Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

sobota, 24 maj 2014 16:19

POLSKA NA DOPINGU, CZYLI DEKADA Z FUNDUSZAMI UE

Napisane przez 

Nie ma chyba w Polsce nikogo, kto nie zapamiętałby charakterystycznej plakietki – „Finansowane ze środków Unii Europejskiej”. Ile miliardów dostaliśmy w ciągu ostatniej dekady z Unii Europejskiej i jak, dzięki tym pieniądzom, zmieniały się nasze województwa, powiaty i gminy?

Unia to samo zło, nie powinniśmy do niej wchodzić, trzeba się było zwrócić na Wschód. A serio?… W żadnych okolicznościach Polska nie rozwijałaby się tak szybko. Wstąpienie do wspólnoty oznaczało nowe drogi, poprawę środowiska naturalnego, szybki internet, wysyp innowacyjnych firm – to tylko niektóre osiągnięcia 10 lat członkostwa naszego kraju w UE.

Dumni powinnyśmy być też z wysokiego wzrostu gospodarczego w latach 2004-2013 (średniorocznie 4 proc. wobec 1 proc. w UE-27) oraz z faktu, że zdołaliśmy uniknąć recesji w latach 2009-2010, gdy w kryzys osunęły się najbardziej rozwinięte unijne gospodarki. Te sukcesy są w znacznej mierze efektem wykorzystania funduszy, które szeroką rzeką płyną do nas z Brukseli.

– Sukces ma wielu ojców. Duch przedsiębiorczości w narodzie nie ginie, samorządowcy dbają o rozwój lokalnych społeczności, a klasa polityczna przynajmniej świadomie nie utrudnia działalności gospodarczej. Ale jednym z najważniejszych czynników wzrostu są pieniądze z UE – potwierdza Marek Zuber, ekonomistai doradca finansowy.

Mazowsze przoduje,  Opole w tyle

Od akcesji zrealizowaliśmy ponad 185 tysięcy projektów o łącznej wartości prawie 593 mld zł – przy czym ponad połowa tej kwoty pochodziła z unijnej kasy. UE przekazała nam w minionych dziesięciu latach 333 mld zł. W przeliczeniu na mieszkańca jest to ponad 8,6 tys. zł.

33 proc. wszystkich pieniędzy, które dała nam wspólnota, przeznaczyliśmy na rozwój regionów. Według danych Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (MIiR), w wykorzystaniu funduszy unijnych przoduje województwo mazowieckie, które dostało prawie 50 mld zł. W samej tylko Warszawie UE dopłaciła do 513 przedsięwzięć, a do miasta trafiło 18,7 mld zł. Najwięcej przeznaczono na budowę II linii metra. Drugie w rankingu województwo – śląskie – otrzymało 32 mld zł. Lwią cześć tych pieniędzy pochłonęła budowa autostrady A1 oraz modernizacja kanalizacji. Na kolejnych trzech miejscach znalazły się województwa: dolnośląskie (23,5 mld zł), małopolskie (21,8 mld zł) i łódzkie (21,7 mld zł).

Najgorzej w zestawieniu wypadła Opolszczyzna, która zdołała pozyskać tylko 6,3 mld zł. Zdaniem Piotra Popa, rzecznika MIiR, region ten nie ma prawa jednak czuć się dyskryminowany. Bo dotacje wylicza się na podstawie lokalnego poziomu PKB w stosunku do jego średniego poziomu w całej UE, wskaźników bezrobocia, wielkości czy liczby mieszkańców. – Właśnie z tych powodów opolskie, jako jedno z najmniejszych województw w Polsce, dostaje najmniej pieniędzy – tłumaczy Piotr Popa w rozmowie z Magazynem Samorządowym GMINA.

Beton czy człowiek – w co inwestować?

Od 2004 r. otrzymaliśmy ponad 82 mld euro z polityki spójności, której celem jest wyrównanie warunków ekonomicznych i społecznych we wszystkich regionach Unii Europejskiej. Kwota ta ponad trzy razy przewyższyła sumę naszych składek członkowskich. W rezultacie Polska jest największym beneficjentem netto funduszy UE.

W perspektywie 2004-2006 zainwestowaliśmy wszystkie dostępne fundusze – 14,2 mld euro. Z budżetu 2007-2013 wykorzystaliśmy już 97,5 proc. przyznanej nam kwoty – 67,9 mld euro – czyli ponad 66 mld euro. W obu perspektywach – według stanu na 27 kwietnia 2014 r. – beneficjenci zrealizowali łącznie ponad 186 tys. projektów.

Gros przedsięwzięć to tzw. twarde inwestycje: autostrady, drogi, lotniska, dworce kolejowe, środki transportu, oczyszczalnie ścieków czy kanalizacja. Niestety, rzadziej dotacje przeznaczamy na działalność naukowo-badawczą. Dlatego Anna Radwan, prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana i doradca Komisji ds. Unii Europejskiej w Sejmie RP, ostrzega: „Pieniądze płynące z Brukseli są jednak pułapką, w którą łatwo wpaść. Tak było chociażby w przypadku Hiszpanii czy Portugalii. Mówi się, że kraje Południa za dużo zainwestowały w beton, a za mało w człowieka. To scenariusz, którego za wszelką cenę musimy uniknąć” (raport „Europa: rozważna czy romantyczna?”, Instytut Obywatelski, 2014).

Czy wszystkim województwom uda się uniknąć scenariusza Grecji, Portugalii lub Hiszpanii? Pewności nie ma. – Mniej majętne regiony w Polsce wykorzystują fundusze na infrastrukturę drogową, komunikację, kanalizację, czyli to, co poprawia jakość życia, lecz nie inwestują w innowacje– mówi nam Marzena Chmielewska, ekspert PKPP Lewiatan.

Samorządy korzystają na potęgę

Największym beneficjentem Funduszy Europejskich są samorządy. Jak wynika ze statystyk opublikowanych przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, 31 proc. inwestycji współfinansowanych ze środków unijnych jest realizowanych właśnie przez te podmioty, a łączna wartość dofinansowania wyniosła w sierpniu 2013 r. 76,3 mld złotych.

Spośród 767 przedstawicieli samorządów biorących udział w badaniu Instytutu Spraw Publicznych (ISP) tylko jedna osoba odpowiedziała, że jednostka, którą reprezentuje, nie stara się o dotacje unijne. Aż 9 na 10 ankietowanych (89 proc.) potwierdziło, że robi to często, a co dziesiąty (11 proc.) – że czasami.

Prawie 90 proc. ankietowanych uważa, że fundusze unijne mają znaczący wpływ na rozwój samorządu, przy czym 42 proc. jest zdania, że ten wpływ jest zdecydowanie duży, a 45 proc. – że jest on raczej duży. Jednocześnie ponad połowa (52 proc.) uważa, że dla ich społeczności pula środków unijnego wsparcia jest zbyt skromna.

A na co jednostki samorządu terytorialnego przeznaczają fundusze UE? Główne cele to inwestycje infrastrukturalne (97 proc. ankietowanych), ekologiczne (50 proc.) i kulturalne (36 proc.). Respondenci wskazywali również na wspieranie zatrudnienia i rozwój turystyki (po 25 proc.).

– Szkoda, że tylko 13 proc. lokalnych włodarzy przeznacza fundusze z Brukseli na rozwój przedsiębiorczości, zwłaszcza zaś segmentu MŚP. A przecież właśnie mniejsze firmy decydują o rozwoju regionów i całego kraju – przekonuje w rozmowie z GMINĄ Łukasz Wenerski, analityk społeczno-ekonomiczny, autor raportu „Unia daje czy zabiera? Dekada członkostwa Polski w UE w oczach  przedstawicieli polskich samorządów”, będącego pokłosiem ankiety ISP.

Pieniądze dla rolników

Jedną z grup, które najwięcej zyskały na członkostwie Polski w UE, są rolnicy. Tak przynajmniej uważa 81 proc. uczestników sondażu ISP. Dane statystyczne to potwierdzają. Dziesięć lat temu miesięczny dochód rolnika wynosił około 500 zł, dziś – 1092 zł. Skąd ten wzrost? W momencie akcesji polskie rolnictwo zostało objęte instrumentami Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), mającymi na celu poprawę opłacalności produkcji, co otworzyło w historii wsi nowy rozdział.

Głównym instrumentem wsparcia dochodów rolników w UE są płatności bezpośrednie, których rozdziałem w ramach WPR zajmuje się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). W 2004 r. polscy rolnicy otrzymali płatności bezpośrednie po raz pierwszy. W minionych dziesięciu latach o to wsparcie ubiegało się 1,4 mln rolników. Systematycznie rosła łączna kwota płatności – od prawie 7 mld zł w 2005 r. do ponad 14 mld zł w 2013 r. W sumie do końca stycznia 2014 r. ARiMR  wypłaciła z tego tytułu prawie 97 mld zł. Na tę kwotę składają się zarówno środki unijne, jak i krajowe. Z Unii do kieszeni rolników trafiło ponad 53 mld zł. Średnio każdy gospodarz dostał więc 38 tys. zł – wynika z analizy Polityki Insight.

Ogromnie pomocne były też programy inwestycyjne, dzięki którym beneficjenci ARiMR kupili m.in. 338 tys. maszyn i urządzeń rolniczych. To oznacza, że w co czwartym polskim gospodarstwie jest maszyna czy urządzenie rolnicze kupione dzięki wsparciu z programów UE.

Strumień nie wysechł

Jest jeszcze lepsza wiadomość: w nowej perspektywie unijnego finansowania jest ponad 300 mld złotych na spójność, a łącznie Polska wynegocjowała ponad 440 miliardów. Choć europejski budżet na lata 2014-2020 jest mniejszy o 3 proc. od poprzedniego, transfer funduszy do Polski zwiększy się o 4 proc. Tak oto nasz kraj ponownie będzie największym biorcą środków europejskich.

– Te pieniądze będą mogły zmienić Polskę na skalę dotychczas niespotykaną. Jest tylko jeden warunek: musimy je wydawać rozsądnie – zastrzega ekonomista Marek Zuber.

Obawy na wyrost? Niekoniecznie. W dyskusjach na temat wsparcia – np. dla rolnictwa czy start-upów – często pojawia się temat absurdalnie łatwego przyznawania pieniędzy unijnych i braku odpowiednich procedur kontrolnych. Pozwalało to na „przejadanie” środków przeznaczanych na rozwój czy modernizację działalności. Do rzadkości nie należały też przypadki marnotrawienia pieniędzy na poziomie województw, powiatów i gmin. Gwoli sprawiedliwości: do nadużyć dochodziło szczególnie tuż po wejściu do Unii Europejskiej. Wraz z upływem czasu Bruksela rozlicza beneficjentów coraz skuteczniej.

Co dały nam eurofundusze w latach 2004-2013

  • zbudowano lub zmodernizowano łącznie ponad 2 tys. km dróg ekspresowych i autostrad;
  • zbudowano lub przebudowano ponad 14 tys. km dróg krajowych i samorządowych;
  • długość wybudowanych/przebudowanych w latach 2004-2013 linii kolejowych wyniosła około 2,3 tys. km;
  • w ramach umów z zakresu transportu miejskiego zakupionych zostało ponad 2 tys. jednostek taboru komunikacji miejskiej, a zmodernizowanych – ok. 300 jednostek;
  • wsparto ponad20 tys. przedsiębiorstw;
  • wdrożonych zostanie niemal 1200 wyników prac badawczo-rozwojowych;
  • 250 wspartych instytucji otoczenia biznesu wykonało na rzecz przedsiębiorstw ponad 13 tys. usług;
  • zbudowano oraz zmodernizowano prawie 36 tys. km sieci kanalizacyjnej i 12 tys. km sieci wodociągowej;
  • wybudowano i rozbudowano oraz zmodernizowano 683 oczyszczalni ścieków komunalnych;
  • szacuje się, że dzięki FE liczba pracujących w wieku 20-64 wzrosła o około 800 tys. osób;
  • ponad 243 tys. nowych firm założyły osoby bezrobotne dzięki bezzwrotnym dotacjom;
  • wsparto 5 tys. przedszkoli, zespołów i punktów przedszkolnych;
  • blisko 90 tys. studentów rozpoczęło studia na kierunkach zamawianych, takich jak automatyka i robotyka, biotechnologia, budownictwo, informatyka;
  • 55 proc. wszystkich szkół w Polsce zostało wyposażonych w pracownie komputerowe, w których stworzono niemal 250 tys. stanowisk.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY