Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 48.

wtorek, 21 styczeń 2014 23:39

A WYBORY TUŻ-TUŻ…

Napisane przez 

Dobiegająca końca kadencja nie była zła. Pojawiły się w niej znaczne pieniądze europejskie, niekiedy było ich tak dużo, że sporo gmin zadłużyło się ponad miarę, aby w jak największym stopniu je wykorzystać. Odpowiedź na pytanie, czy się opłacało, należy do obywateli. Rząd ani nie ma takich instrumentów, aby to sprawdzić, ani też chyba nie ma specjalnej ochoty.

Zresztą gdyby premier przestrzegał rygorystycznie limitu zadłużenia na poziomie 60 proc. wykonanych dochodów ogółem, pewnie komisarzy mielibyśmy po kilku w każdym województwie. Natomiast nam pozostaje pytanie, wydaliśmy zostały one dobrze wydane – na pożyteczne cele, dobrze służące ludziom. Tu ocena znowu jest w rękach wyborców.

To była stabilna kadencja. Wbrew jazgotowi mediów, odbyło się kilkadziesiąt referendów, których celem było odwołanie włodarzy gmin. Wbrew powszechnej opinii uważam, że wcale nie było ich zbyt dużo. Pamiętam kadencje z lat 90., kiedy to rocznie wymieniano tylu wójtów, ile dziś było referendów w toku całej kadencji. Kiedy stołek włodarzy zależał od zmiennych koalicji zawieranych w gospodzie albo na plebanii. Dziś sytuacja jest jasna. Funkcja szefa gminy zależy od ludzi, a nie od radnych bądź zmowy lokalnych elit. Na ogół okazywało się, że wójtowie, burmistrzowie czy prezydenci mają lepszą opinię wśród mieszkańców, niż wśród polityków. To też sukces obecnej kadencji.

Zarazem kilka rzeczy się nie udało. Zaliczyłbym do nich słabą pozycję jednostek pomocniczych w gminach. Niska frekwencja w wyborach do rad sołeckich i rad osiedli (do 8 proc.), słabe wykorzystanie funduszu sołeckiego (51 proc. to średnia dla kraju), zbyt mała popularność budżetu obywatelskiego, nieobecność referendów rozstrzygających kwestie merytoryczne, lekceważenie możliwości zlecania zadań gminnych organizacjom pozarządowym – to słabości gminnej demokracji i gminnego zarządzania publicznego. Dodajmy do tego niepokojące zjawisko tworzenia się i zamykania elit gminnych, zastygły kształt tych elit, brak troski o następców. Jest się czym martwić i jest co robić w nadchodzącej kadencji.

Najważniejsze wybory tego roku

W listopadzie nieuchronnie pójdziemy do urn, aby wybrać nowe władze gmin.  Moim zdaniem będą to najważniejsze wybory tego roku. Z całym szacunkiem dla wyborów do Parlamentu Europejskiego i wagi podejmowanych w nim decyzji, mało kogo to obchodzi. W całej Europie do tych wyborów idą elektoraty partyjne. Wierne swoim sztandarom, ale jednak mniejszościowe, z góry wiedzące, ze zagłosują na znany im szyld, nie wnikając zbytnio w różnice programowe. W Polsce zresztą kampania programowa w tych wyborach wcale nie odnosi do polityki europejskiej i kształtu przyszłości Unii, lecz do naszego „tu i teraz”. Raczej jest bijatyką międzypartyjną niż sporem merytorycznym. Nawet jeśli te ostatnie się pojawią – dla wielu ludzi będą mało zrozumiałe, odległe od ich codziennych kłopotów i doświadczenia życiowego.

Inaczej będzie w wyborach samorządowych. Apetyty rozbudzone przez pieniądze europejskie konkretyzowane będą przez rzeczywiste, mniej lub bardziej ważne, potrzeby i aspiracje konkretnych ludzi i grup społecznych. Pojawią się oczekiwania, które wynikają z tego, że nawet w najmniejszej gminie chcemy mieć dostęp do dóbr i usług publicznych na poziomie odpowiadającym nie tylko naszym aspiracjom, ale i  hasłom, które usłyszymy z ust polityków. To zasadne oczekiwania.

Jest tak z kilku powodów:

* Samorząd zaspokaja najważniejsze, codzienne potrzeby obywateli, decyduje o jakości naszego życia, kształtuje nasze otoczenie społeczne, urbanistyczne, przyrodnicze i w dużej mierze gospodarcze; o ile prawa polityczne – wolność wyznania, sumienia, ochrona prawna, ochrona własności – są w rękach państwa, to prawa egzystencjonalne – praca, edukacja, kultura, ochrona zdrowia, mieszkanie – są w rękach samorządu.

* Samorząd jest największym dysponentem pieniędzy publicznych w Rzeczypospolitej Polskiej. Wydaje około 45 proc. środków publicznych przeznaczonych na zaspakajanie potrzeb obywateli.

* Samorząd jest największym inwestorem – ponad połowa środków wydawanych na inwestycje pochodzi z budżetów samorządowych. Rocznie samorząd wydaje około 45 mld złotych – rząd 15 ok. mld (bez spółek komunalnych i funduszy celowych). W latach 1999-2010 – samorząd wydał na inwestycje 270 mld złotych; a rząd – 115 mld (kadencja 2010-2014 jeszcze nie została podsumowana).

* Ze wszystkich instytucji władzy publicznej samorząd cieszy się największym zaufaniem społecznym, trzykrotnie większym niż Sejm i półtora raza większym niż każdy rząd.

Ostatnie pieniądze dla Polski

Nic tedy dziwnego, że walka o władzę w samorządach jest nie tylko powodowana troską o własną karierę, ale także dbałością o jakość życia w najbliższym otoczeniu obywateli. Wbrew temu, co piszą media, nie chodzi tu o egoistyczne interesy – partyjne lub obywatelskie. To – przepraszam za powtórzenie – realna walka o zaspokojenie uzasadnionych aspiracji obywateli. Tym ważniejsza, że w przyszłym roku pojawią się nowe pieniądze z budżetu europejskiego na lata 2014-2020. To ostatnie już pieniądze dla Polski. Władze, które teraz wybierzemy, zaprojektują ich wydanie nie tylko na kadencję najbliższą, ale i na kolejną. Kiepski wójt (burmistrz, prezydent) wybrany teraz,  zadecyduje także o sukcesie swojego następcy w kadencji 2018-2022. Dlatego właśnie te wybory są tak ważne.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY