Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

czwartek, 24 kwiecień 2014 21:44

NIE BĘDZIE DOFINANSOWANIA, NIE BĘDZIE DRÓG

Napisane przez 

Wstrzymanie Narodowego Programu Budowy Dróg Lokalnych będzie miało katastrofalne skutki dla rozwoju infrastruktury drogowej kraju. W walce o utrzymanie „schetynówek” samorządy zyskały nowego sprzymierzeńca – Najwyższą Izbę Kontroli.

Samorządy lokalne przeliczają pieniądze i przygotowują się do zawierania umów z wykonawcami. Dzięki nowelizacji uchwały o Narodowym Programie Budowy Dróg Lokalnych i przesunięciu środków z wpłat od Lasów Państwowych, zamiast wcześniej zapowiedzianych 250 mln zł, do kas powiatów i gmin trafi 700 mln zł. Zmieniły się także zasady dofinansowania inwestycji, obecnie koszty są dzielone równo po połowie między samorządy i budżet, a nie w stosunku 70 do 30 procent.

– Chcieliśmy przeznaczyć całość kwoty z Lasów Państwowych na remont i budowę dróg lokalnych. Zdecydowaliśmy się jednak tę kwotę podzielić, aby móc sfinansować tegoroczne zwiększenie świadczenia dla całodobowych opiekunów dla osób niepełnosprawnych (około 200 mln zł – przyp. red.) – wyjaśnił podczas konferencji premier Donald Tusk. Na tym drugim rozdaniu rządowym zyskały m.in. województwa małopolskie i lubelskie, gdzie środki wzrosły z kilkunastu do 50 mln zł i więcej. Stratne okazało się natomiast m.in. Pomorze, któremu ostatecznie odebrano 10 mln zł. Jednak obcięcie środków z dofinansowania to nie jest największy problem samorządów. Jeśli spełnią się zapowiedzi rządu, w 2016 r. program w ogóle nie będzie kontynuowany.

Zamiast kultury i szpitali – budujmy drogi?

W Polsce drogi lokalne stanowią prawie 90% wszystkich dróg krajowych, powiaty zarządzają 127 tys. km, a gminy – 237 tys. km. – Potrzeby finansowe w tym zakresie są ogromne – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Ile potrzeba pieniędzy? 360 mld złotych, to są budżety wszystkich gmin w naszym kraju na najbliższe trzy lata. Można więc nie dawać na szkoły, kulturę, szpitale, a zainwestować w drogi. Ale takiego nienormalnego człowieka nikt nie znajdzie – dodaje.

Z powodu braku funduszy, ale także, jak to wykazała niedawno przeprowadzona kontrola NIK – braku polityki w zakresie kompleksowego rozwiązywania problemów transportowych i komunikacyjnych – drogi lokalne wciąż nie spełniają krajowych i europejskich standardów. Wystarczy choćby przytoczyć statystyki policyjne: aż 75% wypadków drogowych ma miejsce właśnie na drogach lokalnych i jest to jeden z najwyższych współczynników w Europie. Dzięki zrealizowanym w ostatnich latach inwestycjom powstały nie tylko nowe jezdnie, ale i chodniki, ścieżki rowerowe, oświetlenie, oznakowanie, a nawet wymieniane są istniejące kratki ściekowe wraz z „przykanalikami”.

{youtube}VMeEMv-Gv1k{/youtube}  

Wszystkie te inwestycje wprost proporcjonalnie przekładają się nie tylko na zwiększenie atrakcyjności i konkurencyjności danych terenów, ale i bezpieczeństwo. – W takich miejscowościach chętniej osiedlają się mieszkańcy innych miast. Dobry stan dróg to jest także dobra oferta dla inwestorów – przekonuje w rozmowie z Magazynem Samorządowym GMINA Jan Plutowski, sekretarz gminy Kobylnica. Wtórują mu także inni samorządowcy. – Dotychczasowa realizacja NPBDL znacząco przyczyniła się zarówno do poprawy stanu technicznego dróg lokalnych, jak i bezpieczeństwa ruchu drogowego na sieci dróg gminnych i powiatowych. Dlatego, ze względu na pozytywne efekty programu, krytycznie ocenia się spadek jego dofinansowania z budżetu państwa, tym bardziej, że samorządów nie stać na samodzielne finansowanie remontów i budowy dróg lokalnych. Niepokojącym jest również fakt, że program budowy dróg lokalnych przewidziany jest tylko do 2015 roku – mówi Magazynowi Samorządowemu GMINA Danuta Wesołowska-Wujaszek, zastępca dyrektora Departamentu Infrastruktury i Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego województwa lubuskiego. W tym samym tonie utrzymany jest też raport Najwyższej Izby Kontroli – jak piszą jego autorzy, „ze względu na pozytywne efekty programu NIK krytycznie ocenia spadek jego dofinansowania z budżetu państwa, tym bardziej że samorządów nie stać na samodzielne finansowanie remontów i budowy dróg lokalnych”. Izbę niepokoi też, że nie ma programu inwestycji w lokalne drogi po 2015 r.

W ramach pierwszego etapu „schetynówek” udało się zmodernizować i wybudować w sumie 8,2 tys. km dróg. Inwestycje kosztowały 6,1 mld zł, z czego aż 2,7 mld zł pochodziło z budżetu państwa. Zgodnie z założeniami, co roku na wsparcie inwestycji infrastrukturalnych miał być przekazywany miliard złotych.

{youtube}gt2gWdI30ak{/youtube} 

Miał być… W 2012 r. rząd rozpoczął nowy program: Bezpieczeństwo – Dostępność – Rozwój, zmieniając zasady przydzielania dofinansowania. Zamiast podziału „50/50”, samorządy miały pokrywać dwie trzecie kosztów inwestycji drogowych. Jednocześnie zadecydowano o znaczącym ograniczeniu środków przekazywanych na program. W 2012 r. była to już tylko piąta część obiecanego miliarda złotych. Wprawdzie w 2013 r. dofinansowanie wzrosło do 500 mln zł, ale w 2014 r. – gdyby nie „podatek leśny” – znów wynosiłoby zaledwie 250 mln zł. Efekt cięć przełożył się także na kilometry wyremontowanych dróg – w 2012 r. było ich 827 km a więc 2,5 razy mniej niż w latach poprzednich. Wygląda na to, że program, dzięki któremu miano „zwiększyć dostępność komunikacyjną ośrodków lokalnych, stymulując jednocześnie ich wzrost gospodarczy i zwiększając szanse rozwojowe, a tym samym wydatnie przyczyniając się do osiągnięcia głównego celu, jakim jest podniesienie poziomu i jakości życia mieszkańców Polski” – za drugiej kadencji rządu Tuska zwyczajnie jest traktowany jak kula u nogi.

 

„Nie” dla ponownej izolacji

– To, że „leśne” dofinansowanie obowiązuje do 2015 r. wcale nie oznacza, że program się skończy. Są różne scenariusze na wsparcie budowy dróg lokalnych. Ja przypuszczam, że to będą stałe środki, np. pozyskiwane z akcyzy od paliw – uspakaja Porawski. Jednym z rozwiązań jest sięgnięcie po pieniądze z funduszy unijnych. Jednak skorzystać z niego będą mogły tylko te samorządy, które zdecydują się na budowę dróg dojazdowych do autostrad i dróg ekspresowych, a jak doskonale wiadomo – jest to tylko kropla w morzu potrzeb samorządowych.

Inne rozwiązania? Wspomniana już akcyza od paliw, zmiana ustawy o subwencji drogowej, która nie objęła dróg gminnych. Władze samorządowe apelują jednak przede wszystkim o ustalenie jasnych zasad dotyczących dofinansowania, a szczególnie terminu wypłaty kwot oraz ich wysokości.

– Powinno być zapewnione stabilne dofinansowanie ze strony rządowej, tak aby samorządy mogły w sposób właściwy planować inwestycje na sieci swoich dróg w poszczególnych latach realizacji Programu – tłumaczy nam Wesołowska-Wujaszek. Eksperci nie mają bowiem wątpliwości: aktualne zasady finansowania dróg tak naprawdę sprzyjają zadłużaniu się samorządów. Jednostki samorządowe, które zaplanowały sobie długoterminowe remonty dróg lokalnych, z powodu obcięcia środków przypłaciły to zadłużeniem w bankach i widmem bankructwa. Jednocześnie opóźnienia w wypłatach spowodowały, że cześć inwestycji, szczególnie w biedniejszych gminach, musiała zostać odłożona na lata kolejne, gdyż mimo spełnienia wszystkich kwestii formalno-prawnych, wykonawca nie byłby w stanie zrealizować zadania do końca roku.

NIK wytyka błędy

Jednakże, jak wskazuje kontrola NIK przeprowadzona wśród 35 zarządców dróg lokalnych – pieniądze to nie wszystko. Kontrolerzy Izby ujawnili liczne przypadki nierzetelnego nadzoru realizacji inwestycji, zarówno na etapie budowy, jak i odbioru. Zarządcy nie dysponowali odpowiednią dokumentacją. W raporcie opisano przypadki, gdy dokumentacja była tworzona tuż przed zaplanowaną kontrolą, albo przedstawiano puste księgi prac z wypełnioną tylko stroną tytułową. Protokoły odbioru inwestycji były zatwierdzane bez weryfikacji i potwierdzenia ich wykonania zgodnie z warunkami określonymi w umowach. W wielu przypadkach nie można się było także doszukać m.in. wyników badań laboratoryjnych, certyfikatów i świadectw, stanowiących podstawę do prawidłowego odbioru i rozliczenia zadań. Kontrolerzy zwrócili uwagę, że te wieloletnie zaniedbania w niedalekiej przyszłości mogą przyczynić się do wystąpienia uszkodzeń całej konstrukcji poszczególnych odcinków dróg, co w efekcie spowoduje, że będą potrzebne nowe środki finansowe na kosztowne naprawy.

NIK wytknął także zarządcom poważne braki w zakresie prawidłowego oznakowania dróg oraz sporządzania projektów stałych organizacji ruchu. 91 procent zarządców nie miało zatwierdzonych organizacji ruchu na wszystkich zarządzanych przez siebie drogach, a u 100 procent (!) ujawniono przypadki ustawienia znaków drogowych niezgodnie z zatwierdzonymi wytycznymi.

Urzędy Wojewódzkie odpierają zarzuty. – Nadzór nad sprawami formalno-prawnymi z ramienia rządu stanowią wprawdzie właściwe urzędy wojewódzkie, ale nadzór bezpośredni zapewnia właściwy zarząd dróg, dlatego pytanie odnośnie nieprawidłowości powinno być skierowane do tych podmiotów – mówi nam Wesołowska-Wujaszek. Ten jednak nie ustosunkował się jeszcze do raportu NIK.

Sama Izba zaapelowała tymczasem do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, by „w możliwie najkrótszym czasie zająć się nowelizacją rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków zarządzania ruchem na drogach publicznych oraz wykonywania nadzoru nad tym zarządzeniem. Aktualnie potrzebne jest wypracowanie nowych standardów oraz procedur planowania budżetów oraz realizacji inwestycji drogowych oraz nadzór nad nimi”.

Jednak, jeżeli rząd nie zajmie się sprawą do końca bieżącego roku kalendarzowego, nie ma co liczyć na jakiekolwiek zmiany. W roku 2015 uwaga wszystkich będzie skupiona na zbliżających się wyborach parlamentarnych.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY