Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

środa, 26 luty 2014 19:56

JEDYNYM WYJŚCIEM JEST LICZYĆ NA UCZCIWOŚĆ WYRZUCAJĄCYCH ŚMIECI

Napisane przez 

Rozmowa z posłem Piotrem Zgorzelskim, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej

MATEUSZ WEBER: Tak zwana ustawa śmieciowa weszła w życie siedem miesięcy temu, a już przygotowywana jest jej nowelizacja. Czy to znaczy, że nowe prawo nie działa?

Wprowadzenie ustawy można w skali kraju określić raczej pozytywnie. Oczywiście, jak to zwykle bywa w okresie przejściowym, zdarzały się przypadki niedociągnięć. Ponad 140 gmin w Polsce nie zdążyło rozstrzygnąć rozpisanych przetargów – w terminie do 1 lipca, czyli w terminie wprowadzającym ustawę. Jednak na chwilę obecną te kwestie już się powoli normują. Cały czas, oczywiście, trwają prace nad nowelizacją ustawy, będą one zakładały między innymi możliwość prowadzenia zbiórki odpadów bezpośrednio przez gminę. Co jest szczególnie istotne dla gmin, które zainwestowały we własny system zbiórki odpadów jeszcze przed wejściem ustawy, tak jak np. gmina Jednorożec.

Kiedy możemy spodziewać się nowelizacji? Czy nowe prawo uda się uchwalić jeszcze w tej kadencji?

Powołany już został zespół ds. wdrażania ustawy, który ma zidentyfikować mankamenty ustawy śmieciowej i w ciągu pięciu miesięcy przygotować propozycje zmian przepisów. Ja również zachęcam do przesłania swoich uwag – mieszkańców, właścicieli nieruchomości, gminy wdrażające ustawę i przedsiębiorców zajmujących się gospodarką odpadową.

Pierwsze tygodnie funkcjonowania ustawy nie wypadły najlepiej. Telewizje informacyjne na okrągło pokazywały tony śmieci zalegające na chodnikach, a opozycja straszyła wizją Neapolu nad Wisłą…

Ustawa weszła w życie w lipcu 2013 roku. Uważam, że z każdym miesiącem działa coraz lepiej. Zarówno mieszkańcy uczą się segregować odpady, jak również firmy odbierające poznają coraz lepiej teren, na którym przyszło im pracować. Oczywiście, ustawa ma wiele niedociągnięć, ale cały system należy uznać za dobry. Na przykład na terenie powiatu płockiego wszystkie gminy wprowadziły ustawę śmieciową. Część, ogłaszając przetargi samodzielnie, natomiast pozostałe wspólnie podchodząc do zagadnienia poprzez Związek Gmin Regionu Płockiego.

Wspomniał Pan o elemencie przygotowywanej nowelizacji, który umożliwi przeprowadzanie zbiórki odpadów bezpośrednio przez gminę. Tego domagała się część samorządowców, których nieformalnym liderem stał się wójt Lubrzy, Mariusz Kozaczek. W jakim kierunku pójdzie nowelizacja obecnego prawa?

Ustawa w obecnym kształcie nakłada na gminy obowiązek rozpisywania przetargu. I właśnie tu pojawia się problem tych samorządów, które zainwestowały już w swój system zbiórki odpadów, jak Lubrza czy Jednorożec. Dlatego trwają prace nad nowelizacją ustawy, zakładające między innymi umożliwienie samorządom samodzielnej zbiórki odpadów. Mamy nadzieję, że zmiany w ustawie rozwiążą problem.

Skomplikowana sytuacja jest też w miastach. Mieszkańcy dużych osiedli są często w bardzo niewygodnej sytuacji. Ci, którzy chcieliby segregować – a są w mniejszości – i tak nie mogą tego robić. Na ich osiedlach nie ma pojemników do segregacji. Czy taka sytuacja ich nie dyskryminuje?

Jest to problem, o którym niejednokrotnie już słyszałem. Warto pochylić się nad tą kwestią i podjąć starania, aby zająć się nią w kontekście nowelizacji ustawy. Z informacji, jakie uzyskuję z samorządów oraz od firm zajmujących się odbiorem odpadów na terenie powiatu płockiego, wynika, że obowiązki dyrektyw unijnych dotyczące recyklingu składowania odpadów zostaną przez nie spełnione za 2013 rok. O szczegółowe informacje należałoby pytać poszczególne samorządy.

Czy nie uważa Pan, że różnice w opłatach między zbiórką selektywną, a nieselektywną, są obecnie w wielu przypadkach zbyt niskie, by zachęcić mieszkańców do sortowania odpadów?

Rzeczywiście, różnice w opłatach między zbiórką selektywną, a nieselektywną, są w wielu przypadkach zbyt niskie, by zachęcić mieszkańców do sortowania odpadów. Wszyscy wiemy, że tylko zbiórka selektywna pozwoli osiągnąć wymagane unijnymi przepisami poziomy recyklingu. Dlatego warto się zastanowić, czy segregowanie opłaca się tylko z punktu widzenia finansowego. Trzeba też myśleć o środowisku.

Coraz częściej pojawiają się głosy, aby segregacja śmieci była obowiązkowa. Czy jest Pan zwolennikiem takiego rozwiązania?

Tak. Przygotowywany jest nowy projekt, zakładający wprowadzenie obowiązkowej segregacji śmieci dla wszystkich właścicieli nieruchomości. Projekt ma na celu jedynie doprecyzowanie obecnych przepisów i, według tego projektu, brak selektywnej zbiórki oznaczałby nie tyle wyższą opłatę – tak jak obecnie – ale nałożenie wysokiej kary administracyjnej, która mogłaby być nawet kilkukrotnie wyższa niż opłata za odpady posegregowane.

W blokach sortowanie odpadów często jest fikcją, bo – aby udowodnić komuś, że nie wywiązuje się ze swojego obowiązku – trzeba by go złapać za rękę. Jak rozwiązać problem „śmieciowych gapowiczów”?

Może rozwiązaniem byłoby rozstawienie pojemników w taki sposób: osobno kosze na śmieci zmieszane, a nieco dalej do segregacji tak, żeby osobie, która nie segreguje śmieci, nie chciało się iść do pojemników na selektywną zbiórkę i wrzucać do nich śmieci nie posegregowanych. Było by to bardziej transparentne, choć nie wiem, czy takie rozwiązanie mogło by się przyjąć. To zresztą problem całej Polski w związku z wejściem w życie nowej ustawy śmieciowej i, szczerze mówiąc, jedynym wyjściem jest… liczyć na uczciwość wyrzucających śmieci.

Specjaliści z Polskiej Izby Gospodarki Odpadami zwracają uwagę, że twórcy ustawy wskazali cele proekologiczne, promując firmy inwestujące w nowoczesne instalacje. Tak się nie stało. Gminy za cel wzięły interes ekonomiczny mieszkańców, czyli jak najniższą cenę pozbycia się odpadów, a nie ich zagospodarowania. Czy rzeczywiście tak jest? Jeżeli tak, to co zrobić, aby to się zmieniło?

Oczywiście, jak w przypadku większości tak poważnych zmian, także te wprowadzone znowelizowaną ustawą o utrzymaniu czystości, napotykają kłopoty organizacyjne, a także czysto techniczne, jednak trzeba pamiętać, że wprowadzenie tak poważnych zmian to proces ciągły i długotrwały. Myślę, że sytuacja pomału się jednak ustabilizuje. Jak pokazuje przykład innych krajów europejskich, dostosowanie się do podobnych rozwiązań trwało kilka lat – np. w Norwegii, która – wprowadzając podobną ustawę – dysponowała dużo lepszymi rozwiązaniami technologicznymi niż Polska, okres dostosowawczy trwał sześć lat.

W Polsce ciągle około 71 proc. śmieci trafia na wysypiska, reszta jest przetwarzana lub spalana. W Niemczech, Holandii czy Szwecji, na wysypiska idzie ledwie 1 proc. śmieci, a w Szwajcarii – 0 proc. Tak wynika z najnowszych danych Eurostatu. Polska zobowiązała się do 2020 r. składować jedynie 35 proc. w porównaniu do tego co było w 1995 r.?  Co w sytuacji, kiedy nie osiągniemy tego poziomu?

To fakt. Polacy wciąż przetwarzają mało odpadów i większość z nich trafia na wysypiska. Świadomość ekologiczna jednak – i poziom recyklingu – powoli, ale jednak rosną, również przez obowiązujące w Polsce unijne wymogi. Myślę, że polskie samorządy należy wzmocnić przy realizowaniu tak ważnego zadania, jakim jest gospodarka odpadami na naprawdę europejskim poziomie. Obowiązki nałożone znowelizowaną ustawą o utrzymaniu porządku i czystości na gminy są bardzo rozległe, wymagają także specjalistycznej wiedzy. Potrzebne są również zmiany w świadomości. Trzeba jasno powiedzieć, że odbiór odpadów i ich prawidłowe zagospodarowanie niesie za sobą nakłady finansowe. To też ważny aspekt.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY