Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

poniedziałek, 30 grudzień 2013 00:17

NIK: KONTRAKTY SOCJALNE WYMAGAJĄ GRUNTOWNYCH ZMIAN

Napisane przez 

W listopadzie Najwyższa Izba Kontroli podsumowała skuteczność kontraktów socjalnych zawieranych między gminami, a osobami znajdującymi się w trudnej sytuacji życiowej – głównie z powodu trwałego bezrobocia. Wnioski z raportu są przytłaczające.

Jeszcze w latach 2006-2010 efektywność tego rodzaju kontraktów utrzymywała się na poziomie 30 procent, jednak przez kolejne dwa lata spadła aż o połowę i obecnie wynosi zaledwie 15 procent. Przy jednoczesnym wzroście liczby podpisywanych umów: w latach 2007-2011 gminy podpisywały średnio około od 70 do 80 tys. kontraktów socjalnych rocznie. Tymczasem w ubiegłym roku ilość kontraktów przekroczyła 83 tys. i dotyczyła aż 130 tys. osób.

Raport sporządzono na podstawie kontroli przeprowadzonych w 35 ośrodkach pomocy społecznej, a jego wyniki prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski przedstawił na międzynarodowej konferencji na temat wsparcia przedsiębiorczości społecznej. Konferencję w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Łodzi zorganizowało Stowarzyszenie Wsparcia Społecznego JA-TY-MY.

Konkluzja NIK nie pozostawia wątpliwości: to zdecydowanie za mała skuteczność przy nieproporcjonalnie wysokich nakładach finansowych.

Pieniądze na zasiłki i szkolenia

Szacunkowo ośrodki objęte kontrolą NIK wydały ponad 27 mln złotych na realizację tych kontraktów. Najwięcej środków pozyskano z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Dzięki nim dofinansowano ponad połowę kontraktów zrealizowanych w latach 2011-2012. Z kolei udział samorządów w finansowaniu kontraktów wynosił zaledwie około 14 procent.

NIK zamieścił również informację, jak rozdysponowano tę sumę. Około 30 procent środków przeznaczono na wypłatę zasiłków, a około 20 procent wydano na szkolenia. Na praktyki, staże, prace społecznie użyteczne, roboty publiczne przeznaczono 12 procent środków, a na konsultacje z psychologiem lub terapeutą, grupy samopomocowe, grupy wsparcia – zaledwie 7 procent środków.

Wskazówki NIK

Jednocześnie w raporcie NIK znalazła się instrukcja, jak właściwie powinien być przygotowany kontrakt socjalny. Czytamy więc, że powinien on wskazywać osobie lub rodzinie kierunki działań umożliwiające wyjście z trudnej sytuacji, mobilizować do własnej aktywności, wzmacniać wiarę we własne siły, zapewniać możliwość korzystania z potrzebnego doradztwa lub szkoleń oraz pomocy finansowej.

Między gminą, a osobami czy rodzinami pozostającymi w trudnej sytuacji życiowej, zawierane są dwa rodzaje kontraktów socjalnych – typu A lub B. Pierwszy z nich ma na celu rozwiązanie ciężkiej sytuacji życiowej beneficjenta, zmobilizowanie go do aktywności zawodowej i samodzielności życiowej, z kolei kontrakty typu B mają przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

Bez pracy ani rusz…

Pod tym względem wnioski zawarte w raporcie NIK niewiele odbiegają od obserwacji samych pracowników socjalnych. Ich zdaniem jednak, niemal jednogłośnym, finalnie efektem zrealizowania takiego kontraktu powinno być podjęcie pracy przez beneficjenta. – Generalnie to wszystko mi się podoba – podsumowuje ideę kontraktów Ewa Januszkiewicz-Goroszkin, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Trzciance, w którym co roku zawieranych jest około czterdziestu kontraktów. – Podopieczni też przyzwyczaili się, że w jakiś sposób są zmuszani do aktywności, biorą udział w szkoleniach. W końcu taka osoba powinna się usamodzielnić, ale bez pracy to jest niemożliwe, a rynek na naszym terenie jest, jaki jest. Często dochodzimy do takiego punktu, że te wspólne działania idą na marne – dodaje.

W podsumowaniu NIK również znalazła się opinia pracowników socjalnych. Według nich kontrakt jest narzędziem trudnym, pracochłonnym, odpowiedzialnym i wymaga znacznego zaangażowania z ich strony.

1 pracownik socjalny na 2000 mieszkańców

Kontrola NIK wykazała, że kontrakt często jest realizowany w warunkach niewystarczającego stanu zatrudnienia w tej grupie pracowników oraz ich znacznego obciążenia wykonywaniem zadań niezwiązanych bezpośrednio z pracą socjalną. Według ustawy o pomocy społecznej, na dwa tysiące mieszkańców powinien przypadać jeden pracownik socjalny. Kierownik trzcianeckiego M-GOPS przyznaje, że gdyby dysponowała większymi środkami, zwiększyłaby liczbę wakatów o dwóch pracowników. Wtedy spełniałaby warunki ustawy, zakładające, że mogą oni poświęcić tyle czasu, ile jest konieczne – i na realizację kontraktów, i na inne zadania, jak chociażby pomoc ludziom bezdomnym.

Czy kontrakt aktywizuje beneficjenta?

Z raportu wynika też, że w większości wziętych pod lupę ośrodków pomocy społecznej wymogi kontraktów realizowano właściwie. Jednak dostrzeżono w nich istotne błędy, które mają wpływ na skuteczność.

W dokumencie czytamy, że w kontraktach nieprawidłowo określone są cele podejmowanych działań i sposoby ich osiągnięcia. W ramach kontraktów często organizowane są kursy dla bezrobotnych, tyle że podnoszące ich kwalifikacje w mało atrakcyjnych na rynku pracy zawodach. Na tym polu nie ma również dostatecznej współpracy ośrodków pomocy społecznej z powiatowymi urzędami pracy. Często – jak wykazał NIK – ta współpraca ogranicza się zaledwie do wymiany danych.

Ewa Januszkiewicz-Goroszkin z Trzcianki przyznaje, że M-GOPS organizuje własne szkolenia bez udziału PUP, żeby umożliwić podopiecznemu wszechstronny rozwój, natomiast zapewnia, że nie widzi problemu we współpracy z PUP, mimo że ta ogranicza się zazwyczaj do kierowania na cztero- bądź sześciomiesięczne staże.

Ośrodki pomocy społecznej nie mogą się też pochwalić wystarczającą skutecznością przy aktywizacji beneficjentów. W sytuacji rosnących zadań pomocy społecznej, gminy niechętnie finansowały kontrakty, a ograniczone środki nie pozwalały na działania skutecznie motywujące beneficjentów.

NIK zwrócił też uwagę na niewystarczające regulacje prawne, które uniemożliwiają dyscyplinowanie beneficjentów kontraktów przez wstrzymanie lub odmowę przyznania świadczenia. Z jednej strony, ośrodek pomocy społecznej może wstrzymać świadczenie – lub w ogóle go nie przyznać. Zobowiązany jest jednak do uwzględnienia sytuacji osób będących na utrzymaniu petenta ubiegającego się o świadczenie, bądź z niego korzystającego. Oznacza to, że nawet w przypadku ewidentnego braku współdziałania beneficjenta z pracownikiem socjalnym, skorzystanie z możliwości wstrzymania lub odmowy przyznania świadczenia nie zawsze jest możliwe, jeżeli spełnione są prawne przesłanki do przyznania pomocy.

Więcej pracy… w papierach

Raport NIK pod wieloma względami nie różni się od opinii pracowników socjalnych, którzy od lat na co dzień realizują te kontrakty. Krytycznie kontrakty ocenia również Elżbieta Drab, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Człopie (w woj. zachodniopomorskim). W gminie w tym roku podpisano 14 kontraktów (w ubiegłym roku – 10), które realizuje trzech pracowników socjalnych.

Jednak zdaniem Drab problem nie tkwi w liczbie pracowników, a w narzędziu, czyli w tym przypadku kontrakcie socjalnym. − W jakim celu realizuje się te kontrakty, w których zawarte są nierealne zadania? – zastanawia się Elżbieta Drab. – W takiej małej gminie, jak nasza, liczącej 5,5 tys. mieszkańców, nie ma instytucji wspierających, na przykład ośrodka interwencji kryzysowej, poradni psychologicznej i terapeutycznej, urzędu pracy – wymienia. – Więc co można zaoferować podopiecznemu, jeśli na zajęcia z psychologiem, czy do urzędu pracy musi udać się trzydzieści kilometrów?

A w Człopie aż jedna piąta mieszkańców objęta jest opieką socjalną, tyle że zdaniem Drab kontrakt socjalny to kolejny dokument, który podwaja pracę pracowników socjalnych, jednak ogranicza ją do wypełniania dokumentacji.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY