Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

czwartek, 24 lipiec 2014 20:14

SAMORZĄDOWIEC Z PASJĄ

Napisane przez 

Polscy samorządowcy to nie tylko specjaliści i działacze lokalni, ale też ludzie z pasją, oddający się jej niemal w każdym wolnym momencie. Wśród nich są tacy, którym udaje się pasję łączyć z życiem zawodowym. Powstaje wówczas pozytywna wybuchowa mieszanka, wpływająca bezpośrednio na rozwój gminy.

Jedną z tych osób, którym udało się połączyć przyjemne z pożytecznym, jest Jerzy Laskowski – wójt gminy Purda w województwie warmińsko-mazurskim. Od lat pasjonuje się historią Warmii, a swoją pasję przekłada na pracę w gminie. W 2006 roku udało mu się wraz ze współpracownikami odrestaurować około kilometrowy odcinek dawnego traktu królewskiego z Warszawy do Lidzbarka Warmińskiego.

Historyk z zamiłowania

– Trakt Biskupi w Bałdach, bo tak nazywa się ten odcinek, to miejsce, w którym upamiętniono biskupów warmińskich zarządzających diecezją warmińską od początku jej istnienia do dnia dzisiejszego – opowiada wójt. Tłumaczy, że w poboczach starej lipowej alei ustawiono tablice z biogramami biskupów, głazy pamiątkowe i plansze z mapami historycznymi Warmii oraz krótką historią regionu. – Według dawnych przekazów historycznych, to w tym miejscu witano nowo mianowanych biskupów, którzy przejeżdżali tędy w drodze do Lidzbarka Warmińskiego, aby objąć biskupstwo – objaśnia. Wjazd na Trakt Biskupi otwierają Wrota Warmii, symbolizujące granicę między Mazurami a Warmią.

Opowiadając o powstawaniu fragmentu Traktu Biskupiego, Jerzy Laskowski wspomniał o fundatorach głazów pamiątkowych. – Wśród nich są znane osobistości jak Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Bruno Platter, czy kierownik Kliniki Reumatologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku prof. Jerzy Sierakowski – wymienia wójt.Głaz poświęcony biskupowi Teodorowi Potockiemu, XVIII–wiecznemu biskupowi warmińskiemu ufundowała natomiast pani Urszula Bełza, przewodniczka turystyczna. Środki na pokrycie pomnika zdobyła… z jubileuszówki, którą bez zastanowienia przeznaczyła dla biskupa w hołdzie za dziedzictwo barokowe, jakie duchowny pozostawił na Warmii. O biskupie Potockim gmina Purda pamięta co roku, w pierwszą sobotę lipca. Wtedy odbywa się tam Warmiński Kiermas Tradycji, Dialogu, Zabawy. Kulminacyjnym punktem jest inscenizacja uroczystego wjazdu na Warmię biskupa w wykonaniu aktorów Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie.

Skąd u wójta Laskowskiego to zamiłowanie do historii? – Kiedy sprowadziłem się na Warmię trzydzieści lat temu, moja wiedza o tej krainie była niewielka. Chcąc poznać miejsce, w którym mieszkam, zacząłem czytać, rozmawiać z ludźmi i jeździć po okolicy – wspomina. Niemal od razu Warmiacy, których pozostało już w Warmii niewielu, przyjęli go jak swego. – Zapraszano mnie na wesela i przyjęcia rodzinne. Obecnie, zarówno w gminie, jak i w całym regionie, żyje niewielu autochtonów. Większość to ludność napływowa, dlatego wójt w ogóle nie czuje się jak obcy. – Najważniejszym dla mnie jest, aby gmina rozwijała się i odnosiła coraz więcej sukcesów lokalnych i krajowych – kwituje.

Lekkoatletka z horyzontami

Burmistrzem Nysy jest Jolanta Barska. W młodości uprawiała wyczynowo lekkoatletykę. W 1984 roku zdobyła halowe wicemistrzostwo Polski juniorów w biegu na 300 metrów. Rok później została młodzieżową mistrzynią Polski w biegu na 400 metrów oraz mistrzynią Polski seniorek w sztafecie 4 x 400 m. Młodzieżowe mistrzostwo Polski powtórzyła w 1986 roku, a rok i dwa lata później mistrzostwo kraju w sztafecie 4 × 400 m. Zdobyła również brązowy medal na 400 metrów podczas halowych mistrzostw Polski w 1987 roku. Jej życiowy rekord na tym dystansie to 54,51 sekund.

Ale sport to nie jedyna miłość burmistrz Barskiej. Obecnie jej pasją i całym życiem jest praca, która daje jej niesamowitą satysfakcję. – Jedną z dziedzin, które sprawiają mi przyjemność, jest współpraca z organizacjami pozarządowymi. Aby to robić, muszę na bieżąco wiedzieć, jakie są możliwości pozyskiwania dla nich funduszy – tłumaczy. I dodaje, że w tym celu niedawno ukończyła trzyletnie studia polsko-francuskie w Warszawie – bo też język francuski to jej kolejna pasja, jeszcze z czasów szkoły średniej.

Dziś doskonała znajomość języka Moliera i Balzaka ułatwia jej współpracę z zagranicznymi samorządowcami. – Po francusku porozumiewam się nawet z Niemcami – przyznaje Barska. We Francji spędziła trzy miesiące na stażu z administracji publicznej. Sentyment do kraju nad Loarą został jej na całe życie. – Dzień bez przeczytania francuskiej wiadomości jest dniem straconym – wyznaje. Dzięki znajomości języka może w oryginale studiować dokumenty Rady Europy, co zaczęło sprawiać jej niesamowitą przyjemność. W rezultacie pani burmistrz podejmuje szereg europejskich inicjatyw, zmierzających ku rozwijaniu i poprawianiu funkcjonowania i warunków życia w gminie.

Dzięki tej otwartości i pasji Jolanta Barska – jako pierwsza w kraju – wprowadziła Europejską Kartę Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Dokument opracowała i proklamowała Rada Gmin i Regionów Europy, stowarzyszenie samorządowe działające przy Radzie Europy. Instytucja ta wraz z komitetem regionów UE namawia europejskie samorządy do podpisywania Karty. W 2007 r. Związek Miast Polskich wysłał Jolantę Barską – dzięki jej znajomości francuskiego – na „równościową”  konferencję do Rennes. Po powrocie udało jej się przekonać radę miasta do wprowadzenia Karty. Nie było ani jednego głosu sprzeciwu.

Pszczelarz-filozof

Pasjonatem jeszcze innego gatunku jest Henryk Kiejdo – wójt gminy Rychliki w województwie warmińsko-mazurskim. Od ponad trzydziestu lat prowadzi on tam przedsiębiorstwo pszczelarskie. Pasję związaną z pszczołami przekazał wójtowi jego ojciec, który tradycję produkcji miodu przywiózł z Wileńszczyzny. Dla Henryka Kiejdo pszczelarstwo to sposób na życie, na oderwanie się od spraw życia codziennego. To również filozofia, którą propaguje wśród pracowników swojej gminy.

– W zarządzaniu gminą pomaga mi doświadczenie biznesowe, jakim było prowadzenie gospodarstwa pasiecznego oraz obserwacja „pszczelej korporacji”. W pszczelim roju nie ma prezesa, który organizuje pracę pszczół, a jednak pszczela organizacja funkcjonuje znakomicie, pokonując najróżniejsze trudności i kryzysy.Dzieje się tak dlatego, że istnieje doskonały mechanizm podziału pracy, przydziału uprawnień i odpowiedzialności. Istnieje pełna współpraca – tłumaczy wójt. Dodaje, że podobnie jest z zarządzaniem w gminie: by dobrze funkcjonowała, niezbędni są zaangażowani, wykształceni pracownicy, dobry kontakt z liderami społecznymi, organizacjami, mieszkańcami.

Kiedy rozpoczynał przygodę z pszczelarstwem, polska prasa – również ta specjalistyczna – przeżywała głęboki kryzys. Początkowo prenumerował więc magazyny rosyjskie. Po transformacji systemowej czytał prasę zachodnią, szczególnie niemiecką, śledząc równocześnie to, co działo się w polskim  pszczelarstwie. – Jednymi z ważniejszych słów, które wpłynęły na moją pasję, były te wypowiedziane przez dr Ewę Crane, nieżyjącą już dyrektorkę Międzynarodowego Towarzystwa Badań Pszczelniczych: „jeśli chcesz nauczyć się pszczelarstwa, poznaj język polski” – wspomina wójt i dodaje, że pszczoły to coś dużo więcej niż tylko miód. – To również środowisko, dziedzictwo narodowe, jak również filozofia życia, z której człowiek może czerpać garściami – wyjaśnia. Jak podkreśla, ludzie mogliby nauczyć się od nich chociażby relacji rodzinnych, które w świecie pszczół cechuje harmonia. – Zwierzęta te z niezwykłym szacunkiem odnoszą się zarówno do swojej matki, jak i do dzieci i całego gniazda – podsumowuje.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY