Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

Wydrukuj tę stronę
środa, 26 luty 2014 19:40

MIŁOSIERDZIE GMINY, CZYLI POMOC BEZDOMNYM

Napisane przez 

Mimo że tegoroczna zima nie jest najsurowsza, tylko w styczniu – z powodu wychłodzenia organizmu – zmarło czterdzieści sześć osób. Najtragiczniejszym dniem okazał się 25 stycznia, kiedy zmarło jedenaście osób. Siedem ofiar przyniósł również 30 stycznia.

Zima jest najgroźniejsza dla osób bezdomnych, wykluczonych z powodu alkoholizmu czy biedy, ale również osób starszych i samotnych. Opieka nad osobami z tzw. marginesu społecznego ustawowo spoczywa na gminach. Przede wszystkim chodzi o pokrycie kosztów świadczeń, które z kolei realizują Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej i służby medyczne.

Kontrolę nad tym, czy gminy we właściwy sposób wywiązują się z tego obowiązku, przeprowadza przede wszystkim Najwyższa Izba Kontroli, ale działania te nadzorują także Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Sprawdza się, m.in. czy przygotowana jest odpowiednia ilość miejsc noclegowych (gminy mają ustawowy obowiązek zapewnienia wszystkim swoim mieszkańcom lokali socjalnych), jak współpracują ze sobą MOPS, policja, straż gmina, pogotowie i szpitale – oraz, jak wykorzystywane są środki finansowe przeznaczone na pomoc. W 2012 r. na ten cel samorządy otrzymały 137 mln zł i dodatkowo 30 mln zł na realizację programów aktywizujących bezdomnych.

Kontrole z poprzednich lat wykazały, że jeśli chodzi o pomoc ludziom bezdomnym, wciąż jest bardzo dużo do zrobienia.

Szacunki sięgają nawet pół miliona osób

Przede wszystkim największy problem wiąże się z tym, że tak naprawdę nie wiadomo, jaka jest skala bezdomności w Polsce.

Według raportu NIK w naszym kraju jest 18 tys. ludzi bezdomnych. Większa liczbę – 24 tysięcy – podaje GUS. Ze wspólnego raportu sporządzonego przez wszystkie województwa (powstał w nocy z 7 na 8 lutego 2013 r.) wynika, że w Polsce jest 30 tys. bezdomnych.  Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że problem bezdomności dotyka od 40 do 80 tys. ludzi. Badania wykonane przez poznańską Akademię Ekonomiczną wykazały, że w Polsce jest 35-40 tys. bezdomnych. Rada Naczelna Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej przytacza liczbę około 59 tys. ludzi. To jednak najbardziej „optymistyczne” dane.

W kolejnych statystykach ta liczba drastycznie rośnie. Ze spisu Rządowego Centrum Informatycznego PESEL w Polsce wynika, że ludzi bezdomnych jest 173,5 tys., według Monaru – 250 tys., natomiast Instytut Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego wskazuje, że być może już 500 tys. ludzi pozbawionych jest dachu nad głową.

Te rozbieżności w szacunkach nasuwają przede wszystkim wniosek, że skoro nieznana jest prawdziwa skala zjawiska, nie można też określić, czy do wszystkich osób bezdomnych dociera pomoc, zwłaszcza w czasie zimy. To, że bezdomni nie skupiają się na ulicach, nie jest równoznaczne z tym, że ich nie ma. Czasem po prostu nie udaje się rozpoznać bezdomności. Zdarza się, że ktoś na pozór funkcjonuje normalnie, m.in. pracuje, ale po rozwodzie musiał wyprowadzić się z domu i mieszka w piwnicy.

Ogromne znaczenie mają w tym wypadku działania policji i straży gminnych. Kiedy zimą temperatura spada znacznie poniżej zera, dzięki patrolom, które penetrują wiaty śmietnikowe, działkowe altany, pustostany, dworce, piwnice, udaje się dotrzeć z pomocą do większej liczby osób.

Problem dużych miast

Bezdomni, zwłaszcza zimą, koncentrują się w dużych aglomeracjach – Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Poznaniu czy Katowicach. Tutaj też ta pomoc w postaci bezpiecznych miejsc noclegowych, ciepłego posiłku i opieki medycznej jest najlepiej zorganizowana i zapewniona całorocznie, nie tylko doraźnie w okresie zimowym.

Na dużą skalę w pomoc angażują się organizacje pozarządowe – Caritas Polska, Polski Komitet Pomocy Społecznej, Bractwo Miłosierdzia im. Brata Alberta, Fundacja Pomocy Wzajemnej Barka. Koszty tej pomocy w dużej części pokrywają gminy.

W województwie mazowieckim, o największej liczbie bezdomnych, działa 71 placówek, w tym 26 w Warszawie, gdzie osoby pozbawione dachu nad głową mogą uzyskać długotrwałą lub doraźną pomoc. Łącznie placówki te zapewniają 3,5 tys. miejsc noclegowych, w tym ok. 1,5 tys. w Warszawie, 95 – w Radomiu, 55 – w Ostrołęce, 73 – w Płocku, 40 – w Siedlcach. Na terenie tego województwa jest też 25 jadłodajni, z czego 10 w stolicy, wydających każdego dnia 5 tys. posiłków.

W Łaźniewie, Radomiu i Warszawie działają też punkty medyczne udzielające pomocy osobom bezdomnym.

Rocznie w województwie mazowieckim na pomoc osobom wykluczonym przeznacza się 600 tys. zł.

Mała gmina – mały problem

W mniejszych ośrodkach, jak zgodnie przyznają pracownicy instytucji samorządowych, problem w ogóle nie występuje – lub zdarzają się sporadyczne przypadki, że trzeba zorganizować pomoc osobie bezdomnej. W małych miastach to najczęściej osoby przejezdne.

Jak informuje Jan S. Kap, burmistrz Sejn (województwo podlaskie), w mieście nie ma osób bezdomnych, którym w okresie zimowym trzeba organizować pomoc doraźną – nocleg i regularne, ciepłe posiłki.

− W Człopie nie ma osób bezdomnych. Takie osoby przenoszą się do dużych miast – twierdzi Elżbieta Drab, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Człopie, w województwie zachodniopomorskim. W swojej pracy miała sporadyczne przypadki, kiedy pracownicy socjalni musieli zorganizować pomoc, bo w mieście pojawiła się osoba bezdomna. – Oczywiście, osobie bezdomnej udziela się pomocy, zwłaszcza w okresie zimy – zapewnia Elżbieta Drab. – Tę pomoc zabezpiecza finansowo gmina, natomiast realizują ją pracownicy socjalni MOPS – dodaje.

Ponieważ w mieście nie funkcjonuje noclegownia, zakłada, że MOPS musiałby przewieźć taką osobę własnym busem do miejsca docelowego.

Na temat tego, czy socjalne schroniska spełniają standardy, potrzebne by w godziwy sposób przyjąć osoby bezdomne, Elżbiecie Drab trudno się wypowiadać. – Jedna z osób bardzo chwaliła sobie pobyt w noclegowni w Gałowie koło Szczecinka, do której ją odesłałam, z kolei inny podopieczny nie chciałby już wracać do schroniska w Łagiewnikach pod Łobezem – mówi. Jej zdaniem trudno takie standardy wyznaczyć. – Chyba wszędzie jest lepiej niż pod wiatą śmietnikową, w altance czy pustostanie – podkreśla.

To, że w małych miejscowościach na ogół nie spotyka się bezdomnych, wcale nie oznacza, że problem tam nie istnieje. Według statystyk aż 25 procent bezdomnych w dużych miastach pochodzi ze wsi.

Bezdomny też musi mieć adres

Zanim osoba bezdomna uzyska pomoc, próbuje ustalić się jej tożsamość i dotychczasowe miejsce zamieszkania. – W takich przypadkach adres to najmniej pewna rzecz, ale to normalna procedura – informuje Drab. – Trzeba sprawdzić, czy taka osoba nie jest poszukiwana przez organa ścigania, ale też trzeba ustalić jej meldunek, bo rachunek za pomoc pokrywa gmina, gdzie taka osoba jest – lub była – po raz ostatni zameldowana.

W Świdwinie, w województwie zachodniopomorskim – jak informuje Teresa Szczerbińska, kierownik tamtejszego MOPS – osoby bezdomne spoza miasta kierowane są do ośrodków w miejscowościach, z których pochodzą. Natomiast zdaniem Szczerbińskiej świdwinianom, którzy znaleźli się w trudnej życiowej sytuacji, udzielane jest dostateczne wsparcie. − W mieście są cztery lokale socjalne, sześć osób przebywa w schroniskach w Linowie. Również w Rynowie koło Łobza, w okresie zimy, co drugi dzień pracownicy socjalni sprawdzają swoje rejony, czy gdzieś nie ma osób bezdomnych. Każdego dnia wydawanych jest 1700 darmowych posiłków – wylicza oferowaną pomoc kierownik MOPS.

W styczniu Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła sprawdzanie Miejskich Ośrodków Pomocy Społecznej i schronisk na terenie całego kraju. Kontrole zakończyły się już w największych miastach. Raport NIK ma odpowiedzieć na pytanie, jak naprawdę gminy wywiązują się z ustawowego obowiązku pomocy osobom bezdomnym.

Póki co, pewien obraz sytuacji oddaje statystyka zgonów na ulicy. W styczniu 2013 r. z powodu wychłodzenia organizmu zmarło 55 osób, zaś w grudniu 2012 r. – 62 osoby. Łącznie w sezonie zimowym 2012/13 zmarło 178 osób. Zimą 2011/12 było 155 ofiar mrozów, na przełomie 2010/11 – 212 osób. Rekordowa była zima 2009/10 – 289 zamarzniętych osób, z czego aż 119 w styczniu 2010 r.