Paraolimpiad nie ma sensu, bo niepełnosprawni są nieestetyczni.

W Londynie na mecz koszykówki na wózkach bilety trzeba było zamawiać z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, tymczasem u nas o sporcie osób niepełnosprawnych dziennikarze – a zatem i potencjalni kibice – nie wiedzą wiele. Jeśli w mediach wspomina się o dokonaniach polskich niepełnosprawnych sportowców, to raczej z przyzwoitości i bez merytorycznego pogłębienia. Rober Szaj, wiceprezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego twierdzi, że jesteśmy pod tym względem mentalnym zaściankiem, dzieli nas od Wielkiej Brytanii co najmniej 60 lat rozwoju świadomości społecznej. Nadal rozumujemy w kategoriach: odmienność, sensacja, getto.

Tym bardziej zatem trzeba docenić fakt istnienia Powiatowych Olimpiad dla Osób Niepełnosprawnych. Być może zabrzmi to brutalnie, ale okazuje się, że nie tylko dzieci upośledzone umysłowo najlepiej uczą się drogą bezpośredniego doświadczenia. To ludzie w pełni sprawni, prawidłowo funkcjonujący społecznie (w swym przekonaniu), mają najwięcej zaległości do odrobienia i być może wiedzę tę i świadomość zyskać mogą jedynie na drodze doświadczeń bezpośrednich.

Okazją ku temu są właśnie Powiatowe Olimpiady dla Osób Niepełnosprawnych, które bez problemu zyskują uwagę lokalnych mediów docierających do mieszkańców gmin i powiatów. Z kolei środowiska i samorządy, które w Olimpiadach tych dostrzegają sens i nie szczędzą starań, by co roku organizować te imprezy, zasługują niewątpliwie na szacunek – wszak przykład idzie z góry. Istotne jest to, by kłaść w tych wydarzeniach nacisk na integrację osób niepełnosprawnych i tych z niepełnosprawnością, by użyć słów Szaja – „nieopatrzonych”. By na imprezy te były zapraszane gimnazja i licea, w których uczą się dzieci zdrowe, poznające dopiero świat i kształtujące pogląd na niego. Ważne jest to chyba zwłaszcza teraz, gdy miejsce wrażliwości społecznej i relacji opartych na przyjaźni, zastępuje tzw. wyścig szczurów i źle pojmowany, „zdrowy egoizm”, nadający wartość tylko temu co piękne, opłacalne, popularne i bezproblemowe.

Komunikat z Wodzisławia

Wzorem takiej imprezy była zeszłoroczna Olimpiada Osób Niepełnosprawnych w Wodzisławiu Śląskim. Nie sposób odmówić słuszności wicestaroście powiatu wodzisławskiego – Dariuszowi Prusowi – który ceremonię otwarcia zawodów rozpoczął od słów: „Dzisiejsza Olimpiada jest imprezą szczególną, łączy wszystkich zainteresowanych, by przesłać ważny komunikat: jesteśmy i będziemy razem! (…) Wszyscy są równi, a każdy zawodnik jest zwycięzcą (…), kiedy patrzę na was, widzę, że sport wśród osób niepełnosprawnych cieszy się ogromną popularnością. Wiemy, że aktywność ruchowa ma pozytywny wpływ na organizm człowieka. Nie tylko kształtuje cechy samodzielności i zaradności życiowej, ale pomaga też w odzyskaniu wiary we własne siły”.

W imprezie wzięli udział: medalista Paraolimpiady w Atenach i Londynie – kulomiot Janusz Rokicki, trener kadry narodowej w kombinacji norweskiej – Jakub Michalczuk, medalista Mistrzostw Świata w boksie w 1974 r. – Zbigniew Kicka, a także młodzież i dzieci ze szkół powiatu, wolontariusze i oczywiście bohaterowie Olimpiady – sportowcy. Nie zabrakło także kibiców, którzy o imprezie usłyszeli lub przeczytali i postanowili przyjść, by się przekonać, czym jest Olimpiada Osób Niepełnosprawnych. Na pewno mogli wiele się nauczyć i zweryfikować swoje  poglądy.

W tym roku sezon Powiatowych Olimpiad dla Osób Niepełnosprawnych rozpoczął się 28 maja w Brańszczyku, w powiecie wyszkowskim. Urocza, zadbana gmina, położona nad Bugiem, może się poszczycić,  m.in. nowoczesną szkołą dla młodzieży o specjalnych potrzebach edukacyjnych, specjalistycznym przedszkolem i ciekawą ofertą agroturystyczną. Na jej terenie funkcjonują stowarzyszenia działające na rzecz osób niepełnosprawnych i wszechstronnego rozwoju gminy. W tym roku zorganizowana tam Olimpiada była drugim takim wydarzeniem. Organizatorami był ZSS w Brańszczyku, Powiatowy Ośrodek Kultury i Sportu w Wyszkowie, DPS w Brańszczyku, Proboszcz Parafii Brańszczyk, wójt gminy Brańszczyk, Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Dla jednego uśmiechu”.

Interludium był uroczysty przemarsz z uczniami ZSS w Brańszczyku na czele. Nieśli oni ogień olimpijski, a także flagi Polski, Unii Europejskiej i powiatu wyszkowskiego. Po przybyciu na teren igrzysk, położony w pięknym parku należącym do DPS, uczniowie Zespołu Warsztatów Terapii Zajęciowej zaśpiewali hymn osób niepełnosprawnych. Słowa piosenki chwytają za serce i z tego powodu warto przytoczyć fragment: „Kulejącego widziano anioła, który po niebie swobodnie szybował. Wszystko się może zdarzyć – wołał – jeśli uwierzyć w siebie zdołasz. Niepełnosprawni – normalna sprawa, niepełnosprawni – normalna rzecz. Nie wszystkim dane zdrowie i sława, nie można w życiu wszystkiego mieć. Trudno bez skrzydeł orła udawać, choć być nim zawsze trzeba chcieć. Jesteśmy żywe sumienie bliźniego, gorszego Boga najlepsze dzieci”.

Potem uczestnicy II Olimpiady złożyli przysięgę: „Pragnę zwyciężyć, ale jeśli nie będę mógł zwyciężyć, niech będę dzielny w swym wysiłku”. Uroczystość otworzyli, wypuszczając gołębie przy dźwięku fanfar: starosta Powiatu wyszkowskiego Bogdan Pągowski, Ksiądz Kanonik Paweł Stachecki oraz wójt gminy Brańszczyk Mieczysław Pękul. Organizatorzy otrzymali w podziękowaniu za wieloletnią pomoc w organizacji Święta Niepełnosprawnych, które przez siedem lat poprzedzało organizację olimpiady, upominki i dyplomy z napisem: „Kto dla braci pracuje, ma moc za miliony”.

– Na każdej Olimpiadzie może znaleźć się zawodnik, który w przyszłości stanie na podium jako zwycięzca Paraolimpiady, gdyż właśnie w trakcie takiej imprezy odkryje, że chce i może zwyciężać, a sport jest tym, co daje mu siłę do życia i sprawia dużo radości – mówi Tomasz Kryniuk, pedagog i terapeuta, który pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi ruchowo i próbuje je zarażać miłością do sportu. – Ważne, aby taki przełom zauważyć, a potem odpowiednio pokierować dzieckiem, wesprzeć, zapisać do klubu, to może być dla niego sposób na życie, odskocznia, sposób na adaptację społeczną, a może droga na szczyt? – dodaje.

Nawet, jeśli żaden talent się nie objawi, to przecież wystarczającym sukcesem i czystym pięknem sportu osób niepełnosprawnych jest poczucie wspólnoty, radość z sukcesów własnych i czyichś, bycie dzielnym w swym wysiłku właśnie. Ważne jest także to, że są osoby, które w tym wymiarze pracują z poczuciem misji i idei, że są władze, które przychylnie zapatrują się na tego rodzaju działania, że w lokalnych społecznościach małymi krokami buduje się świadomość i wrażliwość społeczną. Kto wie? Może za kilka lat Polacy będą oczekiwać od publicznej telewizji, by w swej misji edukacyjnej uwzględniła także niezwykle emocjonujące Paraolimpiady, a argumenty o niskiej oglądalności i nieestetyczności sportu osób niepełnosprawnych pozostaną tylko w kronikach polskiej obyczajowości – jako martwy zapis wstydliwych czasów mroku i ignorancji.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY