Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 50.

wtorek, 24 wrzesień 2013 16:53

SZPIEGOWANIE NA EKRANIE

Napisane przez 

Afera związana z ujawnieniem przez Edwarda Snowdena informacji obnażających działania amerykańskiej NSA i brytyjskich służb antyterrorystycznych – oraz istnienie programu zbierania informacji znanego jako PRISM – wprowadziły spory chaos w świecie.

Okazało się, że Amerykanie i Brytyjczycy wydają ogromne pieniądze na podsłuchiwanie połączeń telefonicznych i korespondencji elektronicznej, które szerokim strumieniem nieustannie płyną po całym świecie łączami elektronicznymi. Czy mamy powody do obaw? Postarajmy się krótko przeanalizować ten dylemat.

Internet łączy wszystkich

Internet i narzędzia korespondencji cyfrowej są podstawowym narzędziem komunikacji we współczesnym świecie. Używają go wszyscy bez wyjątku. Wiadomo, że celem uruchomienia Internetu było umożliwienie komunikacji w dobrych zamiarach. Niestety, obecnie wykorzystywany jest on również przez przestępców, zarówno terrorystów spod znaku Al-Kaidy, jak i mafie przestępcze, które m.in. dzięki szyfrowane połączenia poprzez program Skype mogą swobodnie planować działania. Podobnie ma się sytuacja z wykorzystywaniem łączy telefonicznych.

Nie jest możliwe „ręczne” monitorowanie właściwego wykorzystania Internetu. Wynika to z ogromnej ilości informacji, która nieustannie jest przesyłana pomiędzy ludźmi na całym świecie. Konieczne jest zatem zbudowanie odpowiednich automatów monitorujących sieć w odniesieniu do zakazanych treści i działań. Dotyczy to szczególnie terroryzmu, treści pornograficznych, pedofilii, handlu ludźmi, handlu narządami, handlu uzbrojeniem itp. Jest zatem niezbędne, aby krajowe i międzynarodowe instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo umiały na czas zareagować i przeciwdziałać takim niebezpieczeństwom.

Anonimowość dobrowolna

Obecnie coraz częściej rezygnujemy z anonimowości. Robimy to na przykład po to, aby mieć możliwość korzystania z usług przechowywania danych w tzw. „systemie chmury elektronicznej”. To bardzo wygodne, kiedy ze smartfona, komputera i tabletu możemy obsługiwać naszą pocztę elektroniczną, terminarz spotkań i nasze dokumenty. Wygodnie jest, kiedy mamy dostęp do nawigacji GPS albo GSM. Musimy jednak jednocześnie wyrazić zgodę na to, aby odpowiednie systemy mogły nas śledzić. Muszą one wiedzieć, gdzie jesteśmy, czym się interesujemy, aby przygotowywać dla nas odpowiednio przygotowane usługi.

Wszystko w porządku, jeżeli sami wyrażamy zgodę na takie dobrowolne śledzenie. Znamy jego zakres i w każdej chwili możemy z niego zrezygnować. Gorzej, kiedy nie mamy świadomości, że jesteśmy śledzeni.  Wtedy musimy być chronieni przez odpowiednie organy państwa.

W granicach prawa

Prawo krajowe i europejskie kładzie szczególnie duży nacisk na ochronę prywatności. Pozwala nam również dobrowolnie z niej rezygnować. Na straży ochrony danych osobowych w Polsce stoi Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO). GIODO i instytucje będące jego odpowiednikami w Unii Europejskiej – i na świecie – pilnują odpowiedniej ochrony danych osobowych, a więc również naszej prywatności.

Obecnie objęcie obywateli taką ochroną nie należy do łatwych zadań. Z uwagi na to, że do większości naszych działań musimy wykorzystywać internet i telefonię cyfrową, istnieje możliwość śledzenia strumieni danych przepływających przez łącza oraz analizowania historii zapisanej na nośnikach cyfrowych. Sprzyjają temu przepisy o kilkuletniej tzw. „retencji danych”, oznaczającej w szczególności konieczność składowania historii połączeń w systemach telefonicznych. Jest to realizowane na potrzeby ewentualnej analizy historii wydarzeń prowadzonej przez organy do tego uprawnione po zaistnieniu różnych naruszeń prawa.

Nie byłoby jednak w porządku, jeżeli taka analiza byłaby realizowana przez uprawnione do tego instytucje w sposób niedozwolony. Szczególnie wtedy, kiedy byłoby to związane z bezprawnym łamaniem zabezpieczeń systemów informatycznych. Nie można bowiem wyrazić zgody na to, aby służby bezpieczeństwa poszczególnych krajów w sposób nieuprawniony stosowały rozwiązania znane z działalności hakerskiej.

Cyberprzestrzeń coraz mniej wirtualna

Dziś nasze życie nie może już istnieć bez Internetu. Płatności i bankowość elektroniczna, telefonia GSM, poczta i dokumentacja elektroniczna, kontakt z lekarzem, sprawy urzędowe, rezerwacje biletów i hoteli – wszystko załatwiamy drogą elektroniczną. Jednakże, podobnie jak w przestrzeni rzeczywistej, również w cyberprzestrzeni mamy do czynienia z działaniem uczciwym i z przestępczością. Trudno zatem dziwić się, że również cyberprzestępstwa są śledzone i karane. Z tego powodu każdy z nas musi mieć świadomość, że uczciwość obowiązuje wszędzie: w świecie rzeczywistym i wirtualnym.

Nie można oczekiwać, że przestępca może pozostawać bezkarny, jeśli łamie prawo w cyberprzestrzeni. Powinien wtedy liczyć się z pełnymi tego konsekwencjami. W takim przypadku służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny mieć prawo i obowiązek odnajdywania takich ludzi w cyberprzestrzeni i właściwego ich karania.

Nie byłoby jednak właściwe, gdyby ktokolwiek uzurpował sobie prawo do śledzenia wszystkich osób obecnych w cyberprzestrzeni. Na to zgody być nie może. Nie chcemy żyć w matriksie. Nie możemy być stawiani w sytuacji wyboru pomiędzy korzystaniem z Internetu i ochroną prywatności. Cenimy sobie naszą prywatność i dobrowolną anonimowość, ale chcemy korzystać z nowoczesnych technologii. Miejmy nadzieję, że świat właściwie wykorzysta tzw. aferę Snowdena.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY