Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

wtorek, 24 wrzesień 2013 16:27

KREW NA WAGĘ ZŁOTA

Napisane przez 

Stacje krwiodawstwa biją na alarm. Zapasy krwi kończą się w szybkim tempie. Najgorsza sytuacja była w sierpniu: zdarzały się wypadki, że szpitale musiały odwoływać zabiegi chirurgiczne. Po wakacjach jest nieco lepiej, ale sytuacja nadal nie wróciła do normy.

„Potrzebujemy krwi. Im więcej tym lepiej” – niemal każda stacja krwiodawstwa w kraju mogłaby się podpisać pod tymi słowami. W poprzednich latach taki apel kierowano do honorowych krwiodawców głównie w lipcu i sierpniu, kiedy ci wyjeżdżali na wakacje. W tym roku było podobnie. To ciężkie miesiące dla lekarzy, bo honorowi krwiodawcy są wtedy na urlopach. W tym roku jednak było wyjątkowo źle, a sytuacja nadal nie wróciła do normy.

Dramatycznie niskie stany magazynowe

- Wrzesień zaczął się dla nas nieciekawie – przyznaje Adrianna Franc, koordynator ds. promocji w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (RCKIK) we Wrocławiu. – Studenci jeszcze się nie zjechali. Za to rodzice myślą głównie o tym, jak pomóc swoim dzieciom wejść w nowy rok szkolny. Efekt – mamy niewielu dawców i mało krwi grup 0 i A, zarówno plusów, jak i minusów – tłumaczy.

Również nastroje w warszawskim RCKIK są minorowe. Powód to dramatycznie niskiestany magazynowe krwi grup 0Rh-, ARh-, BRh- i ABRh-. W białostockim banku krwi nie ma z kolei grup 0Rh, 0Rh+, ARh-, ARh+ i BRh-. Natomiast w Gdańsku brakuje grupy ARH-, a 0Rh wystarczy tylko na kilka dni. Tymczasem w Poznaniu pilnie potrzeba krwi BRH-. Najgorzej jej w Słupsku i Szczecinie. Tu brakuje dosłownie  wszystkich grup.

- W wakacje aktywność krwiodawców, owszem, maleje. A jednak nie to jest głównym powodem deficytów żywej tkanki, które czasem dają o sobie znać nawet we wrześniu – tłumaczy Sławomir L. Kaczyński, przewodniczący Krajowej Rady Honorowego Krwiodawstwa PCK. – Te niedostatki wynikają przede wszystkim z większej liczby wypadków komunikacyjnych i w rolnictwie latem, a także z kumulacji zabiegów chirurgicznych, co z kolei ma związek ze zbyt późnym podpisaniem przez szpitale kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Kampanie w mediach i na billboardach

Na szczęście apele stacji krwiodawstwa spotykają się z szybkim odzewem. Tak było na przykład 12 sierpnia w jednostce 2 batalionu saperów w Stargardzie Szczecińskim. Zorganizowano tam zbiórkę, w której – oprócz żołnierzy – uczestniczyli policjanci oraz funkcjonariusze służby więziennej i straży granicznej. W efekcie zebrano 19 litrów krwi. Spisał się także Kalisz, gdzie na osiedlu Dobrzec 25 sierpnia zebrano 18 litrów. Jej organizatorami była tamtejsza Rejonowa Rada Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża i Parafia pw. błogosławionego Papieża Jana Pawła II.

Powodów do niepokoju nie ma również w Kielcach. Tamtejszy RCKIK nie musiał w ostatnich miesiącach korzystać z zasobów zgromadzonych w innych ośrodkach. Co więcej, jest w stanie zaopatrywać w krew pozostałe regiony kraju.

- Kluczem do sukcesu jest ofiarność mieszkańców, a dokładnie umiejętna współpraca z lokalnymi samorządami, organizacjami, szkołami – wskazuje Jerzy Stalmasiński, dyrektor kieleckiego RCKIK. – Po wakacjach ruszyliśmy pełną parą. Codziennie pobieramy nawet sto jednostek krwi. To duże wyzwanie dla naszych placówek i ekip wyjazdowych.

Na deficyt krwi nie narzeka także katowicki RCKIK. Częściowo dzięki sms-om, które pracownicy placówki wysyłają do mieszkańców zawsze, gdy kończą się zapasy. - Dzięki komórkom poradziliśmy sobie latem. Tym bardziej damy sobie radę teraz, gdy zaczęły się otwarte akcje pobierania krwi w plenerze, połączone na przykład z festynami, nauką udzielania pierwszej pomocy czy konkursami dla najmłodszych – uważa Aleksandra Dyląg z RCKIK w Katowicach. – W naszych oddziałach w terenie i ambulansach praca wre. Stała grupa krwiodawców nigdy nas jeszcze nie zawiodła. Ale nigdy nie ma ich tak wielu, żeby nie było warto walczyć o następnych – dodaje.

SMS-y to nie jedyne nowinki technologiczne, które mogą zaktywizować krwiodawców. Wrocławski RCKIK pewnie nie narzekałby dziś na braki krwi, gdyby we wrześniu kontynuował kampanię marketingową, którą prowadził przez całe wakacje. – Promowaliśmy krwiodawstwo w mediach, na billboardach, na dwustu ekranach w autobusach miejskich oraz na telebimach, które znajdują się w centralnych punktach miastach. W rezultacie w lipcu i sierpniu mieliśmy najwyższe stany krwi w Polsce – opowiada Adrianna Franc.

Komercjalizacja nie pomoże

Przykłady ofiarności cieszą. Niestety, zapasy altruizmu są na wyczerpaniu. Według danych GUS, w roku 2010 zbiorowość honorowych krwiodawców w Polsce liczyła 633 tys. osób. Problem w tym, że chętnych do dzielenia się własną krwią z każdym rokiem ubywa. Dziś ich liczbę szacuje się na pół miliona.

Może więc należałoby płacić za oddaną krew gotówką? Ten pomysł się nie sprawdza, co w latach 70. wykazał brytyjski socjolog Richard Titmuss, porównując system oddawania krwi w USA (płatny) i Wielkiej Brytanii (honorowy, jak w Polsce). Otóż, honorowy funkcjonuje lepiej. Nie trapią go chroniczne braki i marnotrawstwo krwi , a koszty i ryzyko skażeń są mniejsze. Uczony twierdził, że przekształcanie krwi w zwykły towar rozmywa ludzkie poczucie, że należałoby ją oddawać.

Podobnie uważa Krzysztof Loranc, zastępca dyrektora sprzedaży w technologicznej firmie Arcus, który półtora miesiąca temu po raz pierwszy oddał krew. I chce robić to już regularnie. Jego zdaniem, komercjalizacja i zysk z krwiodawstwa zabrałyby donatorom zadowolenie i przekonanie, że robią coś ważnego dla drugiego człowieka. – Gdy usłyszałem, że ojciec kolegi ma poważną operację i potrzebuje krwi, nie mogłem odmówić – wspomina menedżer z Arcusa. – Zrodził się we mnie odruch solidarności. A później radość, poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Motywy pieniężne z pewnością odebrałyby mi tę satysfakcję.

Tym niemniej, Loranc rozumie te osoby, które narzekają, że sytuacja honorowych dawców krwi w Polsce systematycznie się pogarsza, czyli przysługuje im coraz mniej uprawnień i przywilejów. – To dobrze, że osoby promujące krwiodawstwo stale przypominają, iż krew jest niezbędna zarówno ofiarom wypadków, jak i cierpiącym na wiele poważnych chorób – ocenia. – Szkoda jednak, że tak mało mówią o korzyściach, choćby o ulgach podatkowych czy dniu wolnym w pracy. Dla wielu niezdecydowanych mocnym argumentem może być też robione przed każdym pobraniem badanie krwi pod kątem wirusów, bakterii i chorób. Wielokrotnie zdarzało się, że honorowy krwiodawca o ciężkiej chorobie dowiadywał się właśnie podczas rutynowego badania.

Celebryci dają przykład

Na szczęście w Polsce jest coraz więcej dobrych akcji promujących oddawanie krwi. Twarzami niektórych są celebryci, będący również honorowymi dawcami. Należą do nich aktorzy Piotr Małaszyński i Rafał Mroczek, działacz charytatywny Jurek Owsiak, podróżnik i polarnik Marek Kamiński, poseł i ratownik GOPR Piotr van der Coghen czy dziennikarz Tomasz Lis.

– Słowa uczą, a przykład pociąga. Zwłaszcza przykład kogoś znanego i lubianego. Szczególnie młodzież naśladuje swoich idoli z kina, telewizji czy estrady – komentuje Loranc. – Nasze akcje kierujemy do poszczególnych grup społecznych: studentów, licealistów, którzy osiągnęli pełnoletniość, klientów pewnej sieci handlowej lub strażaków – dodaje Sławomir L. Kaczyński z PCK. – Do każdej trzeba mówić specyficznym językiem i zachęcać je innymi argumentami. Taki różnorodny, ściśle dostosowany do profilu odbiorców przekaz zawsze działa. Wbrew utyskiwaniom, że duch ofiarności i bezinteresowności w narodzie ginie – podkreśla.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY