Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

niedziela, 25 sierpień 2013 17:07

GRUNT TO ZIEMIA

Napisane przez 

Od 5 grudnia ubiegłego roku szczecinianie co jakiś czas przeżywają najazd oflagowanych ciągników na miasto. W ten sposób rolnicy z województwa protestują przeciwko zbywaniu ziemi należącej do Skarbu Państwa osobom, które z prowadzeniem gospodarstwa nie mają nic wspólnego. Rozdysponowaniem gruntów zajmuje się Agencja Nieruchomości Rolnych. Ten proces ma się zakończyć w 2013 r. Ziemi do podziału jest coraz mniej.

27 czerwca około dwudziestu rolników z całego Zachodniego Pomorza przyjechało do Wałcza, by wesprzeć rolników z powiatu wałeckiego i zablokować trzy przetargi na zakup ziemi w okolicach Marcinkowic (gmina Tuczno). Przetargi miały odbyć się w terenowym oddziale Agencji Nieruchomości Rolnych. Chodzi przede wszystkim o to, jak wyjaśniał rzecznik protestujących i rolnik z powiatu pyrzyckiego, Robert Tarnowski, by ograniczyć zakup ziemi przez osoby, które się z niej nie utrzymują. Takimi samymi słowami podsumowuje sytuację jeden z liderów protestu, Edward Kosmal – przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego i przewodniczący „Solidarności” Rolników Indywidualnych Pomorza Zachodniego.

Według protestujących podczas przetargów dochodzi do nadużyć i ziemia trafia „w obce ręce”. Sposobem, by mogli ją nabyć cudzoziemcy, są tzw. słupy.

Słupy to ani sposób nowy, ani wyłącznie polski. Podstawione osoby biorą udział nie tylko w obrocie ziemią, ale uważane są za podstawę biznesowych przekrętów. Odegrały kluczową rolę m.in. w aferze paliwowej, przy wyłudzaniu zwrotów podatku VAT przy rzekomym eksporcie złomu i, popularnym ostatnio, wątpliwym recyklingu elektrośmieci.

Na czym polega kant?

Zgodnie z założeniami, ziemia należąca do Skarbu Państwa miała być przeznaczona na powiększanie rodzinnych gospodarstw – o powierzchni od 1 do 300 hektarów. Tymczasem masowo wykupują ją cudzoziemcy. Polską ziemią zainteresowani są m.in. Holendrzy, Duńczycy, Francuzi, którzy sami nie mogą stawać do przetargu (takie ograniczenie obowiązuje od 2004 r., kiedy Polska wstępowała do Unii Europejskiej). W łańcuszku od ANR do rzeczywistego nabywcy gruntu wstawiają więc „słupy”, czyli podstawione osoby.

Cena ziemi klasy IIIb i IV przeznaczonej do zbycia w województwie zachodniopomorskim (obowiązująca od 20 grudnia 2012 r.) została ustalona przez rzeczoznawcę – na zlecenie agencji – na 17 533,70 zł za hektar, podobnie jak w województwach lubuskim – 17 504,10 zł, i małopolskim – 17 692,50 zł. W mazowieckim jest to już 25 391,90 zł, a najdroższe grunty są w Wielkopolsce – 35 535,80 zł – i województwie kujawsko-pomorskim – 32 247,3 zł. Według protestujących 17,5 tys. zł za hektar to cena korzystna dla polskich rolników – tych rzeczywiście utrzymujących się z ziemi, za to często obciążonych kredytami. Jednak na przetargach nie mają szans, bo cena jest windowana przez słupy nawet do 40 tys. zł za hektar.

Dlaczego Duńczykowi czy Holendrowi miałoby się opłacać nabycie ziemi za tę cenę, a nawet podwyższenie stawki? − Ponieważ jest wtedy i tak o wiele tańsza niż za granicą. W Holandii grunt kupuje się średnio za 40 tys. euro za hektar. Więc ta cena wciąż jest atrakcyjna – argumentuje Marek Olech, burmistrz Pyrzyc, który pojawił się w Wałczu razem z grupą protestujących rolników. − W dodatku pieniędzy na zakup maszyn rolniczych Holender również nie zostawi w Polsce, a kupi je w swoim kraju – dodaje burmistrz.

− Pośrednikowi, czyli właśnie słupowi, trzeba dorzucić od 2 do 3 tys. zł za hektar – taką stawkę przytaczają rolnicy, ale tak naprawdę nikt nie potrafi określić stuprocentowo, jaka jest cena za pośrednictwo.

Mobilizacja

− Zwołujemy się telefonicznie. Wczoraj byliśmy w Szczecinie, dzisiaj jesteśmy w Wałczu. Te przetargi udało się nam zablokować, czekamy na decyzję, co z zaplanowanymi na jutro. Jeśli nie zostaną odwołane, akcję powtórzymy – zapowiadają protestujący. Mają się czym zająć – co prawda, w powiecie wałeckim ziemi wchodzącej w skład Zasobów Własności Rolnej Skarbu Państwa pozostało 173 ha – najmniej ze wszystkich powiatów województwa zachodniopomorskiego, ale za to w całym województwie jest jeszcze 117 tys. ha.

− Oddział Terenowy ANR w Szczecinie dwukrotnie organizował przeprowadzenie sześciu przetargów ustnych ograniczonych na sprzedaż nieruchomości rolnych oznaczonych w ewidencji gruntów jako działki nr: 492/2 o powierzchni 30,7857 ha, 492/3 − 30,7966 ha, 492/4 − 27,9323 ha, 492/5 − 28,0842 ha, 492/6 − 28,0836 ha, 2/4 − 27,0345ha – poinformowała Elżbieta Kurpiel z sekcji organizacyjno prawnej OT ANR w Szczecinie. W związku z tym Marek Olech zadaje kolejne pytanie. Dlaczego agencja dzieli ziemię na takie duże działki? − Rolników nie stać na jednorazowy zakup 30 hektarów – podkreśla.

Do OT ANR w Wałczu wezwano policję. Obyło się jednak bez interwencji. – Nikt się nie przepycha. Nie szarpie. Nasz przyjazd jest pokojowy, więc policjanci nie musieli interweniować i odjechali – mówił o sytuacji w siedzibie ANR jeden z rolników.

Porozumienie z ministrem

Według rolników przetarg miał być ofertowy pisemny, do czego agencja była zobligowana. − Najlepszy sektor, jaki pozostał, to ziemia, ale drobni rolnicy przy jej zakupie są dyskryminowani. Jeśli przetarg będzie miał charakter ofertowy pisemny, to część osób z obecnej listy do niego nie przystąpi – wyjaśniają. – Nie będą mogły brać w nim również udziału osoby reprezentujące spółki. Zwiększą się szanse rolników indywidualnych – dodają.

Przetargi rozpisane na 27 i 28 czerwca w Wałczu miały się odbyć ustnie.  − Różnica polega na ocenie i wadze tych kryteriów podczas rozstrzygnięcia przetargu – wyjaśnia Elżbieta Kurpiel. − W przetargu ograniczonym ustnym wygrywa ten kandydat, który wylicytuje najwyższą cenę, a w przetargu ograniczonym pisemnych ofert o rozstrzygnięciu, oprócz ceny proponowanej przez oferenta, decydują jeszcze takie czynniki, jak np. wielkość posiadanego gospodarstwa rodzinnego, odległość sprzedawanej nieruchomości od siedziby gospodarstwa oferenta, dotychczas nabyte grunty od ANR, wsparcie uzyskane w ramach PROW na 1 ha użytków rolnych czy wsparcie uzyskane w ramach programu „Młody rolnik” – tłumaczy.

Teoretycznie 11 stycznia br. minister rolnictwa i rozwoju wsi Stanisław Kalemba podpisał z rolnikami porozumienie. – Według jego postanowień cena nie miała być najważniejszym kryterium przy zakupie ziemi – mówią dziś rolnicy. Pozostałe wyznaczniki to m.in. wiek rolnika, młodszy − jak wyjaśniają protestujący − będzie dłużej pracował,  czy też odległość jego gospodarstwa od ziemi wystawionej na sprzedaż. A także fakt, czy osoba biorąca udział w przetargu po 1992 r. kupiła ziemię i ją zbyła – wówczas pojawia się podejrzenie, że spekuluje gruntem. Burmistrz wystawia zaświadczenie, że osoba przystępująca do przetargu ma już ziemię i jest zameldowana na terenie gminy, gdzie zamierza ją dokupić, bądź w graniczącej z tą gminą.

Pole jak grządka

Rolnicy domagają się sprawdzenia osób przystępujących do przetargu – tych, co do których mają podejrzenie, że spekulują ziemią. − Na liście figuruje m.in. Krystyna K. Nikt jej nie zna – zauważa protestujący rolnik. – W ANR nikt sobie trudu nie zadaje, żeby takie osoby sprawdzić – mówi z kolei Tarnowski. – To nie jest też zadanie rolników, by pilnować źródła pochodzenia kapitału osób startujących w przetargach.

Inną osobą na liście jest Jerzy K., który również uważany jest za figuranta. Rolnik z Lubieszy (gmina Tuczno) zastanawia się, skąd właściciel niewielkiego sklepu, którego zna, ma takie pieniądze. Jest przekonany, że K. kupuje ziemię na zlecenie.

Inny protestujący dodaje jeszcze, że osoba przystępująca do przetargu musi mieć minimum jeden hektar ziemi. To czyni ją gospodarzem. – Na takiej zasadzie równie dobrze za rolnika można uważać kogoś, kto mieszka w bloku i ma szpadel w piwnicy – kwituje kąśliwie.

Jaka jest skala nadużyć?

Na 550 przeprowadzonych w 2012 r. przetargów zaledwie trzy sprawy ANR skierowała do prokuratury.

Od przeprowadzenia przetargów można odstąpić, jak wymienia Elżbieta Kurpiel, na podstawie szeregu aktów prawnych i porozumień. Należą do nich rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 30 kwietnia 2012 r., w sprawie szczegółowego trybu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa; Zarządzenie Prezesa ANR z dnia 18 stycznia 2013 r. w sprawie sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa; ustalenia z dnia 11 stycznia 2013 r. zawarte w porozumieniu pomiędzy ministrem rolnictwa i rozwoju wsi, prezesem ANR, a Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjnym Rolników Województwa Zachodniopomorskiego; porozumienie zawarte w dniu 19 marca 2013 r. pomiędzy Zachodniopomorską Izbą Rolniczą, a Oddziałem Terenowym ANR w Szczecinie. Odstąpienie może nastąpić również na wniosek upoważnionego przez Izbę Rolniczą członka komisji albo po zgłoszeniu sprzeciwu Izby Rolniczej, w związku z uzasadnionymi wątpliwościami odnośnie osób mających uczestniczyć w przetargu.

− W Wałczu decyzja o odstąpieniu od przetargów, którą podjął zastępca dyrektora Krzysztof Fidosz, została niejako wymuszona – informuje Elżbieta Kurpiel. − Do dnia, w którym miały odbyć się pierwsze przetargi, do OT ANR nie wpłynął żaden wniosek o ich odwołanie z uwagi na wątpliwości co do osób zakwalifikowanych do wzięcia w nich udziału. Grupa rolników, reprezentująca Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, która przybyła do Wałcza na przetarg w charakterze obserwatorów, zakłócając pracę komisji przetargowej, nie pozwoliła na przeprowadzenie licytacji.

Grupa protestujących domagała się odwołania wszystkich przetargów ograniczonych w Marcinkowicach i ogłoszenia przetargów ograniczonych pisemnych ofert. Wobec takiej sytuacji nie było innego wyjścia, jak odwołanie przetargów.

Aktualnie analizowana jest sytuacja związana z zaplanowanymi przetargami. OT ANR oczekuje również na stanowisko Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, do której obowiązków należy analiza sytuacji środowiska rolniczego i wydanie stosownej opinii. W chwili obecnej nie są też jeszcze ustalone terminy kolejnych przetargów na nieruchomości w Marcinkowicach.

Obcokrajowcy będą mogli nabywać ziemię w Polsce dopiero po 2 maja 2016 roku. Nie ma jednak wątpliwości – a przynajmniej nie mają ich rolnicy – że proceder trwa już teraz, poprzez „słupy”. Siłą rzeczy trudno jednak ocenić, jaka jest skala zjawiska. Jeden z rolników podchodzi do mapy województwa zachodniopomorskiego. – Weźmy powiat pyrzycki. Tyle jest polskiego – mówi i pokazuje skrawek północno-zachodni. − Pozostała część już jest w rękach duńskich i holenderskich. Wolin jest francuski – mówi. Batalia trwa.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY