Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 58.

wtorek, 25 marzec 2014 20:47

ZROZUMIEĆ PACJENTA, ZROZUMIEĆ LEKARZA…

Napisane przez 

Seriale ze stetoskopem w tle biją rekordy oglądalności – i rzeczywiście, wyparły modę na opowieści o świecie mody i wielkiego biznesu. Odsłaniane są w nich przecież tajemnice tak skrzętnie skrywane za drzwiami lekarskich gabinetów i pracowni diagnostycznych. Bezkrytycznie wierzymy w prawdy ekranu.

Nie przeszkadza w tym widok filmowych poczekalni świecących pustkami, albo personelu wypijającego kolejną kawę podczas czekania na pacjenta. Jakoś nie razi nas nieprawdziwość sytuacji i działania sprzeczne z przepisami, gdy w szpitalu przyjmuje chorych w ambulatorium  lekarz przypadkowo przechodzący korytarzem – i to bez względu na przypisywaną mu przez scenarzystów specjalizację.

Skąd takie zainteresowanie światem białych kitli? Pewnie stąd, że każdy z nas jest potencjalnym pacjentem, a do tego po trosze medykiem? A może odzywa się pragnienie, by w sytuacji, gdy choroba zapuka do naszych drzwi, znalazł się fachowiec, co to poleczy ciało i duszę, a gdy zajdzie potrzeba – i krowę wydoi albo dziecko odbierze ze szkoły? Faktycznie dobrze się ogląda i komentuje bohaterów ekranu, gorzej wejść w ich rolę „w realu” i zacząć wędrówkę po labiryncie systemowych rozwiązań.

Prawda ekranu kontra realia

Mieszkańcy gminnych miejscowości po ratunek pójdą do lekarza rodzinnego. Ten zna ich od lat. Tutaj nikt nie jest anonimowy. Tu będzie tak samo rodzinnie, jak w serialu. Trudniej mają mieszkańcy aglomeracji, zagubieni w wielkich przychodnianych molochach. Mamy gotowe wzorce. Pilot do ręki i naprzód. Co stoi zatem na przeszkodzie, by ideał stał się rzeczywistością? Co tak bardzo odróżnia film od prawdziwego życia?

Moim zdaniem, chodzi o kontakt na linii lekarz-pacjent. Serialowi lekarze poświęcają swoim podopiecznym bardzo dużo czasu. Ba, często następuje znaczne skrócenie dystansu i wchodzenie w prywatne strefy psychologiczne. A jak jest w życiu, gdy zazwyczaj każdy medyk choruje na brak czasu? Niestety, ilość osób, które oczekują pomocy jest ogromna, a doba ma tylko 24 godziny. I to się mści na wszystkich. Gros niepowodzeń w terapii ma bowiem swoje źródło w złym przepływie informacji, bo aż 60 procent skuteczności leczenia zależy od  dobrej relacji z pacjentem.

Większość skarg na lekarzy ma również swoją przyczynę w nieprawidłowym komunikowaniu się w przebiegu całego procesu diagnostyki i leczenia. Wzajemne zrozumienie znacznie zmniejsza ryzyko popełnienia błędu medycznego. Jeśli chory dobrze zrozumie intencje lekarza i jego zalecenia, częściej respektuje wymogi terapii. Jak zatem poprawić obecny stan rzeczy? Czy wina leży wyłącznie po stronie białego personelu? Czy pośpiech może być wytłumaczeniem lekarskich zaniedbań? Wydaje się, że nic prostszego jak wysłuchać pacjenta, zbadać, spokojnie kilkukrotnie wyjaśnić plan leczenia, odpowiedzieć na pytania, wskazać najlepsze rozwiązania i na koniec, dodawszy otuchy, zaprosić na kolejną wizytę.

Podczas tej wyliczanki mimowolnie uśmiecham się do siebie. Nie dalej, jak dzisiaj rano, usłyszałam relację mojego pacjenta z wizyty u specjalisty. Zachwyt nad kompetencją lekarki nie miał granic, więc nie bardzo rozumiałam celu zgłoszenia się do mnie. Okazało się, że kryształowa postać miała pewien defekt. Pani doktor wprawdzie zebrała wywiad, lecz po zbadaniu pacjenta najpierw długo wypełniała stos papierów, by wreszcie, z przepraszającym uśmiechem, poinformować chorego, że wszystkie zalecenia są zapisane na karteczce, gdyż nie ma już czasu na wyjaśnianie, bo kolejni czekają. Niestety, mój rozmówca nie mógł odczytać zapisków i dlatego potrzebował mojej pomocy. Wspólnie rozszyfrowaliśmy zalecenia, lecz odbyło się to kosztem innych nerwowo chrząkających pod drzwiami.

System oparty na kolejkach

Nie rzucę kamieniem w koleżankę po fachu. System zmusza nas do gonitwy, a w sytuacjach konfliktowych zwyczajnie umywa ręce i odpowiedzialność przerzuca wyłącznie na nas. Zwykle, jak każdy lekarz, staram się postępować według pewnego schematu wizyty, przywiązując wielką wagę do omówienia planu terapii i zaleceń. Ale gdy tłum napiera, kolejne etapy muszą być skrócone do niezbędnego minimum i to kosztem właśnie rozmowy z pacjentem. Nie ma przecież limitu porad przypadających na lekarza w podstawowej opiece zdrowotnej. Specjalista też ma zawsze nadmiar potrzebujących i wiele pilnych przypadków.

Tak wiele mówi się o dostępności do świadczeń. Z założenia każdy pacjent, który ma taką potrzebę, powinien uzyskać poradę w gabinecie lekarza rodzinnego tego samego dnia. Specjalista również nie może odesłać w sprawach poważnych. Niestety, przy tak nieudolnie prowadzonych przez nasz system opieki zdrowotnej działaniach zapobiegawczych wciąż zauważamy nadmierne zapotrzebowanie na usługi medyczne. Pośpiech lekarza działa na niekorzyść pacjenta.

W razie niezadowolenia z efektów terapii nikt jednak systemu do sądu nie poda. Zdrowia to też nikomu nie wróci, a lekarzowi dobrego imienia. Zatem dobre zrozumienie się leży w interesie i lekarza, i pacjenta. Na podobieństwo naszego ministra, chciałoby się wystosować list do pacjentów z zaproszeniem do współpracy według konkretnych zasad. Szanujmy wzajemnie swój czas, dajmy też szansę innym potrzebującym.

Wiedzieć, od czego zacząć

Zanim udamy się do przychodni, zastanówmy się nad swoimi problemami zdrowotnymi i oczekiwaniami. Sakramentalne głoszone od wejścia do gabinetu „nie wiem od czego zacząć” sugeruje, że nie ma konkretnej przyczyny zgłoszenia się po poradę. Pomocne jest spisanie na kartce dolegliwości, leków do powtórzenia oraz spraw, które „chcemy załatwić przy okazji”. Nie obawiajmy się też pytać, jeśli nie rozumiemy zaleceń. Poprośmy o zalecenia na piśmie, o ile sam lekarz nie uczynił tego wcześniej. Spójrzmy też, czy potrafimy odczytać wręczone zapiski.

Panujmy nad emocjami. Około 2 proc. chorych to osoby agresywne i roszczeniowe. Nie ma szans na zadowolenie, choćby trafili do Leśnej Góry. Tacy pacjenci generują 98 proc. stresu w ciągu zwykłego dnia pracy białego personelu. Niekorzystnie też wpływają na atmosferę w zakładzie opieki zdrowotnej i na innych chorych. Jedyną radą na furiatów jest uprzejma stanowczość, nie wdawanie się w dyskusję – ale i tak zawsze odbywa się to kosztem tych spokojnych, którzy wolą przepuścić w kolejce krzykacza.

Wiele roszczeń o odszkodowania lub pociągnięcie lekarzy do odpowiedzialności dotyczy zabiegowców. Gdzie leży przyczyna? Znowu winien jest pośpiech. O dziwo, nietrzeźwość lekarza, tak bardzo nagłaśniana w mediach, to sytuacje wyjątkowe i bardzo dla nas – jako środowiska – wstydliwe. Większość skarg wynika z braku odpowiedniego poinformowania pacjenta o samym przebiegu zabiegu i ewentualnych powikłaniach. Tutaj też proponuję, by pytać i egzekwować prawo do informacji. Każdy z nas ma inny temperament, inną osobowość. Wielu z nas to ludzie czynu, którzy nie mają daru do długich tłumaczeń, rozmów, albo mają tak napięty grafik, że spotkania z chorym muszą skracać maksymalnie jak się da. I znowu: proponuję pomoc w postaci zapisania pytań na karteczce. To nic, że rozmawiał z nami anestezjolog, albo już raz lekarz prowadzący „wszystko” nam wyjaśniał. Dopytajmy. Rozwiejmy niepokój i wątpliwości.

Podstawą skutecznego leczenia jest poczucie bezpieczeństwa, a przecież tu chodzi o nasze zdrowie i życie. Wiem, wiem, to lekarz ma tak tłumaczyć, by chory zrozumiał, ale nie zawsze przecież ma świadomość, że język, którego używa, jest zbyt specjalistyczny. Naszym celem jest: nie szkodzić i leczyć, dokładając należytej staranności, lecz jesteśmy tylko ludźmi i po kolejnym dyżurze w SOR, gdzie mieliśmy całą noc przeprawy z awanturnikami, będącymi pod wpływem alkoholu, albo też po przyjęciu czterdziestej osoby w POZ, brak nam zwyczajnie sił i cierpliwości, by odpowiadać na pytanie w stylu „od czego by tu zacząć”. Zapraszam zatem naszych pacjentów do współpracy dla naszego wspólnego dobra.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY