Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

niedziela, 25 sierpień 2013 17:08

W CIENIU ROSNĄCEGO DŁUGU

Napisane przez 

Moment był idealny: Polacy rozjechali się na wakacje, media zajęły się pościgiem za lekkimi, letnimi tematami, a i rynki kapitałowe reagują ospale. Pod koniec lipca Sejm znowelizował ustawę o finansach publicznych, zawieszając pierwszy z zapisanych w niej progów oszczędnościowych – 50-procentowy. Odsuwa to konieczność dokonywania bolesnych cięć, ale też otwiera drogę do dalszego zadłużania państwa.

Przegłosowane w samym środku lata zmiany zakładają zawieszenie w 2013 roku ograniczeń w relacji deficytu budżetowego do dochodów. Bez takiego zabiegu nie byłoby możliwe zrealizowanie rządowego planu, by zwiększyć deficyt do 50 miliardów złotych, przy 300 mld zł dochodów. Problem w tym, że już w 2012 r. dług sięgnął poziomu 52,7 proc. PKB, co oznaczało, że w tym roku deficyt nie mógłby przekroczyć ubiegłorocznego poziomu. Tyle że minister Jacek Rostowski nieco wcześniej ujawnił, że niedobór w budżecie będzie większy aż o 16 mld złotych.

Głosowanie było dalekie od formalnego przyklepania zmian, Sejm podzielił się bowiem niemal idealnie po połowie: 235 posłów opowiedziało się za nowelizacją, 210 przeciw, a pięciu – w tym trzech parlamentarzystów PO – wstrzymało się od głosu. Wspomniana trójka buntowników w PO to Jarosław Gowin, John Godson i Jacek Żalek. Ich niesubordynacja została odebrana jako „manifestacja przeciw klubowi” i może doprowadzić do zawieszenia ich w prawach członka klubu PO.

Diabelska alternatywa

- Zawieszenie pierwszego progu ostrożnościowego było konieczne, żeby móc wybrać czy zwiększamy deficyt, czy tniemy do kości wydatki – tłumaczył zabiegi rządzącej koalicji premier Donald Tusk. Gdyby nowelizacja upadła w Sejmie, potrzebne resortowi finansów 25 mld zł trzeba byłoby zebrać albo poprzez cięcia wydatków, albo podwyżkę podatków. Szef rządu zapewniał jednocześnie, że nie ma planu, by zawiesić drugi – 55-procentowy – próg ostrożnościowy. Próg 60-procentowy jest już właściwie „nie do ruszenia”. Jest zapisany w konstytucji.

Opozycja murem stanęła przeciw nowelizacji. Nawet początkowo opowiadający się za projektem klub PiS w ostatecznym głosowaniu zagłosował przeciwko. – Gdyby taki ruch zaproponował Jarosław Kaczyński, mielibyśmy atak, że jest to nieodpowiedzialne i niepoważne – komentował z kolei, w dosyć zaskakujący sposób, Leszek Miller. Jego zdaniem, koalicja rządowa przypomina pilota, ignorującego ostrzeżenie autopilota – „pull up, pull up”. – Jak to się kończy, wszyscy wiemy – kwitował szef SLD.

Zdaniem członka Rady Gospodarczej przy Premierze, profesora Witolda Orłowskiego, wysokie zadłużenie państwa to konsekwencja wieloletnich zaniedbań kolejnych gabinetów rządowych. Tyle że w obecnej sytuacji nie było innego wyjścia. – Zwiększenie deficytu budżetowego ma uzasadnienie ekonomiczne: w tej chwili nie należy wprowadzać drastycznych cięć, które hamowałyby gospodarkę – twierdzi ekspert.

Po uszy w długach

W kłopotach tkwi nie tylko budżet centralny, ale też finanse samorządów. Ich zadłużenie wzrosło dwukrotnie na przestrzeni ostatnich czterech lat. Z jednej strony wynikało to gwałtownego przyspieszenia rozwoju lokalnych społeczności oraz związanych z tym inwestycji. Z drugiej jednak, doprowadziło do sytuacji, w której w 2012 r. aż 89 jednostek samorządowych przekraczało dopuszczalny konstytucyjny limit zadłużenia – co, przynajmniej teoretycznie, powinno prowadzić do ustanowienia zarządu komisarycznego.

W skali całej Polski sytuacja może nie jest jeszcze dramatyczna: średnie zadłużenie polskiej gminy to 32,3 proc. rocznych dochodów. Chętnie pożyczają samorządy z Zachodniopomorskiego, gdzie wskaźnik ten wynosi aż 41 proc. Na przeciwnym biegunie sytuuje się z kolei Lubelszczyzna, gdzie przeciętna gmina jest zadłużona na poziomie 26,8 proc. rocznych dochodów. Skądinąd, regułą jest niższe zadłużenie JST z centralnych i wschodnich regionów Polski, co tłumaczy się słabszym rozwojem tych terenów.

Jednak oprócz samorządów, które trzymają swoje długi w ryzach, trafiają się też niechlubne wyjątki. Rekordowym zadłużeniem wyróżniają się choćby miasta, w których odbywały się mecze EURO 2012. W zeszłym roku poziom długu w Poznaniu sięgnął 67,3 proc. rocznych dochodów. We Wrocławiu było to 63,5 proc., w Warszawie – 47,7 proc. Ale i te przykłady bledną przy Toruniu – zadłużonym na poziomie 84,3 proc. – Samorządy beztrosko zaciągają kredyty na realizację projektów unijnych. Za te długi nie grożą wprawdzie sankcje administracyjne, ale koszty obsługi zadłużenia są ogromne i pogrążają finanse gminy – mówi Piotr Teisseyre ze Stowarzyszenia Klon/Jawor, prowadzącego serwis naszakasa.org.pl. – Spłata długów z odsetkami może być zmorą samorządowców przez wiele lat. W latach 2009-2012 koszty obsługi wzrosły ponad dwukrotnie – ostrzega. Tym bardziej, że wpływy z podatków maleją.

Nadwyżka jeszcze w tym roku?

Co gorsza, może to być dopiero początek kłopotów. Już w przypadku budżetów na 2014 r. będzie obowiązywać tzw. indywidualny wskaźnik zadłużenia – skomplikowany algorytm obliczania oparty na danych z trzech ostatnich lat, uzależniający wielkość dopuszczalnego zadłużenia od relacji nadwyżki do ogółu dochodów.

- Preferuje on przede wszystkim największe miasta. Mam tu na myśli Warszawę czy Kraków, a nie Kielce – tłumaczy Barbara Nowak, skarbnik kieleckiego ratusza. – Upraszczając, we wzorze olbrzymią rolę odgrywają wypracowane dochody. A o te łatwiej, gdy można liczyć na wysokie wpływy z tytułu podatków – dodaje. Potwierdzają to symulacje Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych, z których wynika, że kłopoty z uchwaleniem budżetu mogłoby mieć aż 138 JST. W takim scenariuszu, przy przekroczonym progu zadłużenia, budżet musiałyby najprawdopodobniej uchwalać… Regionalne Izby Obrachunkowe.

Póki co, samorządy wolą więc ciąć na potęgę. W pierwszym półroczu 2013 r. osiągnęły w ten sposób 8-miliardową nadwyżkę. Dochody JST w ciągu tych sześciu miesięcy sięgnęły poziomu 91 mld zł, przy 83 mld złotych wydatków. Poziom zadłużenia w stosunku do końca 2012 r. zmniejszył się o 1,9 proc. – do 66,5 mld zł. Samorządowcy ambitnie zapowiadają, że jeszcze w tym roku – po raz pierwszy od 2007 r. – odnotują nadwyżkę. Pozostaje mieć nadzieję, że nie obiecują gruszek na wierzbie.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY