Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

wtorek, 24 wrzesień 2013 16:12

BAŁAGAN W PRACOWNI

Napisane przez 

Warunki w polskich szkołach bywają gorsze niż w więzieniach – taką prowokacyjną tezę postanowił kilka tygodni temu „Dziennik Zachodni”. Jednak, mimo skrajnych przypadków opisywanych na łamach gazety, sytuacja jest daleka od katastrofy, którą sportretowali dziennikarze. Nie da się natomiast ukryć, że wyposażenie szkolnych klas i specjalistycznych pracowni jest piętą achillesową systemu. W trudnych czasach szkoły radzą sobie, jak potrafią – ale skutkiem tego jest wszechobecny bałagan.

Dwa lata temu Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna sprawdziła śląskie szkoły – i okazało się, że w ponad 13 proc. placówek brak niezbędnych środków czystości (takich jak papier toaletowy czy mydło), a w 6 proc. z kranów płynie wyłącznie zimna woda. Rok temu powtórzono kontrolę: sytuacja pozostała bez zmian. Do dziś prawdopodobnie niewiele się w tym zakresie zmieniło.

Niż i cięcia

Oczywiście, w tak skrajnych przypadkach można się dopatrywać złośliwości i łobuzerstwa samych uczniów, tym niemniej przyczyny kryzysu związanego z doposażaniem szkół w mniej lub bardziej nowoczesne pomoce naukowe są trywialne: niedofinansowanie systemu. Dyrektorzy szkół jak jeden mąż narzekają na niskie subwencje oświatowe, co zmusza ich do cięcia nauczycielskich wynagrodzeń – co z kolei de facto powoduje odpływ najzdolniejszych z publicznego szkolnictwa – a także odwoływania się do hojności rodziców uczniów.

Cięcia w budżecie państwa i samorządów to nie jedyny argument urzędników odpowiedzialnych za oświatę. Likwidację placówek, czy też systematyczne zmniejszanie ich wydatków tłumaczy się też niżem demograficznym. Jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd. – Tylko w tym roku w szkole podstawowej nr 13 przyjęto 9 klas pierwszych, a klas pierwszych gimnazjalnych jest 4. Już zdarzają się niższe klasy, w których jest ponad 30 osób – mówiła na łamach „Echa Gorzowa” nauczycielka z jednej z gorzowskich szkół, Danuta Przybysz. I nie oznacza to bynajmniej, że za kilka lat dla szkół nadejdą lepsze czasy.

- Kiedyś w związku z niżem zlikwidowano zawodówki i dotychczas trudno je odbudować – opowiada gazecie Przybysz. – Nauczyciele rozeszli się po różnych szkołach, ucząc zupełnie innych przedmiotów. Zniknęła cała baza, warsztaty itp. Były dobrze wyposażone gabinety, np. chemiczne, fizyczne, geograficzne, w których nauczyciel z młodzieżą prowadził doświadczenia. Obecnie prawie nic z tego nie zostało, bo nie ma pieniędzy na wyposażenie, ani na zapewnienie bezpieczeństwa – tłumaczy.

Widmo cyfrowej rewolucji

Ale brak globusów czy probówek w pracowniach wydaje się być mniejszym problemem niż kłopoty związane z nadchodzącą cyfrową rewolucją technologiczną w polskim szkolnictwie. Ogłoszony z pompą rządowy program Cyfrowa Szkoła – mający w założeniu „rozwijać kompetencje uczniów i nauczycieli w zakresie stosowania technologii informacyjno-komunikacyjnych” został z końcem ubiegłego roku uruchomiony w 399 szkołach (a więc 99 proc. wszystkich placówek zakwalifikowanych do udziału). Jego elementami jest sprzęt komputerowy dla szkół i darmowe e-podręczniki dla uczniów. Ba, ministerstwo edukacji chce uzyskać na ten cel ponad 6 mld zł z unijnego budżetu na lata 2014-2020.

Problem w tym, że osoby obserwujące realia Cyfrowej Szkoły mają znacznie bardziej sceptyczny stosunek do programu. Mniejsza o to, że rodzice musieliby pokryć koszt czytników do e-podręczników. Juliusz Bolek, przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu zarzuca administratorom programu, że Cyfrowa Szkoła jest prowadzona z pogwałceniem zasad wolnorynkowych. Inni eksperci twierdzą, że zawodzą szkolenia dla nauczycieli, a e-podręczniki do tej pory nie trafiły do rąk (czy na czytniki) uczniów. Nie ma modelu nauczania, który precyzowałby, jaką wiedzę mieliby zdobyć w Cyfrowej Szkole uczniowie. – Wszystko wskazuje na to, że szkołę czeka rewolucja edukacyjna podobna do rewolucji śmieciowej, której żałosną realizację właśnie obserwujemy – kwituje Juliusz Bolek na łamach dziennika „Polska the Times”.

Cyfrowa Szkoła brzmi dobrze, ale póki co, każdy stara sobie radzić, jak może. Swego czasu Jarocin – kosztem 1,2 mln zł – postanowił kupić 820 netbooków, by w 26 szkołach gminy stworzyć mobilne pracownie. Zestaw składał się z komputera dla nauczyciela, routera i netbooków „pod Windowsem”, z pakietem Office i programem antywirusowym. W Krzywaczce salę wyremontowała gmina, ale multimedialne wyposażenie do nauki języków obcych czy tablica interaktywna to rezultat zrzutki rodziców.

Kablowy chaos

„Znam placówki, gdzie nie ma problemu z dostępnością pracowni (dotyczy to zespołów szkół posiadających 2-4 takich pracowni z dostaw MEN). Kłopoty pojawiają się w związku z ilością uczniów w klasach – te pracownie to 15 stanowisk, a w szkołach praktycznie prawie zanikł podział na grupy – samorządy tną koszty (na zajęciach np. z geografii, historii, matematyki w pracowni komputerowej nie ma nawet mowy o podziale klasy na grupy)” – pisał na stronach portalu EDUNEWS Adam Cichowicz, nauczyciel z Okszowa.

„W mojej szkole tak zorganizowałem pracownie komputerowe, że poza 15 stanowiskami komputerowymi mam jeszcze 12-14 tradycyjnych stanowisk – stoliki i krzesła. Do tego zaciemnienie okiem oraz duży ekran na stałe zamocowany do sufitu. Wiem, że wiele szkół w ostatnich latach w ramach środków pozabudżetowych zorganizowało u siebie sale multimedialne – pomieszczenie dla ok. 40 uczniów, z projektorem i rzutnikiem multimedialnym podwieszonym pod sufitem, stanowiskiem komputerowym dla prowadzącego + dodatkowe dla laptopa, dostęp do Internetu, telewizor LCD 50’, DVD z zestawem głośnikowym kina domowego. Niestety – nie każda szkoła może mieć do dyspozycji salę o powierzchni ok. 90 m kw.” – komentował.

No właśnie. Sale multimedialne czy wyposażenie klas to rezultat nie tyle standardu edukacyjnego, na straży którego stałoby ministerstwo czy choćby współpracujący ze szkołą ekspert, a raczej efekt pospolitego ruszenia: pasji nauczyciela prowadzącego zajęcia informatyczne, dobroci (albo porządków) w mieszkaniach rodziców uczniów, działań charytatywnych (albo porządków w biurach) lokalnych firm, wydawania „środków pozabudżetowych”, przetargów organizowanych przez samorządy np. dla wszystkich instytucji pozostających w gestii danej JST itp. Rezultat jest taki, że do szkół trafia sprzęt rozmaitego pochodzenia, standardów, na różnych etapach eksploatacji i, jak to już przyjęto w praktyce przetargowej w Polsce – po najniższej cenie. Dość wspomnieć, że choćby komputery z zainstalowaną najnowszą wersją Windows nie są w stanie współpracować ze kilkuletnimi „starymi” – ale jeszcze działającymi – urządzeniami, takimi jak skaner czy drukarka. A to dlatego, że producenci tego sprzętu już nie robią sterowników do niego na najnowszą wersję Windows. Przecież na świecie nikt już nie pracuje na 10-letnich drukarkach!

Poza kontrolą

I, na dodatek, nikt tego nie kontroluje. „Nie widać instytucji zewnętrznych w stosunku do organów prowadzących szkoły i placówki, weryfikujących wyposażenie pracowni, w których uczy się zawodu” – alarmuje na łamach magazynu „Dyrektor szkoły” Stanisław Szelewa. – Obecny system nadzoru nie sprzyja weryfikacji wyposażenia szkół i placówek kształcenia zawodowego. Kontrole i ewaluacje dokonywane raz na kilka lat nie zastąpią wiedzy o szkołach, jaką dawała regularna praca wizytatorów – czytamy w miesięczniku. W efekcie zdarzają się szkoły, które praktycznie nie posiadają zalecanego przez kuratorium wyposażenia.

Problem, w takiej samej mierze, dotyczy wszystkich szkół. – Od minimalnych środków na infrastrukturę szkolną i wyposażenie przedszkoli i szkół w pomoce dydaktyczne, po oskarżanie dyrektorów tych placówek o skorumpowanie, skoro wydawcy podręczników szkolnych zażądali w zamian za przekazanie tym placówkom nowoczesnego sprzętu multimedialnego stosowania w edukacji ich podręczników – charakteryzuje spektrum problemów prof. Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, na swoim sieciowym bogu.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY