Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

poniedziałek, 30 grudzień 2013 01:15

ANIOŁ DLA KAŻDEGO

Napisane przez 

Pani Agnieszka Małaszko od trzech lat pracuje w „Galerii Pod Aniołami”, gdzie sprzedaje obrazy, rzeźby, biżuterię oraz rękodzieło. Motywem przewodnim wielu z tych dzieł są anioły: malowane, rzeźbione w drewnie, ceramiczne, a nawet wykonane z liści kukurydzianych. Niektóre o błogim wyrazie twarzy, inne szelmowsko uśmiechnięte, bądź nieco melancholijne. Trafiają w najróżniejsze gusta, choć sama Agnieszka przyznaje, że najbliższe jej estetyce są anioły przez wielu uważane za nieurodziwe.

Ile anielskich postaci przewinęło się przez galerię? Tego Agnieszka nie potrafi dokładnie określić. Wszystkich aniołów oczywiście nie pamięta, ale utkwiło jej kilka szczególnych, w tym pierwszy – taki anioł-dzwoneczek na choinkę. Anielskie grono było na tyle liczne, że stało się inspiracją dla nazwy nowo otwieranej galerii.

W domu aniołom nie sprzyja szczęście

W domu Agnieszka nie ma zbyt wielu aniołów, ponieważ… odpadają im skrzydła.

– Moja rodzina jest bardzo energiczna, w domu panuje gwar, przewija się dużo gości. Anioły nie mają tu lekkiego życia – wyjaśnia. – W czasie zabaw z dziećmi figurki czasem tracą skrzydła lub głowy. Szczęśliwie zachował się jeden aniołek szklany – prezent od przyjaciółki. Jako jedyny przetrwał bez uszczerbku.

Pierwsze anioły, które zapadły w pamięć naszej gospodyni, wykonała Dorota Kurzyna – jedna z artystek, z którą Agnieszka podjęła współpracę. – One są naprawdę cudowne i najbardziej przypadły mi do gustu. Kurzyna jest bardzo zdolną artystką. Potrafi w ceramice pokazać twarze, co naprawdę nie jest prostą sztuką.

Galeria otwiera swoje podwoje

− Kilka lat temu zajmowałam się robieniem biżuterii i sprzedawałam ją w Internecie – wspomina Agnieszka. – Jednak z czasem chciałam stworzyć miejsce, gdzie mogłabym ją nie tylko robić i sprzedawać, ale i przyciągnąć osoby, które zajmują się podobnymi rzeczami. Miejsce, gdzie artyści mogliby zaprezentować swoje prace, miejsce z klimatem, z duszą.

Decyzja zapadła, Agnieszka postanowiła otworzyć galerię.Znalazła idealne miejsce w urokliwej, przedwojennej kamienicy. Pomieszczenia wymagały gruntownego remontu i znacznych nakładów finansowych.

– Nie chciałam otworzyć kolejnego sklepu. Zależało mi na stworzeniu miejsca, które pozwoliłoby zatrzymać się w codziennym biegu. Chcę, by osoby odwiedzające galerię czuły się swobodnie, mogły bez skrępowania oglądać wystawione w niej dzieła. Staram się poznać moich klientów. Dowiedzieć się, jakie są ich oczekiwania. Znam doskonale prace wystawione w galerii, bardzo chętnie odpowiadam na pytania moich gości. Galeria to strefa wolna od nerwów i stresu. Nawiązałam w niej wiele znajomości, niektóre z czasem przerodziły się w przyjaźnie – mówi Agnieszka. – Galeria ma nie tylko prezentować rękodzieło. Jest to również miejsce, gdzie można się czegoś nauczyć przy okazji różnych warsztatów, które organizuję. Z czasem asortyment powiększył się też o materiały plastyczne, bo takie jest zapotrzebowanie. Ludzie coraz częściej mają potrzebę robienia czegoś własnoręcznie, tworzenia rzeczy pięknych. Niektórym sprawia to większą satysfakcję, niż kupno gotowego dzieła – dodaje.

Otwarcie galerii było opisane w lokalnej prasie. To była skuteczna promocja tego miejsca.

− Twórcy, którzy dziś na stałe współpracują z galerią, sami zaczęli jej szukać, chcąc zaprezentować swoje prace szerszemu gronu odbiorców. Sama również poszukuję nowych rękodzieł, jeżdżąc na okoliczne jarmarki, kiermasze i festiwale. Zależy mi, by najciekawsze prace znalazły się na naszej wystawie, zatem staram się przyciągnąć interesujących artystów – opowiada Agnieszka.

– Bardzo lubię dzieła Marcina Paproty i Katarzyny Aftyki. Poza tym w galerii można zobaczyć prace Danuty Gajewskiej, Basi Klimaszewskej, Agnieszki Urbaniak, Bartłomieja Baranowskiego i wielu innych. Ich twórczość, to jest coś, co trafia w mój gust. Na razie nie mają znanych nazwisk, ale według mnie, jest to tylko kwestia czasu.

– Na wernisażach bywam rzadko – kwituje. – Przyznam, że nie przepadam. Bardziej jest to spotkanie towarzyskie, niż kontemplowanie sztuki. Ktoś z zewnątrz może poczuć się skrępowany. Wolę swobodniejszą atmosferę, jaką gwarantują otwarte imprezy, jak wspomniane już przeze mnie jarmarki.

Każdy anioł jest inny

W galerii mieszka jeden anioł, który zdaniem Agnieszki jest wyjątkowy. To anioł z parasolką, Anioł na Niepogodę, dzieło Doroty Kurzyny. Na razie wystawiony jest do sprzedaży, ale właścicielce galerii szczególnie zależy, by trafił w dobre ręce. – To jest mój anioł, bo ja w ogóle nie odczuwam czegoś takiego, jak niepogoda w życiu. Nawet, gdy zdarzy mi się gorszy dzień, to znajdę w nim coś, co było pozytywne. Mam nadzieję, że znajdzie dobry dom i przyniesie wiele radości nowemu właścicielowi.

Wspaniałe anioły pochodzą ze studia rzeźby i ceramiki unikatowej „Cela 37” w Lublinie. Agnieszka trafiła na nie, przeglądając strony internetowe. – Są takie barokowe i trochę smutne – opisuje. – Każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych egzemplarzy, co bardzo sobie cenię. Uważam, że klienci również lubią nabywać rzeczy unikatowe, jedyne w swoim rodzaju. Nie są to seryjne produkty, idealnie gładkie i lśniące. Noszą na sobie odcisk dłoni swoich twórców, a czasem zdaje mi się, że przez ten dotyk artysta oddaje fragment siebie. Ich niedoskonałość jest tym, co nadaje aniołom indywidualny charakter.

W historii galerii zdarzył się też epizod z aniołem gigantem. Do pani Agnieszki zgłosił się łodzianin z ofertą sprzedaży rekordzisty wśród aniołów, o niebagatelnej wysokości trzech metrów. Po prostu nie da się obok takiej postaci przejść obojętnie. Ten anioł miał być wizytówką galerii i zachęcać do jej odwiedzenia. Niestety, był wykonany z tworzywa sztucznego i nie pasował do reszty anielskiej gromadki.

To nie tylko ładny przedmiot

Anioły to powszechnie budzące sympatię postacie. – Prawdziwa moda na anioły zaczęła się rok czy dwa lata temu. Wiele osób zbiera postacie aniołów. Są najlepszym prezentem, by wyrazić dobre intencje. Nie jest to również podarunek, który zbyt mocno zobowiązuje. Pani Agnieszka sama obdarowuje ludzi aniołami, najczęściej takimi, które są jej dziełem. Anioły, które otrzymała w prezencie, może zliczyć na palcach jednej ręki: od mamy, od teściowej, od przyjaciół, w tym Kamili Pajurek, właścicielki „Lawendowego Ogrodu”. Były to dwa anioły przytulone do siebie, namalowane na drewnie. Podarowuje się je, by wyrazić szczególną wdzięczność, ale także, by czuwały nad osobą obdarowaną. Czasami daje się je z miłości, czasami w dowód przyjaźni, bądź tak po prostu, bez okazji. Anioły równie często daje się dzieciom: kiedy się rodzą, przy chrzcie, pierwszej komunii. Tak na szczęście, bo anioły przynoszą szczęście.

Anioły można zrobić ze wszystkiego

− Tu wyobraźnia nie zna granic – zapewnia Agnieszka. Anioły mogą być namalowane, bądź wyrzeźbione w drewnie. Z tych drugich szczególnie ceni sobie prace lokalnego rzeźbiarza Ryszarda Wysockiego. Mogą być witrażowe: w technice Tiffany’ego lub ze szkła fusingowego. Anioły ceramiczne, ręcznie lepione lub z gotowych odlewów. Można też zrobić je na szydełku, uszyć z materiału albo wydziergać na drutach.

Najoryginalniejsze z tych, które pojawiły się w galerii, są z liści kukurydzianych. – Te anioły mają takie różne przebarwienia. Początkowo sądziłam, że to efekt celowego farbowania, a to są naturalne kolory liści.

Anielskie święta

− Największe zapotrzebowanie na anioły pojawia się przed świętami Bożego Narodzenia – mówi właścicielka galerii. – A ja, paradoksalnie, już zastanawiam się, czy właśnie z powodu galerii znajdę czas, by wszystko przygotować.Na pewno będzie świeża choinka. Znajdą się na niej bombki, które zachowały się jeszcze od czasów mojej prababci, babci i mamy. Zbierane przez trzy pokolenia − rodzinny skarb. Na pewno dołożę trochę nowych bombek przyniesionych z galerii, bo też każdego roku w ozdobach są straty. Kiedyś sama wypiekałam pierniki. Teraz dostaję od sąsiadki, która mieszka w sąsiedztwie galerii. Są wyśmienite. Na choince wieszam orzechy, jabłka i cukierki dla dzieci. Oczywiście, nie może na niej zabraknąć aniołów. Taka choinka z aniołami jest dla mnie obietnicą prawdziwie anielskich świąt.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY