Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 58.

czwartek, 24 lipiec 2014 19:28

RÓWNI I RÓWNIEJSI

Napisane przez 

Największą bolączką osób przewlekle chorych jest konieczność comiesięcznego zaopatrywania się w leki. Nie jest już problemem wizyta u lekarza rodzinnego, gdyż po ustaleniu leczenia, przy dobrej organizacji przychodni, pacjent otrzymuje recepty na trzy miesiące kuracji. Brakuje aptek? Nie. To na czym polega problem?

Zwyczajnie nie starcza chorym pieniędzy na leki. Często właśnie wysokie ceny leków i obowiązujące zasady ich refundacji są źródłem konfliktów na linii lekarz-pacjent. Wynika to z faktu, że dany preparat ma różną odpłatność w zależności od rodzaju schorzenia osoby, której jest zlecany. W ten sposób SYSTEM podzielił nasze społeczeństwo na grupy i jedni kupują dany lek na ryczałt, inni na 30 procent, pozostali – najmniej rzecz jasna zadowoleni – na 100 procent.

Wzdycham do czasów słusznie minionych. Wtedy skupiałam się na diagnozowaniu i leczeniu, teraz muszę znać odpłatność poszczególnych preparatów. Ostatnio zszokowała mnie informacja przekazana przez jednego z właścicieli aptek: że niektórzy moi pacjenci wykupują jedynie tańsze pozycje na recepcie. Sami, bez uzgodnienia z lekarzem, rezygnują z zaleconej terapii. Jakie mogą być skutki takiej samowoli – nie trudno przewidzieć. Nie wynika to, moim zdaniem, z braku zaufania do lekarza, albo celowego niestosowania się do jego zaleceń. Nie starcza funduszy, a z próżnego to i Salomon nie naleje.

Przeciąć węzeł gordyjski

Ubożeje nasze społeczeństwo. Osób przewlekle chorych przybywa. Zazwyczaj pacjent musi stosować kilka preparatów, co znacznie nadwyręża domowy budżet. Próbuję zrozumieć zasady, jakimi kierują się urzędnicy ustalający limity cenowe leków oraz wskazania do refundacji. Nie znajduję klucza. Nie wiem, jak wyjaśnić fakt, że osoba stosująca lek z powodu migotania przedsionków musi zapłacić za niego 100 procent, czyli kwotę między 300 a 500 złotych na miesiąc, podczas gdy ktoś inny – z rozpoznaniem zatorowości płucnej – zapłaci za lek 30 procent.

Pacjent wybrać choroby nie może, stoi więc z kolejce po leki pełen dylematów, co wybrać: kupno chleba czy tabletek. Oj, nie podoba mi się system refundowania leków, nie podoba. Oj, krzywdzi nas obywateli, oj, krzywdzi. Na nic się nie zdają protesty lekarzy, organizacji pacjentów. SYSTEM wie lepiej, kto ma się leczyć na koszt państwa, a kto... odchodzić od lady aptecznej z kwitkiem.

Nierówne traktowanie chorych bulwersuje mnie za każdym razem, gdy wybieram w programie komputerowym odpłatność za lek w zależności od schorzenia, z którym się pacjent do mnie zgłosił. Stres dla lekarza, stres dla pacjenta. Ten pierwszy, w razie pomyłki, zwróci NFZ pieniądze „z tytułu nienależnie wypłaconej refundacji”, ten drugi będzie pomstował w aptece na swego lekarza rodzinnego, że „pożałował” mu zniżki na lek.

Jak przeciąć ten gordyjski węzeł? Znajduję proste rozwiązanie: jeśli pacjent jest ubezpieczony, powinien mieć refundację leku przy jego stosowaniu, zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego. Co oznacza w praktyce ta skomplikowana konstrukcja słowna?

Wyjaśnię na przykładzie. Substancja chemiczna o nazwie carvedilol ma rejestrację, czyli wskazania do stosowania w nadciśnieniu tętniczym samoistnym, przewlekłej stabilnej chorobie wieńcowej, w leczeniu wspomagającym przy stabilnej przewlekłej niewydolności serca o nasileniu umiarkowanym lub ciężkim. Obecnie SYSTEM przewiduje odpłatność dla pacjenta próg 30 proc. TYLKO w przypadku „udokumentowanej niewydolności serca w klasach II-IV wg NYHA” oraz „zastoinowej niewydolności serca w przypadkach innych niż określone w CHPL- u dzieci do 18. roku życia”.  Pacjenci chorujący na nadciśnienie czy chorobę niedokrwienną serca (tzw. „wszystkie pozostałe wskazania”) płacą za lek 100 procent.

Zachorować szczęśliwie

Można by rzec, nie mieli – ci płacący 100 procent za lek – szczęścia. Zachorowali bowiem „nie na tę chorobę”, w której lek ma refundację. To trochę śmiech przez łzy. Uważam, że tak ustalone zasady refundacji dzielą nas – obywateli. Przepisy są oderwane od rzeczywistości. Czy naprawdę ci, co je opracowują, w ogóle nie chorują? A może urzędnicy powinni zejść z obłoków na ziemię? Zdałoby się w praktyce sprawdzić działanie SYSTEMU. Wcielić się w rolę przeciętnego pacjenta. Wyciągnąć wnioski i... skierować politykę lekową na właściwe tory. Uważam, że wszystkie preparaty stosowane zgodnie ze wskazaniami (CHPL) powinny być przynajmniej częściowo refundowane. 100 procent powinniśmy płacić za leki zlecane poza wskazaniami do stosowania.

Zdaję sobie przy tym sprawę z tego, jak trudne jest prowadzenie gospodarki lekami. Chwała ministrowi za negocjacje cen leków z firmami farmaceutycznymi. Niektóre preparaty stały się rzeczywiście bardziej dostępne dla chorych. Kolejnym krokiem w porządkowaniu SYSTEMU powinny być zatem rozmowy przy udziale przedstawicieli środowisk świadczeniodawców i świadczeniobiorców, by zasady refundacji leków były przejrzyste i jak najmniej krzywdzące chorych – i tak już dotkniętych przez los przewlekłym schorzeniem. Tylko wtedy leczenie przyniesie efekty, jeśli pacjent wykupi leki i zastosuje je zgodnie z zaleceniem lekarza prowadzącego, a przed apteczną ladą nie będzie równych i równiejszych.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY