Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

niedziela, 25 sierpień 2013 16:55

OBYWATELSKA CZERWONA KARTKA

Napisane przez 

Łódź, Elbląg, Brzeszcze, może Włocławek i Warszawa... Mieszkańcy polskich miast zasmakowali w referendach – jako sposobie na pozbycie się niechcianej władzy.

Na warszawskiej „patelni”, czyli placu przy wejściu do stacji metra Centrum, od maja br. oprócz sprzedawców sznurowadeł, wszelkiego rodzaju muzyków i oryginałów uwagę zwracały osoby w żółtych koszulkach z błękitną Syrenką, żółto-czerwoną flagą Warszawy i naspisem „Referendum” na piersiach.

Młode dziewczyny, starsi panowie, ludzie w sile wieku podchodzili do przechodniów spieszących się do i z podziemnej kolejki, namawiając ich do składania podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania z urzędu Hanny Gronkiewicz-Waltz. Rzadko który przechodzień mijał ich obojętnie – składali podpisy za referendum, albo odmawiali, wyrażając czasem głośno i dosadnie swoje niezadowolenie z pomysłu odwołania prezydent miasta. Inicjatorzy akcji – członkowie i sympatycy Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej – do 22 lipca, ostatniego dnia, do kiedy zgodnie z przepisami mogli zbierać podpisy, robili to nie tylko na „patelni”, ale i w innych uczęszczanych miejscach stolicy. Jak zapewnia stojący na czele WWS burmistrz warszawskiej dzielnicy Ursynów Piotr Guział, do komisarza wyborczego trafiły listy z 232 tys. podpisów.

Jak wylicza „Dziennik Gazeta Prawna” w trakcie obecnej kadencji władz samorządowych w Polsce, czyli od wyborów lokalnych w 2010 r., mieszkańcy odwołali w ten sposób już dziewięciu prezydentów, burmistrzów i wójtów – oraz cztery rady gmin. Czy po precedensach, do jakich doszło w Elblągu czy Łodzi, teraz dołączy do nich prezydent Warszawy? Dowiemy się, gdy komisarz wyborczy stwierdzi prawidłowość podpisów co najmniej 10 proc. osób uprawnionych do głosowania (w Warszawie jest to około 135 tysięcy ludzi) – na co ma 30 dni.

Elbląg – basen zamiast basenu

W 130-tysięcznym Elblągu, aby odwołać prezydenta Grzegorza Nowaczyka (PO) do urn musiały pójść aż trzy piąte mieszkańców, którzy wzięli udział w wyborach samorządowych z 2010 roku, czyli ok. 20 tys. osób. W kwietniowym referendum, w wyniku którego została odwołana również Rada Miasta, wzięło udział 24 tys. elblążan.

Do podjęcia działań na rzecz odwołania Nowaczyka zdeterminowała ich wzorowana na nieodległym Gdańsku reforma czynszów w mieszkaniach komunalnych. Dla wielu najemców z Elbląga oznaczała ona podwyżkę czynszów o ponad 100 proc. Jak powiedział „Gazecie Wyborczej” Kazimierz Falkiewicz, pełnomocnik grupy referendalnej „Wolny Elbląg”, do rozpoczęcia działań w celu odwołania prezydenta, zmobilizowała mieszkańców „arogancja prezydenta, który nie potrafił komunikować się ze społeczeństwem, wytłumaczyć tej reformy”.

Do tego doszły sprawy wręcz kuriozalne, jak zamknięcie miejskiego basenu otwartego, z którego korzystało wielu mieszkańców – i w miejscu którego miał powstać aquapark. Tyle że prac nad nim nawet nie rozpoczęto. – Wszystkie główne ulice są rozkopane, jak można było tak sparaliżować miasto? Dostawcy i klienci nie mają jak dostać się do sklepów, wiele firm przez to już upadło. Do tego jeszcze buta, zadłużenie miasta i nepotyzm w miejskich instytucjach – punktował Nowaczyka na łamach prasy pełnomocnik „Wolnego Elbląga”.

Łódź – bez powtórki z przeszłości

W Łodzi, podczas referendum w sprawie odwołania prezydenta Jerzego Kropiwnickiego w styczniu 2010 roku, nie chodziło – tak jak w głośnych referendach w Szwajcarii – o widoki czy minarety. Zdaniem inicjatorów głosowania, lokalnych polityków SLD, Kropiwnicki był złym gospodarzem, a jego rządy doprowadziły m.in. do fatalnego stanu ulic i chaosu komunikacyjnego, nieodpowiedzialnego wydawania pieniędzy na chybione inwestycje i liczne podróże zagraniczne prezydenta, upadku Teatru Nowego i bałaganu w mieście. Do tego doszły zawirowania wokół budowy w Łodzi Centrum Festiwalowo-Kongresowego Camerimage Łódź Center.

Zwolennicy odwołania prezydenta od września 2009 r. przez dwa miesiące zebrali 90 tys. podpisów. Kropiwnicki, który rządził Łodzią od 2002 r. został odwołany głosami 127 874 łodzian, przeciw… 4 951. Do urn poszło prawie 134 tys. mieszkańców, co dało frekwencję w wysokości 22,2 procent.

Po trzech latach sytuacja w Łodzi była bliska powtórki. Mieszkańcy, zebrani w grupie „Ratujmy Nasze Miasto”, podjęli inicjatywę odwołania następczyni Kropiwnickiego – Hanny Zdanowskiej z PO. Zarzuty? Nadmierne zadłużanie miasta, zamykanie szkół, degradacja komunikacji miejskiej, wyprzedawanie miejskiego majątku. Pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydent Zdanowskiej oraz Rady Miejskiej, według organizatorów akcji, podpisało się 60 tys. mieszkańców miasta (referendum zostałoby przeprowadzone, jeśli ważnych byłoby ponad 58 tys. podpisów). Komisarz wyborczy stwierdził jednak, że zebrano jedynie39 484 podpisów i referendum nie dojdzie do skutku.

Zachodniopomorskie – „nie” drogiemu doradzaniu i drogiej kolejce

Odbędzie się natomiast referendum dotyczące odwołania burmistrza Gryfic w Zachodniopomorskiem. 8 września 2013 r. mieszkańcy tego miasta będą mogli zdecydować o odwołaniu bądź pozostawieniu na stanowisku Andrzeja Szczygła, od czterech kadencji burmistrza miasta.Podpisy w sprawie odwołania Szczygła rozpoczęto zbierać w połowie czerwca – potrzebnych było 2 tysiące podpisów.

Inicjatorzy referendum zarzucają burmistrzowi próbę dezintegracji rady miejskiej, ponadto ich zdaniem w ciągu 2,5 roku ostatniej kadencji burmistrz Szczygieł miał przekroczyć kompetencje w zakresie gospodarki finansowej gminy – przede wszystkim, akceptując wydatki niezabezpieczone w budżecie. Nie podoba im się również bezpłatne oddanie w zarząd lokali gminnych gryfickiemu TBS i korzystanie z doradztwa kancelarii prawnej za kwoty sporo przekraczające ceny rynkowe.

Po sąsiedzku – w Rewalu – mieszkańcy również zbierają podpisy w sprawie odwołania wójta. Ich zdaniem, Robert Skraburski łata budżet gminy wysoką ceną wywozu śmieci, podatkami i opłatami wodno-kanalizacyjnymi. Miał ponadto doprowadzić do bardzo wysokiego zadłużenia gminy (wskaźnik zadłużenia wynosił w 2012 r. 83,5 proc.) i rozrostu administracji. Rewalanom nie podoba się również to, że Skraburski zaciągnął kredyty na rewitalizację Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej, która miała być atrakcją turystyczną.

Małopolska – burmistrz kontra górnicy

Ważą się również losy burmistrz 20-tysięcznej gminy Brzeszcze w Małopolsce, Teresy Janowskiej. Podpisy pod petycją z żądaniem przeprowadzenia referendum zbierają zarówno członkowie komitetu społecznego, skrzykniętego przez mieszkańców miasta, jak i górnicy zatrudnieni w lokalnej kopalni węgla kamiennego.

Również w tym przypadku lista zarzutów wobec pani burmistrz jest długa: mieszkańcom nie podoba się projekt wybudowania na terenie gminy drogi ekspresowej S1. Przecięłaby ona obszary, na których trwa wydobycie węgla. Efektem mogłoby być ograniczenie pracy kopalni, gdzie zatrudnionych jest wielu brzeszczan. Budowa drogi ekspresowej mogłaby doprowadzić do zmian w koncesji: obecnie zakłada ona prowadzenie eksploatacji do 2040 r. W przypadku budowy S1 termin ten skróciłby się do ok. 2030 r. Na dokładkę inicjatorzy referendum oskarżają Janowską o zapaść kulturalną gminy, zaprzestanie remontów ulic w miasteczku oraz wprowadzenie wysokich cen wody.

Warszawa – i co dalej?

W naturalny sposób jednak to sytuacja w stolicy przykuwa uwagę mediów oraz niemal wszystkich Polaków. Tym bardziej, że wykracza ona poza ramy działalności stricte samorządowej – prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest jednocześnie wiceprzewodniczącą krajowych struktur PO. Nic więc dziwnego, że w sprawie referendum wypowiedzieli się i prezydent RP Bronisław Komorowski, i premier Donald Tusk. Prezydent zapowiedział, że nie weźmie udziału w ewentualnym referendum, a premier powiedział wręcz, że liczy na to, że warszawiacy nie pójdą do urn. Jednocześnie odpowiedzią pani prezydent jest wzmożona aktywność publiczna i… interaktywna mapa, na której zaznaczono wszystkie, czasem wręcz symboliczne, inwestycje miejskie dokonane pod jej rządami. Czy to pozwoli Hannie Gronkiewicz-Waltz obronić ratusz przed przeciwnikami? Wkrótce się przekonamy. Niewątpliwie jednak burzliwy przebieg wydarzeń w stolicy może zachęcić resztę Polaków do sięgania po instytucję referendum, by pozbyć się niechcianego włodarza. Być może takie interwencyjne referenda będą naszą polityczną codziennością. A jeśli tak się stanie – miejmy nadzieję, że zmieni to nasza politykę lokalną na lepsze.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY