Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 46.

wtorek, 30 październik 2012 17:16

Przedsiębiorcy w samorządzie

Napisane przez 

Miałem ostatnio spotkanie ze znajomym wójtem. Kolega wójtem jest już trzecią kadencję … i nagle go oświeciło! Uznał, że fajnie będzie w jego gminie nawiązać współpracę z przedsiębiorcami! 

Dobrze będzie też poznać ich bliżej, bo jak dotąd ma kontakt tylko z tymi, którzy przychodzą do niego z jakimiś problemami, albo co jeszcze gorsze, z pretensjami. Szczerze mówiąc, myślałem, że takich gmin już w naszym kraju nie ma, a jednak chyba się głęboko myliłem!  
 
Dlaczego wspierać przedsiębiorców?
 
Czy samorząd powinien angażować się we wspieranie przedsiębiorców na swoim terenie? Formalnie kwestię tę rozstrzyga jednoznacznie ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Jej ósmy artykuł mówi: „Organy administracji publicznej wspierają rozwój przedsiębiorczości, tworząc korzystne warunki do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności wspierają mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich przedsiębiorców”. I to na każdym szczeblu publicznej władzy! Ale jak to zwykle bywa, prawo sobie, a życie sobie. Szczególnie, gdy taki obowiązek nie jest wzmocniony żadnymi sankcjami. 
 
Skuteczniejsze okazały się i tu bodźce ekonomiczne - wiele zmieniło w tym zakresie zapewnienie gminom udziału w podatkach płaconych od działalności gospodarczej, jednak i tu pojawiają się samorządowi „twardogłowi”. Słyszymy, że przecież przedsiębiorcy i tak będą płacić podatki – po co więc wydawać środki, wysilać się na instrumenty wsparcia, zaprzątać sobie głowę ich problemami – przecież mamy dość własnych! 
Nic bardziej mylnego! 
 
Dzisiaj, w dobie swobody przepływu ludzi i kapitału, nic i nikt nie zatrzyma przedsiębiorcy przed przeniesieniem się do sąsiedniej, bardziej przyjaznej mu gminy. 
 
A w sytuacji, gdy to przeniesienie jest z różnych powodów niemożliwe – nikt nie zabroni biznesmenowi wygaszania dotychczasowej działalności i podejmowania nowych wyzwań inwestycyjnych już po sąsiedzku, w innej gminie. Pamiętajmy, że nieprzyjazne warunki rozpoczynania i prowadzenia działalności gospodarczej zniechęcają, powodują, że większość osób zaczyna rozglądać się za ciepłymi posadami w „budżetówce” – wówczas urząd gminy staje się najatrakcyjniejszym pracodawcą, a walka polityczna w gminie ma na celu bardziej załatwienie stanowisk „swoim”, niż spór o najskuteczniejszy program rozwoju gminy.
 
Elastyczni mali i średni przedsiębiorcy
 
Niektórzy, zgadzając się z tezą o konieczności działań na rzecz rozwoju gospodarczego na poziomie gminy, szukają ratunku przede wszystkim w poszukiwaniu dużego inwestora – zbawcy, który przyjdzie do nas, stworzy od razu kilka tysięcy miejsc pracy i rozwiąże wszystkie nasze lokalne problemy. To też ważne, ale nie zapominajmy o własnych przedsiębiorcach! Do dzisiaj pamiętam pierwszą wizytę za oceanem w USA i spotkania z lokalnymi decydentami. Oni już dawno przeżyli takie „przygody”. Wielki koncern zbudował wielką fabrykę i było wielkie święto. Przez kilka, kilkanaście lat wiodło się wszystkim dobrze. Jednak w warunkach globalizującej się gospodarki pewnego dnia okazywało się, że na drugim końcu świata pojawiały się korzystniejsze warunki do prowadzenia działalności, a nowsze technologie spowodowały, że nawet nie opłacało się przenosić produkcji – z dnia na dzień zakład zamykano, a władze lokalne zostawały nagle z problemem tysięcy bezrobotnych. Taką sytuację amortyzował najskuteczniej prężny, elastycznie reagujący na zmieniający się rynek, lokalny biznes – mali i średni przedsiębiorcy. 
 
Najciekawszym dla nas doświadczeniem z kilku wizyt za oceanem było spostrzeżenie, jak wielką wagę gospodarze przywiązują do edukacyjnego wymiaru wspierania przedsiębiorczości! Tam urzędnik za obywatela wypełnia wnioski o zarejestrowanie działalności gospodarczej, kieruje go na odpowiednie szkolenia, wskazuje nisze na rynku, podpowiada, w jakim zakresie warto spróbować działalności, pomaga napisać biznesplan i zdobyć środki! 
 
I oczywiście ten proces nie zawsze prowadzi do sukcesu, często kończy się upadłością … i znowu zaczynamy od nowa! Bo tylko obywatel, który spróbował własnej działalności, napisał własny biznesplan, a nawet kilkakrotnie „zaliczył” upadek, zaczyna rozumieć gospodarcze mechanizmy, z praktyki już wie, co to jest rachunek zysków i strat, przeżył w skali mikro, co oznacza sytuacja, gdy więcej wydajemy niż zarabiamy. Z tak doświadczonym obywatelem łatwiej dyskutować o lokalnym budżecie, ale też w czasie najbliższych wyborów bardziej kierował się on będzie przesłankami merytorycznymi i pragmatycznymi, będzie odporniejszy na populistyczne i demagogiczne hasła. Jednak to znowu temat na odrębną dyskusję o obywatelskiej edukacji.
 
Sami sobie winni!
 
