Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

czwartek, 24 kwiecień 2014 21:22

ŻYJĄC W CIENIU WIELKIEJ WODY

Napisane przez 

Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że samorządy niewystarczająco chronią swoich mieszkańców przed skutkami powodzi. Co więcej, wielokrotnie zezwalały na inwestycje na terenach objętych ryzykiem powodziowym, nie informując o inwestorów o zagrożeniach. Ponadto, inspektorzy dopatrzyli się uchybień w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego – często brakowało w nich informacji dotyczących obszarów zagrożonych zalaniem.

Bezpośrednią przyczyną przeprowadzenia kontroli przez NIK były skutki powodzi, które przeszły przez Polskę w maju i czerwcu 2010 r. Poszkodowanych zostało wówczas 70 tys. rodzin, a wartość strat, które poniosło 811 gmin, oszacowano na 12 mld zł.

Lekcja poszła w las. Albo w głęboką wodę

Kontrolerzy NIK uważają, że Polacy nie uczą się na błędach i nadal dopuszczają się tych samych uchybień co w przeszłości. Za jedną z głównych przyczyn rosnących szkód powodziowych uważają wzrost liczby inwestycji na terenach powodziowych. Jak podkreślają, zagospodarowanie terenów zagrożonych zalaniem powinno opierać się nie tylko na wskazaniu takich obszarów, ale przede wszystkim – na objęciu zakazem, bądź ograniczeniami, ich zabudowy.

Nie jest to jednak takie proste. Z kontroli NIK przeprowadzonej w 24 urzędach miast i gmin oraz w 6 starostwach wynika bowiem, że jedynie dwie badane jednostki, wydając decyzję o pozwoleniu na budowę, zawarły w niej klauzulę dotyczącą zagrożeń wynikających z zabudowy na terenach zalewowych. Były to Urząd Miasta Krakowa oraz Starostwo Powiatowe w Płocku. Takiej klauzuli brakowało również w decyzjach o warunkach zabudowy wydawanych przez co piąty kontrolowany organ.

Do takiego uchybienia doszło choćby w Urzędzie Miasta Nowy Sącz. W latach 2010–2012 wpłynęło tam łącznie 2341wniosków o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę, w wyniku których wydano 23 decyzje o pozwoleniu na budowę dla obszarów powodziowych. – W żadnej z wydanych decyzji nie informowano inwestorów o ewentualnych zagrożeniach wynikających z faktu przeprowadzenia inwestycji na terenach zagrożonych powodzią – poinformował rzecznik prasowy NIK Paweł Biedziak.

W ocenie Izby nieinformowanie inwestorów o zagrożeniu powodziowym na danym terenie stwarza ryzyko, że obszary te będą zabudowywane, co w dłuższej perspektywie zwiększa potencjalne straty, jakie może spowodować żywioł.

Kontrola wykazała też, że samorządy w niewystarczającym stopniu wykorzystywały miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego co do ograniczenia budowy na terenach zalewowych. W planach tych wskazano jedynie 12 proc. takich obszarów, z czego aż w dwóch trzecich przypadków nie ograniczono, ani nie zakazano, inwestycji. Ponadto plany zagospodarowania przestrzennego aż 21 proc. jednostek samorządu terytorialnego nie zawierały informacji dotyczących zagospodarowania terenów narażonych na powódź oraz obszarów osuwania się mas ziemi. Jakby tego było mało – nie określono nawet ich granic.

Powódź? Jaka powódź?

Z raportu NIK wynika również, że gminy nie analizowały zmian w zagospodarowaniu przestrzennym – w studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie było aktualnych informacji o terenie oraz, co ważniejsze, o zjawiskach powodziowych.

Eksperci ustalili również, że niektóre decyzje wydawano mimo zakazu zabudowy na terenie zagrożonym powodzią oraz co do projektów, w których poziom posadzki parteru albo piwnic był równy bądź niższy od poziomu lustra tzw. wody stuletniej. Tak zdarzyło się choćby w Toruniu lub Brzegu.

Izba dopatrzyła się również uchybień przy opracowywaniu dokumentów planistycznych – mimo posiadania informacji odnośnie możliwości wystąpienia powodzi, gminy nie uwzględniały ich przy tworzeniu dokumentów. – Negatywnie oceniono Urząd Miasta Bielsko-Biała, który mimo wielokrotnie wyrażanej opinii, dotyczącej pomijania w projektach terenów zagrożonych powodzią, nie uwzględnił posiadanych opracowań dotyczących terenów zalewowych w opracowywaniu dokumentów planistycznych – podkreślał Biedziak.

W dwóch skontrolowanych organach eksperci NIK stwierdzili poważne braki w magazynach przeciwpowodziowych. W Bielsku Białej urząd miasta dysponował jedynie 15 tonami piasku zamiast wymaganych 40 ton. W gminie Borzęcin wyposażenie magazynu było natomiast całkowicie niezgodne z gminnymi przepisami. Ponadto w operacyjnych planach przed powodzią trzech kontrolowanych gmin brakowało ważnych informacji – takich, jak liczba budynków zagrożonych powodzią, wielkość obszarów obarczonych ryzykiem powodziowym czy przyczyny zagrożenia poszczególnych terenów.

29 proc. gmin z własnej inicjatywy zadziałało w kierunku zmniejszenia ryzyka powodziowego. W tym celu odbudowywano cieki wodne, współfinansowano stworzenie i modernizację obwałowań oraz stworzono monitoring wraz z systemem ostrzegania i alarmowania ludności o zagrożeniach powodziowych. Izba uważa jednak takie działania za nieistotne z punktu widzenia tworzenia kompleksowego systemu, który w dużym stopniu przyczyniłby się do poprawy bezpieczeństwa ludzi i mienia przed powodzią, czy ograniczył straty materialne.

Z drugiej strony, do dobrych praktyk eksperci NIK zaliczyli przygotowanie opracowań uwzględniających zjawiska powodziowe w gminach Toruń i Szczucin, w których omówiono m.in. niekorzystne położenie obszarów gmin powodujące zagrożenia powodziowe, czy zasięgi powodzi występujące w poprzednich latach.

Jak podkreślają eksperci NIK, przyczyny takiego stanu rzeczy leżą w braku precyzyjnych przepisów, które wymuszałyby na gminach ograniczenie inwestycji na obszarach zalewowych. Współwinne są również regionalne zarządy gospodarki wodnej, które nie współpracują z gminami przy opracowywaniu studiów ochrony przeciwpowodziowej pomocnych w zarządzaniu takimi terenami.

Ograniczenie lub odmowa wznoszenia inwestycji na terenach zagrożonych powodzią jest możliwe dopiero po uzyskaniu od prezesa Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej map zagrożenia i ryzyka powodziowego. Te jednak dopiero powstają, a ograniczenia inwestycyjne samorządy mogą wprowadzić jedynie na podstawie studiów ochrony przeciwpowodziowej, których jest niestety niewiele.

Odpowiedzialność pozostaje

NIK podkreśla jednak, że podane przyczyny nie zwalnają jednostek samorządu terytorialnego z odpowiedzialności za racjonalne kształtowanie polityki przestrzennej, w tym planowanie zabudowy z uwzględnieniem zagrożenia powodziowego.

Zalecenia Izby odnośnie zminimalizowania skutków powodzi w przyszłości dotyczą ujęcia w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego wszystkich terenów  zagrożonych zalaniem oraz stworzenia w nich szczególnych warunków dla inwestycji. NIK przypomina również o obowiązku informowania inwestorów o zagrożeniach wynikających z przeprowadzenia inwestycji na obszarach o ryzyku powodziowym.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY