Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 58.

wtorek, 24 wrzesień 2013 16:30

POPIELA ZJADŁY MYSZY, A NAS ZJEDZĄ…

Napisane przez 

…pasożyty przewodu pokarmowego! Temat to dla wielu niesłusznie wstydliwy. Po latach alienacji ruszyliśmy poznawać świat, kosztować egzotycznych potraw, wygrzewać się na słońcu, zbierać wspomnienia i fotografie. Zdarza się jednak dość często, że oprócz pamiątek przywozimy z dalekich krajów nieproszonych lokatorów – w postaci robaków przewodu pokarmowego.

Przejściowe zaburzenia gastryczne wiążemy ze zmianą sposobu żywienia – i rozpoznajemy u siebie wywołaną przez  bakterie biegunkę podróżnych. Nie przyjdzie nam nawet do głowy, że nasz organizm być może stał się miejscem wędrówki pasożytów jelitowych, w drodze do osiągnięcia dojrzałości. Zanim parazyty ulokują się w konkretnym narządzie przechodzą kolejne stadia rozwojowe. Wystarczy, że jesteśmy przemęczeni lub zestresowani – a ryzyko inwazji wzrasta.

Niebezpieczna przedszkolna zabawka

Czy zakażenie pasożytami grozi nam tylko podczas urlopu? Wystarczy nie ruszać się z kraju i jesteśmy bezpieczni? Niestety. Przy ogromnym rozpowszechnieniu pasożytów w akwenach wodnych, w surowym mięsie i rybach, ryzyko zainfekowania towarzyszy nam na co dzień.

Wystarczy posłać dziecko do przedszkola, w którym nie przestrzega się zasad higieny. Podawana z rąk do rąk zabawka, to wzajemne „obdarowywanie się” jajami choćby owsika, glisty ludzkiej czy tasiemca karłowatego. Jaja parazyta błyskawicznie trafiają do jamy ustnej malucha i wnet pasożyt zadamawia się w organizmie nowego żywiciela, który jest – bardziej przecież niż dorośli – podatny na to zakażenie.

Gdy rodzice zauważą zmiany w zachowaniu swego dziecka (nadpobudliwość, nerwowość, zaburzenia snu), zaczną szukać pomocy u psychologa. Do lekarza zgłoszą się z przedszkolakiem dopiero po pojawieniu się bólu brzucha, zmniejszeniu apetytu, apatii. Na szczęście diagnostyka robaczycy u dzieci jest prosta i możliwa do przeprowadzenia w praktyce lekarza rodzinnego. Leczenie również nie obciąża organizmu dziecka, choć nawroty zakażeń pasożytami powinny skłonić do weryfikacji placówki przedszkolnej pod względem sanitarnym.

Pasożyt noszony latami

Z dorosłymi może nie być tak łatwo: przebieg infekcji może być bezobjawowy. Co jakiś czas pojawiają się doniesienia badaczy, jak to wiele chorób nowotworowych ma swoje umocowanie w chorobach pasożytniczych.

Bohaterką tych newsów jest przede wszystkim przywra. Zarażamy się nią, jedząc niedokładnie umyte owoce, warzywa, surowe mięso zwierząt i ryb. Ten robak płaski może być powodem brodawczaków pęcherza moczowego, punktem wyjścia do rozrostu nowotworowego narządów kobiecych. „Schistosomatoza jest obok malarii najpoważniejszym w skali światowej parazytologicznym problemem zdrowotnym. Do Polski choroba ta jest zawlekana rzadko” – to cytat z Wikipedii.

Dane to dość chyba już zakurzone. Tak wielu z nas już odwiedziło Azję i państwa Afryki, a jeszcze więcej delektuje się dostępną w Polsce kuchnią orientalną. Okazuje się więc w praktyce, że jednak nie tak rzadko. Jedynie z rozpoznawaniem inwazji pasożytniczej mamy problem. O boreliozie (choroba bakteryjna wywołana przez krętki) też było w Polsce cicho przez wiele lat – póki nie zaczęły nas trawić późne następstwa infekcji roznoszonej przez kleszcze.

Sygnały alarmowe

Parazyty podejrzewa się zazwyczaj dopiero w sytuacji pojawienia się intruza w stolcu. Dzieje się tak, gdyż objawy zakażenia mogą być dość niecharakterystyczne. Organizm sam próbuje poradzić sobie z pasożytem. W stanach spadku odporności dochodzi do manifestacji objawów z powodu znacznego namnożenia parazyta.

Niestety, życie pokazuje, że zbyt rzadko podejrzewa się pasożyty w przypadku osłabienia, drażliwości, „pobolewania” brzucha, wzdęć, ogólnego rozbicia, braku apetytu, nadmiernej męczliwości, nawracającej niedokrwistości z niedoboru żelaza, pokrzywki, bólów głowy. Gdzie leży przyczyna takiego stanu rzeczy? Pewne jest, że wciąż pokutuje przekonanie, że nie wypada „złapać” robaczycy, bo to „choroba brudnych rąk”.

Uważam, że to stwierdzenie już się zdezaktualizowało. Czy mamy wpływ na sposób mycia warzyw i owoców w restauracjach, w których jadamy? Przecież, przebywając w krajach wschodnich i podczas mycia zębów możemy „połknąć jaja”, a nasz organizm jest bardziej podatny na zakażenie niż tubylczy, stykający się z parazytami na co dzień. O infekcję zatem nietrudno.

Rodzime zagrożenia

Leczę mieszkańców okolicznych wiosek od lat. Nie dla nich wyjazdy zagraniczne i jadanie po restauracjach. Z przykrością stwierdzam, że – nie wyjeżdżając z domu – również możemy stać się ofiarą pasożytów przewodu pokarmowego.

Źródłem zakażenia glistą ludzką jest bardzo często woda ze studni. Tak, z tej przydomowej. Któż studnie czyści? Odkaża? Kto sprawdza ich stan epidemiologiczny w wiejskich gospodarstwach? A przecież zwyczaj picia wody prosto ze studni jest zakorzeniony w naszym społeczeństwie od lat. Przegotowana woda (pozbawiona glist) nie jest przecież smaczna. Zimna woda zdrowia doda?!...

Kto zatem winien jest zarobaczeniu naszego społeczeństwa? Po połowie: my sami i nasz system opieki zdrowotnej. Mści się, moim zdaniem – na skuteczności diagnostyki i leczenia – nadmierne rozdrobnienie medycyny. Kształcenie lekarzy zostało podzielone na coraz to bardziej szczegółowe specjalizacje, a umniejsza się rolę lekarza rodzinnego. Większość pacjentów, od chwili wejścia do gabinetu, żąda skierowania do specjalisty. A to właśnie lekarz podstawowej opieki zdrowotnej najlepiej zna środowisko swego pacjenta i ewentualne zagrożenia.

Z przykrością przyznaję, że jedynym badaniem diagnostycznym, jakie jest w zasięgu lekarza rodzinnego jest badanie kału na pasożyty. Znalezienie jaj lub cyst jest dość trudne, często więc medyk otrzymuje wynik: „nie znaleziono”, a to nie oznacza, że w organizmie nie ma pasożytów. Badania serologiczne pacjent musi wykonać na własny koszt, chyba że otrzyma skierowanie z poradni chorób zakaźnych. Ale, by się do niej zarejestrować – długa droga. Bo przecież i tam są limity przyjęć, jak w każdej innej poradni specjalistycznej.

Niedostępny prazykwantel

Z leczeniem tez jest różnie. Mamy preparaty na leczenie obleńców, czyli owsików, glisty czy tasiemca. Gorzej z leczeniem przywry, tak bardzo niebezpiecznej dla człowieka. Prazykwantel nie jest dostępny na polskim rynku farmaceutycznym. Ktoś przeoczył, zapomniał? Import docelowy leku? Jakiś kolejny absurd w naszym systemie opieki zdrowotnej. Czyżby dlatego nie jest dostępny ten lek, bo Polska nie jest już „krajem rozwijającym się”? A może zwyczajnie ktoś z decydentów, w swym codziennym zagonieniu, nie zauważył, jak bardzo – jako obywatele wolnego kraju – staliśmy się światowi?

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY