Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.

niedziela, 25 sierpień 2013 17:06

REFORMA POWIATOWA W SENACIE – PIERWSZY KROK (UPRZEDZAJĄC 15. ROCZNICĘ)

Napisane przez 

IV kadencja Senatu (1997 – 2001) przebiegała pod znakiem prac nad czterema wielkimi reformami: administracyjną, oświatową, emerytalną i zdrowotną. Zaczęto od reformy administracyjnej, zmierzającej do powołania samorządowych powiatów i województw. Prace toczyły się pod presją czasu, bowiem w 1998 r. kończyła się kadencja władz gmin. Złapanie oddechu i opóźnienie wyborów samorządowych – tak, by można było łącznie wybierać legislatury wszystkich trzech poziomów samorządu, było przedmiotem pierwszej ustawy, związanej z ta reformą, rozpatrywanej przez Senat. Było to tak…

27 marca 1998 r. wicemarszałek Donald Tusk rozpoczął o godz. 11:00 dziesiąte posiedzenie Senatu. Porządek dzienny tego posiedzenia obejmował jeden tylko punkt: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja wyborcza do rad gmin.

Sprawozdania komisji senackich zostały senatorom dostarczone później niż na regulaminowe trzy dni przed posiedzeniem. Ustawa została bowiem uchwalona przez Sejm 20 marca 1998 r., więc Marszałek Senatu Alicja Grześkowiak dopiero 24 marca 1998 r. mogła skierować ją do Komisji Ustawodawczej oraz do Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Opóźnienie zostało na wstępie posiedzenia oprotestowane przez senatorów opozycji. Łatwiej było przeboleć to naruszenie procedury, bowiem ustawa zawierała tylko jeden merytoryczny przepis. Dodawała do gminnej ordynacji wyborczej nowy art. 121a w brzmieniu:

„Art. 121a. Termin wyborów do rad gmin w 1998 r. wyznacza się w trybie i na zasadach określonych w niniejszej ustawie, na dzień ustawowo wolny od pracy, przypadający w okresie stu dwudziestu dni po upływie kadencji.”

Było to rozstrzygnięcie niezwykłe, gdyż zwykle wybory przeprowadza się przed końcem kadencji. Już sprawozdania komisji były emocjonalne. Sprawozdawca Komisji Ustawodawczej, senator Piotr Andrzejewski poinformował Izbę, że jego komisja porównała zakres ustawy z obowiązującym systemem prawnym „pod kątem jej zgodności, komplementarności i niesprzeczności tak, aby udrożnić charakter i sposób funkcjonowania ordynacji”. Uznał, że ta incydentalna ustawa, „wyjątkowo związana z charakterem fundamentalnej reformy państwa w zakresie administracji publicznej, podziału terytorialnego kraju, decentralizacji samorządu, powinna wyprzedzać rozwiązania fundamentalne dla transformacji ustrojowej i reform w Polsce”.

Sprawozdawca mniejszości Komisji Ustawodawczej, senator Jerzy Adamski, zaproponował  odrzucenie w całości tej ustawy. Skrytykował argumentację wnioskodawców (był to projekt poselski). Ich sztandarowym argumentem była oszczędność. Twierdzili, że wybory gminne, powiatowe i wojewódzkie będą tańsze, jeżeli odbędą się razem. Po co dzielić na wybory gminne, a później pozostałe. Mniejszość Komisji Ustawodawczej reprezentowana przez Jerzego Adamskiego nie zgadzała się z taką argumentacją. Uważała, że przesunięcie terminu wyborów, które proponuje Akcja Wyborcza Solidarność, wcale nie ma związku z reformą kraju, bowiem gminy i ich organy nie były jej przedmiotem. 19 czerwca 1998 r. miał przestać działać organ stanowiący, czyli rada gminy, a pozostać miał tylko organ wykonawczy, czyli zarząd gminy. Taka prowizoryczna sytuacja mogła trwać do dziesięciu miesięcy. Prace nad ustawami: wojewódzką i powiatową dopiero rozpoczynano.

Podobnie podzieliła się Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, na większość za i mniejszość przeciwko ustawie. W debacie senatorowie opozycji kontynuowali atak na ustawę, rozpoczęty przez sprawozdawców mniejszości obu komisji, pytając, co będzie, jeżeli do września 1998 r. nie zostaną przygotowane i przyjęte akty normatywne, umożliwiające wybory do rad powiatowych i rad wojewódzkich. Co się wówczas stanie? Czy we wrześniu odbędą się tylko wybory do rad gmin, czy też będziemy znów dostosowywać prawo i przedłużać to na następny rok, a zarządy gmin będą nadal funkcjonowały same? Przypominano, że niektóre kompetencje ustawa o samorządzie terytorialnym zastrzega wyłącznie dla rad gmin. To m.in. wybór i odwołanie zarządu gminy, uchwalanie budżetu gminy, określanie zasad nabycia, zbycia i obciążenia nieruchomości gruntowych oraz ich wydzierżawiania lub najmu na okres dłuższy niż trzy lata, zaciąganie długoterminowych pożyczek i kredytów. Tych funkcji kilka miesięcy nikt by nie wykonywał.

Przedstawiciel rządu, minister Jerzy Stępień, późniejszy prezes Trybunału Konstytucyjnego, przyznał się, że w gruncie rzeczy chodzi o to, by premierowi dać więcej swobody w określaniu terminu wyborów do podmiotów samorządowych, które mają za zadanie przejąć od rządu centralnego kompetencje i zadania. Skoro bowiem rząd ma przekazywać zadania i kompetencje, i wszystko zorganizować – to, oczywiście, wybory powinny odbyć się w takim terminie, żeby rząd mógł panować nad całym tym procesem. W przeciwnym razie może powstać chaos, a tego należy uniknąć za wszelką cenę. Przesunięcie terminu wyborów właśnie o 120 dni miało pozwolić na ucieczkę przed chaosem.

Opóźnienie wyborów miało też mieć – w opinii Jerzego Stępnia – błogosławiony wpływ na rozwiązanie całej masy różnego rodzaju problemów oraz zakończenie procesu legislacyjnego, przynajmniej w odniesieniu do najważniejszych aktów prawnych, w tym sensownego ustroju Warszawy.

Po debacie na chwilę spotkały się obie komisje – ustawodawcza i samorządowa – i, jak można było przewidzieć, rekomendowały Izbie przyjęcie ustawy bez poprawek. Tak się też stało i posiedzenie zakończyło się, według stenogramu, o godzinie 17.51. Kości zostały rzucone, nie było już innego wyjścia. Należało zdążyć z reformą w założonym terminie, bowiem czekały na to wszystkie polskie gminy, pozbawione przejściowo legislatur.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY