Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

piątek, 27 czerwiec 2014 00:24

MAZOWIECKIE PIENIĄDZE POWINNY ZOSTAĆ NA MAZOWSZU!

Napisane przez 

Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego

MATEUSZ WEBER: Panie marszałku, dużo mówi się o możliwym bankructwie województwa mazowieckiego. Kiedy zgasi pan więc światło i odda klucze do gabinetu komornikowi?

ADAM STRUZIK*: Województwo formalnie zbankrutować nie może. Niemniej konieczność płacenia janosikowego spowodowała bardzo trudną sytuację ekonomiczną naszego województwa. Wydaje mi się jednak, że zaczął się proces zrozumienia problemu – również w wymiarze sądowym. Ostatni wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który wstrzymał egzekucję zaległego janosikowego za grudzień pokazuje, że żyjemy w państwie prawa. Wierzę głęboko, że nie tylko resztę pieniędzy uda się zatrzymać, ale również, że część rat uda się odzyskać. Bardzo by się nam one przydały.

Województwo Mazowieckie od jakiegoś czasu szukało pomocy finansowej, biorąc kredyty bankowe i pożyczkę z ministerstwa finansów, która miała być spłacana do 2039 roku. Czy po wyroku sądu te pieniądze nadal są potrzebne?

Tak, choć jeszcze nie dostaliśmy żadnej pożyczki. Jest nadzieja, że wkrótce zostanie uruchomiona pierwsza z nich, która zostanie udzielona na podstawie specjalnej ustawy. Chodzi o 246 milionów na zapłatę brakującego janosikowego za rok 2014. Co do zaległych rat z roku 2013 nie ma jeszcze rozstrzygnięcia. My będziemy zabiegali o to, żeby przy okazji nowelizacji ustawy o janosikowym rozwiązać również problem tych długów, które nie zostały zawinione przez nas. Jeżeli nam się to uda, pieniądze zostaną przeznaczone na inwestycje, bo to województwo wymaga dużych nakładów. Choćby na drogi, oświatę i ochronę zdrowia – szczególnie, że ostatnie cztery lata to dla nas okres drastycznych cięć.

Stał się pan – z racji pełnionej funkcji – niejako symbolem walki z janosikowym. Czy ma pan w takim razie inny pomysł jak pomóc ubogim samorządom, które bez wsparcia nie są w stanie się utrzymać? Przecież w Polsce jest ich bardzo dużo.

Myślę, że trzeba brać przykład z Unii Europejskiej. W UE dochód jest liczony i pomoc unijna jest skierowana na poziom regionalny. My też tak powinniśmy zrobić – licząc dochód na poziomie niższym, tak zwanych NUTS 3 (fr.Nomenclature des Unites Territoriales Statistique, Klasyfikacja Jednostek Terytorialnych do Celów Statystycznych), czyli subregionalnym. Województwo mazowieckie jest województwem paradoksalnym.  Mamy Warszawę, w której dochody są na poziomie ponad 185 proc. średniej unijnej – i mamy takie obszary, jak subregion radomski czy subregion ostrołęcko-siedlecki, gdzie dochody są na poziomie 50 proc. średniej unijnej. Powinniśmy system wyrównawczy oprzeć na tym niższym poziomie, czyli nie na poziomie województwa, tylko na poziomie NUTS 3, czyli grup powiatów – i odnosić nie do dochodu, bo na przykład dochód z podatku CIT jest bardzo niestabilny i podlega wahaniom koniunktury. Lepszy byłby system odnoszący się do dochodu narodowego na głowę mieszkańca. Wtedy można zbudować taki system wsparcia od bogatszych do biedniejszych.

Czyli pieniądze płynęłyby od najbiedniejszych powiatów do tych uboższych w ramach jednego województwa.

Tak, ale nie tylko. Wtedy Warszawa płaciłaby na powiaty w biedniejszy województwach, ale po części pieniądze trafiałyby też do Siedlec, Radomia czy Ostrołęki. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę pieniądze unijne, które są dzisiaj transferowane dużo szerszym strumieniem do regionów biedniejszych. Powiem dla porównania: Mazowsze w latach 2014-2020 otrzyma na 5,2 miliona mieszkańców kwotę 2 miliardy 83 miliony euro, natomiast województwo lubelskie, gdzie jest dwa razy mniej mieszkańców: 2 miliardy 200 milionów euro wsparcia unijnego. A lubelskie dodatkowo może korzystać jeszcze z programu operacyjnego Polska Wschodnia. W ten sposób, jeżeli policzymy pomoc unijną plus janosikowe z Mazowsza, to okazuje się, że dochody tych samorządów są już nawet nie dwa razy, ale trzy razy na głowę mieszkańca większe niż dochody na Mazowszu. Trzeba więc znaleźć takie systemy, które odnoszą się do realnych wskaźników zamożności z jednej strony i uwzględniają też tę politykę unijną, która była prowadzona do tej pory.

Skoro Warszawa jest taka bogata, to może więc warto przy okazji 25-lecia przywrócenia w Polsce samorządności, pokusić się o refleksję i zmienić podział administracyjny kraju, wydzielając Warszawę z Mazowsza, tak jak to było przed wojną?

Proponujemy takie wydzielenie – ale nie administracyjne, tylko statystyczne. Nie ma sensu tworzenie nowych kategorii administracyjnych. Nie ma sensu tworzenie województwa stołecznego wewnątrz Mazowieckiego. Natomiast dzisiaj mamy takie możliwości obliczeniowe i statystyczne, aby sterować rozwojem i wspierać – reagując na bieżąco – biedniejsze regiony. Ten model, o którym mówiłem, opierający się na grupach powiatów, jest właśnie takim rozwiązaniem.

Skoro Mazowsze nie będzie już obciążone balastem janosikowego i czeka nas zastrzyk pieniędzy unijnych z nowej perspektywy finansowej, to przyjdzie czas na nowe inwestycje. Na co Mazowsze przeznaczy pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego?

Mazowsze będzie oczywiście chciało wyznaczyć sobie cele, ale będzie też musiało to zrobić. Jako jedyne województwo mamy obowiązek koncentracji naszych wydatków wokół określonych przez Komisję Europejską celów. Cztery najważniejsze obszary inwestycyjne to, po pierwsze, cała sfera badawczo-rozwojowa i transfer wiedzy ze świata nauki do świata produkcji. Drugi obszar to dalsza budowa społeczeństwa informacyjnego, czyli informatyzacja w sensie technicznym, ale też zwiększanie zakresu usług dostępnych przez internet. Trzeci obszar to budowanie wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw – oczywiście, te trzy obszary mogą się ze sobą mieszać. Czwarty obszar to budowanie gospodarki niskoemisyjnej, ale też dobrze wykorzystującej zasoby.

Gospodarka niskoemisyjna to ostatnio modne pojęcie. Co jednak kryje się za nim w rzeczywistości?

Brzmi to trochę technokratycznie, ale chodzi o to żeby jak najbardziej efektywnie wykorzystać energię, odzyskiwać surowce wtórne, wytwarzać energię z odnawialnych źródeł. I  to są te obszary twarde. Mamy też trzy obszary główne, finansowane ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, które można sprowadzić do trzech słów: to jest praca, szczególnie problem bezrobocia wśród ludzi młodych i tych powyżej 50. roku życia. Po drugie, jest to edukacja przez całe życie. To są procesy kształcenia ustawicznego, ale też polityki senioralnej – w Polsce z roku na rok przybywa ludzi starszych. Jest to niezwykle ważne dlatego, aby ci ludzie nie tylko czuli się potrzebni, ale też, aby ich umiejętności i wiedza były efektywnie wykorzystywane. Kolejna istotna kwestia, trudna z punktu widzenia moralnego, to przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu. Dzisiaj w Europie około 20 milionów ludzi żyje w biedzie. Na Mazowszu można przyjąć, że około 20 proc. mieszkańców, czyli 800 tysięcy do miliona osób, żyje w bardzo trudnych warunkach socjalnych. Z tego powodu trzeba tworzyć gospodarkę społeczną tak, aby tych ludzi aktywizować, a nie tylko transferować do nich pieniądze. Praca daje ludziom godność, której tak bardzo potrzebują.

Zbliżają się wybory samorządowe. Czy będzie się pan starać o kolejną kadencję w fotelu marszałka województwa mazowieckiego?

Zdaje się, że nie mam wyjścia, bo jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony walczymy z janosikowym, zamykamy dotychczasową perspektywę finansową i otwieramy nową. A więc tak: poddam się ponownie weryfikacji wyborców. Nigdy nie można powiedzieć, że zrobi się coś na pewno, ale tak – będę się starał o jak najlepszy wynik wyborczy.

 

ADAM STRUZIK – od 2001 roku Marszałek Województwa Mazowieckiego, w latach 1993-1997 Marszałek Senatu RP, wieloletni senator, wiceprzewodniczący Rady Naczelnej Polskiego Stronnictwa Ludowego

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY