Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.

Wydrukuj tę stronę
sobota, 24 maj 2014 16:13

DLACZEGO NA WIEJSKIEJ?

Napisane przez 

W tym roku przypada setna rocznica wybuchu I wojny światowej. Wojny, która spowodowała śmierć i cierpienia milionów Europejczyków, ale Polakom przyniosła wolność. A wolność i niepodległość to nie tylko emocje i idee. To także wytrwała praca państwowa i niezbędna do niej infrastruktura, w tym również – godna  siedziba Parlamentu.

25 lipca 1917 r. tymczasowa Rada Stanu wybrała Radę Regencyjną. Ta zaś powołała pierwszy polski rząd Jana Kucharzewskiego, przejęła kontrolę nad wojskiem i administracją, wreszcie  7 października 1918 r. wydała deklarację niepodległości („…niech zabrzmi jeden wielki głos: Polska zjednoczona, niepodległa”). 11 listopada 1918 r. Józef Piłsudski przyjechał do Warszawy, w ciągu kilku dni przejął od Rady kontrolę nad krzepnącymi instytucjami państwa polskiego i 17 listopada 1918 r. powołał rząd Jędrzeja Moraczewskiego.  Należało szybko doprowadzić do demokratycznej legitymacji władz Niepodległej, Premier Moraczewski wyznaczył więc wybory do Sejmu już na 26 stycznia 1919 r.

Wybory wyborami, ale gdzie ten nowy Sejm miałby się zbierać? Warszawa była  prowincjonalnym miastem imperium rosyjskiego, ze wszystkimi praktycznymi skutkami takiego statusu, w tym – brakiem odpowiednich, reprezentacyjnych pomieszczeń, mogących spełnić aspiracje Odrodzonej Rzeczypospolitej.

Myślano o salach Banku Polskiego, Filharmonii, rozważano wykorzystanie auli Politechniki Warszawskiej. W końcu wybrano – zakładając, że to tymczasowa siedziba – leżący na uboczu, na ul. Wiejskiej, opustoszały budynek byłego Instytutu Aleksandryjsko-Maryjskiego Wychowania Panien.

Drogę polną, przebiegającą z Placu Trzech Krzyży do Ujazdowa nazwano ulicą Wiejską w 1770 r. W miejscu dzisiejszego zbiegu Wiejskiej z Górnośląską podróżny mógł wstąpić do modnej knajpki podmiejskiej – „Wiejskiej Kawy”.

W zacisznej okolicy, wśród ogrodów, ulokowano w 1862 r. Aleksandryjsko-Maryjski Instytut Wychowania Panien – drugą w hierarchii prestiżu, po Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim, instytucję edukacyjną w Królestwie Polskim. Instytut, pod bezpośrednim protektoratem carowej, miał ułatwiać rusyfikację arystokracji Królestwa Polskiego. Polskie dziewczęta, przebywając wśród Rosjanek, miały przejmować ich poglądy i kulturę.

Ponieważ Instytut ewakuowano do Rosji, można było opustoszałe budynki szybko adaptować na cele parlamentarne z założeniem, że jest to czynione wyłącznie prowizorycznie. Na salę posiedzeń przerobiono jadalnię panien. Na adaptację były tylko dwa miesiące, niewiele więc można było zrobić; starczyło jednak czasu na stworzenie nieco godniejszego wystroju – w tym na umieszczenie na ścianie, za mównicą, inskrypcji z łacińską sentencją, która miała stać się drogowskazem Odrodzonej Niepodległej: Salus rei publicae suprema lex (Dobro Rzeczypospolitej jest najwyższym prawem).

10 lutego 1919 r. od przemówienia Józefa Piłsudskiego w tej byłej jadalni rozpoczęło się pierwsze posiedzenie Konstytuanty. Parlamentarzystom od początku było ciasno w byłej szkole dla panien. Był to jednak trudny czas wyrąbywania siłą zbrojną granic Rzeczpospolitej. Wojna polsko-sowiecka nie pozwoliła na podejmowanie jakichkolwiek planów inwestycyjnych. Dopiero w 1925 r. zlecono Kazimierzowi Skórewiczowi zaprojektowanie nowej sali posiedzeń oraz domu mieszkalnego dla posłów i senatorów. Te obiekty również miały mieć charakter prowizoryczny i służyć parlamentowi jedynie przez 10-15 lat – do czasu powstania nowej siedziby. Potem zaś na Wiejskiej miał zagościć warszawski uniwersytet. Skórewicz zbudował na Wiejskiej nową, półokrągłą salę posiedzeń oraz tzw. stary dom poselski. Dawna jadalnia Instytutu Maryjnego stała się salą posiedzeń Senatu.

Po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 r., sala sejmowa spłonęła i została pozbawiona dachu, dalsze zniszczenia nastąpiły w 1945 r.  W 1946 r. zdecydowało o odbudowie sali posiedzeń w kształcie przedwojennym. Zaprojektowanie kompleksu obiektów sejmowych od nowa zlecono profesorowi architektury Politechniki Warszawskiej, Bohdanowi Pniewskiemu.

Pniewski przyjął założenie otwartej architektury demokratycznej. Zlikwidowano przedwojenne ogrodzenie parlamentu. Zespół budynków parlamentu miał być częścią ciągu parków na wiślanej skarpie, a jego dziedziniec – agorą obywatelskich debat. Architekt oddawał się wówczas złudzeniom co do charakteru nowej władzy. Zespół obiektów miał być złożony z niewysokich, dwukondygnacyjnych budynków, zdominowany jedną, wysoką wieżą sejmowego archiwum. Oddano do użytku kompleks nie w pełni wykończony (nie udało się m.in. zbudować wspomnianej, dominującej wieży), ale za to w magicznym terminie uchwalenia nowej konstytucji – 22 lipca 1952 r.  Materialistyczna władza przywiązana była bowiem do magii liczb. 22 lipca to data, w której deputacja sejmu grodzieńskiego przyjęła traktat rozbiorowy z Rosją (1793), data konstytucji nadanej przez Napoleona Księstwu Warszawskiemu (1807) oraz data tzw. lubelskiego Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (1944).

Potem jeszcze tylko w latach 70. dobudowano nowy hotel sejmowy dla parlamentarzystów i – w chwili restytucji Senatu (początek lat 90.) – prowizorycznie przysposobiono kilka pomieszczeń we wschodniej części kompleksu na jego salę plenarną. Polski Parlament nadal obraduje jednak w miejscu wybranym na chwilę prawie sto lat temu.

Więcej o historii budynków Parlamentu – w książce „Gmachy Sejmu i Senatu” Marka Czapelskiego, wydanej w 2010 r. przez Wydawnictwo Sejmowe.