Skoro argumenty za wspieraniem przedsiębiorczości przez samorząd lokalny są tak jednoznaczne, dlaczego w wielu gminach jest z tym tak słabo? Przyczyn jest oczywiście wiele, ale niestety nie bez winy są tutaj często sami przedsiębiorcy. I to z kilku powodów! Najpoważniejszy stanowi oczywiście powszechna awersja do samoorganizowania się, i co za tym idzie, słabość lokalnych organizacji samorządu gospodarczego. Nieczujący istnienia swojej reprezentacji w gminie przedsiębiorcy, próbują najczęściej „brać swoje sprawy w swoje ręce”. Sami decydują się kandydować - tworzą własne listy wyborcze, bądź kandydują z list różnych ugrupowań. I jedna, i druga droga prowadzi donikąd. Przedsiębiorcy – radni nie mają zazwyczaj czasu na wielogodzinne przesiadywanie na sesjach i komisjach, a ich udział w głosowaniach wikła ich w lokalne, polityczne spory i układy. Przedsiębiorcy ze zbiorowego podmiotu gminnej polityki, do którego adresowane być powinno racjonalne wsparcie, stają się stroną w doraźnych rozgrywkach i przetargach. Pomijam tutaj oczywiście sytuację skrajną, gdy przedsiębiorca „idzie” do rady, by tam załatwić swoje interesy. Na szczęście stabilny i stale doskonalony system prawa, coraz bardziej doświadczony nadzór, kontrola mediów i wysoka już świadomość społeczna, w dużym stopniu wyeliminowały takie proste „okazje”.
 
Monitorować polityków
 
Nie jest, moim zdaniem, dobrym rozwiązaniem również i popieranie przez organizacje przedsiębiorców jednej z list partyjnych. Sami przedsiębiorcy mają przecież zróżnicowane poglądy polityczne, a i stosunek kandydatów poszczególnych partii do problemów wspierania przedsiębiorczości jest najczęściej bardzo zróżnicowany. Nawet w parlamencie, gdy kierowałem w różnych kadencjach sejmowymi komisjami: małych i średnich przedsiębiorstw, czy rozwoju przedsiębiorczości, bardzo szybko okazywało się, że poglądy posłów w sprawie konkretnych problemów przedsiębiorców wcale nie układają się zgodnie z politycznymi podziałami. Często dochodziło wręcz do bardzo egzotycznych koalicji. To na szczeblu centralnym, a co dopiero w gminie? 
 
Gdzie szukać zatem optymalnego rozwiązania? Pozwolę sobie sięgnąć znowu do amerykańskiego przykładu. Gościłem kiedyś w kierownictwie federalnego stowarzyszenia reprezentującego amerykański small business. Oni nie popierali z założenia żadnej partii, za to konsekwentnie monitorowali zachowanie poszczególnych kongresmenów, czy lokalnych deputowanych. Przed głosowaniem dotyczącym problemów ważnych dla przedsiębiorców każdy deputowany otrzymywał stanowisko FSBA wypracowane w wyniku ankietowania członków organizacji. Potem przedsiębiorcy dostawali co kwartał zestawienie, kto ile razy głosował zgodnie z ich stanowiskiem. Na koniec kadencji deputowany, który głosował w ponad 50% wbrew interesom przedsiębiorców, miał pewność, że w najbliższej kampanii small business będzie popierał (i finansował!) jego kontrkandydata. I oczywiście nie ma tu prostych odniesień – ale jedno jest pewne – ważne, by we wszystkich klubach radnych znalazło się jak najwięcej tych, którzy problemy przedsiębiorców dobrze rozumieją, sami niekoniecznie przedsiębiorcami będąc.
 
Pracować z zainteresowanymi
 
Skoro już wybraliśmy mądrą i kompetentną radę, przychylną problemom lokalnych przedsiębiorców, a na czele gminy stoi już dobry menadżer, to czego powinniśmy oczekiwać? Warto zacząć od samego początku – od stworzenia systemu komunikowania się z przedsiębiorcami. Dzisiaj, w dobie elektronicznej komunikacji, to żaden wysiłek! Ankietowanie prowadzących działalność gospodarczą, transfer informacji o możliwych formach wsparcia, o podejmowanych inicjatywach w zakresie promocji gospodarczej, i wiele innych działań – powinno stać się w każdej gminie codziennością!
 
Idąc dalej, pamiętajmy, że samorząd lokalny ma, wbrew pozorom, szeroką gamę instrumentów i możliwości wspierania lokalnego biznesu. Począwszy od racjonalnej polityki inwestycyjnej, wyposażania w niezbędną infrastrukturę i uzbrajanie terenów, poprzez rozważną politykę uchwalania lokalnych podatków wraz z inwestycyjnymi ulgami, aż po tworzenie i wspomaganie instytucji otoczenia biznesu. 
 
To znowu materiał na kolejne, szerokie opracowanie. Ważne, by gminna strategia wspierania przedsiębiorczości została wypracowana w szerokiej współpracy ze środowiskiem samych najbardziej zainteresowanych – w konsultacjach z przedsiębiorcami. Funkcjonowanie lokalnych funduszy pożyczkowych i poręczeniowych, działalność inkubatorów przedsiębiorczości i ośrodków wspierania przedsiębiorczości, a nawet podstref specjalnych stref ekonomicznych, promocja lokalnych firm i lokalnych produktów, organizowanie misji gospodarczych i ośrodków informacji gospodarczej oraz wiele innych działań, na trwale wpisało się już do strategii rozwoju wielu polskich gmin. Wielu, ale niestety nie wszystkich – i tu wracamy do początku tego artykułu. 
 

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY