Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

czwartek, 26 czerwiec 2014 23:50

GMINA NA SKRZYŻOWANIU NAJWAŻNIEJSZYCH SZLAKÓW

Napisane przez 

Rozmowa z Antonim Kręźlewiczem, wójtem gminy Czosnów w województwie mazowieckim.

MARIUSZ JANIK: Gdy ktoś poprosił pana o scharakteryzowanie gminy Czosnów w kilku słowach, co uznałby pan za najważniejsze atuty tego miejsca?

ANTONI KRĘŹLEWICZ: Czosnów to podstołeczna gmina – przepięknie położona: na obrzeżach Kampinoskiego Parku Narodowego, a wręcz częściowo na terenie tego parku. Jednocześnie jednak Czosnów jest doskonale ulokowany komunikacyjnie. Leży przy jednym z najważniejszych szlaków komunikacyjnych w Polsce, czyli przy trasie S7. Ze względu na te czynniki – ale też szereg innych – Czosnów bardzo szybko zmienia swój charakter, przekształcając się z gminy rolniczej w podmiejską, o dużym potencjale dostępnych usług, dobrze rozwiniętej infrastrukturze, zarówno tej technicznej, służącej do obsługi mieszkańców, jak i społecznej, którą tworzą już sami mieszkańcy.

Wspomniał pan o trasie S7. Przed warszawskim referendum na mocy decyzji premiera Donalda Tuska, fundusze przeznaczone na rozbudowę tej trasy zostały wycofane. Zamiast wygodnego połączenia między Bemowem a Czosnowem uruchomiony zostanie fragment obwodnicy, łączący Bemowo z Ursynowem…

Niestety, zapadła decyzja – według mnie – bardzo nieprzemyślana. Mówimy w końcu o jednym z najważniejszych szlaków komunikacyjnych Polski. Naturalnej trasie prowadzącej z północy na południe Europy, ze Skandynawii na Bałkany i do Włoch.

Wraz z władzami Łomianek i starostwem w Nowym Dworze Mazowieckim zaprotestował pan przeciw tej decyzji. Udało się coś uzyskać? Jaka jest szansa na poprawę połączenia Czosnowa z Warszawą?

Dwukrotnie pisaliśmy do premiera w tej sprawie. Dostaliśmy odpowiedź, że projekt nie został zaniechany, a jedynie przesunięty w czasie. Niestety, tak czy inaczej, dzieje się to ze szkodą dla gmin i miejscowości przy tej trasie. A także, oczywiście, ze szkodą dla użytkowników drogi.

Występowaliśmy o to, by z poprawy standardu S7 nie rezygnować. I będziemy o to zabiegać dalej: myślę, że w tym dziele może nam też pomóc nowa perspektywa unijna i ewentualne środki, jakie z niej można pozyskać. Kiedy jednak uda nam się osiągnąć jakiś konkretny postęp w sprawie rozbudowy S7 – trudno odpowiedzieć, decyzja nie leży w naszych rękach.

Jak dowiedzieliśmy się w trakcie naszych zabiegów, w toku są prace przygotowawczo-dokumentacyjne. Źle przygotowana decyzja środowiskowa jest obecnie poprawiana. Pocieszające jest więc, że sprawa nie została odłożona całkowicie ad acta.

Droga S7 to jedno, ale w samej gminie Czosnów ostatnie lata to okres intensywnej rozbudowy infrastruktury – wodociągowej, kanalizacyjnej, drogowej. Sowia Wola, Kazuń Polski, Izabelin-Dziekanówek: wszędzie widać nowe inwestycje. A to nowa nawierzchnia, a to kanalizacja czy dostęp do komunikacji podmiejskiej. Starcza na to pieniędzy?

Rzeczywiście, w ostatnich latach zdecydowanie inwestowaliśmy w infrastrukturę. Ponieważ wodociągi mamy już „na ukończeniu” – praktycznie 95 proc. gminy mamy zwodociągowane – więc ostatnio skoncentrowaliśmy się na kanalizacji. A zarazem, gdzie tylko zakończymy prace nad kanalizacją, od razu przystępujemy do prac drogowych. A pieniędzy na to, a i owszem, nie szczędzimy.

Jaką rolę odgrywają fundusze unijne w tym rozwoju gminy?

Gdyby wziąć pod uwagę ostatnie pięć lat i wykonane w tym czasie prace wodno-kanalizacyjne, środki unijne stanowiłyby około 30 proc. wydanych na te cele pieniędzy. Kolejne 30 proc. stanowiły kredyty, do tego środki własne. Nie można zaprzeczyć, że nawet na tle 20 milionów złotych wygospodarowanych na nasze inwestycje, te 7 milionów z unijnych funduszy odegrało niebagatelną rolę – nie były one jednak decydujące.

A jednak dla wielu gmin w Polsce środki z UE były podstawą rozwoju. Jednak bieżąca perspektywa finansowa UE, na lata 2014-2020, to ostatnia, w której będziemy mogli korzystać w wielomiliardowego wsparcia. Co po 2020 roku czeka mniejsze gminy? Co czeka Czosnów?

Gdyby udało się nam utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju, to myślę, że do tego czasu podstawowa infrastruktura wodno-kanalizacyjna i drogowa będzie gotowa, albo prawie gotowa. Pozostaną jedynie drobne wykończenia – i koszty utrzymania. Ale też nie zakładam – chyba, że Korwin-Mikke i jemu podobni w końcu „wysadzą” tę Unię – że w kolejnych perspektywach środków nie będzie wcale. Będzie ich po prostu mniej. Ale też wiele jednostek samorządowych w Polsce nie będzie już potrzebować aż tak dużych środków, jak do tej pory.

Ale też Czosnów jest jedną z bogatszych, płatnikiem „janosikowego”. Co pan sądzi o tym, dla wielu bardzo kontrowersyjnym, mechanizmie wyrównywania szans?

Czosnów balansuje na krawędzi: są lata, w których jesteśmy płatnikiem, ale też lata, kiedy sytuujemy się tuż poniżej progu. Tak czy inaczej, nie jestem jakimś zdeklarowanym przeciwnikiem „janosikowego”: uważam, że pewien system wyrównywania możliwości i szans gmin jest potrzebny. Ale ustawa, na bazie której funkcjonuje dziś ten mechanizm jest zła. Została zaprojektowana na inne czasy, a w ostatnich latach komplikuje sytuację nawet tych bogatszych gmin. Ich dochody przepadają, jak w studni bez dna.

Czosnów ma szansę uchodzić za taką bogatszą gminę. Nawet z perspektywy trasy S7 możemy zobaczyć w tych okolicach siedziby i reklamy firm, które tu działają. Czy przynoszą one gminie wysokie dochody? Czy Czosnów może się z nich utrzymać w przyszłości i czy gmina zabiega o przyciąganie inwestorów?

Zabiega i to na wiele sposobów. Jednak kluczem do sukcesu był początek lat 90., kiedy to – jako jedna z pierwszych gmin w Polsce – opracowaliśmy plan zagospodarowania przestrzennego. Dzięki temu mamy od lat tereny formalno-prawnie przygotowane i przeznaczone pod inwestycje. A to z kolei sprawia, że zainteresowani inwestorzy są wręcz zaskoczeni szybkością i sprawnością podejmowania decyzji. Nie ukrywajmy, że przy dobrej obsłudze administracyjnej, jest im znacznie łatwiej inwestować u nas niż gdzie indziej.

Ponadto firmy potrzebują infrastruktury drogowej i technicznej – a w tym zakresie również włożyliśmy w gminę wiele wysiłku. Obecnie problemy dotyczą wyłącznie zaopatrzenia w energię elektryczną, ale myślę, że i ten kłopot uda nam się w perspektywie najbliższych trzech lat rozwiązać. W efekcie, biorąc też pod uwagę dogodne położenie na trasie między portami a stolicą, nie musimy w jakiś szczególny sposób reklamować swoich możliwości i terenów inwestycyjnych. Liczy się, żeby miały dojazd, wodę, gaz, kanalizację.

Czyli taki inwestycyjny samograj? Na dodatek z lotniskiem w Modlinie tuż za miedzą?

Obecność lotniska nie jest jeszcze tak odczuwalna, jak można byłoby się spodziewać, ale do pewnego stopnia odnotowujemy już zwiększone zainteresowanie. Był taki moment, kiedy lotnisko nie pracowało – i to był raczej moment nieszczęśliwy. Teraz jednak to się zmienia, a Czosnów – wraz z gminami Zakroczym, Pomiechówek – stara się o status specjalnej strefy ekonomicznej. Myślę, że to również będzie element budowy środowiska przyjaznego biznesowi w okolicach naszej miejscowości.

Do tej listy powinniśmy chyba dorzucić też projekt forsowany wraz z sąsiednimi Łomiankami i Nowym Dworem Mazowieckiem, zakładający uruchomienie szybkiej kolejki podmiejskiej z Młocin do lotniska w Modlinie…

Owszem, to pomysł ważny, ale niełatwy w realizacji. Trzeba by bowiem przeforsować go przez miasto i gminę Łomianki – a to już bardziej skomplikowana sztuka, gdyż w tej chwili lokalne władze w Łomiankach są bardziej skupione na wewnętrznych sporach. Tymczasem bez ich wsparcia i jednoznacznego stanowiska w tej sprawie szanse na realizację takiego projektu są niewielkie.

We wszystkich właściwie podwarszawskich gminach toczy się batalia o to, by mieszkańcy płacili podatki zgodnie z miejscem zamieszkania – bo zwykle większość z nich ma stały meldunek w Warszawie. Czy ten problem dotyczy również Czosnowa?

Tak, również my staramy się uporać z tym problemem. Organizujemy – podobnie jak inne samorządy – kampanie, konkursy, rozdajemy drobne nagrody. I są tego efekty: rzeczywiście, wielu mieszkańców w końcu zameldowało się w Czosnowie. Oceniam, że na przestrzeni ostatnich pięciu lat ilość osób formalnie zameldowanych w naszej gminie wzrosła o jakieś 15 proc. Niestety, z drugiej strony wciąż około 15-20 proc. mieszkańców nie ma naszego meldunku.

Przy czym, w oczywisty sposób problemem nie są tu koszty zmiany miejsca zameldowania. Na przeszkodzie stają raczej ludzkie przyzwyczajenia, niechęć do wikłania się w czasochłonną, urzędniczą procedurę. A wreszcie – w przypadku pewnej grupy mieszkańców – chęć posiadania „warszawskiego” meldunku, choćby ze względów prestiżowych.

Zaskakujące o tyle, że Czosnów znany jest z bardzo dobrej bazy oświatowej, nie ustępującej tej w Warszawie. Macie dobre żłobki, przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazjalne. Ale – żeby utrzymać tę edukacyjną infrastrukturę – potrzebne są wpływy podatkowe osób, które tu mieszkają i wysyłają dzieci do tych instytucji.

Rzeczywiście, staramy się to uświadamiać naszym mieszkańcom. Wiele inwestujemy również w bazę sportową, którą – podobnie jak placówki szkolne – trzeba przecież utrzymywać. Jednak wiele osób się nad tym nie zastanawia: uważają, że jak coś się już pojawiło, to pozostanie na zawsze, funkcjonując na niezmiennym poziomie.

Jak pisaliśmy na łamach Magazynu Samorządowego „GMINA” na Mazowszu ruszyła też wielka inwestycja władz wojewódzkich związana z budową nowoczesnej sieci światłowodowej. Czy to projekt, z którego może również skorzystać Czosnów?

Owszem. Uczestniczymy w tym projekcie i mam nadzieję, że się on powiedzie.

Czego życzyłby Pan sobie, jako samorządowiec i gospodarz Czosnowa?

Jeśli miałbym sobie czegoś życzyć ze strony rządzących krajem – to uporządkowania prawa. Mamy coraz więcej dwuznaczności w systemie prawnym, kolejne interpretacje oraz interpretacje do interpretacji. Poprawienie przepisów i wyklarowanie sytuacji, choćby w przypadku podatku VAT, znacznie ułatwiłoby nam pracę i funkcjonowanie.

Z kolei, jeśli miałbym sobie czegoś życzyć ze strony mieszkańców gminy, to byłoby wspaniale, gdyby stawali się prawdziwymi czosnowianami – zaangażowanymi w naszą lokalną wspólnotę, działania obywatelskie, inicjatywy organizacji pozarządowych i choćby te najprostsze przedsięwzięcia, jakie są podejmowane na terenie gminy. To ważne, bo samorząd nigdy nie będzie w stanie zastąpić lokalnych wspólnot. A taką chcielibyśmy w Czosnowie tworzyć.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